Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moj TZ oszalal...ratunku!
Kotek sasiada pijaka ma zostac naszym lokatorem!!!
Maz sie wkurzyl bo dzisiaj mial jechac znowu do weta na zmiane opatrunku i zastrzyk a sasiad wyemigrowal, pomimo, iz umawial sie na konkterna godzine.
TZ jest wsciekly bo kotek zamkniety w domu, ten jeszcze sobie nadpisuje, ze glodny bez picia! i koniec! on jedzie po kuwete i zabiera kota! tak dluzej byc nie moze...

...jezuuu, odezwe sie pozniej co ten moj TZ wykombinowal....moze go uspokoje! ja za 4 tyg rodze a tu pies, dwa koty! szukam lokum dla siebie i dziecka :razz:

Posted

elinko, miauczer ma znizke od fundacji, gdyby taka akcja byla teraz to miauczer zostalby za darmo wykastrowany.

Fiorste, gratulacje !!! twoje dziecko jest dogomaniakiem, bo przeciez czesto siedzi na dogo z mama :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Doda, to ciachnijcie Miauczera. Kase bedziemy kombinowac dalej, ale priorytetem jest kastracja. Poszukam cos na bazarki a jak nie to kaskę bede czarowala i podesle.

A dziecko faktycznie od poczecia ma kodowana milosc do zwierzat :evil_lol:
...jeszcze tatus biegajacy za kotkami po sasiadach ;) moze w przyszlosci stworza tandem!!!

Jestem zgubiona....

Posted

fiorsteinbock napisał(a):
Caragh, a Miauczer nie znaczy terenu??

A no wlasnie nie dosc, ze zaznaczyl juz 2 torby i kilka razy podloge, to jeszcze czesto miauczal do okna... u nas na osiedlu biega za duzo kotek... teraz sie rujki koncza to i Miauczer sie troche uspokoil, ale wciaz jednak tak sie zachowuje, dlatego pisze, ze nie ma innej opcji jak kastracja i to od razu jak bedzie mozna.

Posted

To dziewczyny trzeba sie spieszyc. Kocur czesto po kastracji przestaje znaczyc teren, ale...nie musi :shake: Dlatego wazne jest aby jak najwczesniej przepeorwadzic zabieg, zeby kot nie nabral nawykow.

Czekam Kochane na decyzje, ale uwazam, ze nie ma co zwlekac :oops:

Posted

fiorste - mamy pieniadze na kastracje ale trzeba poczekac okolo 2 tyg bo co dopiero miauczerek zostal zaszczepiony :lol:
Skontaktuje sie z dziewczyna z fundacji.

Posted

Caragh napisał(a):
A no wlasnie nie dosc, ze zaznaczyl juz 2 torby i kilka razy podloge, to jeszcze czesto miauczal do okna... u nas na osiedlu biega za duzo kotek... teraz sie rujki koncza to i Miauczer sie troche uspokoil, ale wciaz jednak tak sie zachowuje, dlatego pisze, ze nie ma innej opcji jak kastracja i to od razu jak bedzie mozna.



Caragh, masz rację, że Miauczerek na oknie miauczy do kotek, ale nie tylko. Podejrzewam, że on po prostu chce wyjść na zewnątrz. W końcu jeszcze nie tak dawno biegał sobie na wolności, polował na myszy i ptaki, grzebał po śmietnikach, myszkował po piwnicach. Miauczer poznał już smak ulicy/wolności. Dlatego teraz się upomina. Jak już wspominałam, gdy moja kotka tylko wyczuje, że coś może wskórać to biega bez ustanku od okna do drzwi i od drzwi do okna rozpaczliwie miaucząc, aby ją tylko wyprowadzić na spacer. Na zewnątrz wystarczy jej 5-10 minut. Po spacerze w domu już tak nie miauczy, jest spokojniejsza. Kicia była wysterylizowana i o samca jej nie chodzi. Jednakże Miauczer jeszcze nie jest wyciachany, co dopiero był zaszczepiony, ale może warto by go też od czasu do czasu wyprowadzić na spacer na smyczy? Co myślisz o tym Caragh?

Fiorst, i co z tym kotem sąsiada? Czy Twój TZ w końcu przyniósł go do domu?

Posted

Tak...wpierw zaopatrzyl nas w druga kuwetke i inne akcesoria. Jako, ze przez ostatnie trzy dni kotek do nas przychodzil w "odwiedziny" i zeby porobic fotki do ogloszen zwierzyniec zdazyl sie poznac.

Przyniosl wczoraj Szczesciarza, ale sasiad go prosil aby nie zabierac na stale - bo on z nim sobie rozmawia itd, itd. Na razie TZ odpuscil.
Druga sprawa, ze Szczesciarz to wulkan energii i dominator. Przeganial moja sierotke Cezara, tłukli sie strasznie. Oczywisice pokazówa, ale jednak...

Ustalilismy, ze zaczynamy szukac mu domu, bo warunki obecna sa nie do przyjecia. Wczoraj Panowie imprezowali do 22! W miseczce kota zakiepowane pety...Sasiad, jak TZ bral kitka, nie chcacy (zataczajac sie) kopnął go w łepek :shake:

A tak sie zaczelo: przyblakal sie do sasiada kotek chyba 2 miesiace temu, wychodzil na dwor i wracal, az sie zadomowil. Podrzucalismy jedzenie dla niego, poniewaz ten Pan ma pewne problemy i z pieniedzmi roznie... Generalnie, czlowiek jest dobry - lubi zwierzeta i On sam nigdy by nie wyrzadzil krzywdy...no ale koledzy? nie wiem...
2 tyg temu, wieczorem kotek uciekl...szukal go Pan razem z TZ i nic. Na drugi dzien ktos przyniosl pod drzwi kotka w kartonie (nie mam pojecia kto wiedzial, ze to jego kot...). Akurat przyioslam jedzenia dla Szczesciarza a Pan pokazuje malego! Tylna łapka oskórowana, wszystko na wierzchu :shake:slabo mi sie zrobilo.
Zaraz pojechalismy do weta, ktory uznal, ze albo auto go pociągło albo wlozyc gdzies łape i zeby sie wydostac musial ją wyrwac na sile. Kitek dostal antybiotyki, z reszta do tej pory dostaje, codziennie jezdzi TZ na zmiane opatrunku, łapka sie pieknie goi. Swoja droga, stosuja AquaGel - opatrunki zelowe - rewelacja! Jeszcze z tydzien bedzie trwalo leczenie i koniec, łapka uratowana :loveu:

A to Szczesciarz, z zalozona skarpetka mojego nienarodzonego dziecka :evil_lol:
dzieki temu nie zrywa opatrunku:

Posted

Śliczny kocio z tego Szczęściarza :)

Miauczer na początku owszem chciał wyjść na dwór, na pewno tęsknił za podwórkiem. Ale to były 2 różne zachowania. Przy jednym miauczal pod drzwiami z balkonu i drapał je - teraz to się już uspokoiło. A przy drugim po prostu biega po podłodze, nie koniecznie przy oknie i miauczy. No i widzę, ze teraz gdy rujki się kończą to i Miauczer przestaje znaczyć. I to znaczenie właśnie mi bardziej przeszkadza, niż jego miauczenie, wiec to raczej drugorzędna sprawa, jaki jest jego powód ;) Miauczerek to ogólnie gaduła mała :) On o wszystko miauczy, póki nie będzie jego :D Głodny - miaaauuu, mizianko - miaaauuuu, zabawa miaaauuu, za mało uwagi - miaaauuu :evil_lol: No a oprócz tego trzeba sobie przecież jeszcze pogadać :evil_lol:
Nie mówiąc już o tym, ze wyjście z nim na smyczy jest jak na razie nierealne. Gdy tylko poczuł, ze jest "na uwięzi" położył się i udawał zdechłego kota :evil_lol: A po chwili zaczął się szarpać, wyrywać i miauczeć jakby go co najmniej ze skory obdzierali.

Posted

Piękny ten szczęściarz :loveu:

Ja bym nie wyszła na spacer z Miauczerkiem.. nie wiadomo co mu wpadnie do głowy. Przez pare mcy byl na wolności..

Napisalam smsa do Marty z miau w sprawie kastracji.
Jak bede cos wiedziała, dam znac. :loveu:

Posted

Doda_ napisał(a):
Ja bym nie wyszła na spacer z Miauczerkiem.. nie wiadomo co mu wpadnie do głowy. Przez pare mcy byl na wolności..

Dokladnie tak, dlatego ja nie bede ryzykowac jego zycia, jakby sie wyrwal i gdzies pobiegl :shake: nie do pomyslenia:shake: starczyl mi eksperyment w domu, zeby sie przekonac, ze jesli nawet w przyszlosci bedzie to mozliwe, to do spacerow z Miauczerkiem na smyczy daleka droga ;)

Posted

Wcale ta droga nie jest taka daleka. Kota można bardzo szybko nauczyć chodzenia na smyczy. I zupełnie bezstresowo. Jeżeli Caragh, kiedyś zdecydujesz się na spacery z Miauczerem na smyczy to daj znać, napiszę instrukcję jak to zrobić. ;)

Miauczer gaduła. Ten kot jest niesamowity! :loveu:

Posted

elinka napisał(a):
Wcale ta droga nie jest taka daleka. Kota można bardzo szybko nauczyć chodzenia na smyczy. I zupełnie bezstresowo. Jeżeli Caragh, kiedyś zdecydujesz się na spacery z Miauczerem na smyczy to daj znać, napiszę instrukcję jak to zrobić. ;)

Miauczer gaduła. Ten kot jest niesamowity! :loveu:


To ja poproszę taka instrukcję :-D

Posted

A marta odpisała mi.
24 listopada Miauczer móglby pojechać na kastrację
ale mam sie z nia skontaktować pod koniec tygodnia to ustalimy co i jak dokladnie.

Posted

Doda_ napisał(a):
A marta odpisała mi.
24 listopada Miauczer móglby pojechać na kastrację
ale mam sie z nia skontaktować pod koniec tygodnia to ustalimy co i jak dokladnie.

24 to juz po szczepionkach grubo ponad 2tyg. bedzie :) Ja optymistycznie wstepnie zaznaczam sobie ten dzionek na kalendarzu ;)

Elinko, kot kotowi nie rowny ;) jednemu to idzie szybciej, drugi jest uparty i juz droga sie wydluza. Ja poki co nie zamierzam z nim wychodzic na smyczy. Moze po kastracji :D sie zobaczy :)

Fiorsteinbock i jak tam TZ?:D Uspokoil sie?? :evil_lol: I jak Szczesciarz ??

Posted

[quote name='Karena']To ja poproszę taka instrukcję :-D

W takim razie odpowiem na pytanie, może i Miauczerkowi kiedyś się ta instrukcja przyda? :smile:

Karena, jeśli chcesz nauczyć kota spacerować na smyczy najpierw musisz go do tej smyczy przyzwyczaić. Kota trzeba przyzwyczaić do tego, że w ogóle ma coś na sobie ubrane. W tym celu kotu trzeba założyć szelki lub obrożę na szyję i już jej nie ściągać. Dobrze jest od czasu do czasu przypomnieć kotu, że ma coś na sobie, np. w trakcie zabawy nieznacznie pociągając za obrożę. Kot w ten sposób szybko też zrozumie, że nie ma czego się obawiać.

A gdy kot przyzwyczai się już do obroży to kolej na smycz. Po prostu trzeba przypiąć smycz do obroży i niech kot chodzi z tą smyczą całe dnie po domu. Niech ją powłóczy swobodnie za sobą ( najlepiej sprawdza się tu smycz łańcuszkowa). Trzeba tylko uważać, aby kiciuś nie oplatał się np. wokół nogi od krzesła. Kot lękliwy widząc, że coś się ciągnie za nim po podłodze w pierwszej chwili może uciec w kąt. Nie należy jednak zbytnio się tym przejmować. W końcu kiedyś z kąta wyjdzie. ( aby tego uniknąć dobrze jest wcześniej zapoznać kota ze smyczą poprzez wspólną zabawę ) Odważniejszy kot będzie chciał smycz złapać zębami. Inny znowu będzie się smyczą bawił. A to już dobry znak. W krytycznych momentach można kotu od smyczy odwrócić uwagę np. przywołując go do miski. W końcu kiedyś kot przestanie reagować na przypiętą smycz, będzie poruszać się z nią swobodnie po mieszkaniu.

A gdy kot nie będzie się już bał smyczy trzeba zacząć od spacerów z kotem po mieszkaniu. Powinno to wyglądać tak, że kot idzie sobie gdzie chce, a Pańcia krok w krok podąża za nim. Dobrze jest od czasu do czasu niepostrzeżenie i dyskretnie pokierować kota w inną stronę, czasami go zatrzymać. Trzeba zauważyć, że spacer z kotem na smyczy różni się od spaceru z psem. W przypadku miauczków obowiązuje zasada, że to kot wyprowadza Pańcię na spacer, a nie Pańcia kota. Kot wybiera sobie drogę i prędkość spaceru. Pańcia tylko dyskretnie koryguje te wybory smyczą. Inaczej można napotkać silny protest, kot zaprze się łapkami, może nawet wyszarpnąć się z obroży. Będąc już na zewnątrz należy pamiętać, aby nigdy nie ciągnąć kota na siłę do siebie. Lepiej podejść do niego i wziąć go na ręce.
Jeśli mieszkamy w mieście to na pierwszy spacer najlepiej wybrać spokojną porę dnia, z dala od ulicy i samochodów. Może to być nawet nocny spacer. Na początek kotu wystarczy posiedzenie sobie na smyczy przez chwilkę czy dwie przed klatką schodową. Później spacerowicz stanie się śmielszy, będzie przemykał od jednego okienka piwnicznego do drugiego, bo przecież tam są najciekawsze dla kotów zapachy. Zwierzak musi się przyzwyczajać stopniowo do gwaru miejskiego. Jeśli kot lubi wyglądać przez okno, to połowę drogi mamy już za sobą.

I jeszcze jedno. Jeśli będąc na spacerze zauważymy, że z impetem biegnie w naszą stronę pies, najlepiej poluzować smycz, kot szybko wskoczy na pobliskie drzewo. Ale smyczy nie należy puszczać, można pozwolić kotu wejść najwyżej tylko na pień. Ja pierwszy raz smycz puściłam...prawie godzinę stałam wtedy pod drzewem i namawiałam Kicię do zejścia. :mad: :diabloti:

Posted

[quote name='elinka']
I jeszcze jedno. Jeśli będąc na spacerze zauważymy, że z impetem biegnie w naszą stronę pies, najlepiej poluzować smycz, kot szybko wskoczy na pobliskie drzewo. Ale smyczy nie należy puszczać, można pozwolić kotu wejść najwyżej tylko na pień. Ja pierwszy raz smycz puściłam...prawie godzinę stałam wtedy pod drzewem i namawiałam Kicię do zejścia. :mad: :diabloti:

Kochana wlasnie podalas mi kolejny powod, by nie wychodzic na smyczy :evil_lol::evil_lol: U nas po osiedlu prawie kazdy pies bez smyczy lata :roll: to biedny Miauczerek non stop na drzewie siedzial :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
A Twoja kicia laskawa, tylko godzinke kazala stac :evil_lol::evil_lol:
Przy okazji, mizianko dla Kici przesylam :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...