Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 732
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dyziolek zrobił się pewniejszy siebie- sam startuje do Dodka, warczy, szczeka- musimy pilnować, żeby się nie "pogryzły":evil_lol:. Cwaniak- pokoju pilnuje jak swojej twierdzy:diabloti:

Posted

[video=youtube;eipgs6480qY]http://www.youtube.com/watch?v=eipgs6480qY[/video]

[video=youtube;-Wb-U9VssAo]http://www.youtube.com/watch?v=-Wb-U9VssAo[/video]

[video=youtube;Szcp9UGIHh8]http://www.youtube.com/watch?v=Szcp9UGIHh8[/video]

Posted

Dyziek, jak mu łapki zmarzną, siada w śniegu i odmawia dalszego tuptania. Nie i koniec :shake:. Trzeba jego wysokość wziąć na ręce i zanieść do domu :evil_lol:.

Posted

:iloveyou:o jezu jakie piekne foty !!!

po raz pierwszy musze przyznac, ze Dyziolek wyglada pieknie w tym sniegu :loveu:

Masz racje Ajula - jak taki swiateczny skrzacik.:evil_lol:

kapitalne zdjecia do ogloszen ! zrobie Dyziulowi allegro w weekend :)

Posted

mi sie dzis udało złapac dzikiego kota kiedy mnie zobaczył nie mial wyjscia i uciekał a ,ze nie miał jak tylko przez ogromne zaspy utknąl w niej na dobre-okazalam serce wziełam lopate do sniegu i katapultowalam biedaka zanim by sie udusił bo zaspa 1.5 metra wysoka ,szer 3 metry, snieg mieciutki. i kłot w pułapce...

Posted

conceited napisał(a):
Zapytam w Agapeanimali. Fundacje maja i czasem pozyczaja :) mysle, ze jutro bede wiedziec.

p.s. sorry Dyziolku za spam, ale mali koci przyjaciele potrzebuja pomocy :)

tak, bardzo potrzebuje pomocy, bo to maluch jeszcze
a jego mama i braciszek już nie żyją :(

Posted

Nie, przychodzi pod dom Birki, pan Edward próbuje go złapać, ale nie udało się to do tej pory, tyle, że kot się naje.
Jesienią przychodziła kotka syjamka (nawet ją widziałam), pan Edward ją karmił, oswajał i szło mu to nieźle, potem przyprowadziła dwa kociaki. Jadły i uciekały. Kotka już się dawała nawet brać na ręce i wchodziła do domu, ale nie zamykali jej, bo chodziło o to, żeby kocięta nie zostały same. Ktoregoś dnia nie przyszła i pan poszedł jej szukać. Znalazł martwą kotkę i jednego kociaczka. Nie miały urazów, tylko z pyszczków leciała im krew. Drugiego kociaka nie było.
Aż nagle się znowu pojawił przy domu i przychodzi codziennie. Tylko że go złapać nie mogą.

Sorry Dyziu za tą historię, ale ja w temacie kotów jestem ciemna. Żal mi tego malucha, jakby dał się złapać, to p. Edward wziąłby go do domu, mimo, że mają już 2 koty.

Posted

Koniec spamowania (Na łapaniu kotów się nie znam. Jak nam jeden raz kot "wyfrunął" za muchą przez okno, jeszcze "na starym mieszkaniu", to wzięłam Atlasa i poszłam jej szukać po okolicznych podwórkach. Atlas znalazł kotkę - w sklepie z farbami).

To teraz o łobuzie o wyglądzie nieszkodliwego skrzacika :mad:.
Podczas popołudniowego spaceru Pepsi zabrała się za "ustawianie" Gufiaka (ona to robi tak pół-serio, pół- zabawowo), a Dyziek wziął z niej przykład i doskoczył do Dodka (to było na 100 % serio). Dyzio chwycił Dodkowy ogonek i ani myślał puścić :angryy:. Chwyciłam Dyzia za kudły i uniosłam z metr nad ziemią. Dopiero wtedy się uspokoił. Ogonek Dodka nie krwawi, innych obrażeń brak (jak się tetryki "szczapią", to są potem na szczęście tylko obficie obślinione... wiadomo - zębów Ci u nich niedostatek).
Nie ma szans, by ta dwójka się zaakceptowała; Dyziek prowokuje stracia, pierwszy warczy, pierwszy dolatuje do Dodka. Dodek daje się sprowokować. Z Filutkiem, Gufem i Pepsi Dyziek ma dobre relacje, Dodka natomiast nie trawi.
Podsumowanie - Dyziek może iść do domu z innym psem, ale ten pies musi być spokojny i opanowany i nie reagować na warki Dyzia (vel Kim Dzong Ila od dzisiaj :evil_lol:)



Towarzysz Kim nie lubi być fotografowany...







pokrowiec od pontonu wyprany i schnie, psom została poduszka do leżenia

Posted

Terroristen się doigrał - nakładam na niego sankcje...
Do tej pory biegał bez smyczy, bo był grzeczny, trzymał się na spacerze blisko mnie i Pepsi. Dziś wieczorem mi ogłuchł i poleciał do psiaka z warkiem. Basta. Chodzimy na smyczy, mój drogi....

Posted

BeaBono napisał(a):
Dziś wieczorem mi ogłuchł i poleciał do psiaka z warkiem. Basta. Chodzimy na smyczy, mój drogi....

mały rycerzyk na pewno chciał Cię bronić :)

Posted

[quote name='conceited']o nie !
ale na inne pieski nie warczy, co?
Na Pepsi, Filutka i Gufcia?[/QUOTE]

na Filutka i Gufa - nie
na Pepsi warknął, ale miał powód - Psula nadepnęła go przy wychodzeniu z domu

[quote name='Ajula']mały rycerzyk na pewno chciał Cię bronić :)[/QUOTE]

pytanie - czym? potokami śliny chyba, przeciwnika Dyziek to może co najwyżej zapluć "na śmierć"

najgorsze, że on sobie kompletnie z tego nie zdaje sprawy

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...