Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sunia która jest u mnie na DT miała zarezerwowane miejsce u mariamc, wiec powinno być coś wolne, o ile do tej pory żadna inna bida tam nie trafiła.

W razie czego w transporcie mogę pomóc. Deklarację stała na jego pobyt tam tez moge zrobić.

Czekamy na info.

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Byłoby świetnie gdyby u Pani Danusi znalazłoby się miejsce. Zapłacę z góry za pierwszy miesiąc, z transportem też nie będzie problemu. Potem może udałoby się uzbierać deklarację, mam rzeczy na bazarek...

Tylko od której strony to teraz zacząć? Pytać od razu w TOZ'ie czy by go wyciągneli? czy najpierw wypytać o niego w schronie? Trzeba załatwić tak, aby wielki szum się wokół niego nie zrobił, bo go nie wydadzą :-(

Posted

agnieszka32 napisał(a):
Ja też się melduję, jeśli jakoś będę mogła pomóc...
Co do TOZu, to z tego co wiem,to schronisko zezwala im właśnie na zabranie psów "beznadziejnych", czyli chorych, starych, nie rokujących nadziei na adopcję.

To prawda ale jesli pies jest w trakcie leczenia schroniskowego, zostanie wydany dopiero po "powrocie do zdrowia" (czyt. weterynarze i kierowniczka okreslaja kiedy pies moze zostac wypuszczony spod ich skrzydel). To niestety nie jest takie latwe jak by sie moglo wydawac :shake:

Posted

Wszystko zależy od tego ,jak duży jest to pies.
Jedyne wolne , ciepłe miejsce to klatka . Etna była po zabiegu w takiej.
180 na 100 na 100.
Gdybym zostawiła tak długo psa bez leczenia to nie pracowałabym już w schronisku.
Mój powiatowy twierdzi ,że zaniechanie leczenia jest przestępstwem .Gbyby tak można mojego powiatowego sklonować........

Posted

fergilka napisał(a):
Byłoby świetnie gdyby u Pani Danusi znalazłoby się miejsce. Zapłacę z góry za pierwszy miesiąc, z transportem też nie będzie problemu. Potem może udałoby się uzbierać deklarację, mam rzeczy na bazarek...

Tylko od której strony to teraz zacząć? Pytać od razu w TOZ'ie czy by go wyciągneli? czy najpierw wypytać o niego w schronie? Trzeba załatwić tak, aby wielki szum się wokół niego nie zrobił, bo go nie wydadzą :-(

Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow.

Posted

ageralion napisał(a):
Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow.


Póki nie padnie, chyba ...:angryy::angryy::angryy:

Posted

ageralion napisał(a):
Z TOZ gadalam i oni juz probowali go zabrac. Niestety bez rezultatu. Pies nie zostanie wydany, poki nie skonczy brac lekow.


To super, ciekawe czy w ogóle jakieś leki mu dają. Zaproponuje w sobotę, że posiedzę z nim przy kroplówce, zobaczymy czego się dowiem...

Ta sytuacja to jakaś paranoja, nie można pomóc choremu psu. On tam nawet nie je, pewnie nie robili mu RTG ani USG no bo za co..a sprzętu przecież nie mają...masakra :-(

Posted

fergilka napisał(a):
To super, ciekawe czy w ogóle jakieś leki mu dają. Zaproponuje w sobotę, że posiedzę z nim przy kroplówce, zobaczymy czego się dowiem...

Ta sytuacja to jakaś paranoja, nie można pomóc choremu psu. On tam nawet nie je, pewnie nie robili mu RTG ani USG no bo za co..a sprzętu przecież nie mają...masakra :-(

Jesli mowia ze daja, to daja. Co do sprzetu, to schron wspolpracuje z lecznica w Mierzynie i tam jest odpowiednia machineria. Nie wierze, ze schroniskowe wetki nie staraja sie pomoc psiakowi. Napewno staraja sie mu pomoc, a co do jedzenia to obsluga roznie sie stara, sa tacy co sie przejmuja ale i tacy co zlewaja niestety...

Posted

pies na pewno miał robione prześwietlenie bo jak jest pies z czymś łamanym to właśnie chyba do mierzyna jada i tam ma prześwietlenie i leki też pewnie jakieś dostaje co do kroplówek nie jestem pewna

Posted

Wczoraj mi net fisiował (mam neostrade z liveboxem, który przerywa połączenie), do tego dogo chodziło jakby chciało a nie mogło...jak już się zalogowałam napisałam długiego posta to w między czasie mnie wylogowało i post nie został wysłany...:-( teraz będę kopiowac swoje posty w razie czego.

Moim zdaniem pies jest w fatalnym stanie...napiszę wręcz, że umiera...od ostatniego razu jak go widziałam, pogorszyło mu się, dostał drgawek, jest apatyczny, wcześniej chociaz reagował na człowieka, teraz kulił się chowając głowę, tak jakby chciał być niewidoczny...

Jak do boksu dostarczono mu miske z wodą, poruszył się, jednak nie mógł do niej dosięgnać, poprosiłam pracownika schronu, aby mu przybliżył miche do pyszczka, na co usłyszałam, że sobie wstanie.....on się nie rusza w ogóle...udało mi się dostać do niego, podałam mu michę, wypił połowe, dał się pogłaskać :-(

Z nikim nie udało się porozmawiać o nim. W schronie był starszny kocioł, Pani w biurze powiedziała mi, że mam rozmawiać z lekarzem, wetka była zalatana, szczepiał psy z nocy, do tego poganiała wszystkich, bo miała znieczulonego psa na stole..miała bardzo dużo roboty. Pracownicy mówią, że jest leczony...nie wiem na czym to leczenie polega, ja osobiście nie widziałam nigdy aby ktoś go leczył, podawał kroplówke...

Jeść nie chciał, dostał lepszą puszkę czyli pedigree...nie zjadł. Leży biedny wśród starego jedzenia, fatalnie to wygląda..do tego siusia pod siebie...masakra...on przebywa w boksach na kwarantannie, gdzie wolontariusze nie mogą wchodzić (tam sa też duże psy), chyba, że pomagają karmić, dlatego wczoraj udało mi się podać mu wodę...

jak mi się uda podjadę dziś wypytać o niego, w poniedziałek będzie Pani od wolontariuszy, bardziej przychylna i chętna do rozmowy...może ona mi wreszcie coś powie...

Posted

Te informacje nie wygladaja dobrze, powiedziala bym ze wrecz fatalnie :shake: fergilka jestes w tym momencie jedyna szansa dla tego psiaka, nie poddawaj sie (kurde ze ja nie moge pomoc :-(). Sprobij uprosic mozliwosc dokarmienia ale przynies mu wlasne zarelko (moze cos ugotowac albo jakies paroweczki czy kielbache...) Cieply posilek napewno go troche wzmocni. No i wymaga teraz serducja czyli miziania, glaskania i towazystwa dobrego czlowieka... Trzymam bardzo kciuki...

Posted

Nemko, bo to jest umieralnia. Skandaliczne to jest!!! Wygląda na to, że on wcale nie jest leczony, tylko pozostawiony sam sobie, niech umiera, co tam! I pewnie leków przeciwbólowych też nie dostaje, bo po co... :angryy:
Nie wiem, jak Was, ale mnie szag trafia - pies ma szansę na wyleczenie u Danusi w Szczecinku, a przede wszystkim ma szansę na przeżycie, a ktoś podejmuje decyzję o niewydaniu psa, bo jest chory :angryy:
Byłoby lepiej dla tego psiaka, gdyby go od razu uśpili, mniej cierpienia, bez agonii...

Dzisiaj TOZ ma pełne ręce roboty, bo mają walentynkową niedzielę adopcyjną, ale jutro do nich zadzwonię, poproszę o ponowną próbę zabrania psa. Mamy miejsce w Szczecinku, transport też się znajdzie, a nie ma możliwości wyciągnięcia psa? To jest nie do pomyślenia :shake:

Jeśli schronisko odmówi wydania psa ponownie i psiak umrze, zawiadomię organy ścigania, że popełniono przestępstwo - zaniechano leczenia psa i odmówiono mu pomocy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...