Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Fides79']nooo pięknie, chyba trzeba coś z tym zrobić :cool3::razz:

koniecznie :p

zerduszko, i tak by mi sie te przypadkowe nogi plątały po wielu zdjęciach?

ale wiecie, ja mam dzisiaj dobry dzień, dobry w sensie, że dla Was :eviltong: poszperałam i znalazłam troche różnych zdjęć - niekoniecznie psiowych :razz:

na poczatek zaserwuje Wam.... siebie :p ale żeby nie było tak dobrze :razz: , w wersji wczesniejszej - sprzed lat kilku, blond i do tego ... okrojonej ... :eviltong:





jak nie chcecie "starych fot" to krzyczcie - nie obraże sie :razz:


"zjeść czy nie zjeść, oto jest pytanie..."



"no weź ty mi nie rób zdjęć jak ja jem! :angryy: "
"upuść frytke... upuść frytke..."



"no weź nie rób! powiedziała chyba nie?! :mad:"

Posted

Aron piękny bo młody ;) , Graficiarz graficiarzem został niechcący, że list doszedł to się cieszę - Polecony priorytet co szedł cały tydzień... wiwat Poczta Polska.... pfuj!

ale za to:

[quote name='malawaszka'] łooooo ale czadowa mini dżambi :loveu:

to się doigrałaś... :obrazic:

.....

[quote name='malawaszka'] proszę o głosy na missieek :modla: jeden klik a wielka pomoc dla całego stada tymczasów u niej
http://www.dogomania.pl/threads/199771-KRAKVET-wybieramy-kandydata-na-stycze%C5%84

Proszę - głosujcie na misieek!!!!

Posted

a wracając do frytek, (sz)czekał, (sz)czekał i się do(sz)czekał ;)






Gupecek z jednym uszkiem bardziej :evil_lol:




z serii wspomnień czar - mój piękny chłopczyk jako pies pilnujący... ;)



i z drugiego boczku :)

Posted

malawaszka napisał(a):
wow jaki najeżony!


wczuł sie chłopak :megagrin:



zerduszko napisał(a):
A jaki smukły :) A niby frytki tuczą ;)


i pomyśleć że to kastrat :grins: a niby kastracja przyczyna otyłości :grins: on tu miał prawie 8 lat, a kastrowany jako dwulatek

Posted

jak był wybiegany to jak go (Arona znaczy się) miały 2 frytki utuczyć :shiny:

ooo a ja myślałam że wycięłaś co nieco Aronkowi wczesniej, bo sama też rozważam taką opcję w przypadku Felka :razz:

Posted

To ja nie wiem jak Ty Jambi wychodzisz z tym towarzystwem na spacer, bo ja dzisiaj poszłam z dwoma psami i dzieciakiem i...więcej tego błędu nie popełnię :shake:
Mały sznupo-szpun dojrzał w oddali jakiegoś ludzia i natychmiast chciał go zagryźć, jak wrzasnęłam to Szansa uwaliła się w centrum błotnistym, a mały biegnąc za mną wyrżnął w kałuży :placz: Horror normalnie, masakra. Albo dzieci, albo psy. Nie ogarniam większej ilości.
A tam na tym zdjęciu...Ty nam tu nie ściemniaj że Twój maluch nie graficiarz, bo tam ewidentnie widać że tym żółtym kolorem to jego dzieło :diabloti: dawaj telefon do administracji :evil_lol:
Jambi czemu Aron tak łysieje?

Posted

[quote name='jambi']

a co do tej smyczy - toż pałętają się po fotkach czasem nogi męskie - były razem z nami na spacerze :)



HYHy w sensie same nogi z WAmi chodzą?:) Fajnie to musi wyglądać :)

[quote name='malawaszka']
i ostatnie co chciałam:
proszę o głosy na missieek :modla: jeden klik a wielka pomoc dla całego stada tymczasów u niej
http://www.dogomania.pl/threads/199771-KRAKVET-wybieramy-kandydata-na-stycze%C5%84

Eh ja przepraszam ale w sensie, ze jak? mam na wątku wpisać Głosuje na Missieek czy w tej ankiecie na kogo? Mam goraczke przepraszam za głupie pytania

Posted

[quote name='Fides79'] ooo a ja myślałam że wycięłaś co nieco Aronkowi wczesniej, bo sama też rozważam taką opcję w przypadku Felka :razz:

Nie, Aron skończył 2 lata w kwietniu a z jajkami pożegnał się w czerwcu; właściwie początkowo nie było takiego planu, żeby mu te jajka ciachać; jednak decyzja w końcu zapadła


[quote name='ludwa']Ciociu Jambi, to ja Ci tutaj znowu spama wpuszczę, to to czym się chwaliłam. Ale w końcu to Iskierka jest;)

http://www.dogomania.pl/threads/200173-Ostrowska-Iskierka-szuka-domku-i-prosi-o-wsparcie.-Każda-pomoc-na-wagę-złota

i bezę mamy;)
http://www.dogomania.pl/threads/200176-Szorściak-jak-słodka-beza-szuka-wsparcia-i-domu-na-zawsze

Prosze bardzo ciociu Ludwiko :diabloti: spamuj dowolnie - w tym temacie dozwolone bez ograniczeń ;)

Bezik słodki! a Iskierka? tez ładnie, choć niepowiem, rano mnie troche zaskoczyłaś...

[quote name='Agmarek']To ja nie wiem jak Ty Jambi wychodzisz z tym towarzystwem na spacer, bo ja dzisiaj poszłam z dwoma psami i dzieciakiem i...więcej tego błędu nie popełnię :shake:

bo ja wiem? to chyba kwestia... przystosowania.... może jestem surową matką? grunt, że rozpasanie jest niedozwolone, tak dziecko jak i psy mają wpajane zasady że Kierownictwa sie słucha, a Kierownictwo to ja :evil_lol: ... to troche żart, ale nie do końca. Ja od początku decydując się na kilka psów wiedziałam, że żeby to wszystko grało razem trzeba to jakoś opanować - w gre nie wchodziły oddzielne spacery, a że mieszkamy w bloku, to na te spacery jednak wychodzić trzeba i to w takim stylu aby między okoliczną ludnością czy zwierzyńcem zamętu nie szerzyć - spacery z 3 psami mam opanowane od lat :) a teraz tylko doszło dziecko, druga sprawa, że psy coraz starsze, nieco mniej upiorne ;) ale co im przyznac trzeba - posłuszne są, grzeczne i pilnują się :)

[quote name='Agmarek']Jambi czemu Aron tak łysieje?

Aga, tego nie wie nikt niestety - na dniach ide znowu do weta - rozszerzamy krąg badań, dotychczasowe badania nie wykazały nic! nerki w porządku, nadnercza też, krew dobra, wstępnie hormony też - Aron ma przezredzoną sierść na bokach, szyi, na brzuchu po ogoleniu do usg (listopad) sierść mu nie odrosła wogóle - tu ma łyse całkiem, grzbiet - od lędźwi do ogona łyse zupełnie, zmieniona skóra, na ogonie nędzne resztki owłosienia, po bokach ogona za guzach kulszowych - łyse placki....
nogi - przerzedzona sierść...
starość k... starość...

Posted

Saththa napisał(a):
Eh ja przepraszam ale w sensie, ze jak? mam na wątku wpisać Głosuje na Missieek czy w tej ankiecie na kogo? Mam goraczke przepraszam za głupie pytania


nie Saththa - na samej górze wątku jest ankieta - trzeba kliknąć przy "wolontariuszka misieek z głowna"

Posted

jambi napisał(a):
nie Saththa - na samej górze wątku jest ankieta - trzeba kliknąć przy "wolontariuszka misieek z głowna"


Nie dośc, że goraczke to jezcze slepote... Juz zagłosowałam dziękuje, jakimś cudem nie zauważyłam Misieek w ankiecie... :splat:

Posted

wiecie co? kuźwa... ryczeć mi sie chce, normalnie łzy same napływają mi do oczu... tak sobie teraz przeczytałam jeszcze raz to co napisałam Agmarek o łysości Arona, pomyslałam sobie, że to przeciez nie tylko o łysośc chodzi ale i o problemy z chodzeniem, o to że nie może wchodzić po schodach, że sie potyka, że ma problem ze wstawaniem, że nie biega, że śpi cały dzień... a dziś wklejałam te fotki, na których jest piękny i pełen sił, jest młody... i chodzi o to, że skończyły się dla nas wspólne dalekie wyprawy, że pewnie juz nigdy nie pójdziemy razem na kilka godzin niewiadomo gdzie, ot, przed siebie - że nigdy nie zrobi obrony, że pewne rzeczy skończyły się dla nas bezpowrotnie... i siedze teraz w robocie i płacze... płacze, choć wiem, że On jest, że na mnie czeka w domu, ale płacze bo wiem, że czasu nie zatrzymam... że ten najlepszy czas juz za nami. Moge go nadal przytulać, moge głaskać, tarmosić za ucho jak dawniej, moge z nim "pogadać" a on mruknie, strzeli łapą i położy mi łeb na kolanach... ale mam świadomość, że są rzeczy, które pozostana juz tylko we wspomnieniach, mam świadomość że mój przyjaciel, że... a to tylko kilka lat minęło, to było tak niedawno, jak ja bym chciała żeby on teraz do kogoś furgnął! zeby wyskoczył do jakiegoś psa...
smutno mi

Posted

wiem, ze pewnie Cie to nie pocieszy, ale musimy się liczyć z upływem czasu biorąc pod swój dach jakiegoś futrzastego, pierzastego, czterołapnego, latającego albo pełzającego pupila.
ciesz się tymi chwilami, które macie i których będzie jeszcze na pewno wiele
a niestety natury i czasu nie cofniemy i nie oszukamy, chociaż pewnie by się nie raz przydało :calus::glaszcze::calus:

Posted

Saththa napisał(a):
W takich chwilach nic człowieka nie pocieszy... Zostaje nam jedynie cieszyc się czasem, który wciąż mamy dla siebie i futrzastego przyjaciela...


Podpisuję się. Trzeba czerpać ile się da...Przykre to i okrutne. Ej, Ciotka. Życie. Radości i smutki. Nie zadręczaj się na zapas, to nieuchronne. Ciesz się tym, co jest jak najdłużej.

Posted

[quote name='jambi']wiecie co? kuźwa... ryczeć mi sie chce, normalnie łzy same napływają mi do oczu... tak sobie teraz przeczytałam jeszcze raz to co napisałam Agmarek o łysości Arona
Jezu Chryste Jambi! PRZEPRAAAAASZAM !!! Nie chciałam Cię urazić :placz: nigdy w życiu :placz: Nie sądziłam że jesteś tak wrażliwa na tym punkcie.
Powiem Ci że ja często patrząc na Szansę która ma 10 lat, a jest z nami od dwóch pytam ją gdzie była przez całe swoje życie i oddałabym wiele żeby móc z nią być od szczeniaka, patrzeć jak się beztrosko bawi i podskakuje, a nie widzieć ją teraz kiedy boi się podniesionego głosu, ręki, czy podnoszonego przedmiotu z podłogi.
Każdy dzień napawa mnie lękiem jak będzie jutro, czy długo jeszcze będzie z nami...
Widzisz...staramy się żeby miała u nas jak najlepiej. Nigdy od nas nie dostała nawet klapsa (chyba że w zabawie) a mimo to boi się nas czasami i nie ufa nam do końca, a przez to ja - człowiek - czuję się tak jakbym ją tak skrzywdziła własnoręcznie.
No i już. Idę sobie teraz ja w kąt popłakać :-(

Posted

a popatrzcie na to z zupelnie innej strony, one sa bezpieczne , one sa szczesliwe mimo ulomnosci zwiazanych z wiekiem, one se moga spac ile chca i nikt im tego nie zakloci, one amja cieplo i miske jak tylko potrzebuja, one amaja tyle ruchu ile moga sobie same zafundowac a przede wszystkim maja tych co ich kochaja i przytula i pogalaszcza i ulza jak trzeba, one maja szczesliwa starosc!!!! moze wcale nie jest im zle???? tylko my to widzimy inaczej.

przypominam sobie jak przywiezlismy Hektora i jak on sam z kazdym dniem sam walczyl by mu sie zycie przedluzylo, jaki byl spokojny we snie , jak [juz pozniej ]spokojnie jadl , jak przychodzil po pieszczoty, jak ganial na tyle na ile sam mogl i chcial, jaki byl zadowolony z zycia mimo ze nawet polowy nie mogl i widzialam jak mu bylo przykro ze jednak chorobsko zwyciezylo a mimo to nie chcial sie poddac ale tez nie chcial robic pod siebie, dzis uwazam ze dalismy mu wlasnie szczesliwa i spokojna koncowke zycia [ dla mnie to do dzis bol wielki, ze tylko 8mies ze tak szybko to zlecialo , ze nie moglismy mu wiecej pomoc ,ze szybciej nie trafilismy na siebie] ale dzis juz inaczej mysle ze jednak odchodzil szczesliwy i wiedzial ze zostawia pustke i mase bolu i chyba wlasnie o to chodzi by one mialy ta spokojna i szczesliwa starosc , nas tez to czeka i chyba tez nam chodzi o to samo w tym zyciu
takie wlasnie jest zycie , kiedys sie zaczyna i kiedys sie konczy .

Posted

Najpierw było mi do śmiechu przy zdjęciach stadka, graficiarza i męskich nóg :D i frytek. I miło popatrzeć na historie z frytką i najeżonego psa stróżującego. A później... zrobiło się nastrojowo. Też miałam takie przemyślenia przy Buni i Sympie patrząc jak z dużych silnych psów stawały się coraz bardziej kruche choć do końca pozostało w nich to charakterystyczne dla sznaucerów "coś". Starość jest przykra, często odziera z psiej godności, siły ale psy żyją chwilą, tu i teraz jest dla nich ważne, nie rozpamiętują przeszłości i nie martwią się na zapas. To coś co można od nich zaczerpnąć żeby nie zwariować od zamartwiania się.

Posted

Nie sądziłam, że mój piątkowy, smutny post spotka się z takim odzewem :)
Już mi lepiej, nie mniej - dziękuję dziewczyny za słowa otuchy.

Fides, Saththa, ludwa - każda z Was napisała "ciesz się chwilą", "ciesz się czasem, który pozostał" "ciesz się tym, co jest jak najdłużej" - ależ ja się cieszę! cieszę się każdego dnia, że mam go przy sobie, cieszę się, że jest; walczę z chorobami, chcę mu dać jak najbardziej godną i szczęśliwą starość, jednak wiem, że są to prawdopodobnie nasze ostatnie miesiące - ale to nie o to chodzi. Bo, z tym, co nieuchronne juz sie pogodziłam... wiem, że pewnie trudno w to uwierzyć, ale tak jest. I nie znaczy to, że gdy ten dzień nadejdzie nie uronię łzy i powiem sucho "no tak, tak musiało sie stać" nie! wręcz przeciwnie, nawet w tej chwili na sama myśl robi mi się źle... poza tym, pamiętam co się działo ze mną po śmierci Joko... ale nie jestem dzieckiem, wiem, że ten moment nadejdzie, bo nadejść musi...

tak jak napisała Fides : "musimy sie liczyć z upływem czasu" - ja sobie zdaję z tego sprawę ... "nie zadręczaj się na zapas, to nieuchronne" - ludwa - nie zadręczam się, jak napisałam - jestem przygotowana na to co "nieuchronne", moja mama, mój TZ co jakiś czas pytaja mnie "zdajesz sobie sprawę, że...?" albo głupsze "myślisz, że Aron dożyje do lata?" - a skąd ja mam wiedzieć?! czy ja Duch Święty jestem? patrząc sercem odpowiadam "tak", planując letnie wypady, spacery, (juz zaplanowałam wizytę na szkoleniu w jego urodziny)... jednak, patrząc obiektywnie mówię "nie" gdy widzę jak się chwieje, jak nie ma siły wejść po schodach, jak trudność sprawia mu zwykłe podniesienie czterech liter... ale nie podchodze do tego histerycznie (przynajmniej w tej chwili) bo wiem, że są "rzeczy" których nie przeskoczę, a jedną z nich jest właśnie cholerny, nieuchronny upływ czasu...
więc to nie o to chodzi, że on odejdzie....

chodzi raczej o to co napisała weszka :"...patrząc jak z dużych silnych psów stawały się coraz bardziej kruche..." i to jest właśnie to.

Nie wiem, czy w tych kilku marnych postach, które napisałam o Aronie, udało mi się ukazać jaki to typ psa; czy udało mi się choć troszeczkę ukazać jego charakter - mocnego, przekonanego o swojej wartości i sile psa, nieustępliwego, energicznego, zawsze skorego do zabawy, do pracy - skok do jeziora - prosze bardzo, skrót przez okno - a jakiż problem, spacer 15 kilometrów - w to mi graj! wystarczyło gwizdnąć, wziąć smycz do ręki a pies już był, gotów na najdalszą wyprawę :) uwielbiałam wypady za miasto do Pomiechówka, czy Stęzycy, gdzie zostawiałam rodzinę i tylko z moimi psami szłam na "dzikie" wyprawy - po łąkach, krzaczorach, przez strumyki, bagienka - nie było dla nas żadnych przeszkód - dziury, wądoły, zwalone drzewa - było bosko! albo wyprawy brzegiem morza - w najgorszych warunkach pogodowych, gdy wszyscy ludzie zaszywali się w swoich domach - dla nas tym lepiej :)
albo coś co Aron ukochał najbardziej - obrona - tu mógł się naprawdę wyżyć, tu mógł pokazać co w nim drzemie... silny, mocny, nieustraszony, pies, z którym nie bałam się wyjść o żadnej porze i w żadne miejsce... moja mama zawsze mówiła "weź Arona", gdy TZ mówił "o tej porze będziesz iść? pójde z Tobą" ja prychałam "no co Ty? przecież ide z Aronem!"... i to była prawda! całe życie... nasze wspólne życie, byłam przekonana, że z nim nic mi nie grozi! że z nim jestem bezpieczna, zawsze i wszędzie;
i choć czasem wkurzało mnie to jego "męstwo", ta chęć udowodnienia każdemu okolicznemu kundlowi, że jest najlepszy, to był on, mój Aron.

Agmarek - nie uraziłaś mnie! nie, i nie jestem "wrażliwa na tym punkcie" - to coś innego, bardziej hmm złożonego... Agmarek, Tekla - Wasz "problem" jest inny, Agnieszka ma, a Magda miała psa, z którym dane Wam było dzielić życie dopiero od pewnego momentu, Wy obie starałyście się wynagrodzic swoim psom "stracone lata" zastanawiając się jakie było ich wcześniejsze życie. Ja wiem, jakie było wczesniejsze życie mojego psa... ,
Pamiętam kolejne etapy naszego wspólnego życia. Zbyt świeżo mam w pamięci obraz szczeniaka, którego przywiozłam do domu, dorastającego psa, który za nic nie chciał się podporządkować i związanych z tym początkowych "problemów wychowawczych", ale potem nadeszła szkoła a z nią duma i przepełniająca mnie radość; wielogodzinne spacero-treningi i sukces - dograliśmy się! I tak miało być zawsze. I było, tylko że... dla mnie, to tylko kilka lat a dla niego całe życie.

Po tym wszystkim, tym bardziej mi smutno gdy widze jak gaśnie w nim ta iskra, a najsmutniejsze jest właśnie to, że jest tak wiele rzeczy, których juz razem nie zrobimy! I to właśnie w tym tkwi sedno - choćbym nie wiem jak się starała, choćbym nie wiem jak próbowała "cieszyć się chwilą" "czasem, który mamy dla siebie" nie zrobimy już nigdy razem tego, co tak bardzo lubiliśmy. I to jest to, co mnie dobija.

Bardzo ciężko ubrac w słowa to co się czuje - ja chyba nie potrafię...



.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-

Tyle co do piątku, a najnowsze wieści wyglądają tak:

w sobotę odbyliśmy wycieczkę do weta - skutek niewyjaśniomnego jak dotąd zjawiska utraty dwóch pazurów przez Arona...
w sobotnie popołudnie gdy pies spał sobie spokojnie na dywanie a ja zajęta byłam przygotowywaniem obiadu, nagle mój TZ wchodząc do kuchni spytał "skąd ta krew?!" faktycznie, na podłodze widać było rozmazane pasemka krwii... wiedziona instynktem i doświadczeniem poleciałam do psa i zaczęłam mu oglądac łapy. Jedna łapa, druga, trzecia - bingo! widok, który mi się ukazał był delikatnie mówiąc nieprzyjemny - kompletny brak dwóch pazurów u kończyny tylnej prawej, zamiast nich dosłownie krwawa miazga. początkowo zaczęłam to oczyszczać sama, stwierdziła, że jednak nie dam rady i po wykonaniu prowizorycznego opatrunku pognaliśmy do weta. Wetka obejrzała i stwierdziła, że on sobie te pazury najprawdopodobniej odgryzł... cała łapa opuchnięta, te 2 palce spuchnięte, wszystkie pazury jakby "odchodzą" od palców... seria zastrzyków przeciwzapalnych, przeciwbólowych, opatrunek, skierowanie na konsultacje chirurgiczną... przy okazji wetka obmacała jego brzuch, stwierdziła, że dla niej wątroba jest mocno powiększona i zdziwiła się bardzo, że USG nic nie wykazało w tym temacie.
W efekcie czekają nas kolejne badania - mocz, znowu krew i badanie w kierunku tarczycy, jednak zdaniem wetki "to pewnie nie tarczyca" bo jej zdaniem problem jest bardziej złożony, jak bumerang powróciła sugestia zespołu Cushinga - nic to, że wczesniejsze badania nie wykazały, ponoć wszystkie objawy wskazują na to, albo coś równie złożonego; do tego te opuchniete stawy, palce i ruszające się pazury - Aron jak to Aron, wszystkie zabiegi znosi ze stoickim spokojem i nie daje po sobie poznac że wogóle mu coś dolega.
A zatem rozpoczynamy intensywny tydzień wizyt u weterynarza. Dziś - tylko opatrunek na paluchy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...