Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Po wyruszeniu z domu, gdy uda sie zlapac wlasciwe tempo psi dwu-zaprzeg posuwa sie calkiem sprawnie: łapka w łapke, nosek w nosek: do momentu gdy na drodze pojawiaja sie nieprzewidzane trudnosci: Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mieszkamy w lesnej okolicy, wiec i spacery prowadza do lasu, a w lesie wiadomo, psy maja wiecej mozliwosci, wiecej zapachow, wiecej trawy do gryzienia, drzewek do oznaczenia, ale i tych nieszczesnych pietrzacych sie trudnosci jakby wiecej... poczatki sa zachecajace: pieski sie pasa, pieski spaceruja... i nieoczekiwanie pieski utykaja unieruchomione przez pietrzace sie na ich drodze niespodzianki: Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Po odplataniu nalezy oznaczyc feralna niespodzianke, zeby nastepnym razem nie utknac i zakopac wlasne slady z rozrzutem, takim ze szyszki leca na glowe Aikusi... ale Aikusia juz zajela sie czyms innym: szybko, szybko, biegiem.... Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Co to bylo co to było?? az sie Aikusi trzesie z przejecia brodka... widze, widze... nie, nie, juz nie widze, moze jest tu: a moze tu... uciekla i tylko tyle jej widzieli: Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Po takim spacerze pieski znacznie spokojniej wracaja do domku, jeszcze tylko poszczekaja na Kaukazie przez płot i zajrza do Kumpelki-Kur..pelki i wygladaja na szczesliwe: i jeszcze: Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Na dzisiejszym spacerze Aikusia dala popis kobiecej histerii- jest taka pewna siebie, zadziorna, dumnie przechadza sie przed nosem kazdego wielkiego psa, ktory wystaje przez plot mijanych posesji. dzisiaj nawet naszczekala na wilczura, ktory byl z piec razy wiekszy od niej i w tym zamieszaniu dotknela go nosem i nagle: pisk i biegem do nas.. jakby krzyczala: sprawdz co z moim nosem, zjadl moj nos, nie mam nosa.... wieczorkiem, za naszym plotem przechadzaja sie rozne psy na wieczorne spacerki. Dziaj szly dwa wyjatkowo spokojne nowofunlandy (bernenczyki?) w kazdym razie dwa, wielkie, czarne i flegmatyczne cielatka.. No i co moj dzielny pies? to samo co z wilczurem: biegnie do siatki, skacze, dziamga, a potem jak tylko psisiko chuchnelo na nia, wraca przerazona placzac: chuchnal, chuchnal, potwor chuchnal na mnie... taka jest histeryczka... Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mysio, ktory juz jest duzy i bardzo dzielny i wchodzi na glowe kotom... Quote
Beata J. Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Ło matko jakie one wszystkie piękne i szczęśliwe. Bardzo dziękuję. A ten szylek to cudeńko przecudne. Mój właśnie biega jak wariat po domu-ma parę godzin luzu, bo jego "oprawca" pies poszedł z TZ do pracy. Zatem Miluś biega i podskakuje szczęśliwy, że żaden psiur go nie łapie i nie wylizuje mu futerka, bo jeszcze nie do końca mu odrosło to ostatnio wylizane. Ale Wam zazdroszczę tego zwierzyńca. U mnie bez zmian 1 szynszyla 1 pies BC. Widoków na najbliższą przyszłość też raczej nie ma, bo te 2 jeszcze się nie dogadały. Acha, bym zapomniała. Jak poczujecie, że Was za mało to mam dla Was braciszka bliźniaka dla Aikusi. Normalnie wypisz wymaluj. Ale musicie się spieszyć, bo dzisiaj wystawiłam go na allegro i przypuszczam, że kolejka może się ustawiać, ale jak coś to Wy macie pierszeństwo -po starej znajomości :evil_lol: Quote
Beata J. Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Nie mogłam się powstrzymac i jeszcze raz przejrzałam foty. Muszę dziewczyny stwierdzić, że koordynację ruchową to Wy macie, że ho ho. Trzeba się nie lada sprytem wykazać, żeby nad tymi diabełkami zapanować Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Czy myslisz o Gremlinie? zajrzalysmy oczywiscie. Wiesz, pomimo mojej opinii, ze to niewielka roznica czy jeden kot czy trzy i czy jeden pies czy dwa, to chyba nie tym razem.... Mysle, ze moje ogonki ustalily sobie hierarchie w swoim dwuosobowym stadku i niech juz tak pozostanie... Ale dziekujemy za pamiec.... polecamy sie z Mysiami... byle nie na kolnierz... Quote
Furek Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 A co do naszej sprawnosci fizycznej to cwiczymy ja codziennie. szczegolnie na jednososobowych spacerach w dwoma psami, ktore jednoczesnie ida w dwie przeciwne strony, a z oddali nadjezdza rowerzysta, albo jest latarnia (ew. duza kaluza) albo przestraszona starsza pani... do wyboru... Dobrze, ze mieszkamy w takim spokojnym miejscu, gdzie malo samochodow jezdzi, ale za to za kazdym plotem co najmniej wsciekly jamnik... Quote
Furek-córka Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Nie trzeba być tak baaardzo sprytnym. Choć przydałaby się znajomość węzłów. Wiedzą panie ile różnych kombinacji poplątania, zaplątania da się stworzyć z dwóch smyczy??? A jak po drodze są jeszcze drzewa czy słupy.... Najlepsze było jak Aikusia poleciała za wiewiórką. Lucek na tej długiej smyczy ominął drzewo z drugiej strony i jak mną szarpneło.... i tak ze dwa razy. Potem Aika stoi przy tym drzewie i obserwuje. Lucek staje przy niej, 2 sekundy i już się znudził. I plączę się przy kolejnym drzewie. Quote
Beata J. Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Nie mogę opanować się ze śmiechu. TAK O GREMLINIE MYŚLAŁAM CZYTASZ W MOICH MYSLACH :crazyeye: Mam nadzieję, że AIKUNIA mi wybaczy, ale niech wszyscy zobaczą. No może trochę przesadziłam, że wypisz wymaluj, ale gabaryty, umaszczenie..... Quote
Beata J. Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mysia,na kołnierz.......nigdy w życiu!!!!! Na rękawiczkę nawet nie! Ja to muszę poczekać aż moje dzieci podrosną tak żebym miała sojuszników w przynoszeniu zwierzaków do domu. Potrzeba mi na to tak ok 4-5 lat. Kurczę trochę długo........... Quote
Furek Posted August 27, 2006 Posted August 27, 2006 Dzieci to istotnie sojusznicy w przynoszeniu do domu zywych stworzen, gorzej jak trzeba im dac jesc albo wyspacerowac przed wyjsciem do szkoły... Quote
Furek-córka Posted August 28, 2006 Posted August 28, 2006 Czy moja droga mama coś mi zażuca??? Może i zapominam czasem o tym czy o tamtym, ale zawsze ci pomagam i kocham te zwierzaki całym sercem. Poza tym Lucek mnie się słucha. Mama wyjeżdzała po mnie na przystanek. I chciała wziąć ze sobą Aikę. No to przypieła jej smycz i otwiera furtkę. Lucek jej przebiega między nogami i idzie na spacerek. :Dog_run: Mama woła, a Lucek jakgdyby nigdy nic idzie dalej. Aika do samochodu i mama leci za lucusiem. Oczywiście, jak lucuś zostaje złapany za obrożę to się kładzie. OK, mama jakoś zawlokła psa do domu i jedzie z Aika mnie odebrać. Ja naprawdę tego nie rozumiem, bo mnie się Lucuś słucha. Quote
zombie Posted September 13, 2006 Posted September 13, 2006 Witajcie! Aika, widze, okazala sie szalonym psiakiem i pewnym siebie, heheheh. Teraz ma duzo ujscia dla swojej energii i chwala wam za to. Ja jestem szczesliwa patrzac na te zdjecia . Trzymajcie sie ! I czekam na nowe fotki zawsze. Quote
Furek Posted September 15, 2006 Posted September 15, 2006 Oj tak, Aikusia wydaje sie byc szczesliwym pieskiem... Psy chyba juz przyzwyczaily sie od naszego trybu zycia, maja codzienny poranny spacer w lasku za plotem, a potem jak wrocimy z pracy zabieramy je na dlugi spacer w dalsze rejony. Zaopatrzylysmy sie w zestawy szeleczki plus wyciagana smycz i juz jest latwiej.. jest tylko problem odplatania zaplatanych psow z mijanych po odrodze zarosli.. Aikusia ma w sobie niesamowita energie, w naszej okolicy mieszkaja zajace, te do ktorych AIkusia piala latem, wiec ulubiony moment na spacerze to wypatrywanie zajczych uszu i nistety: pogon, nie daj Boze jak bez smyczy to tylko smiga bialy ogon, ktory po chwili wraca skruszony bez zajaca wpysku, na szczescie... W wersji na smyczy: trzeba mocno sie zaprzec zeby reka nie odfrunela razem z Aikusia.. Aikusia jest lobuziak, zaczepia Lucka, a jak on nie zwraca na nia uwagi, to Aikusia go podgryza: najchetniej w lape, w tylna, bo tak bezpieczniej... No i niestety Aikusia nie lubi naszej zolwisi, ktora tez podgryza w tylna lape i potrzasa nia za te lape i rzuca i skacze wokol niej szczekajac...To wcale nie jest smieszne, musimy ratowac taka wytrzasnieta i porzucona zolwisie... Quote
Beata J. Posted February 2, 2007 Posted February 2, 2007 Ciekawa jestem jak tam mają się Aika, Lucuś, szynszyla rodzina i ogólnie cała rodzinka.... POZDROWIENIA :lol: Quote
Furek Posted February 3, 2007 Posted February 3, 2007 Hej, witamy, witamy. Stan naszej rodzinki na dzis: dwa psy, cztery koty (przybylo przeziebione malenstwo ze stajni), piec szynszyli (bedzie wiecej bo Mysza jest bardzo w ciazy) i ciagle jedna, samotna Zolwisia. Psy porosly gruba zimowa sierscia, maja takie fajne spodenki. jesienia kilka razy utykalismy im rozne cieplejsze rzeczy do budek, ale one z uporem to wytargaly na zewnatrz. Mieszkaja wiec tylko w budkach z gabka i sloma, Lucek zaakceptowal kolderke po Juli, Aikusia swoja wyniosla.. dodatkowo maja kolo budek kacik ze sloma i spiworem. Rozczula mnie to, ze Aikusia kocha moj samochod, ktorym ja przywiozlam z Wielunia i juz mamy rytual: ja wracam z miasta, Aikusia czeka przy bramie, Jula ja wsadza do samochodu i tak sobie wjezdzamy codziennie. Kochane sa bardzo. teraz u nas sa ferie, wiec jestesmy wszyscy w domu, to sa pewne szanse na zdjecia:) Beatko, a jak sprawa szynszyli? dojrzalas juz? Quote
*Gajowa* Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 Czekamy więc na nowe fotki zwierzątek... Quote
Beata J. Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Wchodzę na wątek, znowu wołać o wieści, bo nie dostałam powiadomienia o odpowiedzi, a tu taka niespodzianka....... Matkooooo Furek bardzo się cieszę że u Was sielanka. Aikunia pewnie zapamiętała jaki to dobroczyńca na 4 kołach przywiózł ją do raju i go pokochała. Lucek jak to facet, nie będzie się przecież roztkliwiał nad takimi dyrdymałami :evil_lol: Co do szynszylka to sprawa u mnie zamiast się przybliżać to się niestety oddala. Wszystko przez mojego psa, który jako pies pasterski koniecznie chce wypasać szynszylę , gania za nią jak tylko ma możliwość. Fakt, że szyszyla ogólnie to się go nie boi i nawet próbuje się stawiać, ale jednak to jest stres. Staram się ich izolować. Jak pies na dworze to Milek biega. A tak mi się marzyło że będą przysypiać razem w kącie. Musi jednak mi pies zmądrzeć. Jednym słowem dopóki pies będzie wariat to szyszyla rodzina się niestety nie powiększy :shake: Jest jednak nadzieja, że w tym roku rozpoczniemy budowę domu, a wtedy.... Zdjęcia rodzinki chętnie obejrzymy :lol: Pozdrawiam serdecznie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.