magdola Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 ja mam ksiazeczke ale 'rasowa z tatuazem'.... no wlasnie moze tak.... Quote
Charly Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 ktoś na pewno książeczkę by pożyczyl. Tylko czy u Was płaci się za wykup? u nas 10 zł od doby. Quote
magdola Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 'USŁUGI ZWROT KOSZTÓW POBYTU ZWIERZĘCIA (w przypadku odbioru przez właściciela) 15 zł /doba ZWROT KOSZTÓW DOWOZU ZWIERZĘCIA przez SCHRONISKO (w przypadku odbioru zwierzęcia przez właściciela) 40 zł ZWROT KOSZTÓW WYKONANYCH ZABIEGÓW MEDYCZNYCH - szczepienie przeciwko wściekliźnie 15 zł - szczepienie przeciwko innym chorobom wirusowym 40 zł - zabiegu sterylizacji suczki 80-150 zł - zabiegu sterylizacji kotki 50 zł - zabieg kastracji kocura 30 zł - inne zabiegi według wyceny lekarzy weterynarii wg. wyceny ' Quote
fergilka Posted February 15, 2010 Author Posted February 15, 2010 Tak jak napisała magdola 15 zł/doba, 40 zł odbiór... mój kolega na moja prośbę dzwonił tydzień temu jako zainteresowany adopcją i powiedziano mu, że pies jest w trakcie leczenie, i żeby zadzwonił za jakieś dwa tygodnie się dowiedzieć. Wczoraj gdy powiedziałam wetce, że już trzy tygodnie leży, i że poprawy nie widać, to odpowiedziała, że jeszcze trzy będzie leżał... Proszę, nie róbcie nic na łapu capu, jak każdy zacznie dzwonić to będzie szum wokół niego, a nic dobrego to nie wróży...jutro u niego będę i zobaczymy co dalej... Ktoś pisał na wątku o kroplówkach z elektrolitami..można je kupić w aptece, bez recepty?? zaraz tego odszukam i mu kupię, może będzie można mu podać.. Quote
fergilka Posted February 15, 2010 Author Posted February 15, 2010 Dobra już mam Nemko pisała, ze glukoza i elektrolity i katlis, że roztwór Ringera. Po pracy jadę do apteki, sklepu, ugotuje mu papu, i jutro go odwiedzę. Quote
magdola Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 ja nie chce robic nic na lapu capu ani dzwoic, ale to troche niezgodne jakies jest... wysawiony do adopcji, a nie moza aoptowac... mogli go chociaz na kwarantanne dodac... Quote
fergilka Posted February 15, 2010 Author Posted February 15, 2010 Tak to właśnie jest. Skończyła mu się 14 dniowa kwarantanna to wystawili do adopcji, ale nie wydadzą go zanim nie będzie wyleczony....taka ich polityka :-( I dobra wiadomość od 22-26.02 mam urlop, od soboty będę u Mietka codziennie :-) na dłuższych wizytach :loveu: Chyba, że do tego czasu gu wyciągniemy... Quote
Charly Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 dobrze, że on ma Ciebie przy tym wszystkim:) Quote
ageralion Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 magdola napisał(a):ja nie chce robic nic na lapu capu ani dzwoic, ale to troche niezgodne jakies jest... wysawiony do adopcji, a nie moza aoptowac... mogli go chociaz na kwarantanne dodac... Oni maja to wszystko zautomatyzowane. CZesto sa niezgodnosci na stronie z tym co w schronie. Wiele razy pies na stronie w adopcyjnych, a juz dawno dupke grzeje w domu albo ciagle tkwi w kwarantannie, a juz powienien byc w adopcyjnych... Quote
ageralion Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 fergilka napisał(a):Ktoś pisał na wątku o kroplówkach z elektrolitami..można je kupić w aptece, bez recepty?? zaraz tego odszukam i mu kupię, może będzie można mu podać.. Do tego trzeba by go chyba przeniesc do srodka do lecznicy, a jesli nie mozna go transportowac, raczej sie nie zgodza. Oczywiescie probuj, moze akurat kogos ruszy sumienie :) Zgadzam sie w 100% ze psiak ma szczescie majac taka troskliwa cioteczke :) Quote
magdola Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 ageralion napisał(a):Oni maja to wszystko zautomatyzowane. CZesto sa niezgodnosci na stronie z tym co w schronie. Wiele razy pies na stronie w adopcyjnych, a juz dawno dupke grzeje w domu albo ciagle tkwi w kwarantannie, a juz powienien byc w adopcyjnych... wiem o tym...;( Quote
kamilqax95x Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 jak pies jest po kwarantannie to tylko 65 zł jak każdy pies Quote
gonia66 Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 fergilka napisał(a):Wczoraj też to zauważyłam..jak do niego cmokam i mówię to zwraca na mnie uwagę ale patrzy tak jakby w inną stronę, jakby nie mógł mnie zlokalizować.... Ageralion, skoro mówisz, że można się dogadać i wejść po godzinach, to dziś ugotuję mu jedzionko, jutro po pracy zawiozę, nie mam daleko do schronu, będę na miejscu 15:45, to jak mi się trochę opieka przedłuży to chyba mnie nie wyrzucą. Będę tak jeździć codziennie... Agnieszko co do rozdmuchania sprawy...ja też nie lubię siedzieć cicho, szczególnie gdy waży się los zwierząt. Wiem jednak, że gdy sprawa Mietka zostanie rozdmuchana stracę możliwość wejścia do schronu na zawsze...miałoby to sens jeżeli coś to zmieni...w końcu pomagać mogę też w inny sposób..jednak wiem, że pewnie tylko na aferze się skończy. Goniu66, pies miałby u mnie DT, jednak pracuje po 8h dziennie, mam swoje psy, i Mietek nie miałby u mnie spokoju...nie mniej jednak lepiej niż w schronie... Najlepszym wyjściem dla niego byłby pobyt u mariamc - całodobowa opieka, leczenie na miejscu...To ja zadeklarowałam opłatę za pierwszy miesiąc, i jeżeli go wyciągniemy to to zrobię. Wystawię bazarek, pozbieramy deklarację, będzie z górki.. Jego leczenie polega na tym, że czekają na to iż jego miednica się zrośnie...może dostał jakieś leki na początku, jednak odkąd tam chodzę ani razu nie widziałam aby ktoś mu coś podawał (w zeszły weekend byłam od 8-14 w schronie!)..nie wiem czy będzie chodził, z biegiem czasu będę starać dowiadywać się jak najwięcej. Wczorja pojadł trochę, widać też że się załatwia (koopka i siczku jest), nie wiem jednak czy panuje nad tym czy ma uszkodzony kręgosłup. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie Wasze pytania, jestem pracy, będę na dogo z doskoku. Póki mi informatycy nie zablokują stonki:diabloti:Kochana jestes bardzo:):) JA juz jestem troszke spokojniejsza..ale tak sobie mysle, ze moze sie ida go wyciagnąc do tej mariimc???To byloby najcudowniejsze wyjscie...tylko jak to zrobic...macie jakies konkretne pomysly??/No bo skoro nie mamy dzwonic do TOZU, to kurcze nic mi do glowy nie przychodzi:( POdstepem juz wyciaglam kiedys psa z pomoca dogomanek, tez chorego, ale tam dziewczyny mialy obryty "grafik kierownika: i wiedzialy, kiedy go nie ma, wtedy przyjechaly inne do schronu, wyadoptowaly psa...to byla tez adopcja "bez oddechu"...dzis szczesciarz grzeje dopeczke w najcudowniejszym DT i czekan na maj- w maju bedzie mial domek:):) Moze jakos tak wyciagnac Miecia...??? Kurcze...martiw mnie to, ze poźniej bedzie kaleka...a przeciez nie musi tak byc:( Quote
fergilka Posted February 15, 2010 Author Posted February 15, 2010 Mam kupioną glukozę (taka jak do kroplówek), udka się gotują. Jutro będę w schronie dosłownie przed 16-tą, więc nie wypytam o jego leczenie, bo będą patrzeć na mnie jak na oszołoma, że na koniec pracy zawracam im głowę.. Najważniejsze, żeby mnie do niego wpuścili. Co do wyciągnięcia Mietka, to na moje pytanie czy mogę go zabrać do siebie jako DT wetka odpowiedziała, że ewentualnie jak się wykuruje, i że trzy tygodnie jeszcze będzie leżał...Te wszystkie ich określenia to tak naprawdę nie wiadomo co znaczą: "pies jest leczony", "jak się wykuruje"...:-( Quote
LAZY Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Z niecierpliwością czekam na wieści co u naszego biedaka! Quote
ageralion Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Numer z nieobecnoscia kierowniczki nie przejdzie. Wszyscy przed wydaniem psa pytaja o pozwolenie wetek, a one zawsze konsultuja to z kierowniczka. Jak nie moga sie z nia skontaktowac, to poprostu psa nie wydaja. Ja pochwalam takie dzialania, bo dzieki temu nie udalo sie jednej takiej wrednej zwinac mi psa sprzed nosa... Quote
gonia66 Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 fergilka napisał(a):Mam kupioną glukozę (taka jak do kroplówek), udka się gotują. Jutro będę w schronie dosłownie przed 16-tą, więc nie wypytam o jego leczenie, bo będą patrzeć na mnie jak na oszołoma, że na koniec pracy zawracam im głowę.. Najważniejsze, żeby mnie do niego wpuścili. Co do wyciągnięcia Mietka, to na moje pytanie czy mogę go zabrać do siebie jako DT wetka odpowiedziała, że ewentualnie jak się wykuruje, i że trzy tygodnie jeszcze będzie leżał...Te wszystkie ich określenia to tak naprawdę nie wiadomo co znaczą: "pies jest leczony", "jak się wykuruje"...:-(Dobrze, ze ma Ciebie.....czekamy w takim razie jutro na nowe wieści i trzymamy kciuki za chlopaka.... Quote
kamilqax95x Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 nawet moje znajomości tu nic nie dadzą :( cholera.... tak to jest ze znajomymi..... aż 3 tygodnie !!! ;o o boże mam nadzieje że to przeżyje :( nie mam możliwości do niego nawet przyjechać w tygodniu .... Quote
Nemko Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Boszzzzzzzzzzz:( Oby tylko wytrzymał....:( Quote
kamilqax95x Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Dobrze że ty Iza możesz jeździć do niego bo chyba by nie przeżył jesteś jak jego osobisty ANIOŁ STRÓŻ !!!!!!!!!!!!!!!:modla::modla::modla: Quote
katlis Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 [quote name='kamilqax95x']adoptowany wirtualnie przez: Aleksandra [CENTER]Za pośrednictwem naszej strony prosimy Panią Aleksandrę o kontakt e-mailowy lub telefoniczny ze Schroniskiem Czy opiekun wirtualny kontaktował się ze schroniskiem? Czy mogę spytać w jakim celu opiekun wirtualny był proszony o kontakt? Quote
ageralion Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Sorki za offa ale moze znacie jakis cieply i niedrogi hotelik albo DT dla tej suni na cito? Ona zamarznie... http://www.dogomania.pl/threads/179976-Bokserka-5-lat-szczeniaki-co-cieczkAE-teraz-na-mrozie-bo-nie-rodzi?p=14119004&viewfull=1#post14119004 Quote
kamilqax95x Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 katlis napisał(a):Czy opiekun wirtualny kontaktował się ze schroniskiem? Czy mogę spytać w jakim celu opiekun wirtualny był proszony o kontakt? a pewnie o wpłacie pieniędzy Quote
fergilka Posted February 16, 2010 Author Posted February 16, 2010 Jakaś masakra z psimi bidami. Jadę dziś do pracy, a po drodze przy głównej ulicy leży foksio w śniegu, miętosił coś w gębie, myślałam, że ktoś mu rzucił kość..okazało się, że to kamień :-( Nasypałam mu trochę karmy, która zawsze wożę w aucie, jadł łapczywie, chciałam go złapać, zachęcić kabanosikami (które miałam przygotowane dla Mietka :diabloti:) żeby wsiadł do auta, zawiozłabym go chociaż do garażu, ale bał się, nie chciał dać się złapać. Nie miałam zbyt wiele czasu, i tak auta trąbiły na mnie, jak na debila, że biegam za psem! Po powrocie poszukam go, spróbujemy z TŻ go złapać... Tymczasem po 15-tej jadę do Mietka, dam znać co i jak. Quote
LAZY Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Fergielka daj znac co z tym foksiem. Cholera by tych wszystkich "właścicieli" wzięła! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.