Jump to content
Dogomania

JEDNO SERCE NIE DA RADY ! Serce Pipi i podopieczni w potrzebie!!! (Posty inf. 1-6)


Recommended Posts

Posted

[quote name='Evelin']A ta malutka sunia jest u Ciebie, ta co ją miała Mad wziąć?[/QUOTE]

Tak, jest. Ona ma na imie Aida. Cudowna, kochana sunia.

Posted

[quote name='Ania+Milva i Ulver']Wszystkie te podlaskie psy jak z jednego miotu.....[/QUOTE]

Tak, bo jak suka u kogos urodzi to przewaznie ten ktos bierze w samochod albo w ciagnik i po wsiach porozrzuca po jednym i potem znowu sie mnoza i tak w kólko. Tutaj malo kiedy z miasta sa podrzucone, bo my tak jakby w srodku od głównej drogi przelotowej do wiekszych miast.
Gdyby wszyscy, ktorzy maja suki wysterylizowali je, mysle, ze byłby tu spokoj. Nie szyscy jednak chcą i niestety tak sie dzieje, ze wciaz ich pełno i wszystkie jak od jednej matki.

Posted

[quote name='Ania+Milva i Ulver']Wszystkie te podlaskie psy jak z jednego miotu.....

Aida jest niepodobna :)



Wklejam rózne zdjęcia Pucce,stąd to zamieszanie....echhhh Ktoś pojedzie-na jedno miejsce jest 7 kandydatek....:(

Posted

Bobik jest normalnym psem kiedy nic sie nie dzieje. Jest bardzo grzeczny, kochany. Toleruje koty i mieszka tylko z Zulikiem i na podworku nie ma nic przeciwko Nucie i Cytrze. Gorzej jest kiedy do mieszkania wejdzie jakis inny pies. On po prostu jest zazdrozny i warczy, odgania i robi duzo wrzasku. Do ocych jest nieufny i szczeka, pokazuje zeby, ale nie do wszystkich. Np. byli u mnie moi bracia i na jednego z nich sie rzucał a na drugiego nie. Kocha soniemalutką, ale jej coreczke juz nie, warczy. Kocha tez Marysie z naszej wsi, a inną sasiadke obszczekuje. Nie wiem od czego to zalezy. Mysle ze on wyczuwa kto sie go boi i dominuje wtedy.
Ja nie mam z nim problemu, slucha sie, pilnuje na spacerze, chodzimy bez smyczy, ale raniutko i pozno wieczorem, bo raz byla przykra sytuacja kiedy on biegł przodem i wybieglo dziecko z podworka na ulice i zaczeło krzyczec na widok Bobika i on wtedy zaczal szczekac. Ku mojemu zdziwieniu matka chlopczyka wybiegla, zlapała go na rece i bez slowa poniosła do domu. Oczywiscie przeprosiłam, ale ona nie odezwała sie do mnie. Nie wiem jakby to spotkanie z dzieckiem sie zakonczyło gdyby Bobik był sam. Od tamtego zajscia nie puszczam go luzem w ciagu dnia.
Kiedy do mnie przyjechał rzucał sie na wyciagniecie reki a teraz moge brac go za obroze, zapinac smycz. Przedtem nie mogłam w jego obecnosci podejsc do miski, podniesc cos z podłogi, poprawic chodniczek, załozyc buty, bo gryzł i rzucał sie. W tej chwili robie to wszystko a on nic. Przedtem bywało tak, ze siedzial np obok mnie i go glaskałam i wszystko dobrze, a w pewnym momencie zaczynał warczec na mnie. Musiałam udawac ze nic mnie to nie obchodzi, ale wstawałam i jakby nigdy nic odchodziłam od niego i starałam sie czyms go zając. Mowiłam np. hodz Bobiniu pojdziemy zobaczyc co koty robią. Albo pytałam, pojdziemy? On bardzo lubi spacery i kocha slowo "pojdziemy?". Teraz tego nie robi. Bawi sie ze mna, przynosi zabawke, moge mu ja zabrac. Nie wiem jakby sie zachowywał przy obcej osobie, ale mysle, ze odpowiednio traktowany zachowywałby sie tak samo. Niestety nie potrafie powiedziec jakby sie zachował w stosunku do mezczyzny bo takiego u mnie na razie na co dzien nie ma. Za jakies dwa tygodnie przyjedzie moj tz, to bedziemy wiedziec. Jesli bedzie zle, bedzie musiał przekonac sie, ze chłop tez człowiek dobry i nie skrzywdzi.
Bobik miał tak wyprany mozg, ze nie wiedzial na jakim swiecie zyje. Teraz to normalny piesek.

Posted

Prosze o rade, co mam zrobic w sprawie psa Beja, ktorego wzieła w lutym na dt joi i Moli@ i oddały go do adopcji.
Od poł roku nie moge doprosic sie o jakies wiesci co u psa.
Moze przypomne jak to było. . . .

[quote name='joi']Meldujemy się na wątku. Wczoraj byłyśmy u Pipi i zabrałyśmy do siebie Beja. Może nie powinnam tego pisać, bo nie o pochwały chodzi i podziękowania, ale wcale nie powinnyśmy brać trzynastego psa do domu, jednak Pipi trzeba pomóc. Do tej pory Irena pomagała innym a teraz sama wymaga pomocy. Irena wyadoptowała setki psów, zawsze zjawiała się tam gdzie jakiś pies lub człowiek potrzebował pomocy. Dziś jej trzeba pomóc, więc jeśli nawet nie macie gdzie albo branie następnego psa wydaje się Wam kompletnym bezsensem weźcie psa na tymczas. Irena obiecuje i wiem że słowa dotrzyma że psy oddaje na tymczas do chwili adopcji lub jej wyzdrowienia. Weźcie psa nie wiem do garażu, na podwórko. Jedna miseczka więcej przez jakiś czas, jeden kocyk położony w jakimś zacisznym miejscu, jedne ręce do pogłaskania choćby raz dziennie, na "chwilę" da się przeżyć. Ja musiałam ugadadać domowników, moja chora ciocia wcale nie jest zadowolona z następnego psa, ale myślę że Irenie trzeba pomóc i że ta pomoc od Dogomanii jej się należy

. . .potem bylo tak

[quote name='joi']Bej pojechał do swojego domu :multi:. Znalazł dom u szefa naszej ekipy remontowej. Panowie mieli czas żeby się poznać i polubić. Będzie miał bardzo dobrze. Własne podwórko, wolne wejścia do domu, wspólne zabawy. O pełnej misce nie wspomnę

i tak

[quote name='joi']I ja się cieszę że Bej ma swój domek. Tak masz rację miałyśmy nieco zamieszania z Bejem. Tak jak Ci mówiłam nie powinnyśmy brać żadnego psa, remont, chora ciocia, nasze 12 psów każdy z innym charakterem (niektóre niezłe ziółka :diabloti::diabloti:), ale uznałyśmy że to sytuacja wyższej konieczności.
Bej ma cudowny dom. Cała rodzina bardzo go polubiła, wszyscy znoszą mu pyszne kąski, aż prosiłyśmy żeby nie zatuczyli :evil_lol:. Pan Szymek jest bardzo dumny, bo Bej najbardziej go lubi i słucha. Pan Szymek mimo że codziennie ciężko pracuje to każdego dnia poświęca Bejowi godzinkę na zabawę i szkolenie. To zdaje się jest wielka miłość. Dziś dostałyśmy wędzone uszy w prezencie od Pana Szymka i Beja :multi: Koniecznie chciał wyrazić wdzięczność za psa. W niedzielę jesteśmy zaproszone na kawę i sesję zdjęciową także będą zdjęcia :lol:

to joi napisała w lutym, ale zdjec nie ma do dzisiaj
Od tamtej pory co jakis czas prosze o wiadomosc o Beju, ale niestety nie doczekałam sie. A w ostatnich dniach zapytałam joi na pw dlaczego mnie zbywa i dlaczego nie odpisuje na moje pytania. Odpowiedziala zdziwiona, ze zaraz sprawdzi, bo nic nie wie. . . .w koncu otrzymałam nr tel do tego pana Sławka, ale od kilku dni dzwonie i nie odbiera. Poprosiłam joi zeby sama zadzwoniła i zapytała o psa. Niestety odpowiedziala mi, ze od niej tez nie odbiera. Na sms-y nie odpowiedzial i nagrałam sie na poczte glosową i rowniez bez reakcji.
A joi podała mi tylko nazwe wsi w ktorej ponoc mieszka Bej, ale nr domu nie zna umowy adopcyjnej nie podpisywała i nigdy tam nie była wiec nie wie.
Wczoraj wieczorem Moli@ oswiadzyła mi, ze umowa gdzies jest, ale nie maja kiedy jej poszukac, bo maja pilne zlecenie(byla godzina 23:00) i musza pracowac na zycie bo nie zyja tak jak ja "z ludzi". Wyzwała mnie od psychopatek i oswiadczyła zebym sie odczepiła.

Czy tak postepuje czlowiek, ktory pisał, ze pomoc mi trzeba?. . . .kobiety, ktore maja psy, koty, ktore nie od dzisiaj sa na dogo i fb, ktore dobrze mnie znają i wiedza, ze nie wydaje sie psa bez umowy. . . .kobiety, kolezanki, dogomaniaczki?????

. . . .nie rozumiem ich postepowania i nie rozumiem dlaczego raz mowia ze nie ma umowy i nie wie gdzie jest pies, a innym razem, ze umowa jest, tylko nie chce "mi sie szukac"(tak powiedziala Halina), a za chwile, ze "my pracujemy, musimy zarabiac na zycie, a nie szukac umowy"

Chciałabym zapytac Was, co mam robic w tej sytuacji? mam zapomniec, ze byl u mnie pies, o ktorego zycie walczyłam? pies, ktorego oddałam kolezankom pod opieke, zaufałam im? Pies wyjątkowy.
Co sadzicie o tej sprawie? prosze, poradzcie co mam robic? jak odnalezc Beja?

Posted

Pipi a to gdzies koło Ciebie?
teraz Bej mieszka?

dziwne, że pan który zyje z remontów nie odbiera tel :(

szkoda, że tak się dzieje, a kurna wystarczy jedno czy dwa zdjęcia wysłane mms miesiąc po adopcji, ech

Posted

Niepoważne podejście! Sprawa wg mnie śmierdzi, bo jak jest umowa, jak jest kontakt z domem stałym, to jaki problem zadzwonić czy podjechać i zapytać o psa. tym bardziej, że zawsze w umowie adopcyjnej jest zgoda właściciela na wizytę poadopcyjną.

Posted

Bej ponoc mieszka we wsi Załuki, to jest ode mnie z 80 km, raczej niedaleko joi i Moli@.
Mam na pw od joi, pisała mi na fb, ze adresu nie zna :
"adresu dokładnego nie znam
nigdy u niego nie byłam
wiem że Załuki"

Posted

[quote name='3 x']a mi dane z adresem w białymstoku[/QUOTE]

o jej, a podasz mi? na pw

. . .juz mam, dziekuje

Posted


    [*=center]Konwersacja rozpoczęła się 7 lipca

  • 07/07/2013 14:09


  • Irena Pipi Jankowskaczesc, wiesz moze co u Beja?

    07/07/2013 14:10



  • Iza Mellerwiem
    ma sę świetnie

  • 07/07/2013 14:10


  • Irena Pipi Jankowskaa co?
    powiesz?


  • 07/07/2013 14:10


  • Iza Mellerchodzi na spacery z żoną Szymka
    zdrowy wesoły


  • 07/07/2013 14:11


  • Irena Pipi Jankowskaa pisałaś kiedys, ze wybierasz sie do nich i ze zdjecia bedą, ale ja zagladam i zagladam, ale nic nie napisałaś


  • 07/07/2013 14:11


  • Iza Mellernie ma czasu


  • 07/07/2013 14:11


  • Irena Pipi Jankowskaale ok, to fajnie ciesze sie, ze jest szczesliwy

    dzieki

    no, ok, rozumiem przecież


  • 07/07/2013 14:12


  • Iza Mellermoże kiedyś się wybierzemy
  • 07/07/2013 14:12


  • Irena Pipi Jankowskatylko wiesz, chciałoby sie zobaczyć


    po prostu

    będę czekać
  • 07/07/2013 14:12


  • Iza Mellerrozumiem
    postramy się
  • 07/07/2013 14:13



  • Irena Pipi Jankowskaok, to nie zabieram czasu, pozdrawiam Irena
  • 07/07/2013 14:13


  • Iza Mellerpozdrawiam

    27 września


  • 27/09/2013 21:04


  • Irena Pipi Jankowskaczesc Iza

    tak czekam i czekam i co? sie nie doczekam?

    moze Bejowi cos sie przytrafiło?

    napisz
    Środa


  • 02/10/2013 10:30


  • Irena Pipi JankowskaIza dlaczego nie reagujesz na moje pytania?

    czy cos sie stało?
  • 02/10/2013 10:31


  • Iza Mellerjakie pytrania?
  • 02/10/2013 10:31


  • Irena Pipi Jankowskawyzej pytałam o Beja

    02/10/2013 10:31



  • Iza Mellerczekaj sprawdze
  • 02/10/2013 10:31


  • Irena Pipi Jankowskajuz nie raz i nie odpisujesz
  • 02/10/2013 10:32



  • Iza Mellerz tego co wiem u Beja wszystko w porządku
  • 02/10/2013 10:32


  • Irena Pipi Jankowskano tak, ale moge zobaczyc?


    pisałas juz dawno, ze beda zdjecia
  • 02/10/2013 10:33



  • Iza MellerSzymka dosyć dawno nie widziałam, ale nie sądzę żeby coś źle się działo

    nie jeździłam do Szymka
    urodził mu się syn i jakoś nie wypadałp
  • 02/10/2013 10:33



  • Irena Pipi Jankowskato moze ja pojade, prosze, daj adres lub telefon, zadzwonie i sie umowie
  • 02/10/2013 10:34



  • Iza Melleroki
  • 02/10/2013 10:34



  • Irena Pipi Jankowskanie moge zaznac spokoju po prostu

    dziekuje, to czekam
  • 02/10/2013 10:34


  • Iza Meller510xxxxx
  • 02/10/2013 10:34


  • Irena Pipi Jankowskadzieki
  • 02/10/2013 10:34


  • Iza Melleradresu dokładnego nie znam

    nigdy u niego nie byłam

    wiem że Załuki

    Czwartek


  • 03/10/2013 21:27


  • Irena Pipi JankowskaCZEKAM JESZCZE CHWILE NA ADRES GDZIE JEST PIES? ZA CHWILE OPISZE WSZYSTKO NA FB I NA DOGOMANII. ZAPYTAM LUDZI CO SADZĄ O TAKIEJ ADOPCJI.

  • 03/10/2013 23:24


  • Iza Mellera pisz ile chcesz. ja mam pracę zleconą do zrobienia na godzinę i nie mam czasu na szukanie umowy


    Dzisiaj


  • 11:50



  • Irena Pipi Jankowskaa ty o tym wiesz od dzisiaj, czy pol roku temu oddalas psa? dlaczego powiedzialas ze nie masz umowy? a teraz mowisz ze nie masz czasu jej szukac? to w koncu ja masz czy nie masz? . . . .o co chodzi Iza? jak wam nie wstyd?


potem był telefon od Pipi gdzie z awanturą pytał mnie dlaczego Szymek nie odbiera, zgodnie z prawdą powiedziałam że nie wiem i jak skończę pracę to się dowiem. A potem był następny telefon z jeszcze większą awanturą, bo Pipi się śniło że z Bejem jest coś nie tak. Zgodnie z prawdę odpowiedziałam że umowa adopcyjna jest podpisana, nie znam dokładnego adresu Szymka, bo nigdy u niego nie byłam a umowę adopcyjną muszę odszukać. Dowiem się co jest z Bejem jak skończę pracę. Słuchawkę przejęła Moli@, która usiłowała przekazać Pipi wiadomości o Beju, ale usłyszała stos inwektyw. Wyłączyła się
Pipi przeinacza fakty dla własnych potrzeb, szkaluje, wszczyna awantury
W momencie podpisywania umowy dzwoniłam do Pipi aby zapytać kto jest wydającym psa, odpowiedziała że to wszystko jedno. Miała odesłać książeczkę zdrowia Beja ze szczepieniami, ale okazało się że książeczka zaginęła
Dziś po nie przespanej nocy pojechałyśmy odwiedzić Beja. U niego wszystko w porządku. Jest szczęśliwym rozbrykanym psem a jego pan pracuje w pobliżu granicy, włącza mu się roaming, więc nie odbiera telefonów

Posted

Pipi nie słucha, Pipi wie!!!
Wczoraj gdy chciałam powiedzieć jej że bywałam widziałam Beja nawet nie dopuściła mnie do głosu...w słuchawce miałam histeryczny krzyk, wyzwiska pod moim adresem, straszenie policją...

No cóż chyba Pipi uznała że coś za cicho na jej wątku...

Posted

[quote name='joi']Mamy jak zgram na serwer to wstawimy[/QUOTE]

fajnie :)
bo to juz jestem zwyczajnie zaintrygowana o którego to psa jest 'afera'

Posted

Bej przywitał nas, nie obszczekał a ponoć pilnuje posesji





Bej aktywnie uczestniczy w budowie swego przyszłego domu



Ale nie unika też rozrywek



Posted

Zaprasza do zabawy Tatę i Wujka Szymka



A oni pomimo że mają pełne ręce pracy nie odmawiają mu tej przyjemności







Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...