Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z ulicy Żabiej do lasu na Pietraszach....mały, niewidomy staruszek:crazyeye::crazyeye::crazyeye:.Macie rację, szczęście w nieszczęściu, bo w lesie czekała go powolna, okrutna śmierć głodowa....

  • Replies 150
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dla tych, którzy mogą pomóc ogłaszać przykładowy tekst:
[FONT=Times New Roman]Pies po przejściach… Samotny, stary, prawie niewidzący trafił kiedyś do schroniska… Przeżył szok, gasł, nie miał po co żyć… Ale serce nie sługa, dalej na przekór biło… Trwało to długo i nikt już nie liczył na cud, ale w końcu zabłysła dla niego iskierka nadziei. Szczęście miało się do niego uśmiechnąć. Poszedł do ludzi, myślał, że do lepszego życia… Po zaledwie kilku dniach znalazł się jednak w dalekim lesie(!). Oficjalna wersja – uciekł. Prawie ślepy, przez najruchliwsze ulice w mieście, do lasu – bo tam lepiej????!!!!
Przerażony, samotny, głodny, przeraźliwie zakleszczony… Po 3 tygodniach tułaczki ktoś go znalazł. Teraz znowu wygląda zza krat. Okrucieństwo ludzkie nie zna granic…. Kto ma serce?????
[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Kto pozwoli mu uwierzyć, że musiało tak być, by w końcu u schyłku życia czuć ciepły dotyk kochającego człowieka, dla którego będzie po prostu PSEM - nie zabawką, nie zużytym, niepotrzebnym przedmiotem, ale żywą, czującą, potrzebującą troski istotą…? [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Brutus ma ok.10 lat, z głową sięga do kolan. [/FONT]
Tel. kontaktowy: p. Agnieszka 507764557

Posted

Bakteria, przesłałam Ci wczoraj wieczorem fotki od Zuzy911 na maila, wstaw je chyba na 1 stronę, dobrze myślę...?
Dzisiaj Brutusek w Pupilach, JW czekała na nowe zdjątka, ale było już za późno, bo gazeta poszła do druku, ale mówiła, że jeszcze się przydadzą, bo będzie się starała pomóc dalej... Jak się dowiedziała, że Brutus się znalazł, że jest znowu w schronisku, dzwoniła do mnie, bardzo zaabsorbowana jego sprawą, chciała wiedzieć coś więcej... bardzo przeżywała jego los... Niestety telefon milczy:cool1:

Posted

Mam najnowsze fotki:lol:, wykonane na moją prośbę wystosowaną do schroniska. Wkleję tutaj, najwyżej przenieś. Brutusek podobno ma się lepiej, ale odzewu z Pupili żadnego...





Guest monia3a
Posted

Wczoraj widziałam dwie aukcje allegro dla Brutuska i moja prośba o skasowanie jednej bo w regulaminie jest jasno, że nie dublujemy aukcji a rezultat może być taki, że zostaną usunięte dwie i psiak nie będzie miał żadnej :shake:

Posted

Właśnie kontaktowały się ze mna 2 osoby w sprawie Brutusa, myślą o nim... :roll: Tylko co z tego...

Dzisiaj dowiedziałam się od kierownika schroniska, że Brutus podupadł na zdrowiu, jego zdaniem cierpi, etc i trzeba się zastanowić, co z nim dalej. Być może ma zaawansowaną pokleszczówkę, wtedy los znany. Dzwoniłam do lekarza schroniskowego dowiedzieć się o sytuację psa, powiedział, że musi zrobić mu badania, żeby coś stwierdzić, ale wydawało mu się wczoraj, że jakby wyglądał lepiej... Zobaczymy.:cool1:

W każbądź razie informuję, że ponieważ nie mamy mu dt, ani wizji szybkiej adopcji stałej (nie czarujmy się - staruszek, ślepy, niezbyt urodziwy, jak niektórzy mówią...) a psiak przebywa w schronisku, dzisiaj pisemnie rozwiązałam umowę tymczasową. Od tej pory pies z powrotem przechodzi pod opiekę schroniska. To oni będą podejmować wszelkie decyzje dot. losu psa.

Niestety mimo zapewnień, że Brutus więcej się tam nie znajdzie, stało się inaczej. Nie mam na to wpływu. I chcę podkreślić po raz kolejny, że dla mnie to wielkie przeżycie i porażka, że stało się tak, a nie inaczej:shake:. I ulgi nie przynosi fakt, że tak naprawdę zostałam zaangażowana w tą sprawę przez przypadek i tylko dlatego, że na dt mogą iść psy jedynie przez nas. A że mieszkam dosyć blisko...:roll:
Uległam prośbie i uwierzyłam, że to dobre wyjście i wszystko będzie ok. A nie jest!!!!!
W związku z tym postanowiłam, że to ostatni pies, na którego tymczasowej umowie adopcyjnej widnieje mój podpis. Kropka. Sobie ufam, innym ludziom już nie.

Posted

monia3a napisał(a):

Niestety człowiek uczy się na błędach całe życie :shake:

Często mówię to innym, ale jak sama słyszę, to mnie jakoś nie pociesza...:cool1:

Guest monia3a
Posted

dreag napisał(a):
nie czarujmy się - staruszek, ślepy, niezbyt urodziwy, jak niektórzy mówią...
:cool3: :evil_lol:


dreag napisał(a):
Uległam prośbie i uwierzyłam, że to dobre wyjście i wszystko będzie ok. A nie jest!!!!!
W związku z tym postanowiłam, że to ostatni pies, na którego tymczasowej umowie adopcyjnej widnieje mój podpis. Kropka. Sobie ufam, innym ludziom już nie.


Niestety człowiek uczy się na błędach całe życie :shake:

Guest monia3a
Posted

dreag napisał(a):
Albo przynajmniej kogoś, kto umie rozmawiać z kierownikiem i go zachęci.... Mamy chętnego???


Aga tylko i wyłącznie Ty się do tego nadajesz :roll: lubicie się i rozumiecie prawie bez słów ...

Posted

Przed chwilą dzwoniła starsza pani, która kontaktowała się ze mną dzisiaj wcześniej w sprawie Brutusa (znalazła bodajże artykuł w Porannym) i potwierdziła, że jest po rozmowie z rodziną i zaopiekowałaby się psem, jeśli nie byłby chory na pokleszczówkę, bo już jednego psa pochowała i chciałaby troszkę się jeszcze pocieszyć... Ma wilczura, ale ma nadzieję, że by się jakoś dogadały. Powiedziałam, by zadzwoniła jutro rano do schroniska, a najlepiej osobiście i porozmawiała o tym z kierownikiem. Chyba całą noc nie będę spać.

Posted

Ojej, ale nowinka :loveu: Oby sie udalo i nic nie stanelo na drodze do nowego zycia Brutuska... Niech mu sie w koncu poszczesci, tyle biedaczek przeszedl :(
Dziewczyny, sory, ze nie pisze na zbiorczym, ale czesc kasy, ktora mamy przywiesc z rybka na kastracje uzbieralam "szkolnie"- cegiełkami i wychowawczyni mowi, zeby to nie dawac na kastracje tylko na karme :/ I ta kase szkolna musze na to przeznaczyc, wiec nie wiem czy jest sens dawac na np. jedna kastracje, moze lepiej kupic ze 2 worki karmy?

Posted

1. Oczywiście śniłam, że Brutus wychodzi ze schroniska...

2. Rozmawiałm z wetem, który stwierdził, że stan ogólny Brutusa jest niezły, jedyne podwyższone parametry to trochę mocznik i powinien jeszcze pocieszyć się życiem. Na razie ma podawany lek.

3. Kobita dzwoniła do schroniska rano i po południu, rozmawiała nt. adopcji z kierownikiem, jest zainteresowana, ma zabrać piesa w piątek, bo lekarz zasugerował, by dokończyć serię leczenia w schronisku. Pani (przedstawiła się, ale zapomniałam...) potwierdziła mi to telefonicznie. Teraz szukuje mu wyprawkę, więc mam nadzieję.

4. Prosiłam Zuzę911, by dostarczyła książeczkę z powrotem, co też jutro uczyni. Są tam szczepienia itp., co się pewnie pani przyda i o co mnie właśnie pytała (czy trzeba będzie zaszczepić).

5. WSZYSCY mają chuchać i dmuchać, żeby się udało!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Nie ma co tu jeszcze mówić HOP, wiecie, ja to bywa. Ona go na żywo nie widziała itd. itp. się może jeszcze zdarzyć, ale nadzieja jest...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...