Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Historia Lusi zaczyna nabierać pozytywnych kolorów. Nie skończyła się jej historia, bo ta właśnie historia dopiero się zaczyna, teraz jest kolorowa, pełna miłości, ciepła i bezpieczeństwa. Lusia ma dobry dom i swoich ludzi, którzy otoczyli ją opieką. Dziękujemy :):):):)

Lusia to sunia bardzo grzeczna, lubiąca głaskanie i przytualnie, bardzo pogodna. Pewnego dnia Lusia trafiła ze schroniska do domu, gdzie miało jej być dobrze. Przed adopcją cieszyła się i merdała ogonkiem ze szczęścia, że idzie do nowej Rodziny. Okazało się, że szczęście nie trwało długo, bo grzeczna Lusia została znaleziona na ulicy i odwieziona do schroniska. Lusia jest wychudzona. Tak grzecznego psa trudno zgubić, więc łatwo się domyślić co prawdopodobnie ją spotkało. Lusia jest zrównoważona, przyjacielska, okazująca wdzięczność i symatię, jest to sunia której serduszko pokocha Dobrego Człowieka. To przykre, że Lusia najpierw pokochała a później została tak potraktowana.
Proszę o zainteresowanie Lusią, ona musi iść do dobrego domu a nie cierpieć nieobecność ukochanego człowieka.
Lusia ma około 3 lat i jest wysterylizowana.
Kontakt dla Wszystkich Zainteresowanych: Aleksandra 798 159 427 [email protected]
Zdjęcia Lusi
http://zapodaj.net/11882316d6fa.jpg.html
http://zapodaj.net/ba7b7196a198.jpg.html
http://zapodaj.net/c94fa8a5a573.jpg.html
http://zapodaj.net/7ae59832688f.jpg.html
http://zapodaj.net/e19758b73ed4.jpg.html
http://zapodaj.net/c00882b965c1.jpg.html
http://zapodaj.net/c8ffd00cdaca.jpg.html
http://zapodaj.net/9f86d09640d9.jpg.html
http://zapodaj.net/d53afce79f67.jpg.html
Banerki do pobrania, dzięki Polubek
***************

  • Replies 279
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Weterynarz schroniskowy ocenił ją na oko na 3 lata ale juz na przykład drugi może się nie zgodzić z tym osądem ale można wpisać 3, jest wysterylizowana. Zaraz wkleję całą jej historię.

Posted

W wakacje mój skarb, moja kochana Lusia została pokazana przez moją
koleżankę pewnej pani, która przyszła ze swoją córeczką do schroniska, pani
wyglądała raczej normalnie, przeszła procedurę adopcji bez zastrzeżeń
biura, Lusia machała ogonkiem do małej dziewczynki i do swojej nowej pani.
Na wieść o tym poczułam się bardzo szczęśliwa :multi: bo wreszcie ktoś
docenił mojego psa, Lusia jak mi się zdawało trafiła do dobrego domu.

Pani nigdy nie dała znać jak Lusia sprawuje się w nowym domu, schronisko
nigdy nie sprawdziło tej adopcji. Lusia była jednym z tych psów, które
spotkałam w schronisku, które bardziej niż inne zapadają w pamięć,
traktowała mnie jakbym to ja była jej panią, zawsze cierpliwa, grzeczna, dla
mnie była idealna, maszerowała grzecznie przy mojej nodze, siadałyśmy na
trawie, kiedy chciałam ją przytulić, ona już tuliła się pierwsza, zawsze z
nią odpoczywałam i opieka nad nią była bardzo miła, nigdy nie
ciągnęła smyczy, ignorowała inne psy, nigdy też nie była hałaśliwa czy w
jakikolwiek sposób kłopotliwa.

Byłam bardzo dumna, ze mam taką podopieczną, byłam o nią spokojna i
wiedziałam, że sunia jest na tyle zrównoważona, że sprawdzi się jako
członek swojej nowej rodziny.

Od adopcji Lusi minęło 9 miesięcy, pewnego marcowego popołudnia
włączyłam sobie komputer, przejrzałam wszystkie swoje psie i strony i miałam
już wyłączyć komputer ale postanowiłam jeszcze obejrzeć pieski
nowoprzybyłe na stronie schroniska, tego dnia byłam z siebie bardzo zadowolona,
pomogłam przy 4 adopcjach. Zupełnie na luzie otworzyłam stronę kwarantanny,
znalazłam tam Lusię :crazyeye::shake::-(

Lusia została przywieziona przez Straż Miejską z ulicy, jest wychudzona,
minęło już 10 dni odkąd jest w schronisku. Z tych trzech powodów tracę
nadzieję, że nastąpiło przypadkowe zgubienie Lusi, ona nie jest psem,
który łatwo da się zgubić, gdyż bardzo ufnie podąża za człowiekiem i
nigdy nawet nie próbowała się ode mnie oddalić.

Schronisko przekazało mi informację,że pod adresem podanym w umowie
adopcyjnej Lusi, Straż Miejska nie zastała nikogo.

Czym Lusia zasłużyła sobie na takie potraktowanie, co miało miejsce w
tym domu, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem. Nie ma dla mnie większej
podłości od tej kiedy ktoś, kto zobowiązał się do opieki nad psem, w
najlepszym przypadku wypuszcza psa, nie wiem dlaczego ona jest tak wychudzona,w
schronisku ważyła ok 23 kg, po adopcji 16.

Nie wiem jak potoczy się historia mojej Lusi, na tą chwilę, do 6 kwietnia
odbywa kwarantannę, jako pies przywieziony z ulicy. Gdy ktoś oddaje psa i
ma na tyle
odwagi, żeby pojawić się w biurze i spojrzeć ludziom w oczy i
powiedzieć dlaczego nie poradził sobie z psem, to ja cenię takich ludzi za
uczciwość i
lepsze potraktowanie psa, pies nie odbywa kwarantanny, nie był wyrzucony na
ulicę na pewną śmierć, nie cierpiał głodu i osamotnienia. Znany jest
przynajmniej pretekst oddania a czasem prawdziwy powód, schronisko
dowiaduje się czegoś o psie lub o ludziach, którzy go oddali.

Nie ma nic gorszego niż takie postąpienie jak z Lusią. :shake: Udawanie, że nie
ma się z psem nic wspólnego. Sytuacja Lusi byłaby o wiele prostsza gdyby
pani oddała ją do schroniska i podpisała zrzeczenie się jej bo teraz
formalnie Lusia jest własnością pani, która ją zaadoptowała i schronisko
może trzymać ją dłużej niż inne psy, podejmując próby skontaktowania
się z właścicielem.

Posted

Kochana sunia. Serce sie kraje.
Bea, wstawisz w pierwszym poscie wiek suni i fakt, ze jest wysterylizowana? Tak na wypadek, zeby w przyszlosci nie zapomniec do ogloszen.

Posted

Mój Boże, tragedia:-(
Słuchaj a czy to tak trudno skontaktowac się z właścicielem?
Sm był w domu, tam nikt nie otworzył, pies formalnie do nich należy.
Schronisko nie ma procedur na takie sytuacje?
Powinni policję zawiadomić, że właściciel porzucil psa, to jest zaniedbanie wobec zwierzęcia, a więc łamanie ustawy o ochronie zwierząt.
Do tego niewywiązywanie się z umowy, gdzie jest zawarte, iż w przypadku rezygnacji właściciel zobowiązuje się do oddania psa do schroniska.
Mogą być różne powody błąkania się Lusi. Może wyjechali, komuś powierzyli opiekę. Może mieli wypadek czy co.
A poza tym, znajdują na ulicy porzucone zwierzę, właściele nie otwierają, tzn, że coś się źle dzieje w tej rodzinie.
I tu właśnie widoczny jest brak współpracy w Polsce różnych instytucji ze sobą.

Posted

Dziękuję za pozytywne reakcje i każde dzialanie.

Jak zobaczyłam Lusię na stronie psów w kwarantannie schroniska, to pierwszy raz od dawna się poryczałam, to samo gdy odnalazłam ją w schronisku i cieszyła się na mój widok, jakby wróciła do domu :-( a ja nie mogłam mojej malutkiej dać nawet spaceru bo z psami w kwarantannie wychodzić nie wolno, przytulałam ją przez kratę, ona jest tak grzeczna, że nawet nie piszczała jak odchodziłam, tylko caly czas machała ogonem, inne psy przez chwilę ode mnie odganiała, natomiast przy jedzeniu to one odganiały ją.

Posted

Po takich przejsciach domek dla Lusi powinien byc sprawdzony. Alekssandra, na dogo mozna zawsze sprawdizc dom przed wydaniem suni, i najczesciej jest to robione. Trzeba tylko uprzedzic o tym osobe adoptujaca i umowic wizyte. Jesli ktos bedzie chcial adoptowac sunie, w co nie watpie, to tylko kwestia czasu, to mozemy poprosic dogomaniaczki,o zrobienie takiej dla Lusi.
Czy Paluch wydaje psa osobie posredniczacej, pomagajacej w transporcie? Tak bylyby wieksze szanse, bo domu moznaby szukac w calej Polsce. Dogomaniaczki(cy) sa wszedzie. Artus mial wyjatkowe szczescie, ze Pani po niego przyjechala z innego miata, nie zawsze jest taka mozliwosc.

Posted

Moglabym juz wysylac tekst i zdjecia Lusi do ogloszen, bo 6 kwietnia to juz jutro. Nie wiem tylko czy z tymi zdjeciami, czy beda aktualne? To samo jesli chodzi o Hugo.

Posted

Lusia tez była na spacerku, wygląda dużo lepiej niż w momencie przybycia, je bardzo dużo i nadrabia.

Niestety jej opiekun powiedzial mi, że Lusia jest chora, na co nie zdążyłam ustalić, spraw tyle a i adoptującym trzeba pomóc i dziś dużo krócej ze względu na Świeta, także zdjecia Lusi są aktualne, nie jest ona taka gruba jak wtedy ale ona lubi jeść i niedługo będzie wyglądala jak dawna Lusia.

Cieszyła się bardzo, że zabrałam ją na spacerek ale musiałam ja kilka razy przytulić, tak po staremu, zeby miała odwagę sama się przytulić, to jest wszystko do odrobienia ale przykro bo ktoś nie traktował jej z uczuciem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...