Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pies-podróżnik znajomych przyprowadził do nich na podwórko takie nieszczęście; sukę w typie dużego ONka, burą, prawdopodobnie zaraz po cieczce, bo biegały za nią psy.
Ma na oko jakieś 10 lat, ucho przegryzione na pół po jakiejś starej ranie i jest bardzo płochliwa. Boi się panicznie obcych ludzi, wszelkich narzędzi typu młotek, łopata. Nie chce wejść do domu, śpi na podwórku pod starym samochodem.
Nie mam pojęcia co z nią począć. Nie jest ani młoda, ani urodziwa. Szanse na nowy dom ma znikome, na DT pewnie też, a ja nie mam kasy na hotelik.
Wiecznie tam zostać nie może, bo przez podwórko muszą przechodzić sąsiedzi mieszkający w głębi i się jej boją, mają pretensje, tym bardziej, że jest tam już wspomniany pies, który ją przyprowadził i mój szczeniak-znajda.
Wieczorem tam pójdę i postaram się zrobić zdjęcia do wątku, bo teraz nie chciała wyleźć spod auta, nie chce nawet do mnie za bardzo podejść.
Najważniejsze to chyba sterylka, nie wiem czy jest w ciązy, nie mam na to kasy, a co gorsza ona jest tak płochliwa, że nie wiem w ogóle jak dostarczyć ją do weta jakieś 7 km, bo nie mam teraz auta, a suka jest wielka, wystraszona, nadal mi nie ufa no i nie pachnie pięknie, więc marne szanse, bym przekonała kogoś znajomego na transport.
Po prostu nie wiem co robić. Idzie zima, psów na ulicy zrobiło się mrowie, a w Makowie nie ma nikogo z dogo, kto pomaga... :(

EDIT:
Wreszcie udało mi się ją zastać i wywabić spod auta...





  • Replies 100
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Maków, jak już. Kiedyś co pół roku robili łapankę i wywozili psy do Ostrowii Maz. - teraz z tego co wiem umowy żadnej nie ma i z psami dzieje się wola nieba. Zresztą kilka psów którym próbowałam pomóc jak jeszcze były na ulicy, po drodze do Ostrowii zniknęło bez śladu :roll:

Posted

Myślałam o Makowie, a nawet nie wiem dlaczego napisałam Mińsk.
Według maps.google odległość z Makowa do Kruszewa to 42km, więc całkiem niedaleko.
Myślę, że jest możliwe, by UM za opłatą przekazywał psy do schroniska w Kruszewie, tylko musi być ktoś, kto będzie naciskał na Wydział Inwestycji Infrastruktury i Spraw Komunalnych, bo widzę z BIP-u, że to ta jednostka odpowiada za ochronę środowiska.

Że psy znikały bez śladu po drodze, niestety mnie nie dziwi :-([FONT=Arial][/FONT]

Posted

Dodałam zdjęcia.
Jutro najwcześniej mogę coś zadziałać w UM, ale z tego co wiem w sprawie psów ktoś już interweniował (btw psów gromadzących się właśnie tam gdzie teraz sunia) i nikt zwierzaków nie zabrał, powiedziano, że koszty są za duże i jeśli zbierze się więcej psów do wywiezienia, dopiero moga pomyśleć.
A przede wszystkim boję się, że ona po prostu zginie po drodze, jak większość psów, która z Makowa nigdy do schroniska nie dotarły :(

Posted

Trzeba jej szukać domu , a nie do schronu :-(.

Nie wiem czy przed sterylką nie powinna mieć jakiś badań na serce zrobionych , z powodu starszego wieku ? Nie wiem czy ona przeżyje sterylkę w schronie :-(.

Posted

Wywóz psa to podobno 5 000 zł :cool3: i miła pani w UM próbowała mi wmówić, że skoro pies jest na czyjejś posesji, to nie biega po ulicy bezdomny nie jest :roll: Ciężko było wbić jej do głowy, że pies wszedł tam sam i właściciele domu go nie chcą... Rozumiem, że jak znajdę psa na wycieraczce pod drzwiami mieszkania, to odpowiadam jak za swojego...?

Mogę iść na udry, na policję, etc. ale wtedy nawet jak psa zabiorą i grom wie, co z nim będzie, to pewnie po nim.

Nie wiem ile ta suczka ma lat, ale zęby ma straszne, zbrązowiałe - siekacze starte przy samych dziasłach, kły połamane... Przy zębach mojej 11-latki jej zęby wyglądają na 18-letniego psa. Ale tyle aż raczej nie ma, może to kwestia marnego karmienia...?

Suka coraz częściej opuszcza podwórko, nie ma jej po pół dnia, boję się, że nie czuje się tam bezpiecznie i szuka miejsca żeby sie oszczenić :(

  • 2 weeks later...
Posted

Dopytam matki co to za babka, bo moja rodzicielka wtedy tam pracowała, jakoś w zeszłym roku.
Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że suka już w ogóle nie przychodzi na tamto podwórko, bo sąsiedzi ją wyganiali, bo podobno na nich szczekała (w co ciężko mi wierzyć) i teraz co rano biega po moim osiedlu :roll: Przynajmniej widzę czy jeszcze żyje i mogę ją dokarmić. Nie wygląda na szczenną, ale równie dobrze może mieć mało liczny miot, albo dopiero wyjdzie.
Ja mogę wiercić sprawę w UM, ale boję się, że dla niej to nie wyjdzie na dobre. Dojdą do wniosku, że trzeba sprzątnąć problem, i albo ona do schroniska nie dotrze, albo tam zostanie do końca swoich dni, bo nie jest młoda ani ładna niestety, i z jej płochliwością marnie widzę jej szanse.
Pocieszająca wiadomość jest taka, że powoli się oswaja i można już ją spokojnie pogłaskać, łasi się.
Z moich ogłoszeń zero odzewu.

Posted

Moja pani od transportu miała wczoraj zadzwonić co z dzisiaj, ale się nie odezwała ani nie odbierała. Za 1-2 h do niej zadzwonię i jak dalej będzie głucho, to biorę kogoś z dogo. Wolę wybulić te 100 ileś zł niż czekać aż psy zginą.

Posted

Tak, potwierdzam po rozmowie wczorajszej i dzisiejszej z Renatą: SUNIA JEDZIE DO SEROCKA!
Najlepiej jakby przyjechała w weekend - tak pasuje megii z hoteliku...

GDZIE TERAZ JEST SUNIA??? CZY JEST BEZPIECZNA I MOŻE POCZEKAĆ do weekendu???

Martens od Ciebie do Serocka nawet bliżej podobno 20-30 km!!! :)

Posted

Sunia nie mam pojęcia gdzie jest, ale przychodzi prawie zawsze rano na moje osiedle jeść. Dziś nie przyszła, chociaż i ja wyszłam później niż ona zwykle się pojawia. Nie wiem, gdzie teraz śpi, bo tam gdzie spała pod autem już się nie pokazuje - ktoś ją widać skutecznie przepędził.

Z Serockiem byłoby łatwiej; teoretycznie mogę ją tam zawieźć nawet jutro, jeżeli byłaby możliwość przyjęcia jej, bo do domu nie mam opcji jej wziąć - mam dwa psy w kawalerce, w tym sukę niespecjalnie zgadzającą się z obcymi sukami, a nie mam drzwi w pomieszczeniach poza łazienką i nie mam jak ich odizolować.
Mogę porozmawiać z moim dziadkiem, czy pozwoli mi przechować ją na działce, ale tam może pomieszkać w budynku gospodarczym z okienkiem 20x30 cm, a dziadek z jego stosunkiem do psów i mojego pomagania im nie wiem czy w ogóle się zgodzi - a jeździ tam teraz codziennie. Mogę ją tam zabrać wieczorem po kryjomu na noc, jeśli jechałaby rano, ale tu jest problem, bo nie mam pojęcia, gdzie ona się wieczorem i nocą podziewa.

Jeśli jest opcja przyjęcia jej jutro, mogę organizować na rano transport - tylko na jego koszty wystawię bazarek, bo z kasą u mnie ciężko.

Posted

Szukanie transportu na miejscu idzie jak krew z nosa, więc zaraz piszę pw do paru osób o płatny. Dobrze by było, gdyby udało się ją zabrać już jutro rano.
Ehh, tak to jest ze znajomymi; jak chcą pożyczyć kasę to wiedzą gdzie przyjść; jak ja potrzebuję przysługi to jest milion wymówek, a bo pies za duży, bo śmierdzi, bo zwymiotuje, bo cośtam...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...