ania14p Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Pisz do Rybona, ale może wpadnij do jakiegoś weta u siebie, Batonik musi wyzdrowieć, Koks czeka na wiadomości i bardzo się martwi! Pisz w edytorze tekstu i dopiero po napisaniu wklejaj na forum. Quote
Ulka18 Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Matrioszko, trzymamy kciuki za Batonika :kciuki: Quote
matrioszka2 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Aniu14p, ja u weta jestem codziennie.Dzisiaj już o 9.00 byłam na kroplówce i antybiotyku.Lekarz powiedział, że uszkodzenie jest "na granicy".Nie wiem, co dalej.Jutro i pojutrze zrobię mu zastrzyk sama.Podam też płyn wieloelektrolitowy (nawadnianie).Jakoś to musi być.Dziękuję za słowa otuchy. Quote
matrioszka2 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 A z rybonem koresponduję na prywatnej poczcie; jest świetna (albo: świetny). Quote
ania14p Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Koksownik, był jeszcze bardzo smarkaty jak zachorował (ok.8-9 miesięcy), może dlatego łatwiej zniósł te wszystkie nieszczęścia, w każdym razie bardzo mocno ściskamy za Batona Malinkowego :kciuki: :kciuki: :kciuki: ! Quote
Ulka18 Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Rybon36 to super weterynarz, babka z sercem do zwierzakow. Mam nadzieje, ze Jej rady pomoga Malinkowi-Batonikowi stanac na lapki. A Rodzinka, dzieciaki jak znosza na chorobe Malinka? Czy tylko Ty Matrioszko sie nim zajmujesz, czy masz pomoc? Samemu to ciezko jest :shake: Quote
matrioszka2 Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 Tak, samemu ciężko, a ja raczej jestem sama.Padam już na twarz. Quote
Ulka18 Posted November 16, 2006 Author Posted November 16, 2006 Trzymamy kciuki za zdrowie Malinka i sily dla Panci :kciuki: Przesylamy mnostwo pozytywnej energii i dobrych mysli :glaszcze: :glaszcze: Quote
ania14p Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 E tam od razu sama, przecież Ciotki są z Tobą :lol: i Batonem:glaszcze: ! Quote
matrioszka2 Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 No - ja myślę, że Ciotki ze mną, bo sama to ja rady bym nie dała. Quote
matrioszka2 Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Mam dobrą i złą wiadomość; ZŁA : prześwietlenie wykazało powiększone nerki, miernie powiększoną wątrobę.Zatarcie fałdów błony śluzowej żołądka (zapalenie).:shake: DOBRA: mocznik spadł ze 145 na 77 !:multi: Quote
matrioszka2 Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 A rybon36 pomaga - a jakże ! Mailowo i telefonicznie.:thumbs: Rybon - duża buźka, bo jesteś wielki:loveu: Quote
Ulka18 Posted November 17, 2006 Author Posted November 17, 2006 Chyba wielka :razz: Rybonek to super kobitka :p Matrioszko, wszystko bedzie dobrze, dasz sobie rade. Jestesmy z Toba :fadein: Quote
ania14p Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 :buzi: :eviltong: dla Was od mojego stada i ode mnie i precz wstrętne choróbska, Bato Malinkowy chce wyzdrowieć prędziutko! Quote
iwonamaj Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Trzymaj się, mały! Tyle kciuków zaciśniętych! Quote
Radek Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 :kciuki: :kciuki: :kciuki: Powodzenia psiaku, musisz wyzdrowieć. Quote
Ulka18 Posted November 17, 2006 Author Posted November 17, 2006 Matrioszka, to super, ze jedziesz z Malinkowym Batonikiem do Rybonka. Trzymamy kciuki za podroz i czekamy na wiesci. Quote
matrioszka2 Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 Niestety,rybona nie będzie, ale godnie go zastąpi wspólniczka.Mamy być w kontakcie telefonicznym (jak już będę na miejscu).Ja po prostu nie mogę już dłużej z nim czekać.Od wczoraj nie je i nie pije.Ledwo się rusza. Znów wita mnie cisza ... :placz: A rybon niemal jest pewny, że to erlichioza (też odkleszczowa i też babeszjoza, ale inna odmiana, groźna również dla ludzi).Kto ciekaw - niech zajrzy do internetu. Jutro pojawię dopiero wieczorem i to późnym.Pozdrawiam. Quote
matrioszka2 Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Rybona nie było, ale była wspólniczka.Zajęła się nim fachowo.Po dwóch godzinach podróży z samochodu wyszedł inny pies. Lekarstwa i wskazówki dostałam do ręki.Pobrano krew.Wyniki już dziś; krea-3, mocznik - 127.Nie najlepiej, ale wątroba w porządku. Biedaczek defiluje z wenflonem, a ja -Marusia - dzielnie robię mu w domu kroplówki.Z rybonem jestem w kontakcie telefonicznym. A tak nawiasem mówiąc, to już wczoraj siadłam , naklepałam tu do Was tyle szczegółów,że ho-ho! ale list był za długi (albo dla kompa nic się nie działo, i dziad kazał mi się jeszcze raz zalogować, a po tym logowaniu , to już mojego długiego liściku nie było) i zeżarło.Wściekłam się :mad: i już nie pisałam.:shake: Quote
Ulka18 Posted November 20, 2006 Author Posted November 20, 2006 Czyli ze lepiej z Malinkowym Batonem po wizycie w gabinecie Rybonka? A jak Malinek znosi te wszystkie zastrzyki i kroplowki? Matrioszko, tak jak kiedys radzila Ania14p, pisz np. w wordzie, a potem wklejaj tekst na dogomanie. Jak juz bedzie gotowy, bo szkoda Twojego czasu. Quote
ania14p Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 To jak już takie kochane, Rybonowe ciotki zajęły się Batonem to musi być dobrze, i za kilka dni będziemy pić za szczęśliwy powrót do zdrowia! A postów kilka poleciało mi w przestrzeń wirtualną, teraz już nie uciekają, może dlatego, że zadałam komputerowi aby pamiętał hasło?, ale metoda wklejania jest najpewniejsza! Quote
matrioszka2 Posted November 21, 2006 Posted November 21, 2006 Malinek znosi wszystko doskonale.Chyba wie, o co w tym wszystkim chodzi.Myślę, że on czuje, że te wszystkie zabiegi przynoszą mu ulgę. A wenflon wziął i się wysunął.Pies zaczął kuleć, więc mu go usunęłam.Ale było przy tym zabawy, biorąc pod uwagę ten zarost - aż się spociłam, bo Malinek zaczął się bronić.Na szczęście mąż go trzymał.Dopajam go (psa - nie męża)"dodzióbowo"; zresztą pije też sam.Apetyt ma, ale tylko na te niezdrowe kąski.Ze zdrowych łapczywie połyka gotowanego kurczaka (faszerowanego sterydami - czy na pewno aby zdrowy ...?) Quote
matrioszka2 Posted November 21, 2006 Posted November 21, 2006 O! Udało mi się - nie zeżarło ! Więc piszę dalej. Niepokoi mnie jednak ta cisza ... Jak wchodzę , to się cieszy;podskakuje, merda ogonem, biega, ale nie skamle z radości, nie zawodzi (nie wiem, jak to określić).Może go boli ?Może te powiększone nerki ? Może jest gorzej z tym mocznikiem ? Ale przecież nie będę badać go codziennie, nikt by tego nie zniósł - ani on, ani ja.Rybon dał mu do 14 dni na dojście do formy.W razie apatii,osłąbienia,braku apetytu ma mu zaaplikować coś z tetracyklin. Chociaż pierwotniaka nie znaleziono.Laborant podobno miał dalej czegoś szukać.Na razie nie wiem, jaki jest efekt; nie dzwoniłam, bo rybon i tak ma tam urwanie głowy.Mam nadzeję, że jak coś będzie wiedział(a), to się odezwie. Dziękujemy wszystkim za te kciuki ! I zainteresowanie.I słowa otuchy.Jesteście niesamowici (chyba się powtarzam, ale to chyba miłe ?) Quote
Ulka18 Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Dziękujemy wszystkim za te kciuki ! I zainteresowanie.I słowa otuchy.Jesteście niesamowici (chyba się powtarzam, ale to chyba miłe ?) My tu od tego jestesmy, zeby sie wspierac wzajemnie, doradzac sobie, podtrzymywac na duchu, wyciagac z dolkow. Takie ciotki do wszystkiego. Bardzo sie ciesze, ze Malinek jest pod opieka Rybona. I ze zaczal jesc. Kurczak wiadomo, zbyt zdrowy nie jest, ale oprocz antybiotykow ma troche bialka :evil_lol: Jak wchodzę , to się cieszy;podskakuje, merda ogonem, biega, ale nie skamle z radości, nie zawodzi (nie wiem, jak to określić).Może go boli ? Moze rzeczywiscie cos go pobolewa :shake: chcialby sie cieszyc, probuje, ale cos go ogranicza. Mam nadzieje, ze z czasem wydobrzeje nasz Malinkowy Batonik. Pod fachowa opieka swojej Panci. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.