Ania i Kajber Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 HEJ, WSZYSTKIE DOGOMAMY NA ZAKUPY ZAPRASZAMY......:-). CZARLI bardzo potrzebuje wsparcia. Quote
Ania i Kajber Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 Czarli w hoteliku u donki jeszcza raz sie przypomina, prosi o deklaracje, rozsyłanie pw, zaprasza na bazarek. Quote
asiulek-85 Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 Mój przelew 35 zł poszedł dla przystojniaka Quote
mari23 Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 wysłałam link do wątku Czarliego komuś, kto szuka owczarka.... wprawdzie ma być do 2 lat, ale Czarli nie wygląda na swoje 12 - prawda?:razz: jest śliczny i kochany - młodziaki mu nie dorównują:loveu: Quote
mari23 Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 niestety:-( ktoś szukał i znalazł owczarka, szkoda, że nie na dogo, szkoda, że nie Czarliego..... Quote
papatkiole Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Widzialem wczoraj "gadułe" pogadalismy chwilę, pomiziałem go i niestety musialem jechać. Wyczesany sie prezentuje jak amant z holywood, jest niesamowity pluszowy niedźwiedź i tyle ;) Zaraz po tym jak pojechałem wyszedl na spacer i oczywiście od razy brzuch do góry i jak szceniaczek do zabawy, dostałem nawet zdjęcia ;) Quote
Ania i Kajber Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 CZARLI to faktycznie "gaduliński" pies. Niestety to go zgubiło- wycie w mieszkaniu przeszkadzało sąsiadom, dlatego CZARLI stracił dom. :-(. Quote
mari23 Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Ania i Kajber napisał(a):CZARLI to faktycznie "gaduliński" pies. Niestety to go zgubiło- wycie w mieszkaniu przeszkadzało sąsiadom, dlatego CZARLI stracił dom. :-(. myślę, że nie dlatego - po prostu okazało się, że to mnóstwo obowiązków, a pies starszy, a więc i choroby, leczenie w perspektywie - i pretekst się znalazł.... przypadkiem słyszałam go w dniu przyjazdu do Obornik - został sam na chwilę w pomieszczeniu obok - nie takie to było głośne i straszne, żeby sie go pozbywać, zwłaszcza, że pan dość "spokojnie", obojętnie raczej pożegnał Czarliego, to ja płakałam nad nim.... też mam w domu taki "zwrot z adopcji" (Charlie - staruszek... imię "pechowe"?), on jest cichutki, spokojny, milczek, posłuszny.... a i tak go oddali, mieszkają 10 km dalej i nawet o niego nie pytają..... ech, szkoda słów.... to nie wina Czarliego, że dom stracił ! może i stwarza problemy, ale z jakiego powodu? czyja to "zasługa"? człowieka przecież! mam znajomą, która dla zwierzaków zrobi wszystko, aby pomóc, ale dla ludzi.... nic! zaczynam ją rozumieć.... Quote
Ania i Kajber Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 mari23 napisał(a):myślę, że nie dlatego - po prostu okazało się, że to mnóstwo obowiązków, a pies starszy, a więc i choroby, leczenie w perspektywie - i pretekst się znalazł.... ... Pewnie masz rację, pierwszy zapał minął i okazało się, ze lepiej mieć świety spokój i nie mieć psa, niż dla swojego pupila zgodzic sie na małe przeciez niedogodności i znosić niezadowolone miny sąsiadów. Jakby go naprawdę kochali, to by go nie oddali...... Quote
ewatonieja Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 jak by go kochali to by wszystkiego spróbowali np sa takie urzadzenia ktore emitują dzwieki i wpływaja na psa tak że nie szczeka kiedy jest sam po prostu trzeba chcieć Quote
asiulek-85 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 No własnie trzeba chcieć, a im się poprostu nie chciało. Nawet gdyby Czarli nie płakał jak zostaje sam, oddali by go z byle jakiego powodu... Quote
Donka5 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Ja nie zauważyłam,zeby Czarli wył,ujadał w boksie....a jego gadulstwo;-)? To chyba zaleta. Jak do niego sie mówi zaczyna "gadać" ,zawsze to mnie rozśmiesza i rozczula,to wyglada tak jakby chciał ze mna rozmawiac ,wszystko mi opowiedzieć....To jest plus,bo moze z człowiekiem nawiazac silna więz,a człowiek z nim.Człowiek wręcz czuje sie wyrózniony,że jego pies jest taki komunikatywny;-) Quote
Donka5 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Chce swojego człowieka.Chce być z nim.Chce być głaskany,miziany i żeby wreszcie ktoś wysłuchał ,to co ma do "powiedzenia" :-) Quote
asiulek-85 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 I oby własnie takiego człowieka znalazł. A jak znosi nasz Czarli te upały? Quote
mari23 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Donka5 napisał(a):Chce swojego człowieka.Chce być z nim.Chce być głaskany,miziany i żeby wreszcie ktoś wysłuchał ,to co ma do "powiedzenia" :-) jakże chciałabym móc być tym człowiekiem..... wciąż pytam dobrych ludzi - ale dobrzy ludzie, których znam - mają już psy, a inni - nie mają i nie chcą mieć na naszej-klasie też cisza - były zachwyty, współczucie.... ale co mu po tym....:-( Quote
OLA00 Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 Nie dziwcie się że nie ma chętnych do zabrania Czarliego.Jak przeczytają te fale krytyk na każdego kto próbuje zabrać psa do siebie a nie wyjdzie mu, to następni nawet mając dobre chęci dadzą sobie spokój.Może,, ciotki dobre rady ''zamiast osądzać, zabierzcie Czarliego do siebie-chyba dodatkowy pies dla takich miłośników zwierząt jak przedstawiacie się na dogo nie zrobi wam róznicy.Bo tu jak widać wszyscy Czarliego kochają, szkoda tylko że na odległość!!! Quote
Ania i Kajber Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 Myślę, że w przypadku CZARLIEGO główna przeszkoda w adopcji to jednak wiek- młodemu psu łatwiej byłoby znaleźć dom. Tak naprawe nie wiemy, jak to było z domem, kt. CZARLI stracił, ale na pewno lek separacyjny, to duży problem, zwłaszcza , gdy pies musi regularnie zostawać sam w mieszkaniu. To też jedna z częstszych przyczyn zwrotów z adopcji, zwłaszcza, gdy ktoś nie mieszka na swoim, musi liczyć sie z sąsiadami. Nic na to nie poradzimy-CZARLI został oddany, a my mozemy najwyżej szukać mu nowego domu. Quote
asiulek-85 Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 OLA00 napisał(a):Nie dziwcie się że nie ma chętnych do zabrania Czarliego.Jak przeczytają te fale krytyk na każdego kto próbuje zabrać psa do siebie a nie wyjdzie mu, to następni nawet mając dobre chęci dadzą sobie spokój.Może,, ciotki dobre rady ''zamiast osądzać, zabierzcie Czarliego do siebie-chyba dodatkowy pies dla takich miłośników zwierząt jak przedstawiacie się na dogo nie zrobi wam róznicy.Bo tu jak widać wszyscy Czarliego kochają, szkoda tylko że na odległość!!! Tak się składa ze gdybym miała warunki to Czarli byłby ze mną a nie w hotelu... I raczej nikt z nas nie kreuje się na "miłośnika zwierząt" Wszyscy starają się pomóc mu jak tylko mogą. A ty co robisz??? Quote
asiulek-85 Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 Przypominam o bazarku. Zapraszam http://www.dogomania.pl/threads/189109-Ubierz-swojego-maluszka-)-Do-końca-lipca Quote
mari23 Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 OLA00 napisał(a):Nie dziwcie się że nie ma chętnych do zabrania Czarliego.Jak przeczytają te fale krytyk na każdego kto próbuje zabrać psa do siebie a nie wyjdzie mu, to następni nawet mając dobre chęci dadzą sobie spokój.Może,, ciotki dobre rady ''zamiast osądzać, zabierzcie Czarliego do siebie-chyba dodatkowy pies dla takich miłośników zwierząt jak przedstawiacie się na dogo nie zrobi wam różnicy.Bo tu jak widać wszyscy Czarliego kochają, szkoda tylko że na odległość!!! mam psów przygarniętych 7.... czy uważasz, że kreuję się na miłośnika psów i nie chcę go wziąć? Mój Charlie ma 15 lat, jest ślepy, chory na serce i stawy, pozostałe psy też są chore i starsze - jeden ma padaczkę, drugi od 2 lat jest leczony na alergię (bezskutecznie), jeden - znaleziony pobity jest strasznie nerwowy i hałaśliwy, dwoje staruszków ma problemy z trzymaniem moczu (są w domu), a jedyny młody i zdrowy to ostatnio przygarnięty Mały - szukam dla niego domu, aby mógł zrobić miejsce takiemu, którego nikt nie zechce... większość na dogo ma podobnie - może nieco mniej, niż ja, ale za to w bloku, w mieszkaniu.... jeśli ktoś nie ma psa i oddaje jedynego posiadanego..... no cóż, trudno podziwiać taką decyzję, zwłaszcza, że cierpi żywe stworzenie - pies, który czuje, kocha, zdążył przywiązać się do ludzi -czy zawiódł ich oczekiwania? być może.... ... mam u siebie psa oddanego po 3 miesiącach i widziałam, jak cierpiał, choć nie trafił z powrotem do schroniska, a do domu, w którym starałam się wynagrodzić mu tęsknotę, w czerwcu minął rok, jak jest u mnie i choć kłopotów mam z nim niemało - nigdy nie oddałabym ani jego, ani żadnego z tych biedaków...psy kochają i cierpią - bardziej, niż ludzie.... czy myślisz, że z nudów codziennie sprzątam, myję, gotuję staruszkom ryż z mięsem, czeszę, kapię, leczę.... a pracuję jeszcze, no i mam rodzinę przecież -to też obowiązki..... naprawdę mi ciężko, koszty też niemałe - więc nie obrażaj mnie broniąc decyzji o oddaniu Czarliego.... z pewnością były ku temu powody, tego jestem pewna, ale czy te powody były aż tak wielkie, jak cierpienie tego psa? nie krytykuję decyzji - każdy ma prawo do własnych - nie osądzam i nie potępiam, ale nie potrafię zrozumieć takiego postępowania, podobnie jak złośliwości wobec osób, które tak wiele robią ratując skrzywdzone zwierzaki (na dogo jestem raczej nowa i najmniej ze wszystkich "zasłużona" - jeśli można to tak określić) wiele osób - wolontariuszy - bywa codziennie w schroniskach) mamy też liczne tzw. deklaracje czyli stałe miesięczne wpłaty na psy utrzymywane w hotelach, ich leczenie, zabiegi czy sterylizację - to niemałe kwoty, ale.... niewielu to obchodzi poza dogomanią, bo niestety "to tylko pies" przecież dla niektórych jest.... nasza dyskusja na wątku to nie fala krytyki - to wspólne szukanie prawdziwych przyczyn zwrotu z adopcji i sposobów zapobiegania na przyszłość takim "powtórkom", chcemy uniknąć niepotrzebnego cierpienia i tak już skrzywdzonego psa, zaoszczędzić mu dalszych stresów - niestety czasem zamiast pomocy otrzymujemy ciosy.... ktoś oddaje jedynego posiadanego psa i czuje się usprawiedliwiony, bo ja - "ciotka dobra rada, podająca się za miłośniczkę zwierząt' nie wzięłam go jako ósmego.... mam tylko nadzieję, że wszystkich porzucających stare psy spotka taki właśnie los na ich starość, a przyjdzie ona na każdego ! a jeśli moją przydługą wypowiedzią obraziłam kogoś - przepraszam, nie to miałam na celu, a jedynie obronę "miłośników zwierząt" i wytłumaczenie czegoś, co widocznie trudne jest... godz.18.42 trochę mi przeszło, przyznaję - wściekłam się - może dlatego, że szczepienia przeciwko wściekliźnie mają tylko moje psy...;) Quote
papatkiole Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 bardzo dobrze napisałaś i naparwdę bardzo delikatnie, chyba bym tak nie potrafił ;) Dodałbym tylko ze ludzie adoptujący Czarliego robili to "świadomie", wiedzieli ile pies ma lat, wiedzieli że ma lęk separacyjny, takze może OLA00 wytłumaczy mi/nam jako znawczyni ludzi, dlaczego państwo oddali Czarliego? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.