jaanna019 Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Nie choroba, to raczej normalne, że czterotygodniowe szczenięta zabrane od matki do schronu przepełnionego wirusami nie przeżyją. Quote
yup Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 niestety nie znałam dokładnej daty urodzin szczeniaków i nie miałam pojęcia, że mają 4 tygodnie. szczeniaki zaczynały chodzić po okolicy dlatego uznałyśmy, że to czas na zabranie ich stamtąd, nie miałyśmy gdzie-więc do schroniska. i skoro to było takie "normalne", że umrą po tym jak zawieziemy je do schronu trzeba było napisać,ostrzec żeby zostawić je z matką jeszcze przez jakiś czas. Może my mniej doświadczone bysmy sie posłuchały bardziej doświadczonej. Quote
jaanna019 Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Od początku jak dowiedziałam się, że są szczeniaki mówiłam, że w takiej sytuacji trzeba dokarmiać psy i czekać. Quote
yup Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 może przeoczyła post o tym, bo nie mogę tego znaleźć gdzie o tym pisałaś no i również nie przypominam sobie żebyśmy rozmawiały...jakoś bardzo negatywnie jesteś nastawiona do mnie, nie wiem dlaczego. nie chciałam źle dla szczeniaków i bardzo jest mi przykro, że nie przeżyły, miałyśmy nadzieję, że wioząc je do schroniska uratujemy im życie, swoją drogą w schronisku mogli nam powiedzieć, że są za małe i trzeba je odwieźć? nie sądzę, żeby dyskusja o szczeniakach, których i tak nie ma miała jakikolwiek sens, trzeba się teraz się zająć tym, żeby szczeniaków więcej nie było. Quote
Guest monia3a Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Jakie szczeniaczki ?? :o nie jestem w temacie. Mowa o tych dzikuskach sprzed miesiąca czy dwóch?? Quote
yup Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 tak monia3a mowa o tych szczeniakach sprzed kilku miesięcy Quote
Guest monia3a Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 To one napewno nie miały 4 tygodni co do tego jestem pewna bo widziałam je na własne oczy, co prawda były dzikawe i moim zdaniem miały co najmniej 8 tygodni z naciskiem na 10 One siedziały w budzie oddalone o kilka bud od innych, nie miały kontaktu z innymi szczeniakami, nie siedziały w szczeniakarni tylko na powietrzu. Szkoda, że odeszły za TM ale moim zdaniem to był słuszna decyzja ( wysłanie ich do schroniska ), jakby tam zostały to dziczały by dalej i teraz zamiast dwóch dzikusów byłoby ich o kilka więcej. Quote
yup Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 też mi się wydawało, że były starsze niż 4 tygodnie ale nie chciałam pisać bo mogłam źle ocenić (nie mam doświadczenia dużego ze szczeniakami). ale to były już takie spore kuleczki jak je zabierałyśmy i wydawało mi się, że już mogłyby podjadać karmę, którą dla suczek zostawiałyśmy. kurcze szkoda, że nie przeżyły... Quote
dreag Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 yup pamiętasz, że są u mnie rzeczy, które kupiłaś?:) A skąd wiadomo, że to te szczeniaki? Quote
jaanna019 Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 moniu wydaje mi się, że te o których piszesz że widziałaś to były dzikowate szczeniaki z Gajowej, bo te z Octowej to na 100% nie dożyły 10 tygodni :( wiem z pewnego źródła. yup nie rozmawiałam z tobą tylko z chudą. Quote
yup Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 dreag przepraszam przepraszam przepraszam;D odbiorę je w tygodniu, poniedziałek lub wtorek ok? Quote
Guest monia3a Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 jaanna019 napisał(a):moniu wydaje mi się, że te o których piszesz że widziałaś to były dzikowate szczeniaki z Gajowej, bo te z Octowej to na 100% nie dożyły 10 tygodni Być może. Widziałam tylko jedne stadko dzikusków, które właśnie miały po conajmniej 8 tygodni Quote
joanna83 Posted October 26, 2011 Posted October 26, 2011 Czy te psy nadal mieszkają w tym miejscu? Jakiej są wielkości? Od kilku tygodni na ul. Składowej i Kopernika pojawia sie grupa dużych (wilkości owczarka) psów, których nasze dzielne schronisko ni jak nie potrafi odłowić, a SM nie wie co można jeszcze w tej kwestii zrobić. Są dwa czarne podpalane psy i jeden bezowy z taką kędzierzawą, szorstką sierscią jak terriery. Czy to mogą być psy z Octowej? Quote
yup Posted October 26, 2011 Posted October 26, 2011 tak to pewnie psy z octowej tyko ich skład się powiększył...beżowa szorstkowłosa to suka, podpalana też suka a reszta pewnie psy bo suczki chyba cieczkę mają lub miały Quote
Maia Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 Ja gdzieś pisałam już, że te psy spotykam na ul. Kopernika jak jeżdżę do pracy. Na początku września któryś z nich miał cieczkę, bo było ich więcej, teraz został tylko ten bez ogona i ten jasny. Ten ciemny bez ogonka (to chyba sunia) podchodzi całkiem blisko, ten jaśniejszy jest bardzo dziki. Quote
joanna83 Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 Wydaje mi się, że obydwie suki, które wczoraj tam widziałam są w dosyć zaawansowanej ciąży :( Schronisko nie może ich odłowić, bo są zbyt dzikie... Potrzebują chyba kontaktu z kimś, kto ma większą siłe persfazji :cool3: Quote
yup Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 oczywiście, to są suki z octowej, bezowa i czarna. Do budy już nie przychodzą, zmieniły miejsce. Gdzie teraz szukać szczeniaków? zaraz się będą szczenić przecież. Quote
yup Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 ma ktoś budę na zbyciu?? Dziś koleżanka była na octowej żeby szukać suczek i jej oczom ukazał się pies uwiązany do płotu, bez misek, bez budy, goła ziemia. To pies przyzakładowy który zawsze biegał luzem a teraz nie wiedzieć czemu uwiązali go na gołej ziemi... Quote
Maia Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 yup napisał(a):oczywiście, to są suki z octowej, bezowa i czarna. Do budy już nie przychodzą, zmieniły miejsce. Gdzie teraz szukać szczeniaków? zaraz się będą szczenić przecież. Ja je widuje n ul. Kopernika,Hetmańskiej. Dokarmiam jak spotkam,nawet mnie poznają juz a ta ciemna macha ogonkiem. Mysle ze dalo by sie je zlapac tylko co potem? Łapałam takie dzikie sunie z Produkcyjnej. Quote
yup Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 Naprawdę myślisz że dałoby się je złapać?? to może jakoś się umówimy i coś wykombinujemy? ja widzę tylko jedno rozwiązanie niestety schronisko. aa najpierw trzeba szczeniaki znaleźć bo pewnie już urodziły... te suczki zmieniły swoje miejsce bytowania. na ulicy octowej mają dużą ocieploną budę z przedsionkiem, w której spędziły całą jesień i zimę. Na wiosnę wyniosły się gdzieś i od tej pory nie widuję ich. Tzn widuję sporadycznie. Quote
Maia Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 yup napisał(a):Naprawdę myślisz że dałoby się je złapać?? to może jakoś się umówimy i coś wykombinujemy? ja widzę tylko jedno rozwiązanie niestety schronisko. aa najpierw trzeba szczeniaki znaleźć bo pewnie już urodziły... te suczki zmieniły swoje miejsce bytowania. na ulicy octowej mają dużą ocieploną budę z przedsionkiem, w której spędziły całą jesień i zimę. Na wiosnę wyniosły się gdzieś i od tej pory nie widuję ich. Tzn widuję sporadycznie. Możemy sie spotkać i opracować plan. Na Produkcyjnej bylo tak ze TE sunie nie podchodzily blizej niz na5 metrow, tylko ze one byly mniejsze,ale karmilam je, potem zaczely jesc mi z reki i w koncu sie udalo . Szkoda ze te psy nie maja swojego jednego miejsca , ale na jedzenie mozna oswoic nawet dzikiego kota,tylko trzeba czasu. Te psy mnie juz poznaja, zawsze mam przy sobie karme i jakje spotykam im daje. Jakby sie znalazlo miejsce gdzie sie chca oszczenic bylo by super i tam bym je oswoila do siebie. Bede sie rozgladala za nimi. Przepraszam za brak polskich znakow w tekscie, Quote
yup Posted October 29, 2011 Posted October 29, 2011 Obyś miała rację. Ja je dokarmiałam od jesieni, zimą aż do wiosny-wtedy już sporadycznie bo zmieniły swoje miejsce i nic a nic nie pozwoliły się oswoić. Jeśli masz czas w poniedziałek-ja akurat idę tam z koleżanką o 13:30 wstępnie:) Quote
Maia Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 Wczoraj kończyłam pracę ok. 22 wracałam do domu i spotkałam je na Kopernika, zawsze w tym samym miejscu tam są. Zawołałam je i przybiegły do mnie szczekając, a jak je zobaczyłam po raz pierwszy to jak je wołałam to one od razu w drugą stronę, czyli poznają mnie i podeszły całkiem blisko. Miałam bardzo mało karmy przy sobie no ale dałam im, kurcze były bardzo głodne, no i pojechałam do domu żeby wziąć więcej jedzenia, wróciłam ale one już gdzieś poszły. W poniedziałek pracuję do 14.20. Boję się że ta sunia bez ogonka chyba już się oszczeniła bo miała duże sutki, ale było ciemno więc może się mylę. Quote
dreag Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 Yup, jak one nie siedzą w tej budzie, to może wykorzystać ją dla tego zakładowego? A może Ci się wydaje, że nie siedzą, może jednak tam chodzą?? Daj info na zbiorczym i na bialystokonline, może akurat ktoś się odezwie... Będe miała na uwadze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.