Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Olu, myślę, że Nerusia można wziąć na cały dzień. On pewnie juz traktuje hotelik trochę jak dom, więc nie będzie chyba bardzo nieszczęśliwy, jak do niego wróci. Za każdym razem, jak jesteśmy u psiaków w hoteliku, obserwujemy i zajmujemy się wszystkimi, które tam są i zauważyłysmy, że wszystkie czują się tam dobrze, chętnie wychodzą na spacery, ale nie ma problemów z wracaniem do hoteliku. To na pewno nie jest dla nich kara. A jak weźmiesz Nerusia, to bedziesz mogła go poobserwować więcej w "naturalnych" warunkach i zebrać więcej informacji dla ewentulanego właściciela.

  • Replies 238
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aleksandra_B napisał(a):

Zastanawiam się nad jedną rzeczą...
w piątek chciałbym wziąć Nero na działkę na cały dzień, żeby wreszcie sobie poganiał bez smyczy a potem późnym popołudniem zawieźć go z powrotem do hoteliku. Czy nie zrobię mu zbyt dużego smaku? Właściwie to będzie taki długi spacer, zobaczyłabym od razu jak się zachowuje w domu... jak myślicie to dobry pomysł czy lepiej go nie ruszać z hoteliku, dopiero kiedy będzie miał jechać do stałego domu?


Uważaj tylko, żeby nie uciekł-nie wiadomo jak się zachowa jak nie będzie na smyczy. Wiem, że nie jest taki dziki jak Misio ale cały czas mam przed oczami ucieczkę Misia z terenu z którego teoretycznie nie powinien się wydostać.
Teraz ma po prostu fobię :roll:

Posted

W piątek Neruś zawitał u mnie na działce. Zabrałam go z hoteliku na cały dzień. Wreszcie pobiegał sobie bez smyczy. Chodził za mną przy nodze po całej działce i nie odstępował na krok...
Ma problemy z tylnymi łapkami, może to reumatyzm, nie jest w końcu Neruś najmłodszy... Czasami troszkę mu się rozjeżdżają, jak zakopuje z dumą siusiu to też robi to bardziej przednimi łapkami, tylnie poruszją się niemrawo. Ogólnie, jak chodzi czy biega nie rzuca się to tak bardzo w oczy... apropos oczu, ma lekką mgiełkę w nich, zapewne wizyta u P. Garncarza bardzo by się przydała...
Narazie kompletnie nie mam pieniędzy...i tutaj, no niestety, zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie na hotelik dla Nero. Ma opłacony do 21 listopada. Jestem w fatalnej sytuacji finansowej.....
Nikt nie dzwonił do tej pory w sprawie Nerula, powywieszałam trochę plakatów, jest na allegro...ale głucha cisza.... Także zapewne jeszcze pomieszka w hoteliku.
Jeśli mielibyście możliwość jakiś grosz wpłacić to podam swój numer konta na priv. Neruś będzie bardzo wdzięczny...
Głupio mi troszkę ale naprawdę nie mam wyjścia :(

A tutaj fotki z działkowych szaleństw:







oznaczanie terenu ;)





zmęczony Neruś:



portreciki:









Nero to świetny psiak. Dopiero na działce okazał się być bardzo kontaktowym stworzeniem. Reagował na swoje imię, przychodził na zawołanie no i to dreptanie przy mojej nodze...

Posted

W niedzielę byliśmy na spacerku. Neruś bardzo szczęśliwy, ogonek ładnie zarasta futerkiem.
Taki radosny, kochany psiaczek, P. Asia bardzo zadowolona z niego, że greczniutki, nie szczeka. Niestety nie bardzo lubi inne psiaczki. Także domek dla niego albo z suczką albo bez żadnych zwierzaczków...
Nerulku, mam nadzieję, że przed mrozami trafisz do swojego ciepłego domku .....

  • 4 weeks later...
Posted

Niestety Nero ponownie jest cierpiącym psem. Bardzo cierpiącym.

W sobotę dostałam telefon z hoteliku, że coś niedobrego dzieje się z Nerusiem, wogóle nie wstaje, a przy próbach podniesienia się popiskuje.
Byłam poza Warszawą więc P. Asia pojechała z nim do weta. W niedzielę dowiedziałam się, że ma zapalenie wątroby, rentgenu kręgosłupa nie udało się zrobić bo nie było rentgenu.
W niedzielę wieczorem przyjechałam po Nero i pojechaliśmy do weta.

Neruś ma zwyrodnienie kręgosłupa. W tej chwili wogóle nie chodzi. Kręgi szyjne są ustawione zbyt blisko siebie, niektóre kręgi lędźwiowe mają zbyt ostre krańce i te podrażniają prostatę, niektóre kręgi ogonowe również są źle ułożone. To tak jak zapamiętałam rzeczy, które mówił mi wet
Nie muszę chyba pisać jak bardzo Nero cierpi...
Być może już nigdy nie będzie chodził...lekarz był jednak pozytywnej myśli.

Teraz przez 5 czy 6 dni będzie dostawał kroplówkę na wzmocnienie i dwa zastrzyki: przeciwbólowy i przeciwzapalny ( potem w formie proszków będzie musiał zażywać je do końca swoich dni). Po tych 5 czy 6 dniach powinien zacząć chodzić...powinien....

Poza tym Nero ma bardzo powiększone serce. Najprawdopodobniej, o ile finanse pozwolą, zbadamy to w przyszłym tygodniu.

Ma powiększoną prostatę. To również trzeba będzie zbadać.

Zrobił mu się guz pod pachą, narazie będziemy obserwować czy się powiększa czy nie. Trzeba będzie zbadać czy to złośliwy nowotwór czy nie....

Nie stwierdził jednak zapalenia wątroby, będę musiała jeszcze dostarczyć wyniki z lecznicy gdzie była P. Asia.

W tej chwili jednak najważniejszy jest jego kręgosłup, łapki i kwestia chodzenia.
Na spacery wynosimy go na kocu, potem ręcznik pod brzucho i improwizujemy spacer, Neruś powłóczy łapami, zarówno przednimi jak i tylnimi, czasem jednak próbuje sam pójść, czy chociaż się podepszeć... daje mi to nadzieję...

Ogólnie Neruś wygląda jak kupka nieszczęścia. Wczoraj jak go zobaczyłam, drżał cały, w oczach miał wypisany przeraźliwy ból. Dzisiaj rano już było dużo lepiej, chociaż oczy wciąż mówią, że boli.
W nocy miał nierówny oddech, popiskiwał, dzisiaj rano po spacerku oddychał równo i spał dużo spokojniej. Zjadł również śniadanko ze smakiem czego w niedziele nie robił.


Neruś będzie miał teraz robione masaże, gorące okłady na kręgosłpu. Ogólnie trzeba go zmuszać do wstawania, żeby mięśnie się nie zastały.

Bosh... błagam Was o pomoc finansową, teraz jest ten koszmarny przedświąteczny czas i wiem, że jest ciężko...
dotychczas zapłaciłam za Nerula 200 zł, winna jestem jeszcze 120 w klinice na Shroegera, gdzie Nero jest leczony. Przez te 5 czy 6dni dziennie 60 zł to 300/350 zł. Mam jeszcze receptę Polstiminum....czy jakoś tak, to zdaje się jest na uaktywnienie wiązek nerwowych przy kręgach....o ile dobrze zapamiętałam...

Nie dam rady sama finansowo. Teraz są te najgorsze dni kiedy są konieczne zastrzyki. Dzisiaj postaram nauczyć się robić je sama ( bo to podskórne) więc może koszty zjadą.

Jeśli jesteście w jakiś najmniejszy sposób pomóc Nerulowi to byłabym wdzięczna.

Nero jest w tej chwili u mnie i pewnie tak już zostanie.

Posted

Ja równiezz prosze o pomoc!!!!!!!!!!!!!!! dla NERA i KOCHANEJ WOLONTARIUSZKI Z PALUCHA ,KTÓRA BARDZO KOCHA NAJWIĘKSZE BIDULE.:lookarou:
Zabrała Nera ze schroniska ;-) .Sama opłaca już tak długo hotelik .Jest skromna i nigdy nie prosiła o pomoc .
Pomóżmy jej chociaz w tej najwazniejszej chwilii.Leczenie obecne kosztuje ogromne pieniądze.
Ola zawsze ofiarowała swoja pomoc i zawsze była dyspozycyjna o ile chodzi o pomoc zwierzakom.
PROSIMY POMÓŻCIE!!!!!!

Posted

Ola ja umiem w razie czego robic zastrzyki podskórne, mogę Ci pomóc jak się będziesz bała. Jeśli mogę Ci jakos pomóc w spacerach lub w opiece to dzwoń. Napewno przyjadę. Jest mi strasznie smutno bo tydzień temu jak byłam u Misia to wyszłam z Nerusiem na spacer i był w świetnej kondycji, latał biegał skakał.... A teraz cierpi bidulka
Agnieszka (córka Beaty)

Posted

Agnieszko, bardzo dziękuję :) . Móz TZ bardzo wspiera mnie i Nero więc chwilowo sobie radzimy :) .

Co do zastrzyków... tak czy inaczej muszę się nauczyć, dzisiaj wet pokaże mi co i jak, myślę, że jakoś dam sobie radę :)

Na bierząco będe pisać jak samopoczucie Kochanego Czarnego Kudłacza.

Posted

Dziewczyny.....

Niestety Nero ma się fatalnie. Już nie śpi spokojnie, nie załatwia się na dworzu, nie ma ochoty na jedzenie, leki nie działają, ma coraz większy niedowład...a przede wszystkim jego oczy wyrażają co się z nim dzieje... Nero bardzo, bardzo cierpi. Pomimo, że dostaje leki przeciwbólowe, dostaje silne leki sterydowe, nie dzieje się nic lepszego, Neruś opada z sił, nie potrafi już trzymać głowy, po prostu leży bokiem i obraca oczkami, rozglądając się wokoło na tyle ile może. Czasem ledwo podniesie się troszkę ale za chwilę opada, bo nie może poprawić sobie pupki i tylnych nóżek.
Dzisiaj rano pochlipał wodę i zjadł z ręki trochę żółtego sera, karmy nie ruszył. Nero obojętnieje, nie ma wogóle radości w oczach ani przez moment...

Jego kręgosłup dąży do zrośnięcia się, ma bardzo poważne zmiany na całej jego długości, leczenie jest tylko objawowe, o operacji wogóle nia ma mowy. Całe życie miałby dostawać leki przeciwbólowe ( które i tak nie działają) leki sterydowe, ale czy to życie? On się nie cieszy z niczego, tylko tak przeraźliwie patrzy w oczy... i tak ciężko oddycha... nie mogę mu tego robić...
Była szansa, że będzie chodził, ale idzie to w zupełnie inną stronę, widzę, że tylko cierpi coraz bardziej i bardziej. Pani weterynarz powiedziała, że zdarzają się sytuacje kiedy pies ma taki kręgosłup i chodzi, zdarza się to niezwykle rzadko... w sytuacji Nero szanse są właściwie żadne....

Pierwszy raz w życiu podejmuję taką decyzję. Uważam, że nie ma sensu utrzymywać Nero przy życiu bo to nie będzie dobre życie ale życie naładowane ciągłym bólem i dawkowaniem chemii, która ból ten będzie zabijać...

Dzisiaj przyjedzie Pani weterynarz ze znajomą mojej Mamy, która uczestniczy w takich chwilach, ma podobnież pozytywną aurę, żeby moment ten był spokojniejszy dla pieska...

Wierzcie...nie jest mi z tą decyzją łatwo...myślę jednak, że dla Nero to najlepsze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...