Therion Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Moze Nutke im podsunac lub Mala Mi , suczki nie obsikaja krzaczkow i sa malenkie. Quote
Milady Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Therion napisał(a):Moze Nutke im podsunac lub Mala Mi , suczki nie obsikaja krzaczkow i sa malenkie. Na allegro wszyscy moga obejrzeć "inne przedmioty" które wystawiam. Tam również jest Mała Mi i Nutka i inne psiaczki. Tylko Pankracym się interesowano. Chociaż mogę wysłać maile do tamtych zainteresowanych. Laro, czy to ta pani Agnieszka, co do niej oddzwaniałaś czy jeszcze ktoś inny? Quote
AśkaK Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Chyba jednak Pankracusia trzeba zdjąć :roll: . Ale dobrze kombinujecie ;) :lol: , taki magnesik przydałby się innym psiakom, oj przydał... A ja czekam z niecierpliwością na relację esparanzy i KingiW z dzisiejszej wizyty w schronisku. Czy udało się odpchlić psiaki? Zabrałyście jakąś psinkę do Moniki? Quote
esperanza Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 Udało mi się odpchlić wszystkie psiaki z małych wybiegów oraz Hovkę, ON- kę długowłosą, Sabara i psiaka, którego nazywam Małkiniakiem, co daje razem 23 psy. Błoto w boksach jest okropne, a psie kupy z wodą lądowały mi rownież na twarzy. Bleee. Przybyło kilka psów, w tym 7 letni rotweiler- dobry stróż, pracownik sam go zabrał z kojca, od kobiety, ktora się go bała, a miała go na przechowaniu i nie chciala dłużej się nim zajmować. w stosunku do pracownika, pies zachowywał się bardzo łagodnie, pozwalał się głaskać. Jest pies 6 letni czarny- nie mam pewności, czy to zarośnięty sznaucer olbrzym, czy bouvier- dosyć łagodny. Sunia duża, ruda z cieczką w wyniku walki ma naderwaną dolną powiekę i została zamknięta- jest po cieczce i zapewne zostala pokryta. Dzika, beżowa suka, którą od czasu do czasu widać, jak przemyka z daleka od ludzi, wkrótce będzie rodzić, tak samo jak Negra. Szczeniak zostawiony w kartonie w dniu wczorajszym, kilka godzin poźniej został adoptowany. Na prośbę KingiW pracownik rozłożył materiał plandekowy na boksach kwarantanny od strony wejścia . Quote
AśkaK Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 esperanza napisał(a):Udało mi się odpchlić wszystkie psiaki z małych wybiegów oraz Hovkę, ON- kę długowłosą, Sabara i psiaka, którego nazywam Małkiniakiem, co daje razem 23 psy. espercia, bravisimo!!!:klacz: :calus: :lilangel: Czy ktoś w schronisku wpisze do kompa które psiaczki odpchliłaś? esperanza napisał(a):Błoto w boksach jest okropne, a psie kupy z wodą lądowały mi rownież na twarzy. Bleee. :eek: ło matko, wyobrażam to sobie, teraz odwilż :shake: Współczucia Justyś.:oops: :glaszcze: esperanza napisał(a): Na prośbę KingiW pracownik rozłożył materiał plandekowy na boksach kwarantanny od strony wejścia . Ach, ten ich refleks! zawsze mnie rozbraja!;) Połowa marca... No ale nic, śniegu już pewnie nie będzie ale na pewno przed deszczem to osłoni boksy choć trochę. Kinga, brawa za interwencję!!!:klacz: :p Quote
esperanza Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 Nie opisałam jeszcze najważniejszej sprawy. Gdy ja odpchlałam towarzystwo, KingaW i Monika zawiozły do weta psa ON- kowatego z bardzo głęboka raną w udzie- w życiu czegoś takiego nie widziałam. Okazało się, że miesień zaczął gnić. Wet oczyścił ranę pod narkozą, nałożył antybiotyk i zaszył psiaka. Ta rana miała już więcej niż 5 dni. Na szczęscie Kinga W zgodzila się go wziąć do siebie na tymczasowo. Niestety rana zaczęła krwawić, a u weta w w- wie okazało się, że pies ma także mocno pokąsane jądra i trzeba je usunąć. Na szczęscie wybudził się z drugiej w ciagu niewielu godzin narkozy. Zaczął się stan zapalny. Więcej zapewne napisze Kinga W, gdy będzie mogła. Miejmy tylko nadzieję, że łapę uda się uratować. Ja mam nauczkę, by dokładnie sprawdzać, czy psy, które siedzą w budach w schronisku nie są może pogryzione, a nie tylko śpiące i niechętne do wyjścia na zewnatrz z powodu aury. Gdybym zobaczyła go w poniedziałek, pewnie do takiej sytuacji by nie doszło. Teraz możemy jedynie trzymać kciuki za psa. Quote
AśkaK Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 :-( :-( :-( Oby udało się uratować łapę. Tak, zawsze powinnyśmy dobrze sprawdzać psiaki w budach, a może nawet przede wszystkim te właśnie. Tak było z Moriskiem vel Siurkiem i ze Świerzbikiem, chowało się to to w budzie. Niewiele brakowało by te psinki przegapić.:oops: Quote
KingaW Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Tak jak pisała Esperanza sprawa z ON-kowatym pieskiem z Ostrowii nie przedstawia się zbyt dobrze. Jeden z 3 ostrowskich wetów (młody i na oko sensowny) zoperował gigantyczną ranę (prawie pięść wchodziła) po wewnętrznej stronie uda psiaka. Oczyścił, upchnął antybiotyk, zaszył i .... stwierdził, że możemy psa odstawić z powrotem do schroniska. Coś mnie jednak tknęło i zabrałam psiaka do domu. W pewnym momencie z rany zaczęła sie sączyć krew, pies zrobił sie jakiś taki osowiały (w ogóle to złoto nie psiak, spokojny, cierpliwy, łagodny) i zabrałam go do Lecznicy na Tatarkiewicza. Tamtejsi weci za głowy się złapali... Nie dość, że okazało sie, że piesek ma też pogryzione na wylot (łeeee, widziałam na własne oczy!) i babrzące się jądra, które trzeba było usunąć (2-ga narkoza w ciągu kilku godzin, dobrze, że pies ma tak max 6-7 lat, starszy by orła wywinął !!!), to jeszcze poprawili mu tamtą operowaną ranę, nie wiem dokładnie, ale jak odwiedziłam bidulka wczoraj to miał i sączek w ranie, i welfron w łapce, no i oczywiście estetyczny plastikowy kołnierz.....Padło, niestety, słowo: amputacja... Strasznie dużo martwicy w mięśniu (przywodzicielu uda), stara rana i w ogóle, PADAKA! Ale to tak na dwoje babka wróżyła! Może będzie tylko kułał. Pierwsza wersja była taka, że miałam dzisiaj psinkę (a propos, piesek nie ma imienia, ale boję się mu jakieś dać, żeby nie zapeszyć!!!) brać do domu, ale wczoraj weci zasugerowali, że powinien zostać na 10 dni w lecznicy. No i jedziemy dzisiaj z Felą po robocie ustalić sprawy finansowe - trzymajcie mocno kciuki!!! Quote
KingaW Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 No i jeszcze sobie przypomniałam! Na czyj adres mailowy (poproszę na pw) mam wysłać fotki zrobione w sobotę w schronisku?Esperanza, na Twój? Quote
AśkaK Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Wklejam fotki zrobione ostatnio przez KingęW i esperanzę, bardzo smutne to zdjęcia niestety.:-( W zielonym budynku panuje najprościej mówiąc syf.:shake: Nikt tam praktycznie nie zagląda. Siedzą tam zamknięte takie psiaki: To jest jakaś nowa psina z raną koło oka.:-( Sunieczki na wybiegu - też sporo nowych doszło. Kingo, czy to ta suńka jest taka charcikowata i tak Ci zapadła w pamięci? Stoją tak na tych budach...pewnie myślą, że z budy łatwiej człowiekowi prosto w ręce wskoczyć. Quote
AśkaK Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 I jeszcze takie psiaki w pawilonie. Czy to o tym esperanzo pisałaś, że jest taki kaukazowaty i bardzo chudy? Rzeczywiście samo futro na szkielecie.:-( Po obrozy przeciwpchelnej widać jak cienką ma szyję. A to piesek czy suńka..? Quote
supergoga Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Co to jest to cudo biało czarne na 5 zdjęciu od dołu (takie łaciate śliczne psisko). Napiszcie cos o nim, jeśli możecie. Quote
malagos Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Tragiczne jest to, co opisujecie :shake: Na takich wiejskich lekarzy, choć to koledzy po fachu, nie mam słów. Oglądać udo i nie zobaczyc pogryzionych jader?! Ja mam swoje zdanie na ten temat. Wedłu moich 20-letnich obserwacji tego wiejskiego weterynaryjnego środowiska uwazam, że z małymi wyjątkami człowiek ze wsi, może nawet skończyć Oksford, nie tylko weterynarię w Warszawie czy Olsztynie, nie uznaje psa za zwierzę godne leczenia, bo nie daje mleka ani mięsa. Ludzie na wsi nie leczą psów, a lekarze wiejscy nie umieją nawet zbadać psa. Wspólnik mego mężą, oczywiście rodem stad, pozostawia "fanaberie" leczenia psów mojemu mężowi, a on sam i wszyscy lekarze wet. w promieniu 50 km twierdzą, że"psi ród jeszcze nie zaginął" i każda choroba sama przejdzie. Sorry za dygresję, ale poniosło mnie. Quote
Beata J. Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Czy ktoś wie co się dzieje z tym biedakiem, czy rzeczywiście połamany. Widział go ktoś ostatnio? Może by go ogłosić na forum border collie - taki trochę podobny do borderka albo tak jak wcześniej ktoś napisał do owczarka australijskiego.. Quote
AśkaK Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Beatko ,ten psiak to Aussie, ma już swój wątek, po pewnych przykrych perypetiach jest już teraz bezpieczna w jednej z warszawskich lecznic. Quote
Beata J. Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Asiu wielkie dzięki za info o AUSSIE . Sorry za mój spóźniony ryplej. Przeczytałam cały ten wątek i mnie muli. Nadal nie macie aktualnych wieści o psince? Quote
esperanza Posted March 20, 2006 Author Posted March 20, 2006 AśkaK super, że foty od KingiW wstawiłaś. Obiecuję wkrótce dołączyć moje. Pracowni sprawdził w papierach i w samym tylko marcu do schroniska przybyło ponad 30 psów :-o aż sie boję tego, co będzie dalej. Kaukazka ze zdjęć jest bardzo wychudzona, podobnie jak sunia charcikowata z wybiegu dla suczek. Musimy sie sprężyć i wzmóc szukanie domów dla naszych psiaków, które mamy pod opieką w W- wie, bo fundusze mamy niewielkie, a wydatki spore. Quote
AśkaK Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Kochani, sprawa wygląda tak: wszyscy są mile widziani na stronie http://www.kundelpolski.pl/ gdzie można przeczytać na bierząco o stanie zdrowia i dalszych losach Figi. Lecznica jednakże nie życzy sobie jakichkolwiek komentarzy na Dogomani na temat suni bądź tejże lecznicy. W przeciwnym razie wszelkie informacje o Fidze zostaną usunięte ze strony kundelka i już nie będą nigdy wznawiane, a my w żaden już sposób nie dowiemy się jak sunia się miewa. Quote
gdgt Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 czy coś wiadomo o tej kaukazce? zaraz wstawię ją na stronie kaukazów. Quote
esperanza Posted March 21, 2006 Author Posted March 21, 2006 Kaukazka ma nie więcej niż 2 lata. Jest dosyć strachliwa,ale nieagresywna może była bita, nie wiem. Mieszka razem z drugą szarą suką w małym boksie. W schronisku jest od około 2-3 tygodni. Jest mocno wychudzona. Quote
KingaW Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 Tak Asiu, to ta charcikowata (o której pisze Esperanza, że taka wychudzona) zapadła mi w pamięci, bo jest b. sympatyczna, chce się miziać, dawać buzi i w ogóle jest słodka... Nie wygląda na chorą - jest radosna i energiczna (widać to na dalszych zdjęciach gdzie wyczynia ekwilibrystyczne sztuczki na zielonej budzie). Tak Laro, słusznie się domyślasz, że to czarno-białe cudo to suczka - otóż wszystkie pieski na nowych zdjęciach od zdjęcia 5 do 15 to suczki... Małe gabarytowo (5-10 kg).KONIECZNIE trzeba zabrać tą czarną widoczną na zdjęciu 9 (i trochę na 10 sunię) – pokrył ją dwukrotnie większy Sabar – może nie przeżyć porodu! Ciąża nie jest tak gdzieś w połowie, może nie jest za późno na sterylkę aborcyjną! Martwię się też o dużą czarną sunię, która będzie lada moment rodzić (z tych psów latających luzem, to chyba Negra własnie)– ma paskudną ranę na pysku… Podobnie jak ta płowa z powieką naderwaną… Też jest w ciąży!!! :-(Rozmawaiłam wczoraj z Felą i zastanawiamy się nad tym, czy nie zacząć powoli wywozić ze schroniska suk na sterylki do W-wy. Jak się nie uda znaleźć im domu w ciągu czasu rekonwalescencji – trudno, odwozić do schroniska….. W ten sposób chociaż odrobinę wpłyniemy na zmniejszenie populacji psów miejscowych…. Czy ktoś się wybiera do schroniska w tym tygodniu? > Quote
KingaW Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 No, a teraz o psim nieszczęściu (robocze imię: Ciapek) umieszczonym w Lecznicy na Tatarkiewicza (chętnych zapraszam do odwiedzenia bidulka). Byłyśmy tam wczoraj z Felą i stan pieska jest B.Z.Jest bardzo dzielny. Znosi ze stoickim spokojem 2 x dziennie płukanie rany na udzie (okazuje się, że nie została z powrotem zaszyta tylko ją czyszczą do upadłego), zastrzyki i kołnierz…Mam dla niego przygotowane miejsce u mnie w domu w komórce pod schodami (wiem, wiem, brzmi okropnie, ale na prawdę dla tego psa to jest standard luskusowy, on się męczy w tej lecznicy, bo jest mu za gorąco, a oprócz tego nie powinien chodzić po schodach, a ta komórka, to jedyne miejsce „równe z gruntem” jakim dysponuję), ale opinia wetów była jednoznaczna – Ciapek musi zostać w lecznicy minimum tydzień. Musimy zbierać kaskę na leczenie bidaka – przemiła i ładna Pani Wetka powiedziała, że można zawalczyć jeszcze z jakimiś specjalistycznymi lekami ułatwiającymi gojenie, sprawdzi ile to kosztuje, ale podobno krocie… Ja uważam, że walczyć trzeba o nogę wszelkimi sposobam, bo to spory pies, a noga jest tylna, więc nie jest to takie hop-siup opiekować się takim kaleką… Co innego kulawy jamnik, co innego pies 25 kilogramowy… Ciapkowi babrze się też moszna (jądra, których i tak już prawie nie było, zostały usunięte). Dostaje najsilniejszy z możliwych antybiotyk. Jeśli chodzi o finanse, to z Panią Główna nam się nie udało pogadać, ale Fela twierdzi, że skoro za 21 dniowy pobyt Bąbelka chcieli mało to i z Ciapkiem finansowej tragedii nie będzie, chyba, że szarpniemy się na te super leki na przyspieszenie gojenia… Asiu, będziesz tak miła i zamieścisz sesję zdjęciową Ciapka? Please!!! Quote
esperanza Posted March 21, 2006 Author Posted March 21, 2006 KingaW założysz Ciapkowi wątek, czy chcesz, bym ja to zrobiła? Dziękuję, że wziełaś do siebie, gdybysmy go odwiozły do schroniska, pewnie byłoby po psie. Quote
AśkaK Posted March 21, 2006 Posted March 21, 2006 KIngaW, dawaj fotki na maila, już zamieszczam!:p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.