swan Posted February 17, 2006 Author Posted February 17, 2006 Szukając moich piesków znajduję różne nie moje. I tak wczoraj wieczorem po telefonie dzieci z pobliskiej wioski we mgle i w deszczu w ciemności szukaliśmy wilczurka chyba uderzonego przez samochód, ale który odszedł o własnych siłach. Nie udało się wczoraj. Ale dzieciom udało się dzisiaj. Ściągnęły mnie znowu. Niestety to nie moje zwierzątko, jest to sunia, ale ucieszyłam się, że ma tatuaż. Jest na przechowaniu u dobrych ludzi, a ja zajęłam się szukaniem właścicieli. Udało się niestety dotrzeć tylko do hodowcy, który się z kolei skontaktował z właścicielami, którzy z kolei stwierdzili, że sunię wydali już jakiś czas temu nie wiedzą komu..... I na tym się trop skończył. Mam miejsce po moim wilczurku, zajmę się sunią, tyle wiem, że ma 6 lat. Ale będę jej szukać nowego domku, ja cały czas liczę na powrót własnych psów. Myślę, że ładna rasowa ONka szybko znajdzie kandydata na Pana, co myślicie:lol: Quote
Ambra Posted February 17, 2006 Posted February 17, 2006 Dobra kobieto!zostanie Ci to wynagrodzone!wierze ze zajmiesz sie jak swoim a w poszukiwaniach pomozemy!tyle potrzebujacych ....:glaszcze: Quote
mch Posted February 18, 2006 Posted February 18, 2006 to ja mialam szczescie bo gdy moja sunia uciekla w panice na siąsiednim osiedlu ,gdzie na prawde bym jej raczej nie szukala , zwrócili na jej chaotyczne bieganie po trawniku ludzie wracający z pracy ,dodam ze byl zmrok ,deszcz i ogólnie syf na dworze . znaleźli nr telefonu na blaszce ,zadzwonili do mnie oddali psiaka . ale faktycznie twoje opowiadanie budzi groze , bo to pies jakby przepadal wpadając w rece takiego goscia z rowerkiem ,tragedia. Zyczę szybkiego odnalezienia twoich psiaków Quote
kiwi Posted February 21, 2006 Posted February 21, 2006 swan, przykro mi z powodu psow :( jak widac nie mozna nikomu ufac wspolczuje, wielka strata Quote
swan Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 Dla zainteresowanych tutaj jest link do oddzielnego wątku o znalezionej suczce http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22379 A ja dalej szukam moich Marko i Negry:placz: Quote
Kara. Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Gorzów to jak mi się wydaje nie jest strasznie daleko od granicy?Może przeszły przez zieloną i teraz są w Niemczech.Pajunia jest z tamtąd może coś poradzi? Napisz do niej na PW Quote
swan Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 teoretycznie to one mogą już być za Berlinem, co to dla nich, to są długodystansowce... no ale musiałyby Odrę pokonać... spróbuję Quote
Kara. Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Co to Odra dla takich psów.To nie ratlerki.Znam akurat tamten kawałek koło Kostrzyna i ona tam jest bardzo wąska.A poza tym jak mi wiadomo to Odra od jakiegoś czasu jest zamarznięta.Chyba że mam jakieś mylne wiadomości. Quote
swan Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 :placz: nie załamuj mnie:placz: to mi się obszar poszukiwań zwiększył do.....całej Europy środkowej,......:placz: A ja i tak już robię dziennie ponad 100 km po okolicznych wioskach....:crazyeye: Quote
Kara. Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Ja cię nie chcę załamywać.Mam wrażenie że u naszych sąsiadów panuje wiekszy porządek i oni są bardzo obowiązkowi więc jak znaleźli jakieś psy to na pewno zgłosili to do odpowiednich instytucji.Tylko nie wiem jak sie te instytucje nazywają i jak się z nimi skontaktować dlatego masz napisać do Pajuni.A może ktoś dał ogłoszenie do ichniejszej gazety.Poza tym nie martw się przez całe Niemcy to one by nie przeszły.Oni takich rzeczy pilnuja. Quote
swan Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 OK:p To mi się trochę zawężyło, Bałtyku nie przepłyną, Niemcy je zatrzymają, przez góry mam nadzieję nie będzie im się chciało przełazić, a całą Polskę mamy obstawioną dogomaniakami:cool3: :p Dobra, dzięki za radę i piszę do Pajuni.... Chyba że mojego ONka już sobie straż graniczna...przeszkala do pracy z nimi.....:razz: Quote
Kara. Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 No z ruskami może być większy problem;)Ale one inteligentne te wszystkie psy są i do bajzlu się nie będą pchać:lol: Życzę powodzenia w poszukiwaniach. Quote
swan Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 O rany, mam nadzieję, że się uda, bo znowu chciałabym zobaczyć te głupie miny... Jak na tym zdjęciu obok. Pani świąteczne bombki wieszała na płocie. A ta dwójka usiadła i się gapiła, co też pani do łba strzeliło...:stupid: Markowi aż ucho opadło :question: Quote
swan Posted March 10, 2006 Author Posted March 10, 2006 Z jednej strony informacja,że moje psy zostały zastrzelone:-( Z drugiej strony informacja,że na 99% to moje psy były widziane na polu pod lasem 10 km od mojego domu.... :wallbash: Quote
swan Posted March 21, 2006 Author Posted March 21, 2006 Kochani, w sobotę miną dokładnie dwa miesiące, od kiedy nie widziałam moich kochanych psów. Mimo wielokrotnych ogłoszeń w gazetach, w radio i na internecie, mimo kilku tysiącom ulotek wysłanych do każdego domu w okolicy, mimo dziesiątek ulotek rozwieszanych po tablicach ogłoszeń, mimo wezwań księży z ambony, mimo setek kilometrów przejechanych po okolicznych wsiach, lasach i polach, mimo dziesiątek rozmów z ludźmi, pomocy listonoszy i znajomych, nie udało mi się do tej chwili znaleźć moich psów. Efektem poszukiwań była masa telefonów od ludzi o różnych błąkających się po okolicy psach. Niestety to nie był ani Marko, ani Negra... Miesiąc temu otrzymałam jeden bardzo konkretny telefon, informujący mnie, że nie ma sensu szukać tych psów, ponieważ przez pomyłkę zostały zastrzelone na polowaniu... Najpierw przyjęłam tą informację jak pewnik i wyrok. Potem wróciła nadzieja, że to nie moje psy, ale postanowiłam to w jakikolwiek sposób sprawdzić. Niestety z powodu strachu przed konsekwencjami najprawdopodobniej nikt nie chce podać żadnych konkretów, ani gdzie było polowanie, ani kiedy dokładnie, ani kto coś widział.... nic nie udało mi się potwierdzić szukałam dalej Ale nie mam już siły... nie mam już siły trzymać się kurczowo tej iskierki nadzieji. Gdyby moje psy żyły, wróciłyby same do domu albo znalazłabym je u jakichś ludzi. Czegokolwiek bym się dowiedziała.... 25 stycznia to była przepiękna mroźna i słoneczna zimowa środa. Byłam z moimi psiakami w ogrodzie, przekomarzałam się z nimi i przepychałam na ścieżce... to był ostatni raz jak się z nimi widziałam, jak mogłam dotknąć kochanego wielkiego nochala Marko, spojrzeć w te piękne brązowe oczy Negry.... Nie chcę już o tym myśleć bo zwariuję, nie chcę myśleć, że mój kochany Marko, wariat na punkcie aportowania patyków, pobiegł do mężczyzny w lesie, bo ten miał w ręku jakiś podłużny przedmiot przypominający nasz kijek do zabawy i a to został podziurawiony... a Negra, której miłość do mnie i do nowego całkiem domku u mnie została przytłumiona przez bezgraniczne uwielbienie do Marko, swojego starszego brata, czarna aksamitna Negra kochająca wszystko żywe na czterech i na dwóch nogach zapłaciła życiem za tą ufność i miłość i wierność Marko i została zastrzelona nie mając jeszcze pół roku.... Nikt mi nie dał szansy pożegnać się z moimi kochanymi futrzakami. CIERPIENIE TO TYLKO MAŁA CHWILA, RESZTA TO JEGO PRZEŻYWANIE..... dzięki temu , że były na tym świecie Marko i Negra i że zniknęły z mojego życia, znalazłam dogomanię, a teraz Darma znalazła dom po 7 latach schroniska, dzika Lusia mam nadzieję zaufa ponownie albo po raz pierwszy w życiu człowiekowi, a mam nadzieję, że jeszcze ze dwa inne istnienia psie znajdą pod moim dachem przystań... może to wszystko pomoże mi choć odrobinkę odpokutować za to , że zawiodłam te ukochane moje dwa futrzaki, których nie potrafiłam zatrzymać z dala od lasu, do którego tak ciągneły jak wariaci.... przepraszam was... Quote
Dorothy Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 swan, kochana swan....:glaszcze: :glaszcze: rozumiem Twoj bol. Bede szczesliwa jesli Darma Lusia i moze inne zwierzaki pozwola ten bol troche ukoic, choc to bardzo trudne. Czasem zaloba trwa lata... mimo ze nasze dlonie glaszcza juz inne psie lby i patrza w inne oczy. Ale... Tuz obok Ciebie jest psie niebo, i przy Tobie zawsze beda psie duszyczki, beda patrzec jak ratujesz i dajesz cieplo i milosc innym, i beda szczesliwe. Jestem z Toba, swan. D Quote
Linee Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 Swan, nie trać nadziei. Julki z Gdyni (Gdańska?) szukają wciąż już ponad rok - i ty się nie poddawaj... Quote
Kara. Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 Tak bardzo mi przykro.:placz: Bardzo ci współczuję.To bardzo boli Wyobrażam sobie co bym czuła gdyby zaginęły moje psiaki:-( Ale może Linee ma rację.Może one jeszcze się znajdą.Może przygarnął je ktoś kto nie wie że ich szukasz albo jakiś zyczliwy niemiec.Bywaja też i tacy. Quote
Ambra Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 :placz: :placz: :placz: Svan, kochane biedactwo!:glaszcze: nie poddawaj się, bądź silna! nie żegnaj ich, nie chowaj bo na zawsze będą w twym sercu i pamięci! Nie uważaj pomocy innym biednym pokrzywdzonym za pokutę, to jest twoje spełnienie, misja, w Tobie ich nadzieja. Niezmiernie się cieszę że tak uczynnie zaczęłaś pomoc nieść. Jestem pełna podziwu i szacunku dla twoich czynów. Wierzę, że Twoje psy żyją i trafią na kogoś takiego jak Ty... :smhair2:szczerze nie sądziłam że wątek ten zostanie przeniesiony do TM:placz: Ja nadal wierze w wersję że są u kogoś komu tak przypadły do gustu że boi się przyznać że je ma... Quote
swan Posted March 22, 2006 Author Posted March 22, 2006 Ja się liczyłam z wersją, że ktoś te psy zatrzymał i nawet jeśli wie, że szukam, to się nie przyzna. Ale są sąsiedzi, są listonosze, są ludzie - życzliwi psiarze, z wieloma z nimi miałam kontakt. Wiele ludzi rozumie jaki to ból stracić psy i stara się pomóc. I dzwonili w sprawie psów błąkających się bezpańsko, albo dzwonili jak w jakimś domu w ich wsi pojawił się pies. Mój system poszukiwań musiał zadziałać. Poza tym cała grupa ludzi bardzo potrzebującej nagrody szukała tych psów. Pełno znajomych się rozglądało. I nic. Ja po prostu muszę coś postanowić, żeby móc dalej żyć i potrafić pokochać następne psiaki. Gdybym mogła wierzyć, że te psy żyją, to szukałabym dalej. Ale niestety informacja o zastrzeleniu mimo braku możliwości sprawdzenia na własne oczy, jest baaaaaaaaaaardzo prawdopodobna. Ja mieszkam pod samym lasem, sarny podchodzą mi pod okna prawie. Dla Marko to była pokusa nie do przezwyciężenia. Zatrzymać go mógł pewnie tylko łańcuch, a tego nie zrobiłam...... Quote
Alicja Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 SWAN tak bardzo mi przykro :-( psiaczki ['][']['] Quote
kinga Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 wiesz, swan.. czytam to Twoje pożegnanie po raz kolejny... i po raz kolejny ze ściśniętym sercem i kulą w gardle... co tu można napisać... Kiedy byłam także w "psim" dołku, dostałam przepiekny list od innego psiarza...pozwolę sobie fragment tu zacytować - mam nadzieję, ze nie będzie miał nic przeciwko, jeśli zobaczy... " ...Rozum mi mówi, że one też maja swoje continuum, bo inaczej całe życie świata, który bynajmniej tworem ludzkich rąk ani umysłu nie jest, nie miałoby żadnego sensu. Byłoby istnieniem dla nicości i z powodu nicości, co jest oczywistym absurdem. ("byt jest a niebytu nie ma" - jak głosi najbardziej podstawowa zasada filozofii, tzw. zas. niesprzeczności; nicość na tym wszak polega, że nie jest, nie istnieje, to i co miałoby się robić z konkretnymi formami istnienia, z tzw. "bytami", skoro nicości nie ma? Utrzymywanie, ze racją istnienia podmiotowego jest nic oraz że celem tegoż istnienia jest nic, czyli bezcelowość - to oczywista bzdura; Poza tym, co miałaby znaczyć ta świadomość psa, to rozumiejące spojrzenie, to ciche cierpienie, krzywda, i bezgraniczne miłość do człowieka, gdyby to wszystko było przeznaczone do nicości? a ludzka miłość do psa, czasem jakże wielka - to też bez powodu i bez sensu? W takie rzeczy to ja nie umiem uwierzyć). Dlatego myślę, że one również mają swoje niebieskie ogrody. Czasem myślę sobie, ze kiedyś tam pójdę ze swoimi psami na bardzo długi spacer i już! Ślad po nich zapisuje się sam w naszych sercach, w pamięci i w wielkim łańcuchu istnienia..." Ściskam Cię mocno, Kinga Quote
shirrrapeira Posted March 22, 2006 Posted March 22, 2006 Swan naprawde nie wiem co mam powiedziec tak bardzo mi przykro, mam nadzieje, ze jednak Twoje psy zyja, ze nie zginely, ze jednak gdzies sa. Jesli jednak stalo sie tak jak piszesz, to jest to cos potwornego i nie moge i nie chce tego zrozumiec Quote
Monia70 Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Swan ! :placz: :placz: tak bardzo mi przykro.... Sledziłam od poczatku Twoje działania do odnalezienia Marko i Nergy, i tak bardzo trzymałam kciuki.I powiem Ci, ze będę je trzymać nadal , nie chcę Twych psiaków widzieć za TM:shake: . Życie swoim torem idzie jednak dalej więć Kochaj i bądz kochana przez Darmę i Lusię . Jestem z Toba :calus: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.