Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To, że umrą niewinne szczenięta to fakt, ale jeśli by znalazły dobre domy to one mogą się przyczynić do powstania kolejnych psich nieszczęść... bo co jeśli jakaś sunia z tego miotu znowu zostanie wypuszczona na podwórko, albo piesek z tego miotu poczyje suczkę i uciekie?

Takie życie :roll: ... dziwny jest teń swiat i tyle. Dopuki niektórzy ludzie nie zaczną myśleć to zwierzęta będą cierpieć. I węszynoska nie myśl, że na przykład asher nie jest wrażliwa na los psów bo właśnie po jej postach widać jak bardzo zależy jej na tym aby psy miały godne życie.

Ale miejmy nadzieje, że sunia nie jest w ciaży i nie będzie problemu.

  • Replies 80
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

weszynoska napisał(a):
jak nic przypomniał mi się program o chłopach ciemnych i głupich którzy oddają na żeź źrebne klacze żeby były cięższe i droższe
A przepraszam, ten program przypomniał Ci się, po wypowiedziach userów, którzy są za sterylizacją aborcyjną?
I na jakiej zasadzie miałaś to skojarzenie?
Nie chcę się czepiać, ale zrozumiałam, że m. in. zostałam porównana do "chłopów ciemnych i głupich"?

Posted

ech

skojarzenie powstało na zasadzie tu mordują i tam też, nie miałam konkretnie kogokolwiek na myśli, sam fakt jest jednak faktem

ale ja o niebie a Wy o chlebie albo , żeby nikogo nie urazić odwrotnie

mnie chodzi o to, że jak już się stało to trzeba z całą odpowiedzialnością ponieść konsekwencje nieupilnowania suki, no cóż tak to trzeba nazwać


polskie schroniska są przepełnione nie tylko dlatego, że mamy niesterylizowane psy a raczej, przez to , że mamy całą rzeszę ludzi lekko traktujących sprawy odpowiedzialności za swoje poczynania i tu jest pole do popisu dla działaczek, należałoby raczej dążyć do zmiany przepisów, czipowania i pociągania do odpowiedzialności właścicieli co swoje psy wyrzucają a te trafiają do schronisk. Polska niestety jest takim dziwnym krajem, w którym prawo jest na bakier z rzeczywistością .

zabrałam głos w tej sprawie nie po to, żeby się z kimś spierać, ale bardzo mnie ruszyło lekkie spojrzenie na aborcję ( każdą) Nie uleczy się ludzkiej bezmyślności namawianiem kogoś, żeby ciął wysokoszczenną sukę, spowodował u nie stres i szok, to operacja w końcu. Nigdy bym tego nie zrobiła swojej suczce. Miałam nieprzyjemność usypiać urodzone z cesarki szczenię (miało wielki rozszczep) musiałam też uspić moją 12 letnią spanielkę, bo nie było już dla nie ratunku. Wiem co to znaczy i wiem mimo nieuchronności tego co musiało być zrobione jakie bolesne to było doświadczenie. A Wy z taką wręcz luzacką postawą podchodzicie do tego , to mną wstrząsnęło i się odezwałam



to tyle na ten temat z mojej strony

Posted

weszynoska napisał(a):
Nie uleczy się ludzkiej bezmyślności namawianiem kogoś, żeby ciął wysokoszczenną sukę, spowodował u nie stres i szok, to operacja w końcu.

Nie, ludzkiej bezmyślności nie uleczy się, to prawda.
Chodzi Ci o to, że szok i stres to sterylizacja aborcyjna, czy w ogóle sterylizacja? Jeśli w ogóle sterylizacja, to ja wymiękam...

Posted

Węszynoska, ale kto mówi o "lekkim spojrzeniu na aborcję"? :crazyeye:
Ja wcale na to lekko nie patrzę.
Tylko ciężej mi na sercu, kiedy pomyślę o psach, które już teraz są w tragicznej sytuacji, niz o sterylizacji aborcyjnej, czy uspieniu ślepego miotu...
Bo niestety wypuszczanie w śwat kolejnych miotów kundelków ma wpływ na całą tę psią biedę, która już na świecie jest... Dla jasności - ma ZŁY wpływ.

Ciekawi mnie jedna kwestia, co doradziłabyś w sprawie suki, która szczenna trafiła do schorniska?

Posted

weszynoska napisał(a):
przecież wyraźnie napisałam "wysokoszczenną sukę"
No to tutaj już moja wiedza nie sięga. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy suka zdaje sobie sprawę z tego, że ma sterylizację aborcyjną czy zwykłą sterylizację. Ciekawa jestem opinii innych, jak to jest?

Posted

[quote name='weszynoska']polskie schroniska są przepełnione nie tylko dlatego, że mamy niesterylizowane psy a raczej, przez to , że mamy całą rzeszę ludzi lekko traktujących sprawy odpowiedzialności za swoje poczynania i tu jest pole do popisu dla działaczek, należałoby raczej dążyć do zmiany przepisów, czipowania i pociągania do odpowiedzialności właścicieli co swoje psy wyrzucają a te trafiają do schronisk. Polska niestety jest takim dziwnym krajem, w którym prawo jest na bakier z rzeczywistością `Sa kraje w Europie, w ktorych przepelnienia w schroniskach nie ma. Ciekawa jestem czy wiesz co GLOWNIE wplynelo na taki stan rzeczy ?

A Wy z taką wręcz luzacką postawą podchodzicie do tego , to mną wstrząsnęło i się odezwałam
Nasza postawe mozesz nazwac luzacka.
Mnie osobiscie taka ocena nie boli. Wiem, ze kilka szczeniakow, czy psiakow latami czekajacych na dom dzieki naszej postawie, ma wieksza szanse na jego znalezienie domu albo przynajmniej nie dorzuci sie im do boksu wspollokatorow.
[SIZE="1"]Asher, no co ja zrobie, ze prawie to samo co Ty musze od siebie napisac :cool3:

Posted

r_2005 napisał(a):
No to tutaj już moja wiedza nie sięga. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy suka zdaje sobie sprawę z tego, że ma sterylizację aborcyjną czy zwykłą sterylizację. Ciekawa jestem opinii innych, jak to jest?
Nie wiem, jak z wysokosczenną suką, ale czytałam i słyszałam, że suka, której zabierze się młode, albo padnie jej miot w najgorszym przypadku zachowuje się dokładnie tak samo, jak suka w uciążliwej ciąży urojonej, której zabierze się zabawki... I dokładnie takimi samymi metodami wyprowadza się ją "na prostą".

Proszę, nie zapominajmy, że suki nie żywią do swoich szczeniąt uczuć macierzyńskich, nie kochają ich, tak, jak kobieta kocha swoje dziecko... Psami rządzą instynkty, nie uczucia. Szczenne suki nie są wyjątkiem...
Jeśli suka ma duży miot to zazwyczaj odrzuci najsłabsze szczenięta, żeby te silniejsze miały większą szanse przeżycia. Czasem nawet je zagryzie. Podobnie z chorymi szczeniętami - czasem suka je odrzuca, albo wręcz zabija... Cóż natura jest z humanitarnego punktu widzenia okrutna...

Czasem mam wrażenie, że najgorszą rzeczą, jaką człowiek uczynił zwierzętom było udomowienie ich :-( Gdybyśmy się nie wtrącili, to nigdy nie byłyby potrzebne schroniska, bo nie byłoby tak ogromnej nadpopulacji psów. To my, rozmnażając je na prawo i lewo doprowadziliśmy do obecnej sytuacji...

Posted

asher napisał(a):
Proszę, nie zapominajmy, że suki nie żywią do swoich szczeniąt uczuć macierzyńskich, nie kochają ich, tak, jak kobieta kocha swoje dziecko... Psami rządzą instynkty, nie uczucia. Szczenne suki nie są wyjątkiem...
Z tego wnioskuję, że sterylizacja aborcyjna dla suni nie różni się niczym od sterylizacji zwykłej. I to jest operacja i to jest operacja. Nie ma uczuć żalu nad nienarodzonymi.

Posted

r_2005 napisał(a):
Z tego wnioskuję, że sterylizacja aborcyjna dla suni nie różni się niczym od sterylizacji zwykłej. I to jest operacja i to jest operacja. Nie ma uczuć żalu nad nienarodzonymi.
Wiesz, trudno mi to tak jednoznacznie stwierdzić. Nie wiem, czy jeśli ciąża jest zaawansowana - nie oczuwa tego jakoś, na przykład tak, jak straty narodzonych już szczeniąt. Ale żalu nad nienarodzonymi nie odczuwa na pewno ;)

Posted

Myślę, że się tu mylicie i to bardzo. Owszem suka nie ma świadomości (też nie mamy pewności) bycia w ciąży, ale wszelkimi procesami regulują u niej hormony. To one powodują uspokojenie suki, większą senność, "dbanie o siebie". I teraz nagle, gdy suka przygotowuje się do porodu i odchowania szczeniąt, to wszystko zostaje nagle przecięte.
Moim zdaniem doprowadza to do ogromnych wahań hormonów i to jest bardzo niebezpieczne.
A kto chce suce zabierać szczenięta po urodzeniu, albo nigdy nie widział suki ze szczeniętami po porodzie, albo jest totalnie nieczuły.

Posted

brawo tak właśnie ja też myślę, odchowałam 60 szczeniąt w ciągu mojego zycia i parę suczek hodowlanych miałam wiem jak one sie zachowują i jak wielki instynkt się w nich budzi,

poza tym sterylizacja spokojnej hormonalnie suki różni sie zasadniczo od cesarki w sumie aborcyjnej
w tym drugim przypadku suka traci olbrzymie ilości krwi, bo przecież macica jest kilkakrotnie powiększona i ukrwiona
to ciężki zabieg niewspółmiernie obciążający organizm, lepiej już jeśli ma się to zrobić to faktycznie uśpić szczenięta po normalnym porodzie a sterylkę zostawić na późniejszy termin

Posted

Faktycznie nie pomyślałam nawet o ogromnym ukrwieniu macicy - w przypadku pojawienia się jakichkolwiek komplikacji suka po prostu się wykrwawi :(
W każdym razie teraz (czyli przeszło 6 tygodni po) powinno być już widać, czy suka jest w ciąży.
Osobiście przy takiej wpadce (chociaż nigdy mi się nic takiego nie zdażyło) pozwoliłabym suce urodzić, a potem poszukała domów dla szczeniąt. Jezeli rzeczywiście byłoby ich strasznie dużo , to o części można podjąc decyzję o uśpieniu, ale absolutnie nie zabierałabym wszystkich.
Pamiętajcie, że nie wiemy wiele o psychice zwierząt , psów również. Nie wiemy w jaki sposób odczuwają one ciążę, poród oraz szczenięta. Dlatego też trzeba bardzo uważać robiąc cokolwiek w takiej sytuacji. Każdą decyzję trzeba dokładnie przemyśleć, analizując "za" i "przeciw". W innym przypadku możemy zrobić suce wielką krzywdę.

Posted

[quote name='Cavisia']Pamiętajcie, że nie wiemy wiele o psychice zwierząt , psów również. Nie wiemy w jaki sposób odczuwają one ciążę, poród oraz szczenięta. Dlatego też trzeba bardzo uważać robiąc cokolwiek w takiej sytuacji. Każdą decyzję trzeba dokładnie przemyśleć, analizując "za" i "przeciw". W innym przypadku możemy zrobić suce wielką krzywdę.Cavisia, powiedz mi, jak szybko przeciętna kobieta doszłaby do siebie po stracie nowonarodzonego dziecka? A jak szybko dochodzi do siebie suka po stracie miotu? Czy znasz jakąś suczkę, u której takie wydarzenie zostawiłoby trwały ślad na psychice?
O jedno proszę, uczłowieczajmy psów... To nie tylko jest nierozsądne, to jest czasem wręcz krzywdzące dla zwierząt...

Sterylizacja aborcyjna owszem, jest poważniejszym zabiegiem, niż sterylizacja prewencyjna, ale nie demonizujcie tego. Jesli zabieg jest przeprowadzany u doświadczonego weterynarza, to ryzyko nie jest duże.

Posted

HHHmmmm ja nie uczłowieczam. Ale uważam, że nie można psa traktować jak rzecz - nie czuje, nie myśli, nie cierpi, nie kocha....
Nie wiem jak długo suka dochodzi do siebie po zabraniu szczeniąt, ale można się domyślić, ze jest to dla niej dość bolesny okres, pozostawiający trwałe zmiany w psychice (jak każdy głęboki wstrząs psychiczny).
Suka wie, że ma szczeniaki - byłam już przy paru porodach, i widziałam jak suka reaguje, jak pilnuje każdego szczeniaka.
Piszesz, żeby nie uczłowieczać psów. Zacznij może od tego, żeby ludzi nie odczłowieczać ;)

Posted

[quote name='Cavisia']HHHuważam, że nie można psa traktować jak rzecz - nie czuje, nie myśli, nie cierpi, nie kocha....
Tak właśnie muszą uważać ci, którzy przez swoją bezmyślność sprawiają, że ilość bezdomnych psów się nie zmniejsza, a wręcz ciągle rośnie... :-(

Nie wiem jak długo suka dochodzi do siebie po zabraniu szczeniąt, ale można się domyślić, ze jest to dla niej dość bolesny okres, pozostawiający trwałe zmiany w psychice (jak każdy głęboki wstrząs psychiczny).

Otóż nie. Strata szczeniąt w znakomitej większości przypadków nie pozostawia na psychice suki trwałego śladu. Po pewnym czasie suka wręcz nie pamięta, ze kiedykolwiek miała młode. Nieludzkie te suki, prawda? ;)

Suka wie, że ma szczeniaki

Alez nikt tego nie neguje :crazyeye:


Piszesz, żeby nie uczłowieczać psów. Zacznij może od tego, żeby ludzi nie odczłowieczać ;)
Dla mnie bardziej nieludzkie jest umniejszanie szans na poprawę losu tym wszystkim zwierzetom, które tkwią za kratami schroniska, niż niedopuszczenie do pojawienia się na świecie kolejnej gromady tak naprawdę nikomu niepotrzebnyh psów...

Czy wy naprawdę nie zdjecie sobie sprawy z mechanizmu powstawania bezdomności? :crazyeye: Nie zdajecie sobie sprawy, że każdy nowownarodzony kundelek po pierwsze zabiera szansę na dom jakiemuś małemu kundelkowi ze schroniska, a po drugie moze być zalążkiem reakcji łańcuchowej, bo ten malutki kundelek kiedyś będzie dorosłym, dojrzałym płciowo kundelkiem, a jego własciciel może miec równie niefrasobliwe podejście do kwestii rozmnażania zwierząt, jak własciciel jego matki... I tak dalej, i tak dalej.
Załóżmy, że w miocie rodzi się pięć szczeniaków, dwa pieski, trzy suczki. Policzcie sobie ile psów może pojawic się na świecie po pieciu latach, jeśli każdy z tych szczeniaków odchowa jeden miot swoich szczeniaków, a następnie te kolejne mioty szczeniaków odchowają po jednym miocie swoich szczeniaków, i tak dalej, i tak dalej... A wszystko zaczęło się od jednej nieupilnowanej suczki! Nie przeraża was taka perspektywa? :crazyeye:

Cavisiu, napisałas, że gdyby twoja suczka miała "wpadkę", poszukałabyś szczenietom dobrych domów. Naprawdę nie musisz czekać do wpadki swojej suczki. Możesz zacząć już, teraz! Setki bezdomnych szczeniaków tkwią w schroniskach! Czekają na pomoc, czekają na domy, czekają na ratunek. Bo znakomita ich większośc umrze. Zabije je brak opieki, zabije je głód, zdziesiątkują je choroby.
Węszynosko, ciekawa jestem, jak tłumaczysz śmierć tych szczeniąt swoim dzieciom?

Posted

Asher - ja znalazłam dom tylu psiakom i kociakom już, że nawet przestałam liczyć. Ale nie trąbię o tym wszem i wobec , bo po co.
Widzisz, tak to bywa, że mając ewentualnie w domu sukę , która miałaby wpadkę, przede wszystkim myślałabym o tej suce.
Nie zgodzę się absolutnie, że nie pozostawiłoby to u suki żadnego złego wspomnienia. Gdyby psy tak łatwo zapominały złe rzeczy, nie byłoby problemu psów , które miały kiedyś traumatyczne przeżycia.
Piszesz o problemie bezdomności - owszem jest to poważny problem i nikt tego nie neguje. Ale jest też druga strona medalu. Biorąc psa, powinniśmy myśleć przede wszystkim o jego dobru. A zabierając suce szczenięta czynisz jej bardzo wiellką krzywdę.
Pomijam już fakt problemów takich jak laktacja i jej zahamowanie.

Z jednej strony wydaje ci się, że jesteś dobra, bo "dbasz" o psiaki w schroniskach, ale z drugiej strony dopuszczasz możliwość skrzywdzenia innego psa.
Ja proponuję natomiast, aby zainteresowana zamiast pytać się tu na forum (część z was nigdy nie miała własnego miotu), popytała się fachowców czyli weterynarzy i specjalistów endokrynologii, położnictwa i zoopsychologii.

Posted

[quote name='Cavisia'] Biorąc psa, powinniśmy myśleć przede wszystkim o jego dobru. A zabierając suce szczenięta czynisz jej bardzo wiellką krzywdę.
Cavisia, jednak trochę uczłowieczasz psy. Bo idąc Twoim tokiem myślenia, nie powinno się sukom odbierać szczeniąt 7 - 8 tygodniowych. Bo przecież wg. Ciebie suka będzie wtedy cierpiała psychicznie, będzie miała złe wspomnienia. Przecież spędziła z nimi dwa miesiące, przyzwyczaiła się...

Posted

To żadne uczłowieczanie, tylko normalne ludzkie, humanitarne traktowanie zwierząt. Tak jakbym matce nigdy nie odebrała dziecka, tak samo żadnemu zwierzęciu (nie chodzi mi już tylko o suki) jego potomstwa. Dla mnie takie zachowanie jest czystym okrucieństwem. Ale widać każdy inaczej pojmuje miłość do zwierząt.
W każdym gatunku zwierząt (psy, ludzie , koty również) dochodzi do momentu, kiedy matka uznaje, że jej potomstwo jest już dostatecznie samodzielne i może radzić sobie bez niej. Oczywiście umowny (przez człowieka znowu) wiek 7-8 tygodni jest chyba troszkę zbyt wczesny, ale to już chodzi o koszty hodowców.
Zresztą jak byś widziała sukę opiekującą się szczeniakami to byś wiedziała, że przez pierwsze 1,5 tygodnia siedzi ona z nimi cały czas, natomiast później zaczyna prowadzić normalny tryb życia. I coraz mniej się o nie boi, bo wie, że są coraz większe, coraz bardziej samodzielne.
Ponownie proponuję, niech właścicielka suczki skontaktuje się z weterynarzem, który napewno ma większe doświadczenie w powyższym temacie.

Posted

[quote name='Cavisia']To żadne uczłowieczanie, tylko normalne ludzkie, humanitarne traktowanie zwierząt. Tak jakbym matce nigdy nie odebrała dziecka, tak samo żadnemu zwierzęciu (nie chodzi mi już tylko o suki) jego potomstwa. Dla mnie takie zachowanie jest czystym okrucieństwem. Ale widać każdy inaczej pojmuje miłość do zwierząt.Moim zdaniem jednak uczlowieczasz, bo suki nie szukaja, nie utrzymuja kontaktu ze swym potomstwem do konca zycia. Tak samo jak nie oplakuja cale zycie straconego dziecka co u ludzi jest naturalne.

Humanitaryzm a milosc do zwierzat to jednak odrebne sprawy.
Humanitaryzm nie musi zawierac milosci by spelnial swoje zadanie.

Posted

Ale przecież ja wcale nie pisałam o tym, żeby szczenięta były z suką do końca ich i jej życia??!!
Pisałam o tym, że brakiem uczuć LUDZKICH w stosunku do zwierząt, które się posiada jest odbieranie suce szczeniąt po urodzeniu.
Zresztą mam jedno pytanie - czy ktoś, kto tu jest za aborcją, czy też odebraniem szczeniąt suce po porodzie, robił to na swojej suce? Nie chcę od was odpowiedzi, odpowiedzcie sobie w duchu .

Posted

Cavisia napisał(a):
To żadne uczłowieczanie, tylko normalne ludzkie, humanitarne traktowanie zwierząt. Tak jakbym matce nigdy nie odebrała dziecka, tak samo żadnemu zwierzęciu (nie chodzi mi już tylko o suki) jego potomstwa.

I to jest własnie uczłowieczanie zwierząt ;)

Cabisia napisał(a):
Nie zgodzę się absolutnie, że nie pozostawiłoby to u suki żadnego złego wspomnienia. Gdyby psy tak łatwo zapominały złe rzeczy, nie byłoby problemu psów , które miały kiedyś traumatyczne przeżycia.
No to chyba wniosek może byc tylko jeden - dla suki strata szczeniąt nie jest traumatycznym przeżyciem...


Cabisia napisał(a):
W każdym gatunku zwierząt (psy, ludzie , koty również) dochodzi do momentu, kiedy matka uznaje, że jej potomstwo jest już dostatecznie samodzielne i może radzić sobie bez niej.
Taaaa, jak matka dowie się o śmierci swojego 30-to letniego, czyli dawno już usamodzielnionego dziecka, to oczywiście spływa to po niej, jak po kaczce? Bo widzisz, sukę gudzik obchodzi śmierć jej usamodzielnionego potomstwa.

Cavisia napisał(a):
Oczywiście umowny (przez człowieka znowu) wiek 7-8 tygodni jest chyba troszkę zbyt wczesny, ale to już chodzi o koszty hodowców.

O koszty hodowców? :crazyeye: A skąd taki wniosek? :crazyeye:


Cavisia napisał(a):
Zresztą mam jedno pytanie - czy ktoś, kto tu jest za aborcją, czy też odebraniem szczeniąt suce po porodzie, robił to na swojej suce? Nie chcę od was odpowiedzi, odpowiedzcie sobie w duchu .
Kiedy moja suka trafiłą do mnie, mała cieczkę. W obawie przed ciążą podałam jej zastrzyki hormonalne. NIGDY WIĘCEJ NIE POPEŁNIĘ TEGO BŁĘDU! Do dziś pluję sobie w brodę, że nie zdecydowałam się wtedy na sterylizację, być może aborcyjną.

Znam suki i kotki, które zostały wysterlizywone będąc w ciąży, znam takie, którym zostawiono po porodzie jednego malucha, resztę uśpiono. To wciąż są normalne suki i kotki, a jeśli cierpą z tego powodu to... ich gra aktorska godna jest Oskara ;)

I jeśli kiedykolwiek trafi do mnie szczenna suka, a na sterylizację będzie już za późno, to owszem, miot zostanie uśpiony. Chyba, że, w co wątpię, będe miała możliwośc zaopiekowania się samodzielnie wszystkimi szczeniakami.

Posted

asher, przeraża mnie to co piszesz.
Ja miałam suke, która urodziła martwy miot. Wiem ile musiałam o nią walczyć, bo prawie zagłodziła się na śmierć szukając szczeniąt. Jej organizm nigdy nie wrócił do stanu sprzed ciąży - nie miała normalnych cieczek, stale miała ciąże urojone. Nie myśl, że jej nie leczyłam. Wet nie wiedział jak jej pomóc, stwierdził, że to "leży w jej psychice".
To, że suki nie interesują się swoim dorosłym potomstwem nie oznacza, że tak samo traktują to nowonarodzone, bo przeciez sama wiesz, że tak nie jest.
Nie zwalaj całego nieszczęścia jakim są schroniska na barki właścicieli kundelków. Nie zapominaj, że to rasowe psy, hodowle rasowych psów wypuszczające po kilkadziesiąt szczeniąt rocznie też przyczyniają się do przepełnienia schronisk.
To wszystko jest bardziej skomplikowane niż ci się wydaje, chyba o tym wiesz więc nie wiem skąd te teksty :crazyeye:

Posted

Basiu, ja nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że suka traktuje stratę miotu, jak gdyby nigdy nic się nie stało!
Ja twierdzę tylko, że suka tak w odchowywaniu szczeniąt, jak i po ich stracie - kieruje się instynktem, a NIE UCZUCIAMI.
Tak suką w ciąży urojonej, jak i suką, która z takich, czy innych przyczyn straciła miot - trzeba się odpowiednio zająć. W jednej i drugiej sytuacji działania podejmuje się bardzo podobne, o ile nie identyczne. Czy napiszesz mi, że wobec maskotek, czy piszczących zabawek suczka też przejawia uczucia macierzyńskie, a zabranie suczce jej "wirtualnych" szczeniąt spowoduje u niej traumę na całe życie? :-o

Chciałam jeszcze zaznaczyć, że zazwyczaj nie usypia się całego miotu, zostawia się suczce jednego szczeniaka. Własnie po to, żeby nie narażać organizmu suczki na szok, jakim jest strata szczeniąt. Zaznaczam - ORGANIZMU.

Czy w przypadku swojej suczki rozważałaś z weterynarzem sterylizację? A jaką miała psychikę przed porodem? I jaką masz pewność, jak zachowywałby się jej organizm, gdyby udało się suczce odchować ten miot? Może to nie strata szczeniąt, a ogólnie ciąża i poród tak na nią wpłynęły?

Nie zwalaj całego nieszczęścia jakim są schroniska na barki właścicieli kundelków. Nie zapominaj, że to rasowe psy, hodowle rasowych psów wypuszczające po kilkadziesiąt szczeniąt rocznie też przyczyniają się do przepełnienia schronisk.

Zgoda. Ale czy dlatego, że hodowle rasowych psów również przyczyniają się do powiększania skali bezdomności zwierząt, ja mam uznac, że rozmnażanie kundelków nie jest rzeczą złą? :crazyeye:

Ja marzę o jednym - żeby był prawny nakaz kastracji niehodowlanych psów. I ogromne podatki za rozmnażanie psów, bez względu na to, czy są rasowe, czy nie, czy mają rodowód, czy nie... Wtedy hodowlą zajmowali by się tylko prawdziwi pasjonaci, a na dodatek tylko tacy, których na to stać...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...