Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 10 months later...
Posted

Cioteczki kochane, jeśli jeszcze jesteście...chciałam tylko napisać, że u Guarcia wszystko w porządku. Nie choruje, dobrze wygląda i wspaniale się zachowuje (poza wyjadaniem jakiś smrodów na wieczornych spacerkach, w ciemnych zaułkach i krzaczorach;-)). Guaro w sierpniu rozpoczął przygodę z końmi. Od tamtego czasu zabieramy go do stadniny, gdzie zaprzyjaźnił się ze wszystkimi zwierzakami i dzieciakami uczącymi się jeździć. Wszyscy go uwielbiają i mają potrzebę tulenia go i głaskania. On to zawsze z radością wykorzystuje. Nie obyło się bez drobnego wypadku, kiedy jeden z kuców szetlandzkich zainteresował się jego zadkiem i go uszczypnął swoimi zębiskami. Na szczęście skóra nie została uszkodzona. Guaruś uwielbia jeździć z nami do stajni. Przez wiele godzin hasa po terenie stadniny, gdzie ma wiele atrakcji.






A to ten złośliwy kuc - Aga i moja córeczka:-)

Posted

Jak dobrze zobaczyć i przeczytać, że boksio zdrowy i szczęśliwy. to jedna z pięknych adopcji na dogo. Wszystkiego najlepszego dla Guara i jego wspaniałej Rodziny.

  • 1 year later...
Posted

Drogie cioteczki,

 

nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, ale chciałam napisać kilka słów o Guarciu. Już dawno nie było żadnej aktualizacji.

Guaruś nam się trochę postarzał, mordka mu posiwiała i w ogóle jest mniej aktywny niż do tej pory.

Nadal jest cudownym, anielskim psem. Najwspanialszym darem psim, jaki od życia otrzymałam. 

 

Guaro prawdopodobnie jest ciężko chory. Jesteśmy w trakcie diagnozowania. Jak do tej pory miał kilka zdjęć rtg, badania ogólne, biochemię, morfologię.

Wstępna diagnoza wskazuje na nowotwór nabłonka.

Aktualnie toczy się w jego organizmie stan zapalny. Kaszle i wykrztusza krew:-(.

Jestem strasznie przygnębiona. 

Czy to już czas?

Nie wyobrażam sobie tego pożegnania....:-(

  • 3 years later...
Posted
Guaro psi anioł. 
Mój kochany...wyjątkowy...najwierniejszy...z sercem pełnym miłości i cierpliwości - iście anielskim.
Odszedł 1 listopada 2018 roku, w dniu Wszystkich Świętych [*]. Minęło kilka miesięcy, a mnie tak ciężko pogodzić się z tym rozstaniem. 3 lata walki z nowotworem. Wiele małych zwycięstw i chwil pełnych radości, ale również łez bezsilności, trudu poświęcenia i troskliwszej opieki.
Czuję wielką pustkę, niewymowną tęsknotę...Mam świadomość, że nic i nikt go nie zastąpi. 
 

guaruś.jpg

  • Like 1
Posted

Moniczko, mimo że Guarcio był już starszym i schorowanym Panem, śmierć przyszła niespodziewanie. Niestety, stało się to, czego bałam się najbardziej. 30 listopada, wieczorem, nagle jego stan gwałtownie się pogorszył. Pojechałam na nocny dyżur do weterynarza i nie było już ratunku. Musiałam podjąć decyzję o eutanazji... 

Tak, Guaro był wyjątkowo silny, dzielny, kochający. Każdego dnia starał się dla mnie z całych sił walczyć ze swoją chorobą. A ja walczyłam o to, by minimalizować wszelkie dolegliwości, by nie cierpiał i mógł cieszyć się wspólnie spędzonymi chwilami. Ale tej radości było coraz mniej... Lekarz powiedział, że to cud, że tak długo żył z tak wielkim guzem. 

 

 

  • Like 1

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...