LAZY Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Sunia która jest u mnie na DT miała zarezerwowane miejsce u mariamc, wiec powinno być coś wolne, o ile do tej pory żadna inna bida tam nie trafiła. W razie czego w transporcie mogę pomóc. Deklarację stała na jego pobyt tam tez moge zrobić. Czekamy na info. Quote
fergilka Posted February 10, 2010 Author Posted February 10, 2010 Byłoby świetnie gdyby u Pani Danusi znalazłoby się miejsce. Zapłacę z góry za pierwszy miesiąc, z transportem też nie będzie problemu. Potem może udałoby się uzbierać deklarację, mam rzeczy na bazarek... Tylko od której strony to teraz zacząć? Pytać od razu w TOZ'ie czy by go wyciągneli? czy najpierw wypytać o niego w schronie? Trzeba załatwić tak, aby wielki szum się wokół niego nie zrobił, bo go nie wydadzą :-( Quote
ageralion Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 agnieszka32 napisał(a):Ja też się melduję, jeśli jakoś będę mogła pomóc... Co do TOZu, to z tego co wiem,to schronisko zezwala im właśnie na zabranie psów "beznadziejnych", czyli chorych, starych, nie rokujących nadziei na adopcję. To prawda ale jesli pies jest w trakcie leczenia schroniskowego, zostanie wydany dopiero po "powrocie do zdrowia" (czyt. weterynarze i kierowniczka okreslaja kiedy pies moze zostac wypuszczony spod ich skrzydel). To niestety nie jest takie latwe jak by sie moglo wydawac :shake: Quote
mariamc Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Wszystko zależy od tego ,jak duży jest to pies. Jedyne wolne , ciepłe miejsce to klatka . Etna była po zabiegu w takiej. 180 na 100 na 100. Gdybym zostawiła tak długo psa bez leczenia to nie pracowałabym już w schronisku. Mój powiatowy twierdzi ,że zaniechanie leczenia jest przestępstwem .Gbyby tak można mojego powiatowego sklonować........ Quote
ageralion Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 fergilka napisał(a):Byłoby świetnie gdyby u Pani Danusi znalazłoby się miejsce. Zapłacę z góry za pierwszy miesiąc, z transportem też nie będzie problemu. Potem może udałoby się uzbierać deklarację, mam rzeczy na bazarek... Tylko od której strony to teraz zacząć? Pytać od razu w TOZ'ie czy by go wyciągneli? czy najpierw wypytać o niego w schronie? Trzeba załatwić tak, aby wielki szum się wokół niego nie zrobił, bo go nie wydadzą :-( Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow. Quote
agnieszka32 Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 Dziękuję Danusiu, za taką szybką reakcję :loveu: Quote
agnieszka32 Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 ageralion napisał(a):Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow. Póki nie padnie, chyba ...:angryy::angryy::angryy: Quote
fergilka Posted February 10, 2010 Author Posted February 10, 2010 ageralion napisał(a):Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow. To super, ciekawe czy w ogóle jakieś leki mu dają. Zaproponuje w sobotę, że posiedzę z nim przy kroplówce, zobaczymy czego się dowiem... Ta sytuacja to jakaś paranoja, nie można pomóc choremu psu. On tam nawet nie je, pewnie nie robili mu RTG ani USG no bo za co..a sprzętu przecież nie mają...masakra :-( Quote
ageralion Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 fergilka napisał(a):To super, ciekawe czy w ogóle jakieś leki mu dają. Zaproponuje w sobotę, że posiedzę z nim przy kroplówce, zobaczymy czego się dowiem... Ta sytuacja to jakaś paranoja, nie można pomóc choremu psu. On tam nawet nie je, pewnie nie robili mu RTG ani USG no bo za co..a sprzętu przecież nie mają...masakra :-( Jesli mowia ze daja, to daja. Co do sprzetu, to schron wspolpracuje z lecznica w Mierzynie i tam jest odpowiednia machineria. Nie wierze, ze schroniskowe wetki nie staraja sie pomoc psiakowi. Napewno staraja sie mu pomoc, a co do jedzenia to obsluga roznie sie stara, sa tacy co sie przejmuja ale i tacy co zlewaja niestety... Quote
kamilqax95x Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 pies na pewno miał robione prześwietlenie bo jak jest pies z czymś łamanym to właśnie chyba do mierzyna jada i tam ma prześwietlenie i leki też pewnie jakieś dostaje co do kroplówek nie jestem pewna Quote
kamilqax95x Posted February 10, 2010 Posted February 10, 2010 i gdyby co to dorzucić się narazię nie dorzucę bo mojego kota operacja kosztowała 1500 z leczeniem więc nic nie mogę w tej chwili dać ale jeszcze zobaczę Quote
kamilqax95x Posted February 12, 2010 Posted February 12, 2010 jutro jedziemy z fergilką do schroniska to zobaczymy jak on się czuje ... Quote
ageralion Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 I jak odwiedziny w schronisku? Jak sie czuje kudlaczek? Quote
kamilqax95x Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Widziałyśmy go dostał wody to troszkę pochlipał dostaje kroplówki nic nie je, leży w miejscu widać że cierpi :( Quote
LAZY Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 A co powiedział wet albo pracownicy? Będą go leczyć? Bo same kroplówki chyba nie wystarczą? Quote
kamilqax95x Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 jakkolwiek te leczenie wygląda ale powiedzieli ze jest leczony Quote
ageralion Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Probowalyscie go zachecic do jedzenia jakimis smaczkami? Dawal sie poglaskac troche? Quote
kamilqax95x Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 nie pozwalali do niego wchodzić przynosili mu pracownicy jedzenie ale nic nie chciał Quote
fergilka Posted February 14, 2010 Author Posted February 14, 2010 Wczoraj mi net fisiował (mam neostrade z liveboxem, który przerywa połączenie), do tego dogo chodziło jakby chciało a nie mogło...jak już się zalogowałam napisałam długiego posta to w między czasie mnie wylogowało i post nie został wysłany...:-( teraz będę kopiowac swoje posty w razie czego. Moim zdaniem pies jest w fatalnym stanie...napiszę wręcz, że umiera...od ostatniego razu jak go widziałam, pogorszyło mu się, dostał drgawek, jest apatyczny, wcześniej chociaz reagował na człowieka, teraz kulił się chowając głowę, tak jakby chciał być niewidoczny... Jak do boksu dostarczono mu miske z wodą, poruszył się, jednak nie mógł do niej dosięgnać, poprosiłam pracownika schronu, aby mu przybliżył miche do pyszczka, na co usłyszałam, że sobie wstanie.....on się nie rusza w ogóle...udało mi się dostać do niego, podałam mu michę, wypił połowe, dał się pogłaskać :-( Z nikim nie udało się porozmawiać o nim. W schronie był starszny kocioł, Pani w biurze powiedziała mi, że mam rozmawiać z lekarzem, wetka była zalatana, szczepiał psy z nocy, do tego poganiała wszystkich, bo miała znieczulonego psa na stole..miała bardzo dużo roboty. Pracownicy mówią, że jest leczony...nie wiem na czym to leczenie polega, ja osobiście nie widziałam nigdy aby ktoś go leczył, podawał kroplówke... Jeść nie chciał, dostał lepszą puszkę czyli pedigree...nie zjadł. Leży biedny wśród starego jedzenia, fatalnie to wygląda..do tego siusia pod siebie...masakra...on przebywa w boksach na kwarantannie, gdzie wolontariusze nie mogą wchodzić (tam sa też duże psy), chyba, że pomagają karmić, dlatego wczoraj udało mi się podać mu wodę... jak mi się uda podjadę dziś wypytać o niego, w poniedziałek będzie Pani od wolontariuszy, bardziej przychylna i chętna do rozmowy...może ona mi wreszcie coś powie... Quote
ageralion Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 Te informacje nie wygladaja dobrze, powiedziala bym ze wrecz fatalnie :shake: fergilka jestes w tym momencie jedyna szansa dla tego psiaka, nie poddawaj sie (kurde ze ja nie moge pomoc :-(). Sprobij uprosic mozliwosc dokarmienia ale przynies mu wlasne zarelko (moze cos ugotowac albo jakies paroweczki czy kielbache...) Cieply posilek napewno go troche wzmocni. No i wymaga teraz serducja czyli miziania, glaskania i towazystwa dobrego czlowieka... Trzymam bardzo kciuki... Quote
Nemko Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 No i nie mowcie mi, ze za bardzo naskoczylam na to schronisko w poprzednim poscie. Umieralnia...:angryy: Quote
agnieszka32 Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 Nemko, bo to jest umieralnia. Skandaliczne to jest!!! Wygląda na to, że on wcale nie jest leczony, tylko pozostawiony sam sobie, niech umiera, co tam! I pewnie leków przeciwbólowych też nie dostaje, bo po co... :angryy: Nie wiem, jak Was, ale mnie szag trafia - pies ma szansę na wyleczenie u Danusi w Szczecinku, a przede wszystkim ma szansę na przeżycie, a ktoś podejmuje decyzję o niewydaniu psa, bo jest chory :angryy: Byłoby lepiej dla tego psiaka, gdyby go od razu uśpili, mniej cierpienia, bez agonii... Dzisiaj TOZ ma pełne ręce roboty, bo mają walentynkową niedzielę adopcyjną, ale jutro do nich zadzwonię, poproszę o ponowną próbę zabrania psa. Mamy miejsce w Szczecinku, transport też się znajdzie, a nie ma możliwości wyciągnięcia psa? To jest nie do pomyślenia :shake: Jeśli schronisko odmówi wydania psa ponownie i psiak umrze, zawiadomię organy ścigania, że popełniono przestępstwo - zaniechano leczenia psa i odmówiono mu pomocy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.