Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Drogie Ciotki

Zwracam się do Was z apelem i prośbą, bo uważam, żeście najmędrsze na dogo (lizodupstwo tzw.) Jak większości z Was znana sprawa...zwierzęcia mnie tu, w wynajmowanym mieszkaniu, mieć nie wolno było nigdy. Wyjątkiem stanęły się 3 myzki uratowane z opresyj wszelakich. Dziś kretynos płci samczej, zalecacz ku mej współlokatorce, podarował jej wychudzoną kocicę z katarem. Wielki lament, a tu o dziwo właściciele lokum na kota się godza.

Ino mój lament pozostaje, bo każdy tymczas, każde maleństwo to dla mnie wielkie cierpienie. Alergie mam na własne myszy, na każdą sierść i ślinę. Mam bąble, katar i piekące oczy. Zatem dobre mądre ciotki, podpowiedzcie czy doświadczenie w odczulaniu macie, jakie to koszty czy wiecie i rezultaty. Bo trochu poczytałam lektur, lecz tak jakby opinie mało miarodajne...

Jak zyć tu z kotem kiedy i tak choruję od ponad miesiąca i straciłam odpornośc całkowicie...

Posted

Betbet ja może poratuję...a przypadkiem spróbuję.
Jako dzieciak miałam wielką alergię (z zapędami astmatycznymi na sierść psa). Która nękała mnie do ufnego wieku lat 8, kiedy to sama z siebie odeszła była, i w konsekwencji w naszym domu pojawił się pierwszy pies.
1,5 roku temu rodzina wpadła na pomysł zaadoptować kota. Nikt oczywiście nie pomyślał, żeby sprawdzić czy na nie też przypadkiem nie mam alergii. No i stało się, Pucek zjechał do nas do domu aż z Warszawy, a ja pierwszego dnia, po 15 minutach głaskania spuchłam, oczka zapłakałam, zakaszlałam się, bąbelki wyszły, ogólnie atrakcje aż miło.
Poszłam do alergologa zrobić testy... strasznie bezsensowny lekarz, z obiektywnych testów wyszła jakaś tam alergia IV stopnia na kota (w sensie że duża :diabloti:), oczywiście pan kazał kota się pozbyć, bo wg niego odczulanie nie ma sensu.
Nie poszłam na odczulanie, kota się nie pozbyliśmy. Przez pierwsze miesiące trzymałam się po prostu z daleka, bo po kilkunastu minutach w towarzystwie kota natychmiast się uczulałam. Nie wpuszczałam go do siebie do pokoju, nie brałam na ręce. Potem powoli objawy zaczęły słabnąć, coraz bliżej niego mogłam siedzieć, i coraz dłużej.
Obecnie po 1,5 roku wytrzymuję z nim jakieś 10 minut na kolanach, zanim nie zacznę reagować ;) a w jednym pomieszczeniu z kotem mogę przebywać ile dusza zapragnie.
Ot, taka moja historia :loveu: ale to pewnie tak indywidualne, że nie wiem, czy mądrzejsza jesteś od tego ;)

Posted

Kaja, świetna bajka! Cha, masz talent dziewczyno. Napisałaś coś jeszcze?

Betbeciku, trzymam za ciebie mocno! Ale pojęcia o alergii nie mam nic a nic.


Dzisiaj ,wieczorem, Beżka - Roksanka vel Tofi ma zabieg. Czyszczenie drugiej listwy i sterylkę. Trzymajcie za panikarę i histeryczkę. I za jej ludzi, bo stres wielki przeżywają.

Posted

Liko zależy gdzie.bo Gdańsk to bardzo szerokie pojęcie.Moze sie okazać,ze mieszkają 30 km ode mnie.Podaj mi proszę na PM dzielnicę.
aa,Liko jest maleństwo w Twoim stylu na Dąbrówce.

Posted

Brązowa, gniewam się, wiesz :obrazic:Wyczyściłaś posty roku!!!
A ja chciałam swiatu pokazać kompetencję wybitnej działaczki fundacyjnej, która czerpie wiedzę u źródła - taka ambitna jest. I - mimo starań - jej decyzyjny nos nie wywąchał, że w ręce Niktosi trafiło więcej psów :evil_lol:, jeden to nawet z jej podwórka, a podobno interweniowała ostro. Może źródełko wyschło, a może to było tylko źródło przecieku?
AFERA!!!
Powołałybyśmu komisję śledczą, ech... Brązowa, no :placz:

Tam tak wesoło było. I opinia psychologiczna o forumowiczach, i o wysokim stołeczku, który sobie działaczka sprawiła. Taki wysoki wysooooki, że nikt jej teraz do pięt sięgnąć nie może, OOO! A z nią teraz jak z przysłowiowym szewcem: wyżej kolan nie pogadasz... Brązowa, no :placz:

A jaką wyobraźnię miała!!!! Jej troska o dobrostan wszelkiego życia poczętego jest tak wielka, że z rozpędu dysponowała psami, które z jej działalnością - dzieki o losie! - nic wspólnego nie mają. Jaka jej miłość musi być wielka! Chciałam ten WZÓR pokazać ją światu, a tu kicha.... Brązowa, no :placz:

A mieliśmy w tym roku przekazać na tą fundację 1% - akuchy, rodzice i przyjaciele, ale sorry Winnetou, mam większe oczekiwania jesli chodzi o fundacyjne standardy.

KOCHAM SOPOT i normalność.


Brązowa, Tofi do domu wróciła o 2 w nocy. Operacja rozp[oczęła się o 22.00. Było gorzej, niż wetka myślała, na jajnikach były wielkie cysty, które w każdej chwili mogły pęknąć. Dziwne, że nie widać ich było na USG - ostatnio miała je robione 3 razy. stan macicy nie wskazywał na to, że Tofi kiedykolwiek miała szczeniaki. Prawdopodobnie zabezpieczali ją zastrzykami.
Z guzami też było troche gorzej, usunięto całą listwę i wszystkie sutki. Mała ma 44 szwy, cięcia rozleglejsze niż ostatnio. Wybudziła się, wstała, piła wodę. Rokowania są ostrożne,
DA RADĘ!!!!

Posted

44 szwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Minęlo pare godzin,jak ona się czuje Akuszko?

Ech,nigdy nic nie jest takie czarno-białe Akuszko :( Im wiecej osób,tym więcej tych,które nam nie będą pasować,po prostu szersze kręgi ludzi.A Sopot malutki,4 osoby i w sumie znasz...tylko MNIE :) :) :)

Swiat i tak zmierza do zgłady.Dzisiejszy przykład-wioska,smietnisko,na smietnisku ,na starym pampersie zwiniety w kłębek pinczer miniatura,wielkosci mojego buta. Trzy dni mieszkała na smietniku.Stara suczka,otyła,w nowej obróżce.Jeżeli to nie splot nieszczęsliwych wypadków i sunia sie po prostu zagubila , to swiat się kończy. Stary pinczerek,sięgający ledwo do moich kostek, wywalany na wsi, w zimę...

Posted

Liko,tutaj jest ta mała,ale wiesz,bardziej mi na sercu lezy ta odrobinka pinczerka i wg mnie ona powinna do Ciebie trafić,zwłaszcza,ze dzis dowiedzialam sie od weterynarza o jej przeszłości,suczka zostala rozpoznana. Jeszcze pół roku temu byla rozmnażana,dwa razy pod rząd urodzila martwe szczeniaki,po prostu ja wywalili.
Fotki prześlę na PM,bo teraz padam :) i nie chce mi sie wgrywac na fotosik.

Posted

Gabryjella,powiedz dziadowi,ze nastepnym razem,spuszczasz psa ze smyczy.

ja ostatnio natrafiam na włascicieli-flegmatyków. W Sopocie trasa koło Opery Leśnej jest bardzo uczęszczana i dlatego obowiązuje tam nakaz spacerów nasmyczowych,co dla mnie jest bardzo komfortowe. I tak zawsze zdarzy sie ktoś,kto psa puszcza luzem i OK,ale niech ma 100% odwołania. I włozy trochę energii w złapanie psa,zanim jego pupil podbiegnie do mojego schroniskowego.
Z jednym psem,nie mam oczu dookoła głowy-z Miką psychicą.

Dzis i wczoraj wielkie przygotowywanie psów na wyjazd do Niemiec. Straty w ludziach ze strony niemieckiej-dwie sztuki (gameta :) :),ze strony polskiej - zero.

Posted

AAAAAAAAAAAAAAAAAAA.
To suczka może Misia 224/09? Słodka,nieduża,juz sie narozmnażała w zyciu.
Jest na stronce schroniska.Pochodzenie-cmentarz. Grabarz mial trzy pieski,nie był zły dla nich,ale więcej pił,niz byl trzeźwy i tak jakos wyszło. Nie chciał ich oddawać do schronu,został zmuszony,płakał,a psy patrzyły na niego takim wzrokiem,że wszyscy odeszli, bo emocje targały. Jednego pozwolili mu zostawić.
Towarzyszem Misi jest Reks,też na stronce.

Posted

Właściciele yorków też niekiedy mądrzy nie są........ Proszę pana, żeby zabrał toto, bo mój szczeniaczek zbyt delikatny nie jest, a pan mnie wyśmiał, ze go strasze ... No i dostał york z piątaka, ja psa na smyczy utrzymam ale łap mu nie uwiąże...

Nie lubię jak Akucha znika, martwię się, no.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...