Jump to content
Dogomania

Boston+off


ty_kwa
 Share

Recommended Posts

[B]Miba [/B]:lol:

Ja, zanim wgram wszystkie zdjęcia do jakiejś galerii i prześlę Wam linki na PW, dorzucam kilka wybranych fotek :p

[IMG]http://b12.grono.net/114/194/gallery-99885422-500x500.jpg[/IMG]

Zadowolona Mia, na drugim planie urocza Lilli:
[IMG]http://c33.grono.net/189/242/gallery-99885392-500x500.jpg[/IMG]

Od lewej: Lina, Berni ( w szelkach), Fredek i Lilli
[IMG]http://c88.grono.net/209/69/gallery-99885401-500x500.jpg[/IMG]

Lilli i Liniaszek:
[IMG]http://c33.grono.net/12/179/gallery-99885406-500x500.jpg[/IMG]

Majka (prawie Boston ;)):
[IMG]http://b12.grono.net/7/91/gallery-99885416-500x500.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 173
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Fredek (10kg) [B]Polci[/B]:
[IMG]http://c33.grono.net/40/181/gallery-99885427-500x500.jpg[/IMG]

Lilli:
[IMG]http://b62.grono.net/132/188/gallery-99885436-500x500.jpg[/IMG]

Najpierw pospała, później zabrała się za szaszłyka :lol: :
[IMG]http://b12.grono.net/48/146/gallery-99885448-500x500.jpg[/IMG]

Mia i Linka:
[IMG]http://b12.grono.net/109/18/gallery-99885458-500x500.jpg[/IMG]

Od lewej: Mia (6kg), Lina (7kg) i Berni ( 14kg :cool3: ):
[IMG]http://b12.grono.net/145/10/gallery-99885467-500x500.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

Hej!

Dziękujemy bardzo za spotkanie, było super :lol: Oczywiście mamy nadzieje, że spotkamy się znowu, może nawet w jeszcze liczniejszym gronie. Lilli podrośnie i będzie mogła szaleć do upadłego z całą sforą psiaków 6, 7 a nawet 14 kilogramowych :laugh2_2:


Pozdrawiamy serdecznie

Link to comment
Share on other sites

Spotkanie super,aż Wam zazdroszczę i wyobrażam sobie moją Tolencja w tym gronie :-).

A tak z innej beczki, zobaczcie szperałam sobie na dogo i znalazłam takie cudo [url]http://www.dogomania.pl/threads/188702-GACEK-bulldo%C5%BCek-na-d%C5%82ugich-%C5%82apach-pilnie-potrzebny-DT-i-wsparcie-finansowe[/url]! - nie uważacie, że ten buldożek na długich łapach ma coś bardziej z bostona:-)?

Link to comment
Share on other sites

No jest trochę wyciągnięty ;) ale widziałam w parku buldożka na podobnie długich nogach, w dodatku o umaszczeniu Bostonowym. Właściciel twierdził, że to czystokrwisty Buldożek więc widocznie tak czasem jest.

Ja wczoraj wróciłam z naszym Liniaszkiem z krótkich wakacji nad jeziorem. Powiem Wam, że ręce mi opadły.... Lina nam 4 razy uciekła z działki! Ogrodzenie z jednej strony było zrobione z takich kwadracików, przez które Lina swobodnie się mieściła więc już na samym początku podeszłam z nią to tego ogrodzenia i powiedziałam, że nie wolno przechodzić tędy gdy próbowała od razu się wydostać. I było wszystko ok, gdy wychodziliśmy z działki, czekała grzecznie aż otworzę furtkę, mimo że swobodnie mogła wyjść przez otwory w ogrodzeniu.

Następnego dnia, ni stąd ni zowąd nawiała! Rozglądam się a jej nie ma.... no po prostu wyobraźcie sobie co się czuje w takim momencie. Wyszliśmy jej szukać i się znalazła na szczęście spory kawałek od działki. Ale tak mnie zdenerwowała, że uwiązałam ją na rozciąganej smyczy i nie mogła już sobie biegać po działce. Spokojnie siedziała na smyczy, spała i raczej nic sobie z tej uwięzi nie robiła, jak to Lina :roll:

Po około 45 minutach spuściłam ją ze smyczy i za jakieś 20 minut znów zwiała! I znów szukanie uciekinierki po uliczkach i innych działkach. Cwaniara przeszła przez ogrodzenie działki na przeciwko i buszowała po czyimś terenie.

Powtórzyłam więc cały proceder, złapałam ją, nakrzyczałam trochę, i poszła na smycz. Po godzinie ją spuściłam powiedziałam, że nie można wychodzić, leżała więc spokojnie na trawie i spała a ja nie spuszczałam jej z oka. Nagle odwróciłam głowę na chwilę, bo coś się mi wylało i znów uciekła! :shake: Wystarczyło jej 5 sekund, pewnie mnie obserwowała i gdy tylko zobaczyła moją odwróconą głowę nawiała...

Raz uciekła przy mnie, bo obok przechodziła rodzinka w pieskiem. Wyszłam za nią i szłam w pewnej odległości obserwując jak daleko się bez nas zapuści. Ale w ogóle nic sobie nie robiła z tego, że się oddala. Ani na chwilę się nie zatrzymała, nie obróciła, nie przestała atakować pieska, które wyraźnie miał jej dosyć i ostrzegawczo powarkiwał. Gdy zaczęła skakać na dzieci, musiałam wkroczyć do akcji. Bardzo jej się nie podobało, że próbuję ją złapać... i od tamtej pory była cały czas na smyczy lub ktoś musiał cały czas na nią patrzeć i interweniować gdy zbliżała się do ogrodzenia i próbowała wychylić....

Nad jeziorem było to samo, co rusz gdzieś się oddalała, buszowała po zaroślach i trzeba było jej szukać. Były takie momenty, że wcale nie chciałam jej wołać, chciałam aby się zgubiła i przestraszyła ale znając jej charakter, wcale by się nie bała. A gdyby jej ktoś otworzył drzwi, to weszłaby do nowej rodziny i nawet nie pomyślała o nas. Taki charakter... :-(

Nie mamy już na nią siły. Nie wiem co robić, tzn. znam sposoby na to by pies bardziej uważał na właściciela, no ale w tej sytuacji nie chodziło o trzymanie jej przy swojej nodze ale ogólnie o takie poczucie, że tu jest mój "dom", moi "właściciele". Ona chyba tego nie czuje. Nie było tak, że wychodziła i po kilku chwilach chciała wrócić. Ona wychodziła i szła przed siebie jakby to była najwspanialsza przygoda życia. :shake:

Nie chcę jej cały czas trzymać na smyczy ale ona jest taka niezrównoważona. Chce się witać z przechodniami, cieszy się jakby zobaczyła nie wiem kogo, króla kości! a już piesek... piesek to jest istota do której trzeba koniecznie podbiec i podążać za nim choćby na koniec świata i choćby na mnie szczekał i warczał i choćby właściciel mnie odganiał...

Na jednym z rowerowych spacerów, gdy biegła koło nas, nie mogła się powstrzymać i podbiegła do amstaffa. Właściciel staffa jak ją zobaczył, zaczął krzyczeć aby ją zabrać, bo ją zagryzie.... my więc z rowerów pędzimy do niej i krzyczymy do człowieka aby ją odepchnął i odgonił więc on ją lekko nogą odpychał a Lina jak zwykle NIC :shake: ZERO reakcji...


Odechciewa mi się wszelkich spacerów z Liną. Ciężko znaleźć miejsca gdzie nie ma ani ludzi ani zwierząt. A czasem jest to jeszcze gorszym rozwiązaniem, bo na spacerach w takich odludnionych miejscach gdy ktoś się niespodziewanie pojawi, to nie ma szans na zatrzymanie Liny, pędzi nawet do kogoś oddalonego o 50-100 metrów, wystarczy sylwetka jakiegoś człowieka lub pieska w oddali i już jest ucieczka...

Zabieramy ją więc do normalnych parków, takich jak ten koło lotniska czyli z dala od ulic i próbujemy tam z nią ćwiczyć. No ale zawsze jest tak, że coś nie wyjdzie. Koło Liny przejdzie 10 osób i do żadnej nie podejdzie aż nagle ktoś w oddali jej się wyjątkowo spodoba i pędzi.... nasze przywoływania nie pomagają, cierpliwe czekanie aż się wybawi też nie, czasem wiadomo, ktoś się denerwuje że skacze na niego jakiś pies, próbują ją odgonić a ona... NIC nadal swoje i my musimy ją łapać...


Ech, wyżaliłam się Wam ale musiałam gdzieś to napisać. Ona jest bardzo grzeczna i kochana w domu, naprawdę wzorowy pies, nie ma z nią absolutnie żadnych problemów. Ale to przywoływanie... to koszmar. Myślałam, że z tego wyrośnie no ale to nie jest już szczeniaczek. Może jak będzie miała 4-5 lat to będzie lepiej ale ja czuję, że do tego czasu albo zrobi sobie krzywdę albo nam zginie :-(

Link to comment
Share on other sites

A to łobuz z Liny :-). A jakby sprawić sobie flexi najdłuższą z możliwych (taką 10-15m) i przywoływać na ulubione smakołyki małej. Za każdym razem jak przyjdzie po komendzie ,,do mnie" nagradzać ją. Jak załapie o co chodzi to wtedy zabierać ja w miejsca gdzie się kręcą obcy ludzie i psy i tak samo ćwiczyć aż nie opanuje komendy perfekt. My z Tolą tak robimy, bo szczerze mówiąc boję się ją spuścić ze smyczy na nieogrodzonym terenie.

Ach ta bostonkowa natura - czy one muszą cieszyć się na widok każdego człowieka i psa? Pierwotnie szkolone do walk a cech obronnych brak. Tole można by było ukraść z fotelem podczas snu i nawet by nie zaszczekała :-).

Link to comment
Share on other sites

[B]Ajda[/B] ona na komendę "do mnie" ładnie reaguje i pędem przybiega. Czasem jej się zdarzy udać głuchą oczywiście ale zazwyczaj działa. Gorzej kiedy już do kogoś pędzi. Normalnie reaguje również na komendę "stój" i czasem czasem nawet uda się ją zatrzymać ale to są sporadyczne przypadki.
Najczęściej, w 90% jest tak, że widzi kogoś, nastroszy uszy i pędzi. Wtedy żadne "stój", "do mnie" czy inne nie działa. Zazywczaj wzdryga się na "psik". Gdy była mała i podchodziła gdzieś gdzie jej nie było wolno albo chcieliśmy aby wyszła skądś albo przestała coś robić, odstraszaliśmy ją właśnie hasłem "psik". Taka komenda rzucona w czasie jej ucieczki sprawia, że czasem się tak jakby zatrzyma a raczej przyhamuje ale zaraz potem dalej ucieka.

No a gdy już dopadnie jakąś osobę lub pieska, to już nic kompletnie nie działa, nic. Najgorsze jest to kiedy ktoś ją wtedy głaszcze i jeszcze do niej piszczy. To jest dla niej najlepsza nagroda :roll: Głupio mi zwracać ludziom uwagę, bo nic w tym dziwnego gdy żywiołowo reagują na pieska, który chce ich zalizać na śmierć :p Gdy próbowałam w czasie biegu po Linę zwrócić uwagę aby jej nie głaskać, dwa razu spotkałam się z niemiłą reakcją, bo wiadomo ludzie którzy nie spotkali się z takim problem u własnego psa, nie rozumieją.

Flexi dłuższej niż 5 metrowej nie spotkałam. Można by chodzić z Linką :lol: taką 15 metrową ale nie wiem czy to się sprawdzi, bo Lina wie, kiedy jest na smyczy i wtedy się zachowuje w miarę poprawnie a kiedy ją tylko odczepię to już dostaje kręćka i szarżuje. Myślę, że z linką będzie podobnie, tym bardziej, że ona naprawdę najbardziej uwielbia biec do ludzi, którzy są bardzo daleko przed nami lub za nami. Czasem ledwo widać sylwetki a ją tak zaciekawią, że nagle się zrywa i pędzi.

Wiecie co, nagram Wam filmiki i przedstawię mojego łobuza w akcji. Już jeden taki jest, jak Lina widzi pieska i pryska z prędkością światła....

[URL="http://www.youtube.com/watch?v=EGX1koH7FPo&feature=related"]Lina zobaczyła pieski[/URL]

I widać na tym filmie właśnie taką dziwną sytuację. Stoi koło niej piesek, z którym się ładnie bawiła ale nagle obok przebiegał inny piesek i ona musiała no musiała go dopaść. "Stary kolega" już się nie liczył...

Link to comment
Share on other sites

Tu jest np 8 m [URL]http://www.allegro.pl/item1097332592_flexi_comfort_long_rozmiar_m_linka_do_20kg_8m.html[/URL]

A może z czymś takim spróbować [URL]http://www.allegro.pl/item1101314238_obroza_elektryczna_do_1000_m_rabat_30_hit.html[/URL]
co prawda cena nie jest niska ale jak by znaleźć (o ile w ogóle są) taką obroże na psa poniżej 10kg.

Nie wiem czy chciała bym ,, pieścić prądem" swojego psa, ale jeżeli chodziło by o jej bezpieczeństwo. Trzeba by było porozmawiać z kimś kto ma doświadczenie z takimi urządzeniami.

Link to comment
Share on other sites

Wiem o istnieniu takich obroży ale Lina to jest taka kruszyna i ja bym nie miała serca... wiem, że to jakaś tam niska dawka prądu ale nie, to odpada zdecydowanie.

Ostatecznie Lina będzie cały czas na smyczy i już. I nie będzie zabierana na wszystkie nasze wyprawy bo zamiast się trochę zrelaksować musimy na nią cały czas uważać.

Ale jeszcze się nie poddałam. Może dodatkowe szkolenie coś pomoże, czekam na otwarcie grupy wczesnoszkolnej w JB szkole. Czytam też przeróżne książki i będę próbować każdego ćwiczenia.

Znalazłam póki co takie ćwiczenie, gdzie psa uwiązuję się na smyczy a smycz wokół swojego pasa, tak że pies jest cały czas przy nodze. I tak się z tym pieskiem chodzi, sprząta, spaceruje a gdy pies ciągnie w którąś stronę to należy zmienić kierunek bez upominania go i zdecydowanym krokiem ruszyć tak aby pies musiał się odwrócić i wciąż dreptać przy nodze. Już widzę Linę i to jej spojrzenie :shake: ale spróbujemy :)

Link to comment
Share on other sites

[I][COLOR=blue]A czy Linka ma jakąś ulubioną zabawkę? Albo przysmak?[/COLOR][/I]
[I][COLOR=blue]Najlepsza jest jednak zabawka i to niewielka żeby się zawsze do kieszeni zmieściła :)[/COLOR][/I]
[I][COLOR=blue]Moje psy mają od szczeniaczka jakąś zabawkę, najczęściej jest to piłeczka, całe życie toczy się wokół piłeczki( robię wszystko żeby bardzo ją polubiły często się z nimi bawię piłką, chowam ją, kulam, a im nie pozwalam jej ruszać), piłeczka jest dla moich psów najważniejsza:diabloti: nie przesadzę mówiąc, że to ich obsesja:oops:[/COLOR][/I]
[I][COLOR=blue]Kiedy wyciągam piłeczkę psy aż się trzęsą, kiedy biorę ją na spacer, moje psy nie obchodzi nic więcej ( zapominają czasem o sikaniu:evil_lol:) dlatego teraz, kiedy są już duże i mądre nie noszę piłki ze sobą, ale to dzięki zabawce właśnie nauczyłam ich posłuszeństwa. Moja Onisia również bardzo lubi piłeczki, ale również lubi aportować patyki. [/COLOR][/I]
[I][COLOR=black][Szczerze powiem, że ona była najgorszym moim psem do nauki aportowania:p[/COLOR][/I]
[I][COLOR=black]Kiedy kulałam jej piłeczką, albo rzucałam zabawką nie chciało jej się nawet iść za aporcikiem( a boksery biedne trzęsły się całe żeby piłkę dostać:diabloti:) długo tak było, aż się prawie poddałam. Po pewnym czasie dopiero, kiedy już się z nią w aportowanie nie bawiłam, sama zaczęła mi aporcik przynosić:-o teraz kiedy tylko kładę się na łóżku już mam przy ręce aporcik i Onisię czekającą kiedy rzucę lub schowam :).][/COLOR][/I]
[I][COLOR=#0000ff]To teraz napiszę Ci kilka moich sposobów na "niegrzecznego" psa[/COLOR][/I]
[I][COLOR=#0000ff]1.[/COLOR][/I]
[I][COLOR=#0000ff]Idę w miejsce mało odwiedzana przez ludzi i inne zwierzęta( oraz słabo znane mojemu psu), spuszczam psa ze smyczy bawię się z nim, a kiedy zainteresuje się wąchaniem, albo nałuchiwaniem chowam się:diabloti:. Chwilę patrzę jak się rozgląda przejęty ze mnie zgubił, po czym wołam go i wychodzę- jest radocha i ulga dla psa, drugim razem już troszkę trudniej będzie się schować:diabloti:, ale robię to kilka razy na jednym spacerze, co to daje? widzę że pies mnie obserwuje( nie leci do przodu jak wariat, tylko stara się mnie nie tracic z oczu) po jakimś czasie chowanie staje się bardzo trudne :) . W takie poszukiwanie bawię się z psami już od szczeniaka :) [/COLOR][/I]


[I][COLOR=blue]2.Spacery z piłeczką, lub inną zabawką. [/COLOR][/I]
[I][COLOR=blue]Jak już wiadomo moje psy mają świra na punkcie zabawek, więc wychodzę z domu wkładam psu do mordy piłkę, lub aport w postaci gałęzi i przez cały spacer pies ją niesie, jak wypuści to podnoszę on zaraz chce aport odzyskać i znowu niesie . Nie biegnie do innych psów bo ma mordę zajętą, nie biegnie do ludzi bo mogliby mu aport zakosić:diabloti::evil_lol:. Tego też uczę psa od szczeniaka, uczę go nosić gazetę ze sklepu, kostkę z zologicznego, smycz. Pies musi być na spacerze tak zajęty przeze mnie , zeby go inne rzeczy nie interesowały.[/COLOR][/I]

[I][COLOR=#0000ff]3. Pamiętaj nie wolno krzyczeć na psa kiedy wróci, choćbyś niewiem jak była na niego zła, musisz się cieszyć z jego powrotu głaskać, dać nagrodę, żeby zawsze z radością wracał.[/COLOR][/I]

[I][COLOR=#0000ff]4. Trzeba psa puszczonego wolno cały czas obserwować ( oczywiście do czasu kiedy się nauczy słuchać) Ty musisz szybciej zauważyć zblizających się z daleka ludzi, Ty musisz zauważyć pierwsza zbliżającego się psa, lub inne zwierze, kiedy pies ich zauważy jest już za póżno-pobiegnie do nich. Kiedy zauważysz pierwsza zbliżającego się psa [U]masz chwilę[/U] żeby zająć Linki uwagę, żeby jej uwagę skupić na sobie, wtedy ją musisz wołać do siebie, wtedy pokazać jej jakiś aport, lub smakołyk, a może wystarczy że pobiegniesz w przeciwną stronę, a Linka puści się pędem za Tobą.[/COLOR][/I]
[I][COLOR=#0000ff]Jak obserwujesz swojego psa, to widzisz kiedy jest czymś mocno zainteresowany trzeba to przerwać "obudzić" go, pokazać mu coś lepszego. Jest taki moment kiedy pies się waha ( lecieć, czy nie:roll:) trzeba ten moment wykorzystać. [/COLOR][/I]

[I][COLOR=#0000ff]Nie wiem czy coś z tego Ci się przyda, wiem jak to wygląda kiedy pies rzuci się pędem i wiem, że zatrzymanie go w takiej chwili graniczy z cudem. Pozostaje jedynie długa linka lub flexi i przetrzymanie okresu "głupotki".[/COLOR][/I]


[I][COLOR=#0000ff]Moja Onisia jeśli chodzi o przychodzenie jest dość grzeczna, ale ma inne swoje "fochy"[/COLOR][/I]

[COLOR=#0000ff][quote name='AidaTola']Ach ta bostonkowa natura - czy one muszą cieszyć się na widok każdego człowieka i psa? Pierwotnie szkolone do walk a cech obronnych brak. Tole można by było ukraść z fotelem podczas snu i nawet by nie zaszczekała [/quote][/COLOR]

[COLOR=#0000ff][I]Właśnie nie jest naturą mojej bostonki cieszyć się na widok każdego człowieka,[/I] [I]no może na psa szybciej:evil_lol:. Ona jest tylko i wyłącznie moja:cool3: najbardziej obronny pies w domu:cool3:nie gryzący ale bardzo czujny. Boksery to pryszcz:eviltong:gapy, a nie psy:evil_lol:[/I][/COLOR]
[I][COLOR=#0000ff]Nawet nasz Rottweiler nie był "psem jednego właściciela" takim jak ona. Toleruje wszystkich, bardzo lubi dzieci, ale jest tylko moja, kiedy jestem w domu nie opuszcza mnie ani na krok, kiedy ktoś do mnie podchodzi jak leżę- warczy:crazyeye:,no może już nie , bo staram się głupoty u niej wykorzeniać, ale jednak jest to problem. Ona nie robi tego ze strachu,nie jest agresywna i nie jest tchurzem. Myśleliśmy już w domu nad tym jaki byłby z niej idealny pies obronny, gdyby nie jej filigranowe rozmiary :grin:, no niestety w tym wcieleniu brytanem to nie jest:razz:, ale myśli, że co najmniej jest bokserem:p[/COLOR][/I]

[I][COLOR=#0000ff]Pozdrowienia[/COLOR][/I]

Link to comment
Share on other sites

[B]AjdaTola[/B] U mojej małej cechy obronne ujawniają się tylko kiedy się czegoś usilnie domaga.
Każdego człowieka zalizała by na śmierć a do psów leci nawet kiedy ten z daleka na nią warczy.
Mam nadzieję, że minie to kiedy mała trochę dorośnie.
Co do obroży elektrycznej to widziałam kiedyś jak pies na nią reagował i było mi go strasznie żal.
Jeszcze bostonki to takie maleństwa...

[B]Ojsterek[/B]
A próbowaliście przywoływania awaryjnego na gwizdek? Dużo osób sobie go chwali.
Ja właśnie ćwiczę z Liną i nawet nam to wychodzi. Chociaż jest strasznie uparta.

Link to comment
Share on other sites

Kurczę, brzmi strasznie :/. Ja jestem wściekła jak Afra nie przychodzi na zawołanie, więc nawet nie staram sobie wyobrazić jakbym się czuła w takiej sytuacji. Na "obcym" terenie młoda zwykle grzecznie się mnie trzyma. Fakt, miewa dziwne odpały - kiedy pierwszy raz zobaczyła rowerzystę wyskoczyła za nim z taką prędkością, że się przeraziłam. Do psów też leci, do ludzi raczej nie, chyba że sami się nią zainteresują. U nas zwykle wystarcza "do mnie!". Niestety, nie zawsze za pierwszym razem, ale jak już Afra słyszy pewien ton mojego głosu ;) to przybiega od razu.

U nas właśnie problem jest z aportowaniem. Afra w ogóle nie ma ochoty przynosić zabawki. Tzn. bardzo lubi biegać za piłeczką czy patykiem, ale jak już ją złapie to zabiera i gryzie. Nie przynosi. Jeśli sama do niej podejdę i powiem "oddaj", to oddaje... ale sama z siebie raczej nie, dopiero wtedy, kiedy zaczyna rozumieć, że muszę jej znowu rzucić piłkę, żeby mogła za nią pobiec ;).

Bonita, zazdroszczę Ci takiego oddanego bostona. Afra to taka przytulanka całej rodziny i znajomych, każdego by zalizała na śmierć. Fakt, widać że nieco bardziej jest przywiązana do mnie i do mojej siostry, ale mimo wszystko... W każdym razie są tego plusy i minusy :).

Link to comment
Share on other sites

Heej :) Dziękuję za wszystkie porady i posty. [B]Bonita[/B], niestety Lina nie ma ani ulubionej zabawki ani smakołyka. Nie lubi nawet piłeczki. Jej największą motywacją jest tzw. "środowisko". Na smakołyki też się połasi ale nie zawsze.
My na nią nigdy nie nakrzyczeliśmy gdy do nas nie przyszła albo nawiała albo wróciła z ociąganiem po dłuższej chwili. Nigdy nie dostała w tyłek, choćby gazetą. Przy tych ucieczkach specjalnie napisałam, że na nią nakrzyczałam tzn. powiedziałam jej surowym tonem głosu, że jest "zły pies i będzie miała karę" ale powód jej braku posłuszeństwa na pewno nie leży w tym, że kiedyś się zraziła naszym zachowaniem :roll: No i przy tych ucieczkach ona do nas nie wróciła ani razu tylko musiałam ją odciągać a to od pieska a to od dzieci więc byłam zła i na nią fukałam po drodze na działke. Może nie powinnam ale byłam zła i zrozpaczona, bo zanim ją znalazłam to wiadomo, już mi się gardło ściskało...

Zabawy w uciekanie i chowanie znamy i stosujemy. Dzięki temu gdy chodzimy z nią po lesie co jakiś czas nas "szuka" i obserwuje. Też biegnie wtedy do nas jak szalona a my ją bardzo chwalimy. Ale nie wpłynęło to na jej posłuszeństwo. Gdy widzi innych ludzi, my się wtedy nie liczymy :shake:

Co do obserwacji, to również to stosujemy, bo tego uczyli nas na psim przedszkolu i to też działa ale nie zawsze. Czasem jest tak, że odwrócę jej uwagę i Lina zaczyna grzecznie ze mną iść po czym przypomina jej się, że tam daleko byli ludzie, odwraca się więc na pięcie i pędzi.... Problem jest właśnie w tym, że to nie zbliżający się ludzie lub psy są dla niej najatrakcyjniejsi, potrafi nawet niektórych zignorować. Ale Ci którzy są daleko dalekoo są fajni i do tych trzeba pędzić. Pisałam Wam pewnie jak zobaczyła kiedyś pieska na drugiej stronie stawu i do niego wskoczyła by dobiec do pieska? :angryy:

Nasza Lina nie jest w nikogo z nas wpatrzona jak Onisia, to my jesteśmy wpatrzeni w nią i może w tym jest problem ;)

[B]linek.ns[/B] czekam na dwa gwizdki, które zamówiłam w ubiegłym tygodniu. Już miałam jeden ale zanim zaczęliśmy ćwiczyć, odkręciła się jedna z jego części i się zgubił :/ Ale niedługo będę miała dwa, cichy i głośniejszy. Może to będzie rozwiązanie dla nas, tym bardziej, że jak piszesz, z Twoją Linką się udaje :)

Link to comment
Share on other sites

Hej hej! Witam po długiej przerwie. Ojsterek, Twój opis doskonale oddaje to, jak zachowywał się Berni jeszcze parę miesięcy temu, więc dokładnie wiem co czujesz :D
Obejrzałam filmik, który wkleiłaś - gdy Lina już jest na tym etapie pogoni za ofiarą, wołanie jej nie przyniesie dobrego skutku - wołasz ją, ona i tak nie przybiega, bo zabawa z psem/ludźmi jest dla niej samonagradzająca, przychodzisz po nią, więc jest to dodatkowo pozyskanie Twojej uwagi, choć miała Cie ehm nazwijmy to pod ogonem:) Uczy się, że nie musi reagować na Twoje przywołanie.
W przypadku takich "asertywnych" psiaków konieczne jest wypracowanie przywołania awaryjnego do perfekcji, bo czasami może ono uratować życie. Niestety by zrobić to dobrze potrzeba kilku tysięcy powtórzeń...ale sesje są szybkie, łatwe i przyjemne. Pod żadnym pozorem nie można stosować gwizdka w sytuacjach awaryjnych przed uwarunkowaniem go na 100% w warunkach bez rozproszeń (ok 5000 powtórzeń), by nie spalić tej metody przywołania. Masz jakiś opis jak to zrobić?
Po drugie, konieczna jest kontrola nad psem, do czasu aż nie nauczy się, że jeśli nie będzie z Tobą współpracować nie dostanie nagrody w postaci środowiska. Jeśli dla Liny największą nagrodą jest właśnie środowisko, to nauka powrotu na smaczki czy zabawki nie jest na tyle atrakcyjna by powstrzymać ją przed odbieganiem do psów czy ludzi, zatem z psychologicznego punktu widzenia nie są one nagrodami (smaczki i zabawki). Do sprawowania kontroli nad psiakiem najlepsza będzie długa linka (nawet 20m), ale bardzo cienka i lekka, by możliwie najlepiej sprawiała wrażenie pełnej swobody. Szeroki wybór linek jest w sklepie z linami :)) Gdy Lina namierzy psa, postaraj się pozyskać jej uwagę, zainteresować czymś, lub każ jej po prostu grzecznie siedzieć. Jeśli posłucha, w nagrodę na komendę np "przywitaj się" pozwalasz jej podbiec do innego psa.
W przypadku gdy Linka juz namierzyła i podbiega do psa (ale widzisz, że nie jest to jeszcze szaleńczy pęd, nie jest głucha na wszystko) wydajesz komendę "stój" lub "do mnie" w zależności od tego, co macie wypracowane - gdy przystaje, zwalnia lub do Ciebie wraca chwalisz ją wylewnie, mozesz dać smaczka, następnie prosisz by usiadła i w nagrodę pozwalasz podbiec do psa na komendę "przywitaj się' czy jakąś inną.
Jeśli natomiast Lina pędzi na oślep głucha na wszystko, nie warto nawet próbować przywołania (poza awaryjnym, gdy masz 100% pewność, że jest już uwarunkowane) - przydeptujesz linkę i zabierasz Linę w przeciwnym kierunku. Jednak po oddaleniu się na parenaście metrów, dajesz jej możliwość zrehabilitowania się - zawracasz w kierunku psa, do którego pędziła i jeśli Lina trzyma się blisko Ciebie (początkowo może to być tylko kilka metrów), po kilku krokach każ jej usiąść, następnie w nagrodę, na komendę pozwól jej sie pobawić. Proszenie psiaka by usiadł przed pozwoleniem mu na zabawę, może po pewnym czasie doprowadzić do wytworzenia się tzw. łańcucha zachowań i Lina, gdy zobaczy psa najpierw sama z siebie usiądzie, a następnie będzie czekać na wydanie komendy pozwalającej na zabawę.
Gdy Lina dostrzeże, że to Ty decydujesz kiedy może bawić się z psami, zacznie Cię bardziej szanować, jako źródło dysponujące wszelkimi przyjemnościami :)
Gdy na tym etapie Lina zacznie reagować na komendy, możesz skrócić linkę do 5m (by wciąż była możliwość przydepnięcia), jednak wówczas musisz mieć oczy dookoła głowy, gdyż jedna udana ucieczka może sprawić, że trzeba będzie cofnać się do poprzedniego etapu. W kolejnym etapie skracasz linkę do 5cm, która jest już właściwie tylko symbolem sprawowanej kontroli ;)
Jeśli chodzi o obroże elektryczne, to w żadnym wypadku nie można stosować ich samemu, gdyż ryzyko, które się wiąże z ich użyciem jest bardzo duże i wkurzają mnie idioci z allegro, którzy sprzedają je jako cudowny lek na wszystko. Z drugiej strony, są psy, które stosują strategię "a jak nie przyjdę, to co mi zrobisz?" i na pewnym etapie wyszkolenia, wymagają małego pstryczka, który da im do zrozumienia, że właściciel ma nad nimi kontrole, ale to już zupełnie inny temat...

Link to comment
Share on other sites

[B]dylogia[/B], tak to może zadziałać! :multi: Dzięki za radę, będziemy uskuteczniać, tym bardziej że Lina lubi tego typu zadania. Jedzenie na komendę opanowała po dwóch-trzech ćwiczeniach i nigdy się nie złamała. Lubi czekać, stoi wtedy przy misce jak posąg, przewraca tylko oczami na boki i wyczekuje na sygnał "Twoje". Szwagierka, która kiedyś się nią musiała zająć, dała jej miskę karmy ale nie wiedziała, że jedzenie działa na komendę :lol: Postawiła przed Liną miskę i zajęła się swoimi sprawami. Po około 10 minutach zauważyła, że Lina ciągle stoi bez ruchu przed michą z jedzeniem :cool1:
Kurcze mam ochotę już dziś biec do parku i tego spróbować ale przy tych upałach nie chcę męczyć ani siebie ani Linuszy. Ale to jest zdecydowanie to :multi:

Co do ćwiczeń z gwizdkiem, to jeszcze nie wiem co i jak. Chciałam poszukać jakichś ćwiczeń w internecie. Póki co czekam jeszcze na gwizdkową przesyłkę. Musimy go wprowadzić w życie koniecznie, tym bardziej, że ja kiepsko krzyczę, słabo mnie słychać :lol: a Liniasz jest taki szybki, że czasem nie ma sensu nawet buzi otwierać, bo jest poza zasięgiem mojego głosu.

Link to comment
Share on other sites

[B]Ojsterek[/B] polecam książeczkę "Aria, do mnie" J.Gałuszka.
Przywołanie awaryjne jest tam opisane etapami krok po kroku. Z tego co pamiętam są tam też zabawy na przywołanie zwykłe i propozycja rozwiązania dla wyjątkowo opornych.
Książeczka kosztuje ok 14zł i - przynajmniej u mnie - dostępna w każdej księgarni:)

Link to comment
Share on other sites

Jak już jesteśmy przy pomocach naukowych w szkoleniu to znalazłam coś takiego:

[url]http://allegro.pl/item1146998030_tresura_psa_nowosc_kurs_dvd.html[/url]

[url]http://allegro.pl/item1089671350_pozytywne_szkolenie_psow_konin_nowa.html[/url]

i zastanawiam się czy by sobie tego nie sprawić, bo po opisach brzmi ciekawie :-).

Link to comment
Share on other sites

A ja dorzucam wam filmik z przywoływaniem Linki. Chodzi o jej reakcję na cmokanie i zachęcanie "Lina, chodź do mnie" - czasem w ogóle nie podchodzi a czasem podejdzie smętnym kroczkiem. I to jest sytuacja w domu, gdy nic jej nie rozprasza, no może poza własnym odbiciem w lustrze :eviltong:.
Na komendę "do mnie" reaguje już o nieeebo lepiej. Ale póki nie opanujemy awaryjnego gwizdkowego przywoływania nie chcę na co dzień używać "do mnie" aby go nie spalić :roll:

Z filmiku wycięłam fragment mojego szwendania się po mieszkaniu, gdy Lina siedzi po komendzie "zostań".

[URL="http://www.youtube.com/watch?v=m5XdKudTywk"]Przywoływanie Linki[/URL]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='bonita'][I][COLOR=blue] Myśleliśmy już w domu nad tym jaki byłby z niej idealny pies obronny, gdyby nie jej filigranowe rozmiary :grin:, no niestety w tym wcieleniu brytanem to nie jest:razz:, ale myśli, że co najmniej jest bokserem:p[/COLOR][/I]

[I][COLOR=#0000ff]Pozdrowienia[/COLOR][/I][/QUOTE]

To są filmy z hodowli THE BEST z Węgier:
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=cGJcON2ZBiY[/URL]
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=pa2dd7b39jA[/URL]
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=6enAJwlEjIU[/URL]
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=1zsr1BJYO3U[/URL]


gdzie bostonki "bawią się" w psy obronno-zaczepne ;-)

Link to comment
Share on other sites

Filmiki z psami obronno-zaczepnymi super:-).

[B]Ojsterek[/B] książka rewelacja jak za tą cenę. Co prawda wydanie średniej jakości ale treść nadrabia za wszystko. Myślę, że każdy przed zakupem psa powinien ją przeczytać by nie popełniać błędów o których człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy.Ja tak się wciągnęłam w lekturę, że dzisiaj dojdę chyba do końca:-). A poza tym znalazłam kolejna pozycje która ciekawie się zapowiada: [url]http://www.zaklinaczpsow.pl/[/url] :-).

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...