Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

UWAGA, ZDJĘCIA PONIŻEJ SĄ DRASTYCZNE!


Nie wiem nawet od czego zacząć… Chyba od tego, że dzisiaj staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami suni owczarka belgijskiego w tragicznym stanie…

Dziś, jadąc trasą do Magdy do hotelu na trasie, po jezdni biegał przerażony pies. Na szczęście wszystkim udawało się go ominąć, ale kątem oka widzieliśmy że ma coś z łapą i nią powłóczy. Zawróciliśmy więc i nakłoniliśmy psa do zejścia z 2 pasmowej głównej ulicy Radomia.

Psiak jak mu się przyjrzeliśmy okazał się owczarkiem belgijskim. Owczarkiem, w tragicznym stanie, z łapą totalnie bezwładną, spuchniętą 2-3 razy bardziej niż pozostałe łapy, ciągnącą się po asfalcie. Z początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, że stan psa jest dużo cięższy aniżeli na to wskazywał.

Pies jak nas zobaczył, był zupełnie obojętny. Nie uciekał, ale też nie podchodził. Chodził sobie i w sumie nas olewał. Pojechaliśmy na stację, kupiliśmy kanapkę bo tylko to było. Psiak zjadł wędlinkę, chlebkiem nie był zbyt zainteresowany i sobie poszedł.
Chodziliśmy, szukaliśmy, ale wzdłuż pola, rury ciepłownicze oraz utrudniające obserwacje wszędobylskie krzaki. Psiak się wyłaniał i sobie odchodził.
Pojechaliśmy po kiełbasę i parówki, wróciliśmy ale nie mogliśmy psiaka znaleźć. Przez 2-3h próbowaliśmy cokolwiek zdziałać, ale bezskutecznie.

Pojechaliśmy do Magdy porozmawiać z ludźmi, którzy przyjechali obejrzeć potworki do adopcji. Cały czas jednak spokoju nam nie dawał fakt, że ten pies z powłóczącą łapą po asfalcie siedzi w środku pola, albo znowu biega po jezdni. Mieliśmy już wizję, że taki pies długo nie pożyje… Albo z powodu zakażenia łapy, albo z zginie pod kołami aut.

U Magdy szybko załatwiliśmy co trzeba i pognaliśmy znowu w pole, tym razem na 2 auta, gdyż Kasia z Witkiem chcieli nam pomóc. Wysiedliśmy i każdy ruszył w swoja stronę, szukać zguby.

Udało się, gdzieś w krzakach poruszył się. Więc podeszliśmy do niego z kiełbaską.
Usiadłam sobie koło niego i zaczęłam rzucać kiełbaskę. Kiełbasa okazała się lepsza i bardziej apetyczna od kanapki. Skuszony smakiem pies podchodził coraz bliżej, bliżej, brał z ręki, brał z kolan kawałki wędliny.

Wcześniej zaopatrzyłam się w śliski pasek, który miał robić za pętlę. I tak jak pies był w odległości paskowej, pasek zacisnęłam a pies szczęśliwie był na jego drugim końcu.

Jak się okazało z bliska, to łapa psa wyglądała tragicznie, spuchnięta jak bania, z otwartymi łapami, mięsem na wierzchu, kośćmi prawie wystającymi w nadgarstku. Najbardziej zastanawiająca była rana nad łokciem…

Długo nie myśląc wróciliśmy do Warszawy i od razu pojechaliśmy do kliniki.

Pies okazał się sunią, młodziutką, z gorączką, ze stadem pcheł, strasznie wychudzoną, odwodnioną i z łapką najprawdopodobniej do amputacji…

Uraz łapy wygląda na celowy, spowodowany przez człowieka, albo sunia miała coś przewiązane nad łokciem, albo wpadła w sidła. Ponieważ rana zaczęła się zabliźniać, uciskała nerwy a krew nie dochodziła do reszty łapy. Obecnie łapa jest totalnie bezwładna i bez czucia. Nie jest złamana… cały uraz jest spowodowany przez zbyt długi ucisk nad łokciem, przez zaniedbanie, przez czas, który w tym przypadku działał na niekorzyść. Obecnie ropa wyżera już kości.

W poniedziałek umówieni jesteśmy do chirurga. Najprawdopodobniej będziemy musieli amputować łapę, bo nie da się jej uratować.

Obecnie suni podajemy środki przeciwzapalne, przeciwbólowe, oczyszczamy ranę aby nie wdało się zakażenie i czekamy na poniedziałek.

Teraz sunia śpi, jest grzeczna, bez agresji, bez strachu. Wygląda na typowo domową.

Ogromnie błagam Was o pomoc. Pomoc w postaci domu tymczasowego dla niej, później w postaci docelowego.
Zwracam się także z apelem o zbiórkę funduszy na leczenie suni, na operację, oraz ewentualny hotelik – bo do schroniska na bank nie trafi.

Pomocy…

Podaję namiary kontaktowe na siebie:
0 501 797 018

Jeżeli ktoś może pomóc, robiąc bazarki, rozbijając skarbonkę, dzieląc się groszem, proszony jest o wpłaty na konto Fundacji, z dopiskiem: NA BELGIJKĘ.

AST Fundacja na Rzecz Zwierząt Niechcianych
ul. Żwirki i Wigury 1b/37
02-143 Warszawa


Nr konta:
79 1160 2202 0000 0000 8061 3463


Dane do przelewów zagranicznych:

IBAN PL

BIG BPLPW

  • Replies 78
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

O rany, piękny terwik, patrzyłyście czy nie ma chipa albo tatuażu? To ciągle rzadka rasa w Polsce (zwłaszcza terwiki, bo gronków jest więcej), może da się dojść do hodowcy, może ona się komuś zgubiła?

Posted

Na chwilę obecną weterynarz sprawdził czytnikiem, że chipa raczej nie ma.
Zajrzeliśmy w uszy i tatuażu brak. W pachwinach ciężko cokolwiek zobaczyć, ponieważ sunia ma niemiłosiernie skołtunioną sierść. Dodatkowo nie chcieliśmy jej wszystkim na raz męczyć. Na spokojnie sprawdzimy jeszcze ewentualny tatuaż.

Posted

Łudzimy się o to. Marzymy wręcz.
Niestety dziś lekarze nie dawali na to szans z uwagi na brak czucia głębokiego oraz z uwagi na czas jaki musiał minąć. :-(
Nadzieja jednak umiera ostatnia, dlatego też czekamy zbawiennie na poniedziałkową wizytę.

Marta, dzięki za jakąkolwiek pomoc.

Może jeszcze jakiś dobry DT uda się dla niej znaleźć.

Posted

Faktycznie łapa nie wygląda najlepiej:shake: Moją Gretę znalazłam w podobnym stanie, niestety jej łapy nie udało się uratować:shake:

W radomskim schronisku zostawiłam wiadomość o suni chociaż osobiście nie przypuszczam żeby ktoś jej szukał.

Trzymam kciuki za sunię !!!

A Ty Doddy jesteś super, gratuluję udanej akcji !!!!

Posted

Dzięki, że będziecie mieć na względzie sunię.
Myślę cały czas nad imieniem dla niej, ale chyba dziś jestem zbyt zmęczona aby coś mądrego wymyślić.

Sunia była bardzo zmęczona, zaraz wygląda na typowo domową bo chodzi po schodach, a teraz śpi na boku w pełni zrelaksowana.

Posted

Pralinka głównie śpi. Wstaje tylko jak nasza ONka się rusza. Pralinka strasznie Brenę naśladuje, co ułatwia nam nawiązanie kontaktu z nową lokatorką.

Tymczasem kilka fotek.








Posted

Chce cos zasugerowaćz wlasnego ogródka. Miałam w zeszlym roku mloda onke po urazie łapy w duzo gorszym stanie. TTOZ skazal ja na eutaazje a weci na amputacje. Mój znajomy wet wie, że zawsze walczę do końca i stwierdził, że obciąć zawsze zdąży. Rana mojej Elzy gniła, kości sterczały a drobnne kosteczki wyciagnelam palcami bo byly pogruchotane.
Obecnie sunia jest w nowym domku, gdy ją odwiedzam mam kłopot z pozaniem, ktora łapa miała uraz. jest troche sztywniejsza ale suka na nią staje a nawet się drapie . Wasza sunia to piękna rasowa onka, dajcie jej szanse , nie kaleczcie.
Obecnie mam psa po kontuzji z zerwanym nerwem, powinnam amputowac lecz nerw regeneruje sie do 3 mcy. Pies zaczyna ruszac palcami i stawac w miare normalnie. U innego psa nerw nie regenerowal się , amputowano ale zasuwa na spacerkach lotem błyskawicy tylko czeka dlugo na adopcje. Nikt go nie chce.

Dody , napisalam do Ciebie !

Posted

Basiu, nikt nie chce amputować tej łapy jeśli będzie jakikolwiek cień szansy na to aby sunia normalnie chodziła a nie powłóczyła łapą i ją okaleczała przy każdym kroku.
Pralinka jest diagnozowana u bardzo dobrych chirurgów. Jeśli zdarzy się cud, że jest jakaś metoda która przywróci czucie w łapie, która go od jakiegoś czasu nie ma, nie omieszkamy się podjąć walki.

Rozumiem, że sunia o której mówisz też nie miała czucia głębokiego w łapce a jednak udało się ją uratować?

Posted

Ta sunia jest taka sliczna! Czy ją ktoś wyrzucił? Aż sie nie chce wierzyc... U nas w lecznicy mielismy pieska, któremu dzieci dla zabawy załozyły gumkę recepturkę na łapę :-( wygladała podobnie :shake:

Posted

Dody, fotki pokazuje bo nasza sunia nie miała czucia wogóle. Kości wyciagałam palcami, czyścilam ranę bez żadnego znieczulenia. Suka nie miała czucia wogóle. Naciskalam opuszki palców aby powrocilo krążenie, to trawalo ok 2 mcy.

Nie chcę nic sugerować, udawać madrą ale sa przypadki , gdzie medycyna nie zna wytlumaczenia.

Posted

Pralinka jest cudna ! Jaka ona musiała być zmęczona tułaczką i bólem...
Mam nadzieję, że weci nie pośpieszą się z amputacją - na to jest zawsze czas. No i warto skonsultować u kilku specjalistów.
Doddy nie da jej zrobić krzywdy :shake:.

Posted

Zapomialam napisac o mojej labce, ktora nie miała czucia w ogole, tyl ciagneła , nie trzymala kału. Pojechała do niemiec, była na wózku.Nikt w Polsce nie dawal jej szansy. Saba pojechala do niemiec. Dostalam filmik, Saba chodzi !!!!
Przepraszam , juz nie zasmiecam watku Pralinki .
Dody zapomiała wkleic fotki, gdzie pokazana jest rana w dniu jak sunia do mnie przyjechala. Kości, ścięgna na wierzchu, martwica.Czucia zero.

Posted

Jesteśmy po wizycie.
Dla doktora łapa wygląda na stary uraz, po złapaniu we wnyki.
Jest to stare i nerw promieniowy w całej łapie zupełnie umarł. Czucia nie ma i nie będzie. Nie ma szans na wyleczenie ani zrobienie np. kosmetyki by łapa została bez ciągłego okaleczania nadgarstka i tworzenia się na nim ran.
Niestety pozostaje amputacja łapki.
Pralinka jest drobna, więc spokojnie bez łapki sobie poradzi i pewnie niebawem będzie śmigać szybciej niż nasze pitbulle.

Zabieg odbędzie się niebawem, obecnie sunia dostała leki przygotowujące przed operacją.

Koszt operacji to 450zł (z narkozą + kołnierzem).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...