JoSi Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Spokojnie, będzie dobrze. Pomyślcie sobie, że za rok o tej porze to będzie tylko wspomnienie, mnie pomaga przez całe życie. Jeszcze bardziej trzymamy za Fuksia. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 nie odzywalismy sie bo zrobilismy sobie i Fuksiowi chwile wytchnienia od wszystkiego i pojechalismy do Wierchomli - idylliczne miejsce :) Fuksik na spacerach biegal jak wariat, napraszal sie zeby mu rzucac patyki, ganial barany itd. jednym slowem wszystko wraca do normy rana pooperacyjna - troszke chyba lepiej, ale nie chce zapeszac jezdzimy codziennie na antybiotyk i plukanie jajek woda utleniona (wpuszczana do srodka rany strzykawka - kilkukrotnie) to co wyplywa ladnie nie wyglada ale Fuksia chyba to szczegolnie nie boli - patrzac na jego zachowanie na spacerach chyba tez minimalnie sie cywilizowal nie zrobil wielkiej ucieczki z hotelowego pokoju, choc drzwi zamkniete byly tylko na karte wiec nawet nie musielismy tradycyjnie przypinac go smycza do lozka wychodzac na sniadanie czy kolacje :) opuchlizna nadal spora wet do ktorego pojechalismy do Nowego Sacza na antybiotyk i plukanie rany (Fuks u weta jest grzeczny ale nam nie da sie dotknac do swoich skarbow za nic w swiecie, kopie i wierzga lapami strasznie) pytal "czy on na pewno ma oba jadra usuniete" mam szczera nadzieje ze tak :) Quote
Kenzo Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Ela_and_Krzys napisał(a):"czy on na pewno ma oba jadra usuniete" mam szczera nadzieje ze tak :) a co poeta miał na mysli?;) Quote
Ela_and_Krzys Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 Fuksiasty ma zdjete szwy! Rana dalej brzydka ale opuchlizna stanowczo coraz mniejsza. Dalej jezdzimy na antybiotyk i wyplukiwanie rany woda utleniona - ale tej brunatnej mazi wyplywa z Fuksia chyba coraz mniej. Dziekujemy wszystkim za kciuki! Zwlaszcza JoSi! Quote
JoSi Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Mnie nie "zwłaszcza", wiemy wszyscy jaki to niepokój o chorego przyjaciela a Wy z Fuksiem wbiliście się w moją pamięć na Piłsudskiego, jak i Jasyr, wyjątkowo. Fuks jest pięknym psem, pamiętam jak z Krzysiem zaliczali trawniki po drugiej stronie uliczki. O Jasyrze trudno pisać, kto go poznał ten wie tak jak Wy. Smutek. Quote
Kenzo Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Ja tez pamietam walke o życie Fuksa-nigdy nie zapomnę tych smutnych oczu...jak zobaczyłam bidulke na Allegro to od razu zrobiłam przelew...to nie jest istotne, ważne, ze on żyje i ma wspaniałych właścicieli:laola: Ja Wam z całego serca dziękuje za...serce... Quote
Ela_and_Krzys Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Kochani, to my dziekujemy wszystkim za Fuksa. Ja jak zobaczylam jego morde to tez juz wiedzialam ze to bedzie nasz pies. Przeslalam Krzysiowi linka i on tez juz wiedzial. Zanim jeszcze go zobaczylismy na zywo nawet. Taki impuls przy ktorym nie ma sie juz zadnych watpliwosci. Nie bylismy gotowi na psa, nie mielismy specjalnie warunkow mieszkaniowych - ale wiedzielismy ze musi byc nasz i juz. A Fuksiasty jest kapitalnym psem - po prostu niewiarygodne ze w tak nieplanowany sposob trafilo nam sie takie cudo. A zyje tylko i wylacznie dzieki dogomaniakom, ktorzy wyciagneli go z piekla, zorganizowali leczenie, pokrywali koszty - zanim my jeszcze wiedzielismy o jego istnieniu. Wiec to my dziekujemy... Quote
Ela_and_Krzys Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 JoSi, wszystko chyba idzie ku dobremu. Opuchlizny prawie nie ma, wyciek sporadyczny, juz nawet nie lize. Szaleje na spacerach jak dawniej, apetyt ma gigantyczny :) We wtorek dostal antybiotyk o przedluzonym dzialaniu. Nie pluczemy juz tez rany od srodka, tylko z zewnatrze obmywamy mu woda utleniona. Jutro znowu kontrola - ale juz raczej wszystko OK. Quote
JoSi Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Dziękuję za dobre wiadomości. Mam nadzieję, że Wam powiedziano o uważaniu na psa po kastracji przez 2 miesiące: będzie jadł bardzo dużo i trzeba jednak wydzielać, żeby nie utył i żołądka nie rozszerzył nadmiernie. Oczywiście chodzi tu o zdrowie a nie o urodę. Quote
Ela_and_Krzys Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Jasne - ale on je tak w miare normalnie, w koncu tyle royala ile wynosi dzienna porcja (kolo 400g) bo do tej pory to tylko wolowinke albo kurczaka pochlanial z apetytem, a sucha karme to tak srednio bardzo :) Chudzina jest wiec troche spokojnie moze przytyc. Quote
Ela_and_Krzys Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 u Fuksia juz wszystko OK z jajkami nie chce zapeszac ale czasem chyba widac juz tez pozytywne zmiany w zachowaniu - zwlaszcza jak jest bez smyczy, na smyczy dalej zaciekle probuje warczec na psy i atakowac je zeby nie bylo za rozowo, bylismy dzis w krakvecie usunac kleszcze :) bo wbily mu sie na porannym spacerze tak mocno, ze domowymi metodami sie nie dalo i co? i znow antybiotyk my z kolei po rozwazaniu wszystkich za i przeciw posiadania drugiego psiaka w naszej sytuacji jestesmy coraz blizszej decyzji o powiekszeniu naszego stada o ... najbardziej psiowego kota - czyli main coona (zwanego pieszczotliwie po polsku miaukunem) pewnie nie wszystkich zachwyci fakt ze - jesli wezmiemy kotka - kupimy rodowodowego, z hodowli, zamiast ocalenia jakiejs bidy jest to jednak bardzo przemyslana decyzja ze wzgledu na wyjatkowy charakter miakunow a takze nasz totalny brak wiedzy o kotach (zakladam ze na poczatek taki zdrowy sliczny kociak z hodowli to najlepsze wyjscie) aha - main coon'y zazwyczaj swietnie dogaduja sie z psami i nawet sie przyjaznia! Quote
JoSi Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Kocurek Filipek w wieku 3 miesięcy przestał reagować na psy, których wcześniej nie widział nawet, po całych 2 godz. Pokochacie jednego kota i już reszta nie będzie Wam obojętna a miaukun nauczy Was prosto wszystkiego o kotach. Najważniejsze, czy Fuksio toleruje koty? Quote
Ela_and_Krzys Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Fuksio zdał podobno test na kota jak był u Ani_w podczas naszego urlopu. Był nim bardzo zainteresowany - ale bez agresji. Na dworze gania koty ale podobno większość psów tak ma. Ptaki i inne zwierzęta też gania. Filipek jest cudny - widziałam jego zdjęcia na stronie hodowli. Quote
groszek83 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Zgadzam się z tym,zdecydowana większość psów z upodobaniem gania koty na podwórku:lol:Ja mam trzy psy i dwa koty,które w domu żyją w zgodzie i w niczym sobie nie przeszkadzają.Natomiast kiedy wychodze z burkami na spacer i zobaczą jakiegoś obcego kota natychmiast ruszają w pościg.Podejrzewam jednak,że gdyby taki kot się zatrzymał i np.zjeżył pies dałby sobie spokój,moje koty tak właśnie robią Quote
JoSi Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Tak do końca nie zgadzam się, że wszystkie psy gonią koty. Moje psy, które miałam od małego szczeniaka, nie goniły, oduczyły się szybko. W krajach zachodnich też się do tego nie dopuszcza, widziałam pana karmiącago koty pod Forum Romanum, któremu towarzyszył seter. Pies siedział luzem grzecznie patrząc w drugą stronę. Dziwne jest to, że koty z daleka wiedzą który pies goni i uciekają lub nie. To nie zależy od wielkości psa, kiedyś były u mnie duże. Najgorzej jest, jeśli pies był specjalnie szczuty a nie tylko "pogonił sobie", tego nie da się wykorzenić. Przez 50 lat komuny uczono nas, że przysłowia ludowe są mądrością narodu, np. żyje jak pies z kotem. Głupota, szczeniaki gonią wszystko co ucieka ale kur im nie pozwalamy, najwyższy czas nie pozwalać kotów. Quote
groszek83 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Nie wszystkie ale ZDECYDOWANA WIĘKSZŚOĆ.Ja też mam swoje psy od małego i wychowywały się z kotami a mimo to obce potrafią pogonić.Nie znaczy to,że im na to pozwalam,odwołuje je i wracają ale wykorzenić tego ich nawyku tak żeby w ogóle nie ruszyły w pościg za kotem nie potrafię. Quote
JoSi Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Jeśli mogę radzić nie "kiciajcie" na kota w obecności psa, nawet psiego anioła kici, kici, wyprowadza z równowagi. Koty reagują na imiona, na zwykłe "chodź tu" i cmokanie. Quote
groszek83 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Doskonale wiem,że koty reagują na imię i wołanie :lol: moje przybiegają nawet kiedy gwiżdżę na psy :lol: Takie gonienie za kotem w moim przypadku nie jest strasznym problemem bo kiedy je zawołam odrazu przychodzą i gonią tylko obce koty w domu jest spokój,może nie przyjazń ale tolerują nawzajem swoją obecność.Natomiast moje koty uwielbiały wprost polować na obce psy , które wchodziły nam na podwórko i nie zdarzyło się żeby jakiś nie uciekł bo jeśli nawet postawił sie do jednego to drugi natychmiast zjawiał sie na placu boju i wtedy już musiał uciekać:evil_lol: Teraz mam już ogrodzenie i takie sytuacje nie mają miejsca ale wiem już ,że kot może być też kotem obronnym;);) Quote
Ela_and_Krzys Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 zobaczymy jak to będzie z Fuksiem i kotami w końcu nie wiemy czego go uczono przez pierwsze 1,5 roku życia ale jestem dobrej myśli :) Quote
Ela_and_Krzys Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Fuksio na razie nadal rzuca się na psy - wczoraj ledwo go utrzymałam. Chodzę z nim na 5m lince, żeby miał trochę swobody. No i jak linka jest luźna, to utrzymanie szalejącego na drugim końcu Fuksa to nie lada wyczyn. Skończyło się na krwawiącym i spuchniętym palcu :) Z drugiej strony Fuks jak chodzi na spacery z Krzysiem to jest wyraźnie spokojniejszy. Czyżby coś sobie uroił w główce, że mnie musi pilnować i być taki waleczny? Zupełnie tego nie rozumiem :( Nie robimy nowych fotek bo zgubiliśmy aparat. Może się znajdzie po przeprowadzce. W szale prac wykończeniowych i tak nie ma na to czasu. Do końca czerwca chcielibyśmy się przeprowadzić. Fuks uwielbia ogródek, bryka w nim jak szczeniak i chyba nie do końca rozumie czemu zawsze po takiej super zabawie wracamy na nasze 50m kw., gdzie miejsca juz prawie nie ma, bo pol wiekszego pokoju zajmuja np. pudla z oswietleniem do nowego domu :) Ale i tak Fuksia nikt już prawie nie odwiedza, to strata niewielka :) Quote
zdrojka Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Odwiedzamy, odwiedzamy, czytamy, ale się nie ujawniamy, że jesteśmy :p To ja już podpisuję listę obecności, choć może mało kto mnie zna, ale jestem. Z tymi płciami na spacerach u mnie było podobnie, Migacz idąc ze mną rzucał się na większość psów, idąc z moim ojcem był duuuużo spokojniejszy i jakby innych samców nie zauważał. Widać to normalne... Quote
masienka Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 zglasza sie kolejna cichociemna ;) zebyscie nie mysleli, ze wszyscy zapomnieli o Fuksiu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.