Czarodziejka Posted July 6, 2011 Posted July 6, 2011 Ech...mam grubszą historię do opowiedzenia, ale padam ze zmęczenia. Opiszę jutro. Gromiś w formie ;) Quote
Luzia Posted July 8, 2011 Posted July 8, 2011 [B]Sory za OFFa ale sprawa mało ciekawa. Piękny DONek do uśpienia: [url]http://www.dogomania.pl/threads/210774-DON-Norton-do-UŚPIENIA-zbieramy-na-hotel-BŁAGAMY-O-POMOC[/url]!!! Potrzebna pomoc, dosłownie każda :([/B] Quote
Szarotka Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 sylwija napisał(a):i co z historią?? Narazie czekamy....... Quote
bela51 Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 Szarotka napisał(a):Narazie czekamy....... Umarł Duke:-( Czarodziejka chyba nie ma nastroju do opisywania wyczynów Gromisia. Quote
figanadrzewna Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 wpłaty odnotowane w lipcu 10 zł - ISRAEL 30,20 zł - figanadrzewna 50 zł - Szarotka 20 zł - Ania to ja 20 zł - malibo57 40 zł - sylwija Suma na koncie (-) 17,00 zł Dług u Czarodziejki - 400 zł za lipiec Quote
Czarodziejka Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 Gromiś mnie zadziwia... Od kilku tygodni przechodzą nad nami straszliwe burze z huraganem i ulewami włącznie. Pioruny strzelanją dosłownie na podwórku. Ostatnio znalazłam na trawniku porażoną, zwęgloną żabę...wydmuszeczkę. Podczas jednej z takich straszliwych burz, która pojawiła się o 2.00 nad ranem, Grom uciekł. W nocy nagle rozpętała się ulewa i nawałnica, woda z nieba lała się jak z cebra,świata nie było widać, prąd wszędzie zniknął. Koszmar. Jeszcze w życiu się tak nie bałam. Psy mają sporo zakamarków, bud, garażów i innych miejsc, gdzie można się wsunąć i przeczekać, zresztą nigdy oprócz Groma żaden nie panikował, ale przecież Grom bezpieczny w kojcu, kojec zabezpieczony...Rano kojec zamknięty, Groma nie ma. W panice wyskoczył i pędząc na oślep, bo lało przeskoczył również płot! Wokół zboża i łąki, nic nie widać...Nie było go do wieczora. Na czs kolacji słyszę znajome szczekanie i widzę uśmiechnięty pysk z machającym ogonem stojący przy furtce. Uradowana idę do niego, a on w żyto. Wołałam, chodziłam z latarką, ale migał mi tylko tu i tam i znikał w życie, które jest już bardzo wysokie. Postawiłam żarcie na zewnątrz i poszłam. Rano znów podszedł się przywitać i znów dał nogę, kiedy go próbowałyśmy podejść. I tak trzy dni chodził sobie dzikus wokół posesji i żył jak na dzikiego psa przystało, z tym, że gary wyjeżdżały do niego o określonej porze. Wreszcie postanowiłam nie dać mu kolacji, żeby sam przyszedł. Ale cóż...8) Poszedł sobie do sąsiada, zżarł kartofle ze śrutą dla kaczek i uciekł, kiedy zobaczył właściciela, a potem poszedł sobie dop innego sąsiada i wykopał zdechłą owcę. I tak 2 dni sam się żywił. Kiedy przywieziono do mnie Morisa, Grom podszedł do furtki przywitać nowicjusza, a ja wpadłam na szatański pomysł. Posmarowałam mu odrobinę parówki sp[orą dawką Sedalinu i położyłam na zewnątrz. Za chwilkę już Gromiś kiwał się sennie przed furtką. Wtaszczyłyśmy go z Julką pod pachy i powiem, że raczej nie głodował przez te dni. Brzuszysko okrągłe jak u bacy. Położyłam go w garażu na kocyku, przykryłam, a za chwilkę na śpiku Gromiś się wyeksmitował i schował pod ławką 8) Wsadził łeb pod ławkę, a reszta wystawała, ale jemu wydawałao się, że jest niewidoczny. Potem znów unikał bliskości człowieka. Żarcie owszem, przywitanie z ogonkiem i uśmiechem też, ale karesy już nie. Kojec został zabezpieczony. Kolejna burza i Grom znów zniknął. Z tym, że w porę się zorientowałam i poszłam za nim. Przecisnął się w panice pomiędzy płotem i dachem kojca. Ta szczelina ma jakieś 25-30 cm :-? Nie wiem, jakim cudem aż tak się rozpłaszczył. Grzmiało wciąż, więc Gromiś przyszedł do mnie sam i wtulał się we mnie. Zabrałam go na podwórze, chodził za mną krok w krok, kiedy zamykałam i zabezpieczałam co trzeba. Burzę przetrwał z garażu wciśnięty pod taczkę. Po burzy wylazł i już mnie nie potrzebował. Stwierdziłam, że skoro on wpada w panikę podczas grzmotów i błysków, to lepiej jest zostawiać kojec na oc otwarty, żeby sobie uciekł gdzieś na miejscu, a nie w żyta. Wczorajszą burzę przesiedział z Bejkiem w jego maciupeńkiej budce. Nad ranem przyszedł do mnie sam!!!!! Dał się głaskać, przytulać i jadł z ręki!!! Cały dzień chodzi sobie wolno i podchodzi do nas,kiedy wyciągamy rękę. Nigdy tego nie robił. Dziś mnie zaskoczył, bo po powrocie z zakupów zastałam pod bramą stesknione stado I Gromisia, który przyszedł się przywidać i wystawił wystraszony łeb do poklepania. Gały wyszły z orbit, ale przeżył i szedł za mną kiedy niosłam torby. Myślę więc, że on spodziewa się burzy i już łatwi sobie opiekę. Quote
rencia42 Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 A ja ma nadzieje ze może się przełamuje do człowieka. Quote
Szarotka Posted July 10, 2011 Posted July 10, 2011 figanadrzewna napisał(a):wpłaty odnotowane w lipcu 10 zł - ISRAEL 30,20 zł - figanadrzewna 50 zł - Szarotka 20 zł - Ania to ja 20 zł - malibo57 40 zł - sylwija Suma na koncie (-) 17,00 zł Dług u Czarodziejki - 400 zł za lipiec Czyli Gromowi sporo brakuje. Quote
sylwija Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 co się stało z jego deklaracjami?? Grom jest po prostu cwaniakiem niezłym ;) ale kto by go posądzał o wyrachowanie :D Quote
Szarotka Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Ciotki prowadzace Gromisia trzeba watek rozsylac, blagac o bazarki itp. Quote
Czarodziejka Posted July 11, 2011 Posted July 11, 2011 Dziś omija mnie szerokim łukiem ;) Jak zagrzmi, to wejdzie mi dosłownie między nogi. Taki już jest Grom. Quote
rencia42 Posted July 12, 2011 Posted July 12, 2011 Moja deklaracje od Duka przeniosę na Groma-20zl.Nie doczytałam dlaczego Grom płaci za pobyt 400zl jak inne wszystkie płacą po 300zl. podajcie nr konta. Quote
Szarotka Posted July 12, 2011 Posted July 12, 2011 rencia42 napisał(a):Moja deklaracje od Duka przeniosę na Groma-20zl.Nie doczytałam dlaczego Grom płaci za pobyt 400zl jak inne wszystkie płacą po 300zl. podajcie nr konta. Bardzo dziekuje w imieniu Groma :):) Mnie sie wydaje, ze on placi 300 zl. a jestesmy do tylu 400 zl. Quote
rencia42 Posted July 12, 2011 Posted July 12, 2011 Od czerwca 2010r w poscie 149 jest ze 400zl. Quote
Czarodziejka Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 U nas wciąż szaleją burze, więc Gromiś, który człowieka nie potrzebuje nagle stał się bardzo proczłowieczy ;) Przychodzi na zawołanie nawet, gdy słonko świeci, daje się głaskać...Totalna zmiana. Wczoraj podczas nawałnicy pchał się do domu jak furiat. A tu jego dzisiejsze pożycie stadne. Sam podszedł do mnie na fotkę! Sarnie oczęta ;) Aron ciapa nie zauważył 8) Quote
bela51 Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 Sliczne sarnie oczęta Gromisia zawsze chwytaja mnie za serce. Myslalam o przekazaniu jakiechs pieniedzy ze spadku po naszych biednych suczkach. Ale nie chce jednosobowo decydowac. Quote
Czarodziejka Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Po Carmen pozostało 170 zł do odmieszkania i wraz z Belą51 uznałyśmy, żeby podarować to Gromowi. Tak więc doliczcie te pieniądze do lipcowego czynszu ;) Quote
bela51 Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Szarotka napisał(a):A Carmen poszla do domu ?? Carmen nie zyje...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.