Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Maga100']Jeżeli przybędziesz przed końcem grudnia, to zapewniam cię, ze nawet jak Debe będzie miała mordercze zamiary, to zdążysz spokojnie uciec... I jeszcze w międzyczasie wypijesz herbatę :diabloti:

:roflt::roflt::roflt:

[quote name='Maga100']mój też się zgłosił. Szkoda tylko, że nie ma go zwykle w domu, jak Tadzio idzie spać :diabloti:

:evil_lol: jak na razie mój więcej czasu przebywa w domu, więc mogę mieć nadzieję że będzie pomagał :p nawet podstępnie pozwoliłam mu zrobić w jednym pokoiku (docelowo Juniora) biuro, gdzie będzie mógł spokojnie pracować :diabloti: ...do czasu :evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='Maga100']
Jeżeli przybędziesz przed końcem grudnia, to zapewniam cię, ze nawet jak Debe będzie miała mordercze zamiary, to zdążysz spokojnie uciec... I jeszcze w międzyczasie wypijesz herbatę :diabloti:


jest coś we mnie - jak to mówił klasyk Nikodem Dyzma :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='clockwork']mamuśki :razz::razz: co matka karmiąca może brać na ból gardła i kaszel ???
w aptece dali mi Stodal, ale znając apteki.... w tej dali to a w drugiej powiedzą że to nie... a to.... :roll:

może coś z autopsji poradzicie???[/QUOTE]Tantum verde w areozolu;)

Posted

[quote name='clockwork']mamuśki :razz::razz: co matka karmiąca może brać na ból gardła i kaszel ???
w aptece dali mi Stodal, ale znając apteki.... w tej dali to a w drugiej powiedzą że to nie... a to.... :roll:

może coś z autopsji poradzicie???[/QUOTE]

Na suchy kaszel dobrze działa siemię lniane...

  • 2 weeks later...
Posted

No to pewnie tym pytaniem rozpętam na wątku kolejną burzę, ale rozmawiałam dzisiaj z koleżanką. Z obawy przed wirusem A/H1N1
przestała posyłać swoich dwóch bliźniaków do przedszkola. Dogomamy przedszkolaków, co Wy na to? :razz:

Posted

[quote name='elinka']No to pewnie tym pytaniem rozpętam na wątku kolejną burzę, ale rozmawiałam dzisiaj z koleżanką. Z obawy przed wirusem A/H1N1
przestała posyłać swoich dwóch bliźniaków do przedszkola. Dogomamy przedszkolaków, co Wy na to? :razz:

[FONT=Arial]a to na to że moje przedszkolaki przychodzą do przedszkola , mamy tylko zwracać uwagę jeśli dziecko ewidentnie źle się poczuło w ciągu dnia ,na co zresztą ZAWSZE się uwagę zwracało , więc u nas rodzice spokojnie podeszli do sprawy [/FONT]

Posted

Alicja napisał(a):
[FONT=Arial]a to na to że moje przedszkolaki przychodzą do przedszkola , mamy tylko zwracać uwagę jeśli dziecko ewidentnie źle się poczuło w ciągu dnia ,na co zresztą ZAWSZE się uwagę zwracało , więc u nas rodzice spokojnie podeszli do sprawy [/FONT]


no tak, ale obserwacja nie uchroni dzieci przed wirusem. :roll:

Posted

elinka napisał(a):
no tak, ale obserwacja nie uchroni dzieci przed wirusem. :roll:


[FONT=Arial]nie dajmy się zwariować ...
a po to obserwacja , by dzieci które są osłabione za wczasu rodzice zostawili w domu bo one są bardziej narażone na wszelkie ...WSZELKIE infekcje czy inne zarazy ... poza tym ludzie złoci ...silny organizm zwalczy .... a słaby zwykła grypa dobije [/FONT]

Posted

[quote name='ludwa']nic przed wirusem nie uchroni. Chodzicie do pracy, możecie przynieść zarazę do domu...Nic tylko zamknąć się w domu do lata, bo inaczej ciągłe ryzyko...

[FONT=Arial]dokladnie ...mój syn sugeruje zakup maski p/gaz typu słoń :diabloti:[/FONT][FONT=Arial]tudzież inne odzienie ochronne :evil_lol:[/FONT]

Posted

ludwa napisał(a):
nic przed wirusem nie uchroni. Chodzicie do pracy, możecie przynieść zarazę do domu...Nic tylko zamknąć się w domu do lata, bo inaczej ciągłe ryzyko...


To samo jej powiedziałam, ale koleżanka do pracy nie chodzi, a chłopaków wolała zatrzymać w domu.

Posted

o jeżu kolczasty temat "swińskiej grypy" ostatnio mnie przybija :shake:
przedostatnie kilka dni spędziłam w szpitalu we wtorek przyjeli dziewczynę na patologie ciąży w środę po testach wyszło, że ma całe aha i ocho czyli świńską :shake: pierwsze godziny leżała z innymi ciężarówami na sali oczywiście po testach została zrobiona jej izolatka (nie nie przewieźli jej do zakaźnego)
Nikt od niej sie nie zaraził (chociaż współczuję tym dwóm co z nią lezały)
nie było odwiedzin - są oddziały na KTÓRYCH powinny być odwiedziny - wiele dziewczyn źle znosiło pobyt na Pato bez osoby bliskiej.
W szędzie w koło panika strach i terror. I co mnie rozwalało słuzby medyczne wchodziły do niej w maskach i w swoich kitlach (w warunkach zagrożenia wchodzi się w kitlach, czepkach, maskach jednorazowych i wirzuca przed wyjściem z sali) maski oczywiście zostawały na szyjach personelu :evil_lol:
KTG najpierw jechało po oddziale a potem było u ów dziewczyny (powinna mieć "własne")
termometr i mały ktg do szybkich brzuszków też był "wspólny"
ale my miałyśmy zakaz wychodzenia na korytarz REWELACJA zważywszy, że USG na ktore powadzili mnie w czwartek jest w PRZYCHODNI czyli przeszłam pół szpitala i siedziałam z innymi potencjalnie chorymi :evil_lol:

szkoda, że nikt nie zainteresuje się powikłaniami "zwykłej" grypy. I młodymi osobami, które ladują na wózkach inwalidzkich..........

I wiecie co jak już wylewam żale po raz kolejny na ten temat, który w tym roku mnie osobiście dotknął to czemu nie mówi sie juz o kurzej grypie i chorobie wściekłych krów :shake:

MEDIA :angryy:

Posted

u mnie ostatnio dosc chorobowo... od zeszlego poniedzialku 1,5 roczny syn mial jelitowke i zapalenie gornych drog oddechowych. w czwartek wyladowal w szpitalu z mezem - mi nie pozwolili zostac bo zlapalam grype... mialam prawie 40 stopni goraczki i bylam w domu zupelnie sama. bylam u lekarki, ktora stwierdzila ze moge jechac na sor do jednego ze szpitali w krakowie(bo tylko jeden szpital w takiej miescinie dniagnozuje swinska :roll:) ale nie ma to wiekszego sensu bo to itak nic nie zmieni, swinska czy nie, a czeka mnie jakies 6 godzin czkania... w miedzyczasie moj malzonek dostal na pediatrii rota... kiedy tylko lekarka stwierdzila ze juz nie zarazam (mialam antybiotyk) zmienilam meza przy dziecku, on odchorowywal swoje w domu. wyszlismy w ten czwartek, przedwczoraj rota dopadl mnie, z taka moca ze wyladowalam wczoraj w nocy na ratunkowym. do czego zmierzam - te wszystkie zarazy pochodza glownie ze zlobka, na pediatrii tez przeciez lezaly dzieci ktore nie zarazily sie w domu... teraz jeszcze zostaj z dzieckiem w domu ten tydzien i chce jeszcze zeby w przyszlym nie chodzil do zloba. Paweł jest przezroczysty doslownie, bardzo go oslabila ta choroba. nie wiem co mam robic, najchetniej zostalabym z nim w domu, ale dopiero co wrocilam do pracy, a w styczniu redukcja etatow :placz:
ja rozumiem ze wychowawczynie maja ograniczone mozliwosci, przeciez nie wystawia chorego malucha na balkon zeby nie zarazal innych dzieci. wszystkiemu winni sa egoistyczni,niepowazni rodzice, ktorzy przyprowadzaja chore dzieci do placowek. umowmy sie - miejsc w panstwowym zlobku nie dostaja dzieci biznesmenow czy dyrektorow w wielkich korporacjach gdzie wymagana jest absolutna dyspozycyjnosc. kiedy odbieralam Pawła ostatnio ze zlobka, juz z objawami przeziebienia, razem z nami wychodzila Maja, chora jak cholera, nie wierze ze mamusia nie zauwazyla tego rano :angryy: i jeszcze tekst: no w koncu chyba musimy isc do tego lekarza :angryy: ja nie wiem czy taka paniusia sobie zdaje sprawe ze dzieki jej postepowaniu w tym tygodniu rozchorowalo sie jeszcze 30 dzieci z grupy (na 35 chodzilo 4) w tym moj syn ktory wyladowal w szpitalu. pomijam cierpienie dziecka, ktore jest najgorszym skutkiem, ale oprocz tego pochorowalismy sie my i znieslismy to duzo gorzej. do tego ponad 400 zl na leki dla 3 osob nam poszlo w tym miesiacu, stowe musialam zaplacic za pobyt w szpitalu, a pensje bedziemy mieli niezle obciete za l4 :angryy:

Posted

Perfi napisał(a):
wszystkiemu winni sa egoistyczni,niepowazni rodzice, ktorzy przyprowadzaja chore dzieci do placowek. umowmy sie - miejsc w panstwowym zlobku nie dostaja dzieci biznesmenow czy dyrektorow w wielkich korporacjach gdzie wymagana jest absolutna dyspozycyjnosc. kiedy odbieralam Pawła ostatnio ze zlobka, juz z objawami przeziebienia, razem z nami wychodzila Maja, chora jak cholera, nie wierze ze mamusia nie zauwazyla tego rano :angryy: i jeszcze tekst: no w koncu chyba musimy isc do tego lekarza :angryy:


1. wspołczuje szpitalnego rota jest okropny :shake:
2. do szpitala jak leżałam przychodzili chorzy tatusiowie pod drzwi na widzenia! więc czy będzie siedział na korytarzu czy 10 minut czule całował żone to nie ma znaczenia jak ma być chora to będzie ona i cała reszta - czyli LUDZIE NIE MAJA wyobraźni
3. w prywatnym jest tak samo ja w państwowym - oddac nie widzieć martwic sie jak zadzwonią :shake: - nie ze swojego doświadczenia a z doświadczenia pacjentów którzy przychodza do naszej przychodni i ciągle któreś dziecko im choruje i koleżanki, której syn na szcęście niczego nie lapie ale jak go odbiera z prywatnego to słyszy o incydentach z dnia dzisiejszego :shake:

i znowu profilaktyka a nie zamykanie i trochę wyobraźni :shake:
w szpitalu historia zasłyszana. Przyjechał chory z podejrzeniem świńskiej grypy pani w rejestracji go odeslala na drugi koniec Wawy. Pan mówi, że nie ma auta i jak ma tam dojechac - oczywiście środkami komunikacji miejskiej! Pan pozyczył długopis na zapisanie adresu pani przyjąć go spowrotem nie chciała. I gdzie wyobraźnia :shake:

Posted

o mój ulubiony temat:diabloti: grypa:cool3:
media nakręciły jak zwykle panike:shake: była już ptasia grypa, ludzie panikowali jak im gołąb siadł na balkonie- ja wtedy w lublinie na stancji karmik wystawiłam:diabloti:
była już krowia grypa- ludziska sie przerzucili na modyfikowane genetycznie sztucznie pędzone kurczaki:diabloti: a i mleka się nie piło a co:diabloti:
teraz jest ta nowość...szkoda, że nie mówi się ogólnie o grypie jakie potrafi mieć skutki tylko travia wszyscy o tej nowości- zabiłą juz dwie osoby w Polsce...yhy no tak ale czy ptasia i krowia grypa zniknęły? nie po prostu przestano o nich mówić...

a mój TZ 3 lata temu złapał zwykłą grypę...nie miał żadnych objawów ZADNYCH poza temperaturą bardzo wysoką która utrzymywała się bardzo długo...rodzinna zmieniała mu antybiotyki zmieniała aż w końcu wylądował w szpitalu z zapaleniem mięśnia sercowego- CUD to właściwie słowo...on był jedną nogą po tamtej stronie, szukano już mu serca do przeszczepu, życie uratowała mu pewnego dni ajedna lekarka która przejęła jego przypadek, zmieniła natychmiast wszystkie leki i kazała się modlić...TZ żyje i nie ma śladu w sercu co się praktycznie nie zdarza żeby nieczynność serca cofnęła się całkowicie...
podsumowując ja się nie boję, że złapię tą czy inną grypę...boję się że trafie na jakiegoś konowała który tego nie rozpozna i zabije mnie niewłaściwym leczeniem:angryy:

Posted

tia, mój Dziadek miał mniej szczęścia. Zmarł na ZWYKŁĄ grypę, w wyniku właśnie zapalenia mięśnia sercowego. Ani ptaki ani krowy ani inne cuda potrzebne nie były. A wcześniej tylko "na kolana" chorował:roll:

Posted

nawet mi nie mówcie o rodzicach posyłających dzieci do żłobka chore... :angryy:
Mój młody nigdy mi nie chorował... a teraz ?? odkąd poszedł do żłobka, to właściwie jeszcze nie wyzdrowiał.. Miał już 3 razy zapalenie krtani.. Raz leżeliśmy nawet w szpitalu :(
I tak we wrześniu był całe 5 dni w żłobku, w październiku to samo a w listopadzie jeszcze nie był i chyba już nie pójdzie, bo znów ma zapalenie krtani.... :placz:
płacić 200 zł muszę cały czas.. czy chodzi czy nie.. a żyjemy z jednej pensji
a mój tż nawet nie ma jak szukać pracy bo musi z nim siedzieć w domu :(
Ja się wkurzyłam na maxa, kiedy pani na grupie mi powiedziała, ze jak dziecko jest ewidentnie chore, kaszle , ma katar, i one mówią matce, żeby przyniosła zaświadczenie o zdolności do żłobka to one takie zaświadczenie przynoszą, no normalnie mi ręce opadły... to jak te dzieci mają być zdrowe jak taka kretynka przyprowadzi chore dziecko na grupę..
A mnie to kuźwa za przeproszeniem wali, ze taka jedna z drugą nie ma co z nim zrobić w domu.. JA TEZ NIE MAM, i co??
powiem szczerze, ze mam dość tego żłobka.....

Powiedziałam dyrektorce, że ja w tej kwestii jestem egoistką.. nie interesuje mnie to, że inna matka nie ma co zrobić z dzieckiem... ja też nie mam i co???

Ja nie rozumiem tych matek, co puszczają dzieci z infekcją do żłobka... przecież to niebezpieczne dla maluchów...
dziecka pd kloszem nigdy nie trzymałam.. np odkąd tylko się nauczył chodzić , chodzi na boso, bez skarpet.. lato-zima ..nie mam już siły z nim o to walczyć..... i jakoś tak odporność chyba miał... ale nie wyrażam zgody, żeby kosztem czyjegoś pójścia do pracy MOJE dziecko chorowało..
Nie ma co porównywać zwiększonej zachorowalności dzieci w żłobkach, do ewidentnego zaniedbania przez panie, które pozwalają, aby chore dzieci siedziały żłobku...

ehhhh wkurzyłam się normalnie....:angryy:

Posted

[FONT=Arial]...no to teraz sobie wyobraźcie jakie słowne dysputy słysze jak przy odbiorze zarządzam dla dziecka na dzień nastepny wizyte u lekarza , bo dziecko ewidentnie chore i nie chce aby zaraził inne dzieci i mnie :mad:... i najczęściej słysze jeszcze teksty typu...on tylko troche kaszlał , albo ..miał mały katarek ...a z nosa leci ślizgawica :angryy:...poza tym nie raz wzywałam rodzica po 2-3 godzinnym pobycie dziecka w przedszkolu gdzie okazuje sie ze takowe ma gorączkę .... a w rozmowie z dzieckiem okazuje sie że dostało rano tableteczke bądź syropek , żeby zbić nocną gorączkę :mad:[/FONT]

Posted

[quote name='Alicja'][FONT=Arial]...no to teraz sobie wyobraźcie jakie słowne dysputy słysze jak przy odbiorze zarządzam dla dziecka na dzień nastepny wizyte u lekarza , bo dziecko ewidentnie chore i nie chce aby zaraził inne dzieci i mnie :mad:... i najczęściej słysze jeszcze teksty typu...on tylko troche kaszlał , albo ..miał mały katarek ...a z nosa leci ślizgawica :angryy:...poza tym nie raz wzywałam rodzica po 2-3 godzinnym pobycie dziecka w przedszkolu gdzie okazuje sie ze takowe ma gorączkę .... a w rozmowie z dzieckiem okazuje sie że dostało rano tableteczke bądź syropek , żeby zbić nocną gorączkę :mad:[/FONT]
[FONT=Century Gothic]Rodzice bywają nieodpowiedzialni,- na prawdę.!:mad:Mnie ten temat wkurza jak diabli. Dlaczego moje dziecko ma chorować ( ja staję na głowie co by było zdrowe:angryy:) bo jakas mamusia nie ma czasu iść z dzieckiem do lekarza:angryy:[/FONT]

Posted

ja nie rozumiem tylko jednej rzeczy w tym zachowaniu rodziców dzieci chorych. Bo to, że dziecko chore "szkodzi" dziecku zdrowemu to ów rodzice maja w doopie i ok ale takie zachowanie jest niebezpieczne DLA ICH WŁASNYCH dzieci :shake: i dlaczego to tez mają w d......:shake:
no ale ludzie mnie nie przestają zaskakiwać i chyba nigdy nie przestana a jak przestana to znaczy, że umarłam :p

Posted

dbsst napisał(a):
ja nie rozumiem tylko jednej rzeczy w tym zachowaniu rodziców dzieci chorych. Bo to, że dziecko chore "szkodzi" dziecku zdrowemu to ów rodzice maja w doopie i ok ale takie zachowanie jest niebezpieczne DLA ICH WŁASNYCH dzieci :shake: i dlaczego to tez mają w d......:shake:
no ale ludzie mnie nie przestają zaskakiwać i chyba nigdy nie przestana a jak przestana to znaczy, że umarłam :p


[FONT=Arial]oj ja też nie :shake:
a weźcie takie zajście ...chłopiec po śniadanku narzeka na ból brzuszka ...pytam , a w domku cie bolał ...TAK , ale mama dała tabletki ...a może chcesz kupke ....teraz nie ale w domu miałem sraczke:diabloti:i żygałem w nocy :diabloti:... dziecko kłade na dywanie ide dzwonić w międzyczasie dziecie za żyguje pół sali a mama przez telefon wmawia że troszke sie źle czuł , ale ona myślała że zmyśla bo ona aktualnie pojechała na zakupy i nie ma jej ani w domu ani w pracy :diabloti:

uwierzcie to nie są przypadki odosobnione :shake:[/FONT]

Posted

[quote name='Alicja'][FONT=Arial]oj ja też nie :shake:
a weźcie takie zajście ...chłopiec po śniadanku narzeka na ból brzuszka ...pytam , a w domku cie bolał ...TAK , ale mama dała tabletki ...a może chcesz kupke ....teraz nie ale w domu miałem sraczke:diabloti:i żygałem w nocy :diabloti:... dziecko kłade na dywanie ide dzwonić w międzyczasie dziecie za żyguje pół sali a mama przez telefon wmawia że troszke sie źle czuł , ale ona myślała że zmyśla bo ona aktualnie pojechała na zakupy i nie ma jej ani w domu ani w pracy :diabloti:

uwierzcie to nie są przypadki odosobnione :shake:[/FONT]
[FONT=Century Gothic]Booszzz jakbym chwyciła za wszarz to normalnie łeb bym urwała przy samej doopie:angryy:[/FONT]

Posted

poprostu rece opadają... szlag mnie trafia, bo trafiłam do takiego żłobka, ze poprostu tam mają w dupie wszystko....
ale ponoć w prywatnych żłobkach jest gorzej .... ponoć rodzice tam oddają dzieci wraz z woreczkiem leków do podawania :stupid:... gdzie ci rodzice mają głowę????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...