Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

basia napisał(a):

Ja miałam suke, która urodziła martwy miot. Wiem ile musiałam o nią walczyć, bo prawie zagłodziła się na śmierć szukając szczeniąt. Jej organizm nigdy nie wrócił do stanu sprzed ciąży - nie miała normalnych cieczek, stale miała ciąże urojone.

Są suki, które nigdy w ciąży nie były, a mają nieregularne cieczki i mają ciąże urojone.

  • Replies 80
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

asher napisał(a):



I ogromne podatki za rozmnażanie psów, bez względu na to, czy są rasowe, czy nie, czy mają rodowód, czy nie...


cena by wtedy wzrosła 3krotnie czy ileś tam..dopiero by płakali co niektórzy..jak tu się też często słyszy, (jakie to zdzierstwo u hodowców i snobi kupuja, a przecież pod płotem można za stówkę).

...chociaż.....z tą ceną może nie takie głupie (trudniej przywiązać do drzewa czy wyrzucić...:roll: )

Posted

[quote name='Nor(a)']cena by wtedy wzrosła 3krotnie czy ileś tam..dopiero by płakali co niektórzy..jak tu się też często słyszy, (jakie to zdzierstwo u hodowców i snobi kupuja, a przecież pod płotem można za stówkę).

...chociaż.....z tą ceną może nie takie głupie (trudniej przywiązać do drzewa czy wyrzucić...:roll: )Ano właśnie. Nie ma obowiązku posiadania psa. Na samochód, cz choćby konia też nie wszystkich stać ;)

A wyobrażasz sobie te kolejki pod schroniskami? Listy społeczne, żeby zapisać sie na pieska szukającego domu?... Echhhh, marzenia :)

Posted

asher napisał(a):
Ano właśnie. Nie ma obowiązku posiadania psa. Na samochód, cz choćby konia też nie wszystkich stać ;)

A wyobrażasz sobie te kolejki pod schroniskami? Listy społeczne, żeby zapisać sie na pieska szukającego domu?... Echhhh, marzenia :)


w miesiąc by poszły wszystkie (dbane by tez były no bo przecież "towar deficytowy" :cool1: )

no ale racja..piękna teoria..:roll:

Posted

Znowu troszkę was nie rozumiem. Uważacie, że zamożność właścicieli spowoduje, że psu nie będzie brakowalo dosłownie ptasiego mleka? Nic bardziej mylącego. Wedle zasady "łatwo przyszło - łatwo poszło" dla mnie są to najgorsi właściciele.
Wolałabym na właściciela dla psa człowieka biednego nawet, ale takiego który odda całe serce psu. A nie wyrzuci psa do kojca jak się znudzi (znam taki przypadek- dwa labradory z czołowej hodowli, kupione dla szpanu, zaczęły niszczyć, to zbudowano im kojec tam siedzą). A kosztowały baaardzo dużo.

Posted

Cavisia napisał(a):

A nie wyrzuci psa do kojca jak się znudzi (znam taki przypadek- dwa labradory z czołowej hodowli, kupione dla szpanu, zaczęły niszczyć, to zbudowano im kojec tam siedzą). A kosztowały baaardzo dużo.


widać dla nich były za tanie ;)

tak naprawdę to jednostkowa sytuacja..samym "sercem" np. nie wysterylizyje się psa..nie mówiąc o pozostałych sprawach, leczeniu etc. (jeśli mówimy tu o zupełnej odwrotności zamożności właściela..czyli nie stać mnie na nic ale psa będę mieć).

Posted

asher napisał(a):

Ja marzę o jednym - żeby był prawny nakaz kastracji niehodowlanych psów. I ogromne podatki za rozmnażanie psów, bez względu na to, czy są rasowe, czy nie, czy mają rodowód, czy nie... Wtedy hodowlą zajmowali by się tylko prawdziwi pasjonaci, a na dodatek tylko tacy, których na to stać...


Tak i jeszcze jedne ogromne podatki na samochodu dla naszego rządu...
Jak dla mnie to lepszym rozwiązaniem były by np obowiązkowe badania (dysplazja, oczy, serce) i testy psychiczne dla KAŻDEJ rasy.
Wtedy ludziom dla których by hodowla była tylko zachcianką odechciało się tego robić.
A z kolei jaki jest sens dawać jakimś premierom kolejną wielką kasę na samochody itp? Wtedy właściwie będą to mogli robi9ć ludzie co mają kasę, ale niekoniecznie się na hodowli znają!

Co do zabiegu kastracji zdania sa podzielone...
Czytając kilka książek o samej psychice zwierząt to wiele kastracji doprowadziło do domowych 'tragedii' (przykład w książce Zapomniany Język Psów w Praktyce')...

Posted

Gazuś napisał(a):

Co do zabiegu kastracji zdania sa podzielone...
Czytając kilka książek o samej psychice zwierząt to wiele kastracji doprowadziło do domowych 'tragedii' (przykład w książce Zapomniany Język Psów w Praktyce')...



:roll: jaki?..czytałam ksiązkę (dość dawno) ale przyznam się nie pamiętam tego akurat przykładu.

Posted

Cavisia napisał(a):
Wedle zasady "łatwo przyszło - łatwo poszło" dla mnie są to najgorsi właściciele.
.


A nam wlasnie chodzi to to, zeby kupienie psa nie przychodzilo tak latwo! :cool1:

Posted

Moja suka trafiła do schroniska już z miotem szczeniąt (całą ciążę nie dawała się nikomu złapać, dopiero po urodzeniu maleństw się to udało), wszystkie zostały uśpione. W pierwszym momencie, gdy o tym usłyszałam, trochę mną zatrzęsło. Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że była to bolesna, ale jednocześnie rozsądna decyzja. Nie wiem, jaka była Diana w okresie przedschroniskowym, więc nie mam porównania. Na pewno suńka straciła na "energiczności", ale to przypisywałabym raczej wiekowi i czasowi spędzonemu w schronisku (prawie 3 lata). Wątpię, żeby uśpienie miotu miało na to jakikolwiek wpływ. Tym bardziej, że Diana charakter ma rewelacyjny. Łagodny, zrównoważony. Bez problemu dogaduuje się z psami, z ludźmi. Gdy rok temu zdecydowałam się na szczenię belga bałam sie jej reakcji. I tu mnie miło zaskoczyła. Pozwalała Desti dosłownie wejść sobie na głowę :) Do tej pory rzadko zdarza się jej na małą warknąć. Chyba, że ma już nsaprawdę dość podgryzania lub też mała po prostu przegnie :) Diana wzgledme Desti nie była ani super trskliwą opiekunką, ani też zupełnie obojętną. Ot, normalne psie relacje. Gdzie jest więc ten uraz?

I to nie jest tak, ze mnie pomysł usypiania całego miotu czy też sterylki aborcyjnej się podoba. IMHO to już ostateczność. Gdy stało się, to co sie stało. Widziałam jednak zbyt wiele psich nieszczeć, by w takiej sytuacji klepać po głowie winowajcę (bo w takiej sytuacji zawsze winny jest człowiek) i mówić, że "jakoś to będzie". Że znajdą się właściciele, że to nie tragedia. BO IMHO to jest tragedia. Bo prędzej czy póżniej któryś z psów po tej suce będzie miał kolejne szczenięta, a te kolejne. Niemożliwe by żadne z nich prędzej czy później do schroniska nie trafiło. Niestety :(

Posted

[quote name='asher']Basiu, ja nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że suka traktuje stratę miotu, jak gdyby nigdy nic się nie stało!
Ja twierdzę tylko, że suka tak w odchowywaniu szczeniąt, jak i po ich stracie - kieruje się instynktem, a NIE UCZUCIAMI.
Ja też nie twierdzę, że kierowała sie uczuciami. Wiem tylko, że cierpiała.
Tak suką w ciąży urojonej, jak i suką, która z takich, czy innych przyczyn straciła miot - trzeba się odpowiednio zająć. W jednej i drugiej sytuacji działania podejmuje się bardzo podobne, o ile nie identyczne. Czy napiszesz mi, że wobec maskotek, czy piszczących zabawek suczka też przejawia uczucia macierzyńskie, a zabranie suczce jej "wirtualnych" szczeniąt spowoduje u niej traumę na całe życie? :-o
Dobrze wiesz, że ciąża urojona a prawdziwe macierzyństwo to dwie różne rzeczy, podobne ale jednak różne.

Chciałam jeszcze zaznaczyć, że zazwyczaj nie usypia się całego miotu, zostawia się suczce jednego szczeniaka. Własnie po to, żeby nie narażać organizmu suczki na szok, jakim jest strata szczeniąt. Zaznaczam - ORGANIZMU.

Czy w przypadku swojej suczki rozważałaś z weterynarzem sterylizację? A jaką miała psychikę przed porodem? I jaką masz pewność, jak zachowywałby się jej organizm, gdyby udało się suczce odchować ten miot? Może to nie strata szczeniąt, a ogólnie ciąża i poród tak na nią wpłynęły?
To nie był jej pierwszy miot. To były późne lata osiemdziesiąte i wtedy nie wielu słyszało o sterylizacji. Ja słyszałam ale wet powiedział, że suczka jest juz za stara - miała wtedy jakieś 9 lat.

Zgoda. Ale czy dlatego, że hodowle rasowych psów również przyczyniają się do powiększania skali bezdomności zwierząt, ja mam uznac, że rozmnażanie kundelków nie jest rzeczą złą? :crazyeye:
Złą rzeczą jest BEZMYŚLNE rozmnażanie, również rasowych psów przecież.

Ja marzę o jednym - żeby był prawny nakaz kastracji niehodowlanych psów. I ogromne podatki za rozmnażanie psów, bez względu na to, czy są rasowe, czy nie, czy mają rodowód, czy nie... Wtedy hodowlą zajmowali by się tylko prawdziwi pasjonaci, a na dodatek tylko tacy, których na to stać...

Hmmm... pomysł pewnie wart przemyslenia, ale..
Czy tylko człowiek bogaty jest pasjonatem?
Moim skromnym zdaniem problem nie tkwi w pieniądzach a w mentalności społeczeństwa.

Posted

[quote name='basia']Hmmm... pomysł pewnie wart przemyslenia, ale..
Czy tylko człowiek bogaty jest pasjonatem?Oczywiście, że nie. Ale ja nie kupiłabym psa od osoby, której nie stać na prowadzenie hodowli z prawdziwego zdarzenia. Bo wtedy nie będzie jej stać na chocby zagraniczne krycia, czy wyjazdy na zagraniczne wystawy, a może nie będzie jej stać nawet na to, żeby swoim psom zapewnić właściwa opiekę weterynaryjną...
Sama jesteś hodowcą, prawda? Więc zdajesz sobie sprawę z tego, że to kosztowne hobby. Na jazdę na nartach, czy kolekcjonowanie starych samochodów też nie każdego stać ;)

Żeby było jasne - nie widzę nic złego w zarabianiu na hodowli psów, o ile jest to faktycznie wzorowa hodowla, jeśli hodowca nie "produkuje" dla kasy, a ma jakiś cel hodowlany, dba o swoje zwierzęta, tak po ludzku dba, równiez o te, które mu kokosow nie przyniosą...

Przy czym nie uważam, że podatki od miotu powinny być mordercze, a tylko wystarczjąco wysokie, by zniechęciły tych, którzy w rozmnażaniu psów widzą źródło łatwego zarobku, albo tych, którzy uważają, że suka powinna "raz dla zdrowia", albo tych, którzy po prostu mają w dupie, to, że ich suka w ciążę zajdzie, bo przeciez szczenięta to nie koniec świata i dobre domy się im znajdzie...

Niby mogłabym w swoich marzeniach poprzestać na nakazie kastracji niehodowlanych psów, ale oczyma wyobraźni widzę te wyrastające jak grzyby po deszczu szmrane organizacje kynologiczne, np. "Związek miłośników kundelków", które każdemu jak leci psu będą za odpowiednią opłatą nadawać uprawnienia hodowlane :angryy: A przecież nie można zgodnie z prawem doprowadzić do sytuacji monopolu w dziedzinie kynologii, nie można uznac, że tylko ZK ma prawo decydować, który pies jest hodowlany, a który nie.

Gazuś, a co ty na to, zeby pieniądze z tych moich wymarzonych podatków nie szły na fury dla prominentów, a na pomoc zwierzętom? ;)

  • 3 weeks later...
Posted

asher napisał(a):

Gazuś, a co ty na to, zeby pieniądze z tych moich wymarzonych podatków nie szły na fury dla prominentów, a na pomoc zwierzętom? ;)


Jeżeli podatki za hodowlę były by przeznaczane na takie cele i były wykorzystywane w 100% dla ZWIĘRZĄT - nie na np. pensje dla jakiś ministrów, to byłabym skłonna płacić takie sumy, bo wiedziałabym, że idą na coś, na co iść powinny. :lol: I nawet moim kosztem mogłabym płacić te podatki, a przy okazji hodować psy w najlepszych warunkach i najlepiej jak umiem :lol:

Posted

Nor(a) napisał(a):
:roll: jaki?..czytałam ksiązkę (dość dawno) ale przyznam się nie pamiętam tego akurat przykładu.


Musiałam otworzyć książke, bo też już ledwo pamiętam :lol:

Tam było o Jack Jussel Terierach - Dishu i Spoonie

Cytuje:

" Jeden z weterynarzy poradził im nawet wykastrować Spoona, który wykazywał więcej agresji od Disha. (...). Kartracja obniża jedynie poziom testosteronu we krwi, a tym samym czyni psa jeszcze większym kalek. Im bardziej taki pies czuje się niezdolny, by podołać obowiązkom spoczywającym na przeowodniku stada w tym większą wpada panikę, a w konsekwencji staje się jeszcze bardziej agresywny (...). "

Gdyby kasracja powodowała, tylko nie interesowanie się psów sukami i zapobiegała nieplanowanym miotom, to ok.
Ale powiem, szczerze, że po tym, jak kilka razy słyszałam o przypadkach kiedy psy po kastracji zaczęły mieć problemy jak Spoon w tej książce, nie jestem już taką zwolenniczką kastracji :shake:
To właściciele powinni trzymać swoje psy i je pilnować. Rozwiązaniem by było takie naprawdę obowiązkowe chipowanie i rejestrowanie psów - i wyłapywanie tych błąkających się po ulicach - a na właścicieli nakładanie ogromnych grzywn.

Posted

Gazuś napisał(a):
Ale powiem, szczerze, że po tym, jak kilka razy słyszałam o przypadkach kiedy psy po kastracji zaczęły mieć problemy jak Spoon w tej książce, nie jestem już taką zwolenniczką kastracji :shake:
A skąd pewność, że gdyby nie zostały wykastrowane nie byłoby tych problemów?
Rozwiązaniem by było takie naprawdę obowiązkowe chipowanie i rejestrowanie psów - i wyłapywanie tych błąkających się po ulicach - a na właścicieli nakładanie ogromnych grzywn.
Ani chipowanie ani rejestrowanie nie zapobiegnie niechcianym ciążom.

Posted

r_2005 napisał(a):
A skąd pewność, że gdyby nie zostały wykastrowane nie byłoby tych problemów?

Pewności nigdy nie mam, specjalistą w tej dziedzinie (przynajmniej teraz :lol: ) nie jestem, ale polegając naprzykład na tej historii z Dishem i Spoonem można coś wywnioskować. Oczywiście - zawsze mogą być inne przyczyny - ale ja jakoś wierze w to co o tym napisała.
r_2005 napisał(a):
Ani chipowanie ani rejestrowanie nie zapobiegnie niechcianym ciążom.

Samym ciążom nie. Ale dzięki chipowaniu i rejestrowaniu można zidentyfikować psy i nakładac na właścicieli grzywny. Dzieki temu przynajmniej o jakąś część zmniejszy się liczba błakających się psów... A w niewielu pilnowanych przez właściciela psów dochodzi do krycia, prawda (chociaż i takie przypadkie się zdarzają...)? Ale myślę, że to chociaż o troche zmniejszyło by liczbę nieplanowanych szczeniąt, a co więcej - może mniej psów przestało by się błakać po ulicach.

Posted

Cytat:
Napisał(a) r_2005
Ani chipowanie ani rejestrowanie nie zapobiegnie niechcianym ciążom.

Samym ciążom nie. Ale dzięki chipowaniu i rejestrowaniu można zidentyfikować psy i nakładac na właścicieli grzywny. Dzieki temu przynajmniej o jakąś część zmniejszy się liczba błakających się psów...

Zgadzam się z tym w 100%. Jeżeli właściciel byłby świadom odpowiedzialności za swoje zwierze i tego, że nie wywinie sie tekstem "to nie mój pies, nie udowodnicie mi że jest mój".
Teraz moja sunia miała cieczkę. Mam zniszczone ogrodzenie, bo przychodził pod dom pies wielkoścoi doga niemieckiego. Wszyscy znają jego właścicieli ale to ja muszę Policji udowodnić że nimi są. Paranoja! Nie mogłam wyjśc przed dom, bo juz na schodach czekało na mnie stado psów, które jak chciałam je przegonić warczały na mnie i szczekały. Nie miały nawet obroży! Żeby tego było mało ich właściciele mieli do mnie pretensję o to, że moja suka ma cieczkę i twierdzili, że jestem sama sobie winna tych wszystkich kosztów :angryy:

Posted

Gazuś napisał(a):
ale polegając naprzykład na tej historii z Dishem i Spoonem można coś wywnioskować. Oczywiście - zawsze mogą być inne przyczyny - ale ja jakoś wierze w to co o tym napisała.

A czymże są te dwa przykłady podręcznikowe z całą rzeszą realnych dogomaniaków, którzy wykastrowali swoje psy i odczuli ulgę - psy złagodniały i wyciszyły się?

Posted

Gazuś napisał(a):
Pewności nigdy nie mam, specjalistą w tej dziedzinie (przynajmniej teraz :lol: ) nie jestem, ale polegając naprzykład na tej historii z Dishem i Spoonem można coś wywnioskować. Oczywiście - zawsze mogą być inne przyczyny - ale ja jakoś wierze w to co o tym napisała.
Gazuś, ale kto to napisał? Specjalista jakiś? Jaki? :crazyeye:

Posted

r_2005 napisał(a):
Podobno to "Zapomniany język psów w praktyce", nie wiem, nie czytałam i nie wiem kto napisał:roll:
Aaaaa, pani Fennel :cool3: Ja czytałam fragmenty, bo szkoda mi kasy, żeby sobie kupić - tylko po to, by poczytać, jak z psem nie będę postępować :lol:

Posted

Oczywiście - również to traktuje jako dwa przykłady ksiązkowe i zdaje sobie sprawe z tego, że wiele osób na dogomani, po kastracji psów, twierdzi, że tak jest lepiej - i nie zaprzeczam, bo sama nigdy psa nie kastrowałam i nie wiem, jak to na psa wpływa :lol: Jednak zawsze traktuje to jako dwa przykłady z książki, które może jednak sa prawdziwe.

Ja jakoś - może z niewiedzy - nigdy nie byłam w 100% przekonana do kastracji - powiem szczerze - nie chciałabym wykastrować swojego psa, nawet jeżeli nie używałabym go do hodowli.
Oczywiście, pilnowałabym psa (bo tu sprawa hodowania, czy nie nic nie zmienia...) A to, że psy się męczą, kiedy sunia ma cieszke to dla mnie powiem szczerze, nieznane zachowanie psa.
Mój (może dlatego, że ma dopiero dwa lata) jakoś nie wpada w histerie, nie głoduje, nie wyje, nie zachowuje się jakoś inaczej. I nie jest problemem dla ludzi, którzy suczki mają (dla wyjaśnienia, mieszkamy w bloku, gdzie są 3 sunie, które cieczki mają... a niedługo i ta czwarta dostanie)...
Jeżeli psa, tak jak zawsze wybiegam, wybawie i wypieszcze, to zachowuje się tak jak zawsze, no może poprostu nie spuszczam go już w przydomowej polance, gdzie wychodzą sunie, żeby nie dosżło do nieplanowanego spotkania, ale idę z nim za małą rzeczkę na pole, gdzie pies ma i wielki teren, i nie ma suczek i (co się dla mojego psa liczy najbardziej - jego miłości - wszelkiego rodzaju śmieci nadających się do spożycia).
I większość psów moich znajomych, którzy są raczej odpowiedzialnymi właścicielami, reaguje w podobny sposób (chociaż też może to wiązać się z młodym wiekiem oczywiście, sa to psy w wieku 2,5-2 lata)...

I - powtarzam - dla mnie przyczyną niechcianych szczeniaków nie są psy - ale nieodpowiedzialni właściciele.

Posted

Gazuś napisał(a):
I - powtarzam - dla mnie przyczyną niechcianych szczeniaków nie są psy - ale nieodpowiedzialni właściciele.
Wiesz, trochę przekłamujesz, bo gdyby psów nie było, albo były wykastrowane, to nawet największa nieodpowiedzialnośc człowieka nie spowodowałaby przyjścia szczniaków na świat :lol:
A czemu nie chciałabyś kastrować psa?

Ja mam wysterylizowaną sukę i dwujajecznego, niekastrowanego samca. Bugajski ma już 9 lat, więc teraz kastracja miałaby już tylko działanie profilaktycznie zdrowotne, na charakter raczej by nie wpłynęła ;)
Generalnie tez nie mam problemów z upilnowaniem go, choć oczywiście obok suk z cieczką nie przechodzi obojętnie ;) Ale na przykład wczoraj, na treningu poczuł nieprzepartą namiętnośc do świeżo wykastrowanej suki, ta labka musiała mieć jakieś zaburzenia hormonalne, bo ponoc psy zawsze na nią żywo reagowały. Mój prawiczek zachowywał się jak doświadczony reproduktor :mad: :roll:
Jak był młodszy, to ja o kastracji nie miałam pojęcia. I może nawet dobrze, bo nie wiem, czy nie pogorszyłaby mu już i tak zwichrowanego charakteru - Boogie jest nerwowym, starchliwym histerykiem... :shake: A kastarcja takich psów jest zalecana tylko w ostateczności...

Posted

asher napisał(a):
Wiesz, trochę przekłamujesz, bo gdyby psów nie było, albo były wykastrowane, to nawet największa nieodpowiedzialnośc człowieka nie spowodowałaby przyjścia szczniaków na świat :lol:
A czemu nie chciałabyś kastrować psa?

Ja mam wysterylizowaną sukę i dwujajecznego, niekastrowanego samca. Bugajski ma już 9 lat, więc teraz kastracja miałaby już tylko działanie profilaktycznie zdrowotne, na charakter raczej by nie wpłynęła ;)
Generalnie tez nie mam problemów z upilnowaniem go, choć oczywiście obok suk z cieczką nie przechodzi obojętnie ;) Ale na przykład wczoraj, na treningu poczuł nieprzepartą namiętnośc do świeżo wykastrowanej suki, ta labka musiała mieć jakieś zaburzenia hormonalne, bo ponoc psy zawsze na nią żywo reagowały. Mój prawiczek zachowywał się jak doświadczony reproduktor :mad: :roll:
Jak był młodszy, to ja o kastracji nie miałam pojęcia. I może nawet dobrze, bo nie wiem, czy nie pogorszyłaby mu już i tak zwichrowanego charakteru - Boogie jest nerwowym, starchliwym histerykiem... :shake: A kastarcja takich psów jest zalecana tylko w ostateczności...


Może i ja nie ma całkowitej racji - napenwo nie mam - bo jednak wiadomo - zawsze coś 'wypadnie' i niechciane szczeniaki będą...
Ale bałabym się takiego toku myślenia ludzi "Mam wykastrowaną suke->to szczeniaków nie będzie miała->to niech sobie sama lata"... Więc dalej się upieram, że przyczyną tych problemów sa nieodpowiedzialni włściciele :shake:

A dlaczego twierdzisz, że przekłamuje? :lol:

Posted

Gazuś napisał(a):
A dlaczego twierdzisz, że przekłamuje? :lol:
Juz napisałam, bo sama nieodpowiedzialność ludzka nie wystarczy, żeby na świecie pojawiły się szczeniaki :lol: Jeszcze niewykastrowanych psów do tego trzeba ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...