E-S Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 No, od 3 dni po 3 h w nocy spałam, bo jeździłam, dzisiaj po pracy się przespałam u mamy i musiałam potem wskoczyć od razu w auto i wracać do Lublina ... padam po prostu ... Quote
Andzike Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 E-S napisał(a):No, od 3 dni po 3 h w nocy spałam, bo jeździłam, dzisiaj po pracy się przespałam u mamy i musiałam potem wskoczyć od razu w auto i wracać do Lublina ... padam po prostu ... Ewka, SPAAAAC!!!!!!!!!!!!!!! wyłącz komputer!!!! ale już !!!! Quote
matrioszka2 Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Andzike, zdecyduj się : albo ma spać, albo TZta przekonywać do tymczasów.:cool3: Quote
Andzike Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 [quote name='matrioszka2']Andzike, zdecyduj się : albo ma spać, albo TZta przekonywać do tymczasów.:cool3: Ma wyjść z dogo, bo wiem jak to uzależnia jak się siądzie "na chwilę" ;) A co będzie robić z TZem to już nie moja sprawa...:roll: ale jakby przebolał Tusię i chciał jakieś nowe to byłoby super ;) Quote
E-S Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Bugi mnie obudził o 6 .... stęskniony synek obłąkany o tej dzikiej porze postanowił mnie mokro i siarczyście wreszcie wycałować i poszukać mi pcheł we włosach .... :angryy: zbieram się do Nowodworu, ładuję baterie do aparatów, lecę z psami, zrobię porządek w klatkach papużkom i jadę po As-co i jedziemy .... Quote
Andzike Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 E-S zajęta wklejaniem na kudłacze nowodworskich bid to zrobimy jej niespodziankę ;) "Dzis Tusia na porannym spacerku straszliwie przeraziła sie młodego psiaka , który radosnie galopował, robił kółka dookoła nas itp., itd. Natomiast na poobiednim spacerze spotkałysmy znajomą panią z 15-letnią suczka - Tusia po początkowej chęci ucieczki przywitała się z sunią (tzn. obwąchały się ), a potem razem pospacerowałysmy :) Bardzo się ucieszyłam, mam nadzieję na spotkania z takimi małymi pieskami - moze to pomoze jej przełamać ten lęk. Ciągle niestety drapie sie po szyjce. I faktycznie - co moze, to sciąga sobie i mości się na tym :)...." Pozdrawiamy Tusia, Stenia i Marek => to podoba mi się najbardziej ;) Ta Tusia na początku :D :D :D I fotki :) Jak Tusia się bardziej ogarnie to jej Pani idzie z moją babcią i jej jamniczką na wspólny spacer :) Quote
as_ko Posted October 23, 2010 Author Posted October 23, 2010 Lepiej panienka trafić nie mogła...super wiadomości :loveu: Quote
E-S Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Oooo !!!! dzięki, dzięki wielkie ! Andzike :Rose: raz jeszcze :D Ja uprzedzałam państwa, że po toksycznym kontakcie z niejakim psem Bugim Tusia będzie miała pewne urazy, np. do piszczących piłeczek, a że do dziko galopujących psów co kółka robią, to wiadomo urzędowo że się tak wyrażę :D Biedna, Jezu ile ten Bugi traum u mikrosuczek wywołuje... Ostatni spacerek ze mną, na Mokotowie, było sporo piesków, z czego Tusia nie była zadowolona, bo ją nachalnie zaczepiały do zabawy: Quote
Andzike Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Biedna osaczona Tusia ;) Dobrze, że się uwolniła od Bugiego ;) z takim to tylko Zdrapka wytrzyma ;) Quote
matrioszka2 Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Aż mi się łezka zakręciła.I pomyśleć,że siedziałaby jeszcze dzisiaj w tym nieczułym boksie, gdzie z każdego kąta zieje chłód i zagrożenie.:-( Dziewczyny, sprawiłyście się na medal, szczególnie Ty - Andzike :loveu: (E-S tak mocno chwalić nie mogę, bo Jej się potego ... w gowie...:eviltong: wiesz, jak ona jest , c-nie ?:laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: :evil_lol:) Quote
E-S Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Powiem Wam jedno Tusia trafiła do najlepszego domu na świecie ! :loveu: Tak się zachowała jak tylko wkroczyła: a zaraz potem za Panią, której już pilnowała, tak: Umowę dzisiaj zawiozłam do Nowodworu. Tusiu, wszystkiego najlepszego, bądź szczęśliwa do końca swoich dni ślicznotko delikatniutka :loveu: A Państwu bardzo dziękuję, że mogłam poznać i także życzę wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia z Tusią :) Quote
matrioszka2 Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 A pozostałym, którzy sekundowali Tusieńce , nie pozostaje nic innego, jak tylko dołączyć się do życzeń E-S.:Rose::Rose::Rose: Quote
Andzike Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 matrioszka2 napisał(a):Aż mi się łezka zakręciła.I pomyśleć,że siedziałaby jeszcze dzisiaj w tym nieczułym boksie, gdzie z każdego kąta zieje chłód i zagrożenie.:-( Dziewczyny, sprawiłyście się na medal, szczególnie Ty - Andzike :loveu: (E-S tak mocno chwalić nie mogę, bo Jej się potego ... w gowie...:eviltong: wiesz, jak ona jest , c-nie ?:laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: :evil_lol:) Brekekeke :) wiem jaka ona jest - nic jej się nie potentegowuje ;) Dzięki E-S Tusia dostała szansę na znalezienie właśnie takiego domu :D Na początku wątku Tuśki "wyskoczylam" z domem dla niej, z którego nic nie wyszło, więc niejako czułam na sobie presję:cool3: Wyszło, jak wyszło - czyli super :) Takich domów szukamy!!! Quote
E-S Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Andzike, to Tobie Tuśka szczęście zawdzięcza, nie czaruj :D Gadałam z weterynarzem, dr Dąbrowskim - i Tusia i Efi mogą być bezpiecznie dla siebie wysterylizowane najwczesniej w połowie grudnia. Quote
Andzike Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 U Tusienki wszystko w porządku, ale spacerki nadal ją przerażają... Tusia nie miała cieczki, gdy do nas przyszła - tydzień po zaadoptowaniu suni poszłam do weterynarza, żeby ją zaszczepić, spytać o cieczkę, której objawów nie było widać i zapytać o drapanie się. Drapała się coraz częściej i już nie tylko pod brodą, ale po całym ciałku. Pani doktor stwierdziła uczulenie, straszny łupież i malasezję (drożdżak) na brzuszku i pod pachami . Potwierdziła też moje podejrzenia o kłopoty z gruczołami kołoodbytowymi. Tusienka wygryzała sobie ogon - znam te objawy niestety , co kilka miesięcy lub trochę rzadziej występowały kiedyś u Aguni. Zmieniłyśmy karmę na RC dla uczuleniowców, gruczoły zostały opróżnione (był straszny płacz i wyrywanie się), brzuszek spryskany jakimś specyfikiem (to też wywołało dramatyczne piski). Aaaaaa, i jeszcze zastrzyk p-zapalny ze względu na stan gruczołów, szczególnie jeden był w marnym stanie. Szczepienia nie było, żeby nie ryzykować osłabienia Tusi przy tych wszystkich dolegliwościach. Po tygodniu następna wizyta - i tu niespodzianka! Tusia ma ciążę urojoną! Tak więc cieczka była ok. 2 miesiące wcześniej, na szczęście bez efektów w postaci potomstwa..... Chodzimy teraz co kilka dni do pani dr, sprawdzamy stan sutków (była to juz mamusia karmiąca - leciało mleczko), stosujemy się do zaleceń, czyli zero czułości, mniej jedzenia i więcej ruchu tzn. dłuższe spacery. I z tymi spacerami jest najgorzej, bo ona nadal boi sie wszystkich psów - od goldena, owczarka itp., przez beagla, jamnika, sznaucera - az do yorka miniaturowego.......... Boi się wszystkich. Bidulka! Najchętniej nie wychodziłaby w ogóle z domu, ewentualnie po 5 minutach wracała... W domu jest wszystko ok, ale te spacery...... :( :( :( Na szczęście ciąża już mija, krostki uczuleniowe też zniknęły, pozostał jeszcze łupież (ale już mniejszy) i te drożdżaki......... We wtorek chyba wreszcie będzie szczepienie. Nie bardzo potrafię sobie poradzić z jej lękiem na spacerach. Ona cała jest napięta, bez przerwy wypatruje "wroga", zatrzymuje się i chce wracać do domu. Tylko raz odważyliśmy się spuścić ją ze smyczy - byliśmy we dwójkę - oczy dookoła głowy, czujni i gotowi się rzucić w obronie suni, gdyby tylko na horyzoncie pojawił się pies jakikolwiek.... Ale tak naprawdę, to boję sie ją spuścić, nie wiem czy w razie niebezpieczeństwa poleci do mnie, do domu czy na oślep przed siebie... :( No nic, mam nadzieję, że kiedys to minie.... A jak nie będzie mijało, to chyba wiosną udamy się o pomoc do psiego psychologa???? We wtorek zapytam też o termin sterylizacji, kiedy po takiej ciąży można ją przeprowadzić...... Tylko mam rozterkę, gdzie to zrobić? Z rozmowy z panią weterynarz wynikało, że ona u siebie w gabinecie robi sterylizacje. Nie znam niestety opinii o takich zabiegach w tymże gabinecie. Z dawniejszych rozmów na psich spacerach wynikało, że kilka osób chodzi do tego gabinetu i jest z niego zadowolona. Teraz nie bardzo jak mam porozmawiać - na widok psiarzy nie uciekamy chyłkiem, ale porozmawiać z nimi to mi sie nie udaje.. Quote
E-S Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Jasny gwint ... Niezupełnie w porządku - spacery ją przerażają, łupież, drożdżaki, gruczoły ... NIC nie zauważyłam jak u mnie była, nie drapała się, ani nie wygryzała. Łupieżu dostała po podróży, w Warszawie, byłam przekonana, że ze stresu. Głupio mi prostu, byłam na 100 % pewna, że Tusik jest zdrowym pieskiem ... I te spacerki - może ona ze Zdrapką i Bugim - mimo, że się z nimi nie bawiła - czuła jakoś pewniej ? Quote
evel Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Tak sobie myślę... Jaka to część Warszawy? Może by zorganizować Tusi jakiegoś spokojnego psiaka z dogo, żeby nauczyła się przy nim, że spacery i inne psy nie są wcale straszne i nie trzeba się bać? U nas Zu też bała się wszystkich psów, tylko, że zamiast uciekać to zaczynała wściekły jazgot :shake: tzw. "ostrość pozorna", czyli jeszcze gorzej niż zwykła ucieczka, bo i w łeb mogła zarobić jak jakiś pies stracił cierpliwość... Kosztowało mnie to dużo pracy, ale oprócz ciągłego szkolenia pomogły właśnie spokojne, zrównoważone psy spotykane na spacerach. Quote
E-S Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Mokotów, ale daleko od Madalleny ... też myślałam o psim profesorze, czyli jej bernardynce Nanie ... Quote
E-S Posted March 13, 2011 Posted March 13, 2011 Przeklejam z wątku Sary: [quote name='Andzike'] :spam2:E-S, bo za cholerę nie znajdę wątku Tusi, więc pospamuję u Sary - moja babcia dziś spotkała Panią Tusiową na spacerze :D :D :D Nie wiem jak one się zgadały, ale Pani nadal kocha Tusienkę na zabój,:multi: a Tusieńka nadal jest strachulcem...:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.