CoolCaty Posted November 3, 2009 Posted November 3, 2009 Mamusia już po sterylizacji - czeka na dom stały u mnie w lecznicy. Jest kochaniutka, tylko samotność jej doskwiera. Quote
asik007 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 No więc tak. Nie wiem od czego zacząć. Może po prostu-właśnie wróciłam z Palucha w Warszawie gdzie znalazłam naszą małą piękność. A tak to wygląda na chwilę obecną: Quote
asik007 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Soema nie wiem co się stało czekamy na mortikie. Myślę że należą nam się wyjaśnienia. Quote
agnest Posted November 8, 2009 Author Posted November 8, 2009 Mortikia Fundacja Niechciane i Zapomniane chciałaby prosi o kopie umowy adopcyjnej. Quote
Soema Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 http://www.dogomania.pl/forum/f937/dt-platny-dla-1-psa-warszawa-172282/index2.html tu jest napisane, że może jej nie być kilka dni. Quote
nika28 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 :-o Jak dobrze asik, że pojechałaś po małą... :roll: Quote
nata od jadzi Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 ponieważ Maszka w trakcie pobytu u CoolCaty została zaszczepiona i zaczipowana na naszą fundację, to właśnie do nas dzisiaj zadzwoniono ze schroniska na Paluchu. po zidentyfikowaniu numeru czip skontaktowałam się z dziewczynami - Agnest i Asik, które natychmiast pojechały zabrać małą. adopcję zorganizowała i przeprowadziła mortikia i mam nadzieję, że otrzymamy jakieś wyjaśnienia na temat całej tej fatalnej sytuacji. prosiłabym również o przesłanie umowy, która została podpisana z osobami adoptującymi Maszkę - albo bezpośrednio na adres fundacji, albo do którejś z dziewczyn. chcielibyśmy zająć się wyjaśnieniem okoliczności tej sprawy, by w przyszłości takie sytuacje nie miały miejsca. dlatego mortikia - jak tylko to przeczytasz, bardzo Cię proszę o kontakt ze mną, Agnieszką albo Asią. Quote
Anna_33 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 To ja sobie poki co grzecznie przycupne i poczekamy na wyjasnienie sytuacji. Quote
CoolCaty Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Ja równiez czekam na wyjaśnienie - wydaje mi się, że mortikia powinna jutro już być. Quote
Kora Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Suche fakty:angryy: sunia zostala przywieziona do schroniska 8.11 przez osobe prywatna zostala przez te pania znaleziona 1.11 przy kosciele na Woli, jak wyczytalamy wadoptowana zostala 29.10 teraz tyle. Quote
jola od jadzi Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Dzięki Kora za informacje, ponieważ my również mamy kilka interesujących, czekamy na wyjaśnienia mortikia, nie zostawimy tej sprawy... Quote
mortikia Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Uf, przed chwilą wróciłam do Polski. Wcześniej nie miałam dostępu do internetu. Asia, dzwoniłaś do tej pani, która adoptowała Maszę? Zadzwoniłam do niej ale nie odbiera telefonu i nie mam pojęcia co się dzieje. :shake: Nie wiem jak to się stało, że Masza znalazła się na Paluchu, przecież przed wyjazdem dzwoniłam do niej i wszystko było w porządku, miałam jutro jechać do niej w odwiedziny. Podajcie maila, na którego mam Wam przesłać tą umowę. Quote
magdyska25 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Nie mogę się powstrzymać...:roll: Ja również czekam na wyjaśnienia.... Widziałam suczkę w nd w schronisku...Wydawało mi się że Ją kojarzę...:roll:....no tak z dogo...Zapytałam się osoby z biura- jak już napisała Kora- suczka przywieziona przez osobę prywatną, ma czipa z łódzkiej fundacji... Mortikia- jeżeli miałaś i tak jechać jutro do tej Pani to pojedź- tym bardziej że jak już mówiłaś nie odbiera tel. Bardzo mi się to nie podoba. Quote
mortikia Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Mnie też to się bardzo nie podoba! I nie wiem co zrobić. Asia, wiesz coś więcej? Quote
mortikia Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 I najważniejsze pytanie - co z Maszą teraz? Czy ma gdzie się podziać? Quote
Kora Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 mortikia napisał(a):I najważniejsze pytanie - co z Maszą teraz? Czy ma gdzie się podziać? A co chcesz ja wziac na platny DT:cool1:. Quote
mortikia Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Kora nie rozumiem twojego złośliwego tonu. Chcę się dowiedzieć co z psem. Quote
Soema Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 mortikia napisał(a):Kora nie rozumiem twojego złośliwego tonu. Chcę się dowiedzieć co z psem. Dzwoniłaś do Asik? Quote
asik007 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Rozmawiałam z Panią, która była właścicielką Maszki dwa razy przez telefon. Rozmowy mam nagrane. Maszka Pani uciekła ponieważ Mortikia powiedziała, że sunia pięknie chodzi bez smyczy i można ją puszczać. Pani nie dostała wyprawki. Dostała tylko jedną zabawkę. A ja z sunią do Mortiki zawiozłam 8 kg suchej karmy i 4 kg mięska. I naprawdę dużo zabawek. No i chyba najdziwniejsza sprawa. Pani nie dostała książeczki psa. Mortikia miała ją dowieść. Przy odbiorze książeczki Pani miała zapłacić 50 zł za szczepienia. Sunia była zaszczepiona na koszt fundacji Niechciane i Zapomniane. No to teraz Mortikia czekamy na wyjaśnienia. Joanna Dominiak Quote
agnest Posted November 11, 2009 Author Posted November 11, 2009 Ja nie widzę potrzeby wyjaśniania. Mamy czarno na białym, słuchałam. Quote
CoolCaty Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 To, że maleńka uciekła to jest jedna sprawa. Naiwnie wierzyłam, że może czegoś się wystraszyła i uciekła w popłochu przed siebie. Właścicielka psa powiedziała przez telefon, że pomyślała nawet, że może ona jest w schronsku, ale nie miała książeczki i nie chciała bez książeczki jechać, co jest dla mnie jakiś chorym tokiem myślenia. Czy właścicielka wiedziała, ze jak się cokolwiek z psem stanie, to ma natychmiast dzwonić do osoby od której psa adoptowała? Ja jak mantrę przy kazdej adopcji powtarzam, ze cokolwiek by się nie działo, to piesek ma wrócić do mnie. Druga sprawa to wyprawka i pieniądze za psa. Pies został przygotowany do adopcji u mnie w lecznicy. Agnest załatwiła, że za wszystko zapłaciła Fundacja Niechciane i Zapomniane. Suczka miała zrobione szczepienia, odrobaczenie, odpchlenie i załozony czip. Z własnych pieniędzy kupiłyśmy jej wyprawkę - 8 kilogramów karmy Brit i 10 kartoników 400g bozit dla psów. Pies był u mortikii dwa albo trzy dni. Sorry, ale co o się stało z resztą wyprawki? Przeciez to był własność Maszy, a zakup jej nie był dla nas małym wydatkiem :angryy: Quote
magdyska25 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Mortikia- mam nadzieję że te 50 zł., które miałaś wziąć za szczepienia suczki trafiłyby do fundacji...Ja nie chce oceniać ale książeczka nie zawieziona, wyprawka, którą dziewczyny przygotowały nie dana właścicielce... Nie wspominając już o "czarnych kwiatkach" na których się znalazłaś...:roll:...(wiem że to nie wątek tego Onka, który Tobie uciekł i czy nadal przebywa na Paluchu???) To wszystko jest na Twoją niekorzyść.... Quote
mortikia Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Asia dzwoniłam do Ciebie, ale nie odbierasz. Zadzwoniłam też do pani, która wzięła Maszę, ponieważ nie życzę sobie opowiadania takich kłamstw. Niestety - KIEDY POWIEDZIAŁAM PANI ANI PIOTROWSKIEJ, ŻE DZWONIĘ W SPRAWIE MASZY POWIEDZIAŁA, ŻE NIE BĘDZIE Z NIKIM JUŻ ROZMAWIAĆ I ROZŁĄCZYŁA SIĘ. Tak się składa, że kiedy oddawałam Maszę miałam gości i trzy osoby mogą potwierdzić jak to przebiegało i co dałam pani Maszy, a były to zabawki, mięso w kartonikach, które przywiozły dziewczyny, duża torba suchego (przesypałam je do siatki, bo ta pani oto prosiła, mówiła, że tak będzie jej wygodniej) oraz dwie pary szelek (czerwone Masza przegryzła, a ja nie zdążyłam ich zszyć, więc dałam moje skórzane) i smycz (moja). O żadnych pieniądzach nie było mowy, bo za co?!! Prawdą natomiast jest, że nie dałam jej książeczki zdrowia Maszy. Jesteście ciekawe czemu - już mówię. Masza poszła do nowego domu pod koniec tygodnia, a ja miałam przyjechać w poniedziałek (po trzech dniach) w odwiedziny, żeby sprawdzić jak ma się Masza, ponieważ powiedziałam pani Ani, że jeśli coś będzie nie tak/ich pies nie będzie tolerował Maszy bądź będzie inny problem - w poniedziałek zabiorę Maszkę do siebie. Poza tym miałam odebrać moje szelki i smycz (pani Ania nie miała nic przy sobie, ale powiedziała, że ma w domu i moje odbiorę jak przyjadę). Miałysmy też w poniedziałek podpisać drugą umowę - bardziej szczegółową. Niestety miałam grypę, więc wizytę musiałam przełożyć. Kilka dni kurowałam się w domu, potem wyjechałam, dziś wróciłam, a tu takie sensacje. Jutro miałam jechać do pani Ani Piotrowskiej (nowej właścicielki Maszy). Dlatego szokiem dla mnie był wczorajszy sms od Asi, że zabrała Maszę z Palucha! W umowie (pisana odręcznie, bo nie mam własnej drukarki) oprócz danych -tel,dane,adres- napisałam o sterylizacji i zaznaczyłam, że w razie problemów suka wraca do mnie. Natomiast co do kwestii puszczania psa luzem - dziewczyny, litości. Mam hodowlę psów, szczeniaki i wiem, co mówię. Pani Ani powiedziałam, że owszem - suka mnie się słucha, ale prosiłam, żeby nie puszczała suni luzem przynajmniej przez najbliższy miesiąc, bo to nowy dom, nowi ludzie, nowe otoczenie i pies potrzebuje czasu na zaaklimatyzowanie się i nabranie zaufania do nowego opiekuna. Chyba niczego nie pominęłam. Asia, proszę Cie o telefon. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.