Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zofia.Sasza napisał(a):
Tam oprócz guza jest stan zapalny. I opuchlizna. Na to jest antybiotyk :placz:


Byłoby bosko jakby w tym wszystkim okazało się, ze dni Ajaksa wcale nie są takie policzone. Ten pies to symbol na miarę Dżeka.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted


Jestem sobie pies Ajaks. Lubię spacerki. Olewam drzewka ;)


Lubię się przytulać! Kocham ludzi! Zawsze mówiłem, że są dobrzy :loveu:


Głaszczą, drapią pod bródką... Dobrzy jak nie wiem co :loveu:


A jak zrobię qooo... to zaraz sprzątają :crazyeye: To tak w ogóle można? Nie wiedziałem.


Ach ile tu ciekawych zapachów!

Posted


A tak mi się oczka śmieją :lol:


Przystojniak ze mnie, prawda?


Koleżanka! Koleżanka! :loveu: Puśćcie mnie do koleżanki!


No czemu stoimy? Ja chcę iść dalej!


A jak się rozpędzę, ciężko za mną nadążyć :evil_lol:

Posted


Schody?


Schody mi niestraszne!


A tu mam swoje posłanko i miseczki. Tylko dla mnie :crazyeye::lol:


Już idziecie? Ale jutro też będzie spacerek, prawda? :loveu:

A tu się pobawiłam photoshopem. Tak wyglądałby Ajaks, gdyby nie źli ludzie :-(

Posted

USG jamy brzusznej to bardzo dobry pomysł ....
Przy nowotworach często podaje się antybiotyki celem opanowania towarzyszącego guzom (i przez nie wywołanego) stanu zapalnego), ale antybiotyk nowotworu nie pokona ....
To doraźne, ale i zarazem konieczne działanie ......
Moja Brenda z nowotworem też dostawała m.in antybiotym kiedy nastąpiło krwawienie z jelita, wywołane obecnym tam guzem.
No cóż, poczekajmy. Ważne że już jest leczony, pod opieką i obserwacją.
Taki kochany pies.
Wiecie, rozważam zabranie go na DT ale nie wiem czy dam radę to psychicznie wytrzymać.
Rok temu w czerwcu odeszła Brenda z nowotworem, w styczniu moja ukochana niepełnosprawna Bonusia.
Człowiek niby wie, że to "tylko" działanie i opieka paliatywna ale w głębi duszy zawsze jest nadzieja i w ślad za nią wypruwanie żył a optem straszny ból. Takie poszkodowane kocha się najbardziej.

Posted

ewa36 napisał(a):
A on może normalnie oddawać mocz ?
Czy to co jest widoczne na zdjęciach to jego siurczek ? :crazyeye: :-(


Niestety tak. Mocz może oddawać. Czy to da się jednak usunąć stwierdzimy po kolejnej konsultacji (za 6 dni). Raczej jest to guz nieoperacyjny :-(

Posted

zobaczymy, jaka będzie pełna dizgnoza.
A potem zadecydujemy o ewentualnym DT.
Będziecie mnie potem zbierały du kupki jak po odejściu Bonusi.
ale płacz i rozczulanie nad sobą nie są najważniejsze w obliczu takiego cierpienia. Samotnego cierpienia, bo dochodzące Ciocie choć kochane i oddane to nie to samo, co dom, własna przystań.
Jest to zwłaszcza bardzo ważne w śmiertelnej chorobie, bo to jest najwięcej co można dać i zarazem nic więcej już nie można.
Naprawdę, jak patrzę na takie stworzenia jak ten psiak to łatwiej mi się otrząsnąc po Bonusi. Nad nią nie ma powodu do płaczu. Była kochana i wiedziała o tym.
Niech ten biedak też odnajdzie swój ostatni port.

Posted

[quote name='ewa36']USG jamy brzusznej to bardzo dobry pomysł ....
Przy nowotworach często podaje się antybiotyki celem opanowania towarzyszącego guzom (i przez nie wywołanego) stanu zapalnego), ale antybiotyk nowotworu nie pokona ....
To doraźne, ale i zarazem konieczne działanie ......
Moja Brenda z nowotworem też dostawała m.in antybiotym kiedy nastąpiło krwawienie z jelita, wywołane obecnym tam guzem.
No cóż, poczekajmy. Ważne że już jest leczony, pod opieką i obserwacją.
Taki kochany pies.
Wiecie, rozważam zabranie go na DT ale nie wiem czy dam radę to psychicznie wytrzymać.
Rok temu w czerwcu odeszła Brenda z nowotworem, w styczniu moja ukochana niepełnosprawna Bonusia.
Człowiek niby wie, że to "tylko" działanie i opieka paliatywna ale w głębi duszy zawsze jest nadzieja i w ślad za nią wypruwanie żył a optem straszny ból. Takie poszkodowane kocha się najbardziej.



Ewo, znam Cię z wątku Boni, który trochę podczytywałam, ale nie śmiałam nic napisać. I po tym Twoim wpisie (niezależnie od tego jak sytuacja się dalej potoczy) muszę się zgodzić w 100% z Erazm i Isadorą - jesteś niesamowitą kobietą!

Posted

Wróciłam z Kosiarzy.
I wiecie co? - ten niedobry Ajaks mnie oszukał :evil_lol:
Poszliśmy sobie na spacerek mijając w poczekalni czarną labradorkę. Przeszliśmy na drugą stronę Wilanowskiej pod drzewka, było kilkakrotnie robione siusiu, kupka, git. Ale on siada, patrzy w stronę lecznicy, popiskuje, w czasie spacerowania ciągle nawraca do świateł. Ja w panice, że coś mu jest, jeszcze jego kulenie na prawą tylną łapę dodatkowo mnie niepokoi. Mówię, no dobra, spacerek krótki był, ale jak masz mi tu paść to wracamy. Prawie ciągnie mnie do kliniki :cool3: a w poczekalni w dyrdy do labradorki :crazyeye:Kiedy go zabrałam od niej, bo biedaczka przed operacją głupiego jaśka dostała, zaczął popiskiwać i uwalił się przy schodach, czyli na z góry upatrzonej pozycji :eviltong:.
Wcale nie chciał do pokoju, gdzie mieszka - Dżidżi Amoroso jeden :diabloti:
Bardzo się z tego ucieszyłam, bo duch w chłopaku nie złamany i zdrówko chyba też tfu! tfu!nie takie najgorsze.
Dostał dry-beda od moich flatek, żeby sobie elegancko na suchym leżał. Takiego z drugą stroną antypoślizgową, więc jest nadzieja, że na kamieniu nie będzie leżał :multi:
Lubią go tam strasznie, wyprowadzają często na spacerki, głaszczą, łapę podają :loveu:
Niestety, mój kurczak z warzywami i ryżem poszedł do lodówki bo Ajaksik ma głodówkę przed biopsja, której będzie dziś poddany. Dr Bisennik go spremedykuje, pobierze wycinek i jeszcze jakieś komórki, obejrzy bardzo dokładnie - trzymajcie kciuki, żeby oględziny wypadły dobrze dla chłopaka!!!
Będę u niego w piątek znowu, no chyba że jakiś alarm to mogę jutro przed południem.
Zuzel z Miau dała mi przy okazji pudełko preparatu witaminowego dla szczeniaków, szelki i smyczkę - zabiorę to w sobotę do Boguszyc, dobra?

Posted

ewa36 napisał(a):
zobaczymy, jaka będzie pełna dizgnoza.
A potem zadecydujemy o ewentualnym DT.
Będziecie mnie potem zbierały du kupki jak po odejściu Bonusi.
ale płacz i rozczulanie nad sobą nie są najważniejsze w obliczu takiego cierpienia. Samotnego cierpienia, bo dochodzące Ciocie choć kochane i oddane to nie to samo, co dom, własna przystań.
Jest to zwłaszcza bardzo ważne w śmiertelnej chorobie, bo to jest najwięcej co można dać i zarazem nic więcej już nie można.
Naprawdę, jak patrzę na takie stworzenia jak ten psiak to łatwiej mi się otrząsnąc po Bonusi. Nad nią nie ma powodu do płaczu. Była kochana i wiedziała o tym.
Niech ten biedak też odnajdzie swój ostatni port.


Ewa nie zależnie od decyzji jaką podejmiesz (a przyznam ze zrobiłabym ogromne uff gdyby była na tak) to... co ja będe mówić wiesz co myślę o Tobie. Respect, szacun po tysiąckroć.

Cioteczki czy mogłabym pomysleć weekendowo o odwiedzinach Ajaksa?

Posted

[quote name='teapot']


Ewo, znam Cię z wątku Boni, który trochę podczytywałam, ale nie śmiałam nic napisać. I po tym Twoim wpisie (niezależnie od tego jak sytuacja się dalej potoczy) muszę się zgodzić w 100% z Erazm i Isadorą - jesteś niesamowitą kobietą!

Ja też tamten wątek czytałam i ryczałam. I też nie miałam odwagi napisać niczego sensownego. Jestem kolejną osobą, która uważa Cię za bohaterkę. Jesteś wielka sercem. Oddaję gigantyczny szacunek

Posted

Nie żebym zapomniała o reszcie wspaniałych Ciotek. Jesteście bezkonkurencyjne. I tak jak któraś z Was tu wspominała o atmosferze na miau tak i ja Was podziwiam, że można zrobić dużo bez przykrych słów, przepychanek itd.
Wielkie uszanowanie dla tego co robicie.

Możecie liczyć na moją skromną pomoc, dajcie tylko znać :)

Posted

Dziękuję Dziewczyny ......
Przymierzałam się wcześniej do zabrania ONki Toli, która jest u Cioci Ewusek (czyli pod świetną opieką) ale Tola jest sprawna i zdrowa, nie licząć początkowej fazy zwyrodnienia - w każdym razie w porównaniu z Ajaksem to niebo a ziemia a nadto wydląda na to, że przynajmniej na razie Tola zostaje tam, gdzie jest :lol:
Ciocia Ewusek nie zamierza się z nią rozstać :cool3: toteż konfliktu interesów nie ma .......
Bardzo wiele zależy od dokładnej diagnozy a myślę, że jednak w Warszawie są o wiele większe możliwości niż w Szczecinie. Tu bym po prostu realizowała to, co zostanie dokładnie ustalone.
Niech go najpierw dokładnie zbadają.
Czekamy na wyniki histopatologii.

Posted

Ale wieści:loveu:, mam nadzieję, że się zdecydujesz, Ewo:loveu:. Cudny psiak.
Byłam u niego ale trafiłam na okropny młyn, operacje, tlumy ludzi, konsultacje, nie bylo warunków do siedzenia.
Jestem dobrej myśli, a co tam.

A propos siusiania, dobrze, że nie ma z tym kłopotów ale gdyby nie daj Boze tak sie stało to jest wyjście. Mój onek miał nowotwór prącia- wielka rzadkość, nie mógł siusiać i dr Galanty właśnie usunął mu prącie a wyszył na zewnątrz cewkę i psiak siusiał jak dziewczynka podnosząc przy tym nogę " po męsku". Wbrew pozorom nie była to jakaś szczególnie trudna czy droga operacja i Mafik szybko doszedł do siebie a miał 11 lat.

Posted

Myszko, to krzepiąca wiadomość. Tylko że w Szcecinie raczej nikt takiej operacji nie przeprowadzi :shake: chyba ....
Chodzi o to, że moja rodzina po śmierci Bonusi naprawdę miała problem żeby przywrócić mnie do pionu i do żywych. Boją się kolejnej takiej sytuacji i nie chcą raz jeszcze przez to przechodzić. Rozmawiam z nimi.
Na razie i tak psinek musi zostać w klinice.

Posted

Dopiero dotarłam na wątek. Jesteście wielkie. To właśnie tacy ludzie jak Wy przywracają mi wiarę w człowieka. Ajaks spędzi dzięki Wam najlepsze chwile swojego życia! Trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki badań i biopsji!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...