Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mortikia napisał(a):
KIEDY POWIEDZIAŁAM PANI ANI PIOTROWSKIEJ, ŻE DZWONIĘ W SPRAWIE MASZY POWIEDZIAŁA, ŻE NIE BĘDZIE Z NIKIM JUŻ ROZMAWIAĆ I ROZŁĄCZYŁA SIĘ

Ale co to znaczy, ze nie chce rozmawiać? Jej chęci sa chyba najmniej istotne w całej sytuacji. Była podpisana umowa, z której się nie wywiązała. Liczę na Twoją mortikio interwencję u tej pani.

  • Replies 107
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mortikia ja już nie wiem co myśleć. Nie wydaje mi się żeby ta Pani kłamała bo po co miała by to robić?
A jeżeli chodzi o tą adopcję to ja bym tej Pani psa nie dała. I to tylko po rozmowie telefonicznej odbytej z tą Panią.
A z tego co piszesz to nawet domku nie sprawdziłaś. Pani przyjechała, ty miałaś gości, nie miałaś czasu a psa oddałaś.
Nie wiem Mortika czy piszesz prawdę ale ja się tego dowiem prędzej czy później.
Według mnie jesteś osobą za młodą i za mało odpowiedzialną na zajmowanie się adopcjami.

Posted

CC, przyznam szczerze, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji i naprawdę nie wiem co robić. Nie dość, że suczka dostała wyprawkę "że hoho" - skórzane i materiałowe szelki, smycz, mięso, jedzenie i zabawki, to zostałam posądzona o kłamstwo. Czy Masza miała choć na sobie którąś z tych rzeczy lub czy Ania Piotrowska przekazała to Asi? Bardzo wątpię... Nie chcę nic obiecywać, ale postaram się jutro z przyjacielem pojechać do tej kobiety.

Posted

Co najmniej nieodpowiedzialne jest wydanie psa do adopcji osobie, z którą rozmawiało się przez telefon, nie przeprowadzenie wizyty przedadopcyjnej, nie sprawdzenie warunków, do jakich pies miałby iść, wydanie psa byle szybciej.Jeśli tak wyglądają Twoje adopcje Mortikio to żaden pies nie powinien do Ciebie trafić bo prędzej czy później i tak trafi na Paluch(jeśli będzie miał szczęście), albo zabłąkany zginie pod kołami samochodu.
Nie rozumiem też jak można podpisywać dwie umowy, wstępną i...poadopcyjną? Czy nowa właścicielka Maszy dysponowała samochodem, że tak ją wystawiłaś za drzwi z dużym szczeniakiem i kilkunastukilogramowym bagażem w postaci karmy i zabawek? Dała sobie radę z takim ekwipunkiem? I czy po samej rozmowie z tą panią nie zorientowałas się, że nie powinna dostać psa? Mam wiele pytań aczkolwiek na niektóre mogę już sobie sama odpowiedzieć, niesympatyczne jest to wszystko, naraziłaś szczeniaka na kolejną poniewierkę, próbowałaś wyłudzić pieniądze za coś, za co nie zapłaciłaś, zachowałas się nieodpowiedzialnie i myślę, że dobrze byłoby żebyś przestała zajmować się zwierzętami w potrzebie. I poproszę o wysłanie oryginału tej wstępnej umowy do mnie, listem, na adres Fundacja Niechciane i Zapomniane- SOS dla Zwierząt ul. Kaszyńskiego 11/23 93-222 Łódź

Posted

Przemyślałam to i napiszę ostatnią wiadomość. Krótko Jolu odpowiem na Twój post: Ania Piotrowska została mi polecona przez znajomą znajomej, nie jest to osoba całkiem obca, z ogłoszenia; Ania Piotrowska była bez samochodu, przyjechała z czterema innymi osobami, więc wzięcie psa i rzeczy nie było tu żadnym problemem- ona wzięła Maszę, pozostali jej rzeczy; Ania Piotrowska stwarzała wrażenie osoby mającej pojęcie o psach- ma już dwa zwierzęta z adopcji. Natomiast nie życzę sobie pisania o braniu pieniędzy i innych adopcjach, bo nie było Ciebie przy tym, nie wiesz jakie psy miałam wcześniej, znalazłam kilkunastu zwierzętom dobre domy i jestem z tego zadowolona.

Łatwo oceniać innych po kilku postach i jednej bynajmniej dziwnej sytuacji, prawda? To wszystkim przychodzi ''ot tak''. Ludzi adoptujących zwierzęta nie da się prześwietlić na wylot- zdarzają się różne sytuacje, o czym z pewnością wiecie, dlatego nie rozumiem waszej postawy. Szkoda tylko, że zanim zaczynacie oceniać i pisać nieprawdę nie zadzwoniłyście do mnie.

To mój ostatni post w tej sprawie. Jeśli macie pytania zadzwońcie. Mam dużo zajęć i nie będę więcej odpowiadać na wasze zaczepki.
Pozdrawiam

Posted

Mortikio, powiem tak, miałam tu zamieścić linki do wątków z pupilami, którymi się zajmowałaś, ale zrezygnowałam. Z przykrością muszę stwierdzić że nie jest to pierwszy pies pod twoją opieką, który znalazł się w opałach. Wszem i wobec szczycisz się, że masz hodowle psich zaprzęgów. Chwali Ci się to i może na tym powinnaś się skupić i poprzestać.
Piszesz że to wszystko nie Twoja wina, tylko tej pani. Dla mnie nie jest to istotne. To Ty wydałaś ją do takiego domu. Widocznie za mało z panią rozmawiałaś, za szybko, za haotycznie.
Twoja wiedza o zaprzęgach jest napewno ogromna. Przygotowujesz psy do wystaw.
My natomiast nie zajmujemy się szkoleniem psów szczęśliwie urodzonych w hodowli, tylko ratujemy psiaki niejednokrotnie ze zwichrowaną psychiką, bojących się, po różnych przejściach.
Ja nie pozjadałam wszystkich rozumów i potrafię powiedzieć, że wiem wszystkiego, nie wstydze się tego, pytam, konsultuje.
Szkolenie psów z ulicy po jednym dniu pobytu u Ciebie uważam za błąd. Konsultowałam to dzisiaj z psim behawiorystą. Poznanie psychiki i zachowań psa też nie zajmuje Ci więcej niż jeden, dwa dni. Behawiorysta był zdziwiony. Większość naszych psów potrzebuje socjalizacji a nie szkolenia.
Wydałaś psa, który po pół roku wrócił z adopcji ponieważ sikał i niszczył. To były oznaki strachu. Ale ważniejsze Twoim zdaniem było ćwiczenie z nim metodą klikerową, bo tak poinstruowałaś państwa.
Po powrocie pies znów trafia do adopcji a treść ogłoszenia jak bajka cytuję:

"Przesłodka. Można się w niej zakochać :loveu:
Niewielka, bo zaledwie do kolana (wielkości mojego pudelka)
Pieszczocha. Posłuszna.
Nie ma ogona.
Młodziutka - ma około 10 miesięcy.
Niewysterylizowana (a przydałoby się przed oddaniem ale funduszy brak:-()
Kocha cały otaczający ją świat: uwielbia ludzi, psy, koty.
Chętnie bawi się zabawką.
Biega ze swoim panem - ma własne szelki zaprzęgowe.
Ma za sobą podstawy szkolenia klikerowego. Jest bardzo pojętna.
W miarę ładnie chodzi na smyczy (zdarza się jej ciągnąć, gdy się czymś zainteresuje).
Jest niesamowicie energiczna.
Za ukochanym panem skoczyłaby w ogień."


Przykro mi Mortikio, nie masz w sobie odrobiny pokory. A błędy popełniasz jak każdy człowiek. Nie zamierzam Cię linczować, ale zaproszę na ten wątek kogo będę uważała. Niech przeczytają i sami podejmą decyzję czy dać Ci psa czy nie.


To że masz Hodowle psów zaprzęgowych nie czyni z Ciebie osoby odpowiedzialnej!!! Tu właśnie takich ODPOWIEDZIALNYCH ludzi potrzeba. Ja psa już Ci nie powierze.

Posted

[quote name='mortikia'] Szkoda tylko, że zanim zaczynacie oceniać i pisać nieprawdę nie zadzwoniłyście do mnie.

Mortikio- oczywiście ani na wątku gdzie proponujesz DT ani na stronie którą masz w podpisie (chyba że nie jest to Twoja strona)-nie ma Twojego nr tel!!! Podajesz tylko mail! a co mi po mailu jak i tak wyjechałaś i nie miałaś dostępu do internetu...
Weszłam na allegro, które zrobiłaś suni- dzwoniłam-najpierw był sygnał, potem dziwny szum- chyba że na allegro też to nie był Twój nr tel....

Źle oceniamy?- a czy mogłabyś mi napisać na PV co stało się z Onkiem, który Ci uciekł i trafił na Paluch?- bo mam nadzieję że jako osoba odpowiedzialna Go stamtąd zabrałaś!

Posted

Szczeniak jest bezpieczny, szukamy mu domu. Mama już od jakiegoś czasu jest w domu stałym, pod kontrolą.
Sylwia, czy to nie ty zgłaszałaś koleżankę do kwiatków?

Posted

Mortikio, mimo, ze napisalas iz nie bedziesz sie juz tutaj wypowiadac, to prosze napisz co z umowami i wyjasnij jakos cala sytuacje.
Wszyscy tu walczymy,na miare wlasnych sil, o poprawe losu chociaz poszczegolnych zwierzakow.
Zawsze jak ginie pies pojawiaja sie bardzo silne emocje, czesto mozna duzo wyjasnic, ale nie da sie bez rozmow.
Dziewczyny wlozyly ogrom pracy w uratowanie tego szczeniaka i jego matki.
Narazily sie na koszty, przykrosci itd.
Nie mozna sie dziwic, ze chca sprawe wyjasnic.
Lezy to tez w Twoim interesie, prowadzisz platne dt i zalezy Ci na dobrej opinii wsrod forumowiczow.
Jedyna droga do tego jest zupelna przejrzystosc i obustronna komunikacja.
Nie kazdy moze do Ciebie zadzwonic, poza tym chyba nie chcesz zeby dzwonily cale tlumy.
A jestem pewna, ze duzo osob czeka na rozwiazanie calej sytuacji.Podobnie jak ja.
Licze, ze jednak sie odezwiesz i uda sie sprawe rozwiklac.

Posted

wobec braku jakiejkolwiek reakcjii ze strony mortikii proponuję dodać ją JESZCZE RAZ do czarnych kwiatków i przestrzegać wszystkich, którzy będą chcieli zawieźć jakiegoś zwierzaka do niej na DT. myślę jednak, że najlepiej na CK sprawę wyjaśnią dziewczyny.

Posted

Dorosła sunia po sterylce i szczepieniach (tu wielkie dzięki fundacji niechciane i zapomniane) trafiła do DS.
Ma się dobrze-kontroluję.
Masza jest u mnie.
Rośnie jak na drożdżach.
Nika Masza świetnie się dogaduję z SISI. Ale ja mam jeszcze Cekina.
Ale Twoja sunia byłaby zachwycona Maszką.
Nie byłaby taka samotna.
Co ty na to?

Posted

Masza kocha wszystkie pieski a najbardziej te które nadają się do podgryzania, zaczepiania i takie które szybko skaczą, biegają i fruwają.
Do kotów super, do królików super.
Zdarza jej się jeszcze zsiusiać w domku ale myślę, że już niedługo to opanujemy.
Masza jest mimo młodego wieku bardzo odważna. Jak mój staruszek się na nią zdenerwuje i chce jej pokazać gdzie jej miejsce to się stawia, warczy i szczeka.
Ogólnie jest przefajna i bardzo kochana.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...