Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 279
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Odnosnie tego co się szykuje to: dzięki Waszym ogłoszeniom znalazła sie Pani, która deklaruje chęć przygarniecia Hugo pomimo tego, że ma problem ze stawami, kładl się na ziemi i nie chcial iść, dostał antybiotyk, Asia jest umówiona z Pania, która chce go wziąć na już :multi:

Ja utknęłam w czasie powrotu z Mediolanu w Rzeszowie, zamiast wylądować w piatek rano w Warszawie, jestem dodatkowo chora ale i tak bym pojechała do schr, choć ledwo gadam.

Pyły wulkaniczne nie powstrzymają jednak moich koleżanek, które znają wszystkie promowane na dogo psy, maja podana dokładną lokalizację Lusi, jej numer i znaja ją przezcież bo to moj ukochany pies od dawna.

Tak jak już napisałam na wątku Mike'a, do domu idą dwa młode labradorowate i wszystko jest już jasne, Państwo zdecydowani i odbieraja psy w ten weekend, gdyby ktoś pytal o Mike'a to moje koleżanki zajmuja się Mikie'm a Basia nawet dłużej niz ja i zawsze mamy go w pamięci.

Także moje kochane maluchy, nie wyjdą ze mną w ten weekend:-( co jest dla mnie bardziej dotkliwe niż ten przymusowy pobyt bez przygotowania.

Posted

Problem ze stawami ujawnił się dziś, wcześniej nie miał żadnych objawów ale tak to jest z psami schroniskowymi, dziś zdrowe, jutro :shake:

Najważniejsze, żeby nie robiono przeszkod i współpracowali z nowym domem a nie zniechęcali, Asia ma dużą siłę przekonywania i wielką wrażliwość, ale nie możemy być pewne czy schr wykaże dobra wolę.

Posted

Wspaniała wiadomość, ze Hugo ma dom nie tylko Hugo. Jestem bardzo zadowolona. Biedak ma chore stawy, ale Wspaniała Rodzina zaopiekuje się nim i będzie szczęśliwy.

Posted

Na tą chwilę miałam jedno zapytanie o Lusię na maila, udzieliłam odpowiedzi odnośnie jej numeru, miejsca przebywania, sytuacji, poprosiłam o ewentualne pytania i zaprosiłam do schr, niestety nie dostałam odp.

Ja wiem, że Lusia znajdzie dom, ona jest bardzo mila, spokojna ale często dlatego ludzie nie zwracaja na nia uwagi.

Posted

Odnośnie Lusi, to tak jak pisałam, przechodzi procedury schr ale jestem pewna, ze jeśli znalazł by się dobry domek, to Lusia pójdzie, może będą marudzić ale pies, którym ludzie się interesują, jest już w lepszej sytuacji niż anonimowa bida.

Posted

Alekssandra napisał(a):
Na tą chwilę miałam jedno zapytanie o Lusię na maila, udzieliłam odpowiedzi odnośnie jej numeru, miejsca przebywania, sytuacji, poprosiłam o ewentualne pytania i zaprosiłam do schr, niestety nie dostałam odp.

Aleksandro, przepraszam, ze cos radze, ale moze w przypadku Lusi podawaj jej numer dopiero po rozmowie lub wymianie maili, kiedy bedziesz przekonana, ze to bylby odpowiedzialny dom. Zeby znow nie wzial jej ktos taki jak poprzednio, a Ty nawet nie bedziesz wiedziala kto. Dosyc juz przeszla.

Posted

"Aleksandro, przepraszam, ze cos radze, ale moze w przypadku Lusi podawaj jej numer dopiero po rozmowie lub wymianie maili, kiedy bedziesz przekonana, ze to bylby odpowiedzialny dom. Zeby znow nie wzial jej ktos taki jak poprzednio, a Ty nawet nie bedziesz wiedziala kto. Dosyc juz przeszla."

Hesiu, oczywiście masz rację, kierowałam się tym o czym nie napisałam, że Pan ma drugiego psa wziętego z Fundacji Emir ( fundacja sprawdza domy, podpisywana jest umowa adopcyjna ) i chce wziąć drugiego psa jako towarzysza dla pierwszego ( racjonalne uzasadnienie, zrozumienie potrzeb psa). Mail podpisany był imieniem i nazwiskiem.

Moze to zbyt mało, zeby oceniać pozytywnie ale niestety część naszych psów jest adoptowana kiedy nikogo ze znajomych nie ma w schr i nigdy nie mamy później szansy dowiedzieć się czegoś o domu o ludziach, mamy też doświadczenia, ze domki które "wyglądały" na dobre np zamożne rodziny z dziećmi, ogrodem, okazywały się domami, które nie chcą leczyć lub wręcz oddają psy przy pierwszej sposobności , czasem z wpisem, że pies jest agresywny, choć nie jest, widziałam rodzinę, która udawała pogryzioną choć nie mieli żadnych pogryzień !!!! :angryy:

W jednym przypadku do schr przyszły panie z dziećmi, wzięły malutką sunieczkę Asi, panie dostały kontakt, napisały pochwalno-dziękczynnego maila do Asi. Pełen zachwyt. Niespodziewanie i zupełnym przypadkiem, znalazłyśmy Toscę w schr, sunia miała bardzo poraniony pyszczek. :shake: Powody oddania: zmiana miejsca zamieszkania oraz pies za duży dla niepełnosprawnego dziecka. Tosca ma w kłębie 30 cm, nikt nic nie wspominał o niepełnosprawnym dziecku.

Także mam świadomość, ze mogę nigdy nie dowiedzieć się kto wziął nasze psy a tak przynajmniej wiem to co napisał Pan i mam kontakt do niego. Hesiu, wiem, że to mało ale schr nie sprawdza adopcji, nie udziela nam na ten temat informacji, nie udostępnia danych adoptujących.

Kochane od piątku przez 3 dni będę w Kanadzie, taka praca, także jeśli uważacie to za dobry pomysł to można w przyszłych ogłoszeniach jako pierwszą podawać na ogłoszeniach Asię, następnie mnie i mail do mnie, myślę ze jest to rozwiązanie optymalne.

Dziękuję za pomoc w adopcjach :multi:

Posted

Aleksandra, ale w ogloszeniach Lusi nie bylo kontaktu do Asi. Napisze do koosiek, zeby dodala, ale nie wiem, czy nie zrobila juz odnowien. A te ida automatycznie, identyczne jak pierwsze.
Tak, wydawanie psow ze schronu to loteria, nie wiadomo do kogo pojda. Dlatego z innych schronow dziewczyny najpierw wyciagaja psy na DT, a potem sprawdzaja dom staly. Wiem, ze nie ma takiej opcji na Paluchu, ale jesli nie napiszemy gdzie pies jest, to moze przynajmniej bedziesz mogla umowic sie z osoba adoptujaca tak, aby przyszla jak ktoras z Was jest w schronie. To troszke zwiekszy szanse na dobry wybor. Mozemy nawet wczesniej umowic wizyte przedadopcyjna i sprawdzic dom przez osobe niezwiazana z Paluchem.

Posted

Tak hesia masz rację. W miarę możliwości sprawdzić domek a następnie podawać numer psiaka albo umaiwać się na adopcję w schronisku.
To co ludzie robią psom jest straszne. Dziś poznałam panią, właścicielkę suni, maleńkiej z 5kg, wystraszonej, pełnej lęku, jak usłyszałam jej historię, serce mnie zabolało:-( Otóż maleństwo zostało wzięte z palucha kilka lat temu, bez ząbków, przerażone, bojażliwe.
Poprzedni właściciel znęcał się. Ludzie mieli ją rok, uznali, że za dużo szczeka i postanowili oddać ją spowrotem na paluch.
Wyobrażacie sobie? Pies pokochał a oni jak stary przedmiot ją traktowali. I ta pani ją wzięła od nich. Ma ją rok, poszczepiła, założyla książeczkę, bo tamci nawet książeczki nie oddali.
Pytam czy faktycznie natrętnie szczeka. Taaa, szczeka jak jest ktoś za drzwiami albo jak się boi.

Posted

Odnośnie kontaktu to jesli mnie nie będzie przekażę sprawy dziewczynom, każdy z nas ma pracę, życie i musimy działać w ten sposób.

Hesiu, w schr jest teraz 2300 psów, nikt nie jest w stanie ich wyciągnąć a potem dać do domów, wiec jeśli tylko znajdujemy kogoś sensownego to dajemy psa bo z przepełnienia w schr nic dobrego nie wynika, dziś pies ma łapę jutro nie ma, dziś żyje a jutro :-(

Przypadki osób niewiarygodnych, pijanych, źle zajmujących się, zgłaszamy schr, wypraszamy, psów nie dajemy ale jednocześnie nie jesteśmy w schr codziennie, liczba psów przerasta nas a codziennie trafiają nowe.

Posted

Aleksandra, ja wiem, ze Ty i Twoje kolezanki robicie wiecej niz mozecie i to nie byla wymowka.

Napisalam do Koosiek w sprawie dodania kontaktu do Asi, mam nadzieje, ze zdazylam, ale jesli nie to tak jak napisalas, przekazesz Jej sprawe.

Awit, ludzie sa straszni! Ja tez mam mala, szczekajaca sunie i jakos mi to nie przeszkadza i nikt nie narzeka. Male psiaki czesto maja to do siebie, ze szczekaja, taka ich uroda. Jak sie chce pozbyc psa, to kazdy pretekst dobry.

Posted

Moja mała szczeka natrętnie, i mnie denerwuje to czasem. Ale cóż, specyfika rasy pinczer:-)
Jakoś nigdy nie pomyślałam by ją wogóle gdziekolwiek oddać. Z m-ca na m-c kocham coraz mocniej:-)

Posted

Wiem Hesiu, że to nie wymówka, ja sama chciałabym zajmować się kilkoma psami, zapewnić im wszystko, poznać, zrobić wizytę przedadopcyjną, poadopcyjną, utrzymywać kontakt.

Z różnych względów nie jest to możliwe, w schr na Paluchu wolontariusze nie mogą robić wizyt przed adopcyjnych i poadopcyjnych chyba, że są to wizyty nieformalne na przyjacielskich zasadach, nie możemy tego wymagać, nawet gdy jest to nasz ukochany pies.

Sami oferujemy swoją pomoc w trakcie adopcji i prosimy o kontakt , gdyby tylko pojawił się jakikolwiek problem, wątpliwość, pod tym pretekstem utrzymujemy kontakt z wieloma domami.

Są ludzie, którzy nawet proszeni, uznaja psa za swojego i nie raczą nas poinformować o niczym, pod pozorem życzeń wielkanocnych sprawdziłam w tym roku wiele moich adopcji, tak to jest w realu.

Posted

:shake: Lusi nie ma w boksie i pracownicy nie wiedzą gdzie została przełożona.

Z tego co wiem na pewno: to jest w schr i nie została zagryziona.

Niestety takie sytuacje się zdarzają i będę musiała, jeśli nie dowiem się w trakcie najbliższych dni, pojechać i szukać klatka po klatce.

Na razie przeszukałam spory kawal schr ale Lusi nie znalazłam, pracownicy podają mi stare miejsce pobytu, gdzie jej nie ma.

Ktoś ją przełożył i na razie nie napisał dokąd, będę się dowiadywać,pytać i szukać:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...