Wind Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Gosiu, Dopiero Twoja uwaga skierowala mnie na wlasciwe tory :sweetCyb: Jestem zdecydowanie mniej czujna niz Ty ;) Dzieki wielkie :D Adiraja, Ty juz wiesz ... co my wiemy ;) pozdrawiam, Quote
Wind Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 ano stary ma 14 hodowla od 1980 roku ma westiki co nie oznacza ze nie ma yorwkow .obecnie juz nie z tego co mi wiadomo.ale moze sie myle bo nie jestem na bierzaco. haruszko ??? co to jest haruszko ??? naprawde nie wiem Gosiu o co ci chodzi.prosze o dalsze wyjasnienia. Musial by miec 24 a nie 14 :lol: Quote
Huddersfield_GIRL Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 wind rozumiem na forum o zdobnictwie bylo jasno napisane ze topicki kontrowersyjne sa usuwane . a chodzilo o takie topicki na ktorych mozna bylo w latwy sposob rozpedzic niechcacy awanture. jesli tutaj jest mozliwosc to wporzadku bo bardzo czesto w takich tematach jest poruszane wiele waznych pojec. ja rowniez uwazam ze klamcow i innych oszustwo powinno sie usuwac bo tylko slabnie dane forum. Ciao Quote
Huddersfield_GIRL Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 nie az tak stary :D choc chciala bym by wszystkie moje psiatka tyle dozyly. najstarszy byl Hubert ( marki jamnik szorstkowlosy) marki - bo jak bylam mala to nie mowilam rasy tylko marki i tak sie przyjelo .Mial 19 lat. to byl pies mojej babci i ja jeszcze dlugo go pamietam jak bylam mala dziewczynka. Poza tym naprawde nie rozumiem o co chodzi z czyjnoscia ??? Quote
KORONA Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Ale o co chodzi :o Ja dogowa jestem, a nie jorkowa :wink: :roll: Co do rozpętywania awantur... Nie trzeba się kłócić, mozna podyskutować i nawet moja "cholera" nie powinna tu niczego zmieniać... Jesteśmy na forum wystarczająco długo, aby się szanować na wzajem. Wyjaśnijcie mi tylko po .......... Te czapeczki :) Quote
Huddersfield_GIRL Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Korona nie wiem po co . Moze dla uroku psa , moze dla ochrony wlosa ...??? Moze i pies wyglada uroczo ale do mnie nie przemawia takie udziwnianie. Chociaz chyba i tak wole ubieranie psow niz kotow. Quote
scadia Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Czapeczki...jedną dla mojego maluszka dostalam w prezencie. (ma w niej zdjecie w galerii). To wcale nie znaczy, ze ubieram mu ja codziennie kiedy wychodzimy na dwor. Czapeczka lezy sobie spokojnie w szafie i po prostu sobie jest a ja nie mam zamiaru katowac nia psa. Dla mnie przegieciem jest psiak z "Legalnej blondynki". I rzeczywiscie, gdybym zobaczyla gdzies na ulicy taka "laleczke" to pewnie postukalabym sie w glowe. Ale z nami chyba nie jest tak zle...co? ;) Quote
julita104 Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 prosze zachowac spokoj i powrocic do zasadniczego tematu. Ja tez dorzuce swoje zdanie :-) U mnie na osiedlu mieszkja generalnie przecietni ludzie i oni nie dziwia sie jak widza Tofika w sweterku. Swoja droga ma czarny sweterek wiec czesc ludzi nawet nie zauwaza ze go ma, bo wybarwiac dopiero sie zaczol jak nadeszly chlody i kazdy mysli ze on nadal czarny jest i dopiero z bliska zauwazaja ze to ubranko. ale kazdy mowi, ze taki maluch to musi miec. Z niemilymi sytuacjami spotkalam sie paradoksalnie na szkoleniu psow! Ludzie ktorzy niby znaja sie na psach nic nie rozumieli. Najbardziej mnie rozbawiali ludzie ktorzy mowili - jak natura psa stwarzala to wiedziala co robi. Szkoda ze ten madry czlowiek nie wiedzial ze to czlowek stworzyl yorka :-) No ale coz. Wychodzi wiec na to ze Ci najbardziej wykszalceni i znajacy sie na bog wie czym wiedza najmniej :-) Czesto tylko slysze docinki o gumce, spince. Tofik jako chlopak nosi zwykla gumke, albo czasem kokardke. Wszyscy wiecznie sie czepiaja ze babe robie z psa.Tlumacze ze bez roznicy czy pies, wloski trzeba spinac, ale nie dociera :-( Quote
KORONA Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Dokładnie... Rozumiem, ze kubraczki są obowiązkowe. Bo psiaki po prostu marzną. Znam dogi które również biegają w kubrakach... Dziwie się gdy z psa robi sie maskotkę. Mam wrażenie, że pies sie po prostu wstydzi. Czapeczki, jakieś ozdóbki... Dla mnie to przegięcie. Przeciez to terier, nie można o tym zapominać. To pies z temperamentem, z charakterem... A nie maskotka i przytulanka "nowobogackich dam". Ciesze się, ze macie "zdrowe" podejście do Waszych PSÓW... :) Quote
Adiraja Posted December 12, 2004 Author Posted December 12, 2004 Wind , Gosiek - ja też miałam czuja!!! :lol: :lol: Ortografia mnie powaliła... i jeszcze wczoraj pisałam Gosi , że też na"H" :o :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: A!!! I jeszcze ten PUSZOREK :mdrmed: :mdrmed: :mdrmed: Nieźle!!!! :lol: :lol: :lol: re Korona Tak jak napisała Scadia - czapeczka to ozdoba , bardziej do zdjęcia niż do noszenia :wink: Vikta za nią nie przepada - zrzuca trzepiąc główką , a ja jej na siłę nie ubieram. Szczerze mówiąc - miała ją na sobie dwa razy , zaraz po otrzymaniu paczki - do fotki i drugi raz jak pokazywałam ubranko mamie. :) A o tym , że to terrier nie zapominam - nawet obcinam ją na krótko , żeby nic nam w szaleństwach i "krzakowych" zabawach nie przeszkadzało :lol: :wink: Kombinezon wybrałam czarny... z małymi dodatkami w panterkę. Bez dziwactw :wink: :lol: Quote
sota36 Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Witam - nie jestem zwoleniczka malutkich pieskow (wolno mi! ), krzywdy bym im z zyciu ne zrobila, ale na swiecie sa tez ludzie, ktorzy maluchne pieski uwielbiaja (i im tez wolno!). Mialam duzego psa i jego tez ubieralam w kubraczek - plaszczyk (kiedy bylo zimno), ktory chronil stawy i nie przejmujcie sie krytykami (tez je spotykalam) - niech sobie pogadaja - ci "gadacze" to ludzie nieszczesliwi, i sami niewiele maja do zaoferowania swiatu - kichajcie ich. A dopoki psu rozne tam - wdzianka nie szkodza to jest ok! Quote
Adiraja Posted December 12, 2004 Author Posted December 12, 2004 Sota - dobrze powiedziane! :thumbs: Fajnie , że tu zajrzałaś :) :) :) Quote
Wind Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Wlasciwie to ja do tego topiku nie dopisalam najwazniejszego ;) Moje suczydlo zawsze chodzi w polarowym kubarku, gdy temepratura spada ponizej 5 stopienkow. Kubraki mamy dwa. Oba czerwone, rzucajace sie w oczy. ;) Jeden polarowy, drugi typowo sportowy polar z ortalionem. Obecnie, wlos Majki jest juz dosc dlugi, a wiec na czas zimy ma zakladanych pare papilotow. To chroni wlos przed koltunieniem i przed dlugim i nieprzyjemnym dla psa rozczesywaniem ;) Zarowno w kubraku, jak i w papilotach pies nie cierpi. Nie zrywa i nie szarpie tych "ozdob" ;) BTW w Warszawie jeszcze nigdy nie spotkalam sie z jakakolwiek zlosliwa uwaga na temat ubranego psa ;) Moze to dlatego, ze jak jest zimno to kubraki mozna spotkac na bardzo wielu psach: od jamnikow po boksery :lol: pozdrawiam, Quote
grygy Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 :lol: Widze ze też odnieśliście wrażenie ze Ta nowa dziewczyna to jakby to nazwać .. Haruszkopodobna?? :lol: Bo jakos siakoś tak to odebrałem po tekście z regulaminem... :wink: myle się? a jeśli chodzi o topic to dla mnie własnie takie ubranka dla psów w stylu kombinezoników to fajna sprawa jest, ja jak widze ludzi na ulicy z takimi psiakami to aż mi zazdrośc :wink: bo ja jakoś zawsze kojarzyłem yorka z kokardką na głowie...no bo jak wytłumaczyć komós jak wygląda york? ano powiedzieć ze to takie małe wariaty( :lol: ) z kokardką na głowie i każdy wie o kogo chodzi :lol: :lol: pozdrawiam wszystkich Quote
julita104 Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 a moj maluch ma jeden kubrak ktorego ani troche sie nie wstydzi choc rzuca sie w oczy w york centrum kupilismy polarek czerwony z bialym futerkiem. Duzo sie go nie nanosi, ale jest fajny, cieplutki i wygodny zalozyl go w mikolajki, teraz zalozy na swieta :-) Tofik nie daje go sobie zdjac, o chyba sie zorientowal ze jak go ma to wszyscy go uwielbiaja :-) on bardzo lubi jak na spacerku kazdy zwraca na niego uwage, cos zagada itp a w mikolajowym kubraku zwracal na siebie uwage i byl w siodmym niebie. Chodzil dumny i szczesliwy ze nareszcie kazdy go widzi. jakby mogl to nosily go non stop. wiec psiaki chyba rozumieja co na sobie maja :-) Quote
Adiraja Posted December 12, 2004 Author Posted December 12, 2004 re Wind Najzłośliwsza krytyka spotkała mnie właśnie ze strony koleżanki z Warszawy :lol: :lol: :lol: Ale taka już natura - nic się nie podoba , wszystko trzeba ocenić na NIE i napsuć krwi... :wink: re Grygy :thumbs: re Julita Vikula też lubi kubraczek i sweterki... już o tym pisałam - jak tylko wyciągam je z szafki , skacze radośnie na dwóch łapkach i chętnie "pakuje się" w ubranko :) Ale tego ludziska już nie są w stanie pojąć... :lol: Quote
Wind Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Adiraja, To ja juz nie wiem ... nie potrafie logicznie wytlumaczyc koniecznosci rzucania takimi toksynami :-? Zreszta sama wiesz ... niektorzy lubia byc zlosliwi dla samego bycia :( Ot tak bez powodu ... :( pozdrawiam, Quote
NNikka Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Czytam sobie co piszecie i postanowiłam wcisnąć tu swoje trzy grosze :) nie jestem tak jak wy, zwolennikiem przesadnego przebierania naszych piesków ale tak naprawdę to nie przeszkadza mi to u innych. Wydaje mi się, ze psu jest obojętne w czym chodzi byle nie krępowało mu to ruchów, ponadto zawsze sobie myślę, ze lepiej być psem właściciela który zakłada czapeczki i ubranka z koronką niz psem np. wiejskim. Po co yorkom czapeczka, a po to samo po co dużym chustka na szyji :) Pozdrawiam wszystkich! Quote
isabelle Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 My też coś dodamy, krótko! Fleur również chodzi w ubrankach, bo naprawdę jest zimno. Na codzień nosi czarny błyszczący płaszczyk z szerokim paskiem, podbity futerkiem. I jak do tej pory reakcje ludzi są b. miłe, a rózne starsze panie wręcz zatrzymują się na ulicy i ją podziwiają. Natomiast w okresie śnieżnym chodziła w kombinezonie z nogawkami, z polarku w panterkę. Nikt nic głośno nie komentował, ale niektórzy patrzyli się nieco dziwnie. :wink: Ma jeszcze 1 kombinezonik w kratkę Burberry i mąż dokupił do niego szaliczek i czapeczkę. Ale czapeczkę miała na główce tylko raz (przez moment) i nie była zadowolona. :roll: Mnie natomiast do szewskiej pasji doprowadzają właściciele dużych psów, które biegają samopas, bez kagańca czy smyczy. Fleur idzie grzecznie ze mną na smyczy, a takie psiska podbiegają puszczone luzem, a na moje uwagi, ich właściciele jeszcze bezczelnie odpowiadają! :-? W NY od jakiegoś czasu jest całkowity zakaz puszczania psów bez smyczy (po tym jak w Central Parku pies pogryzł 1 osobę). Na początku wydało mi się to głupie, ale teraz jestem jak najbardziej za! Przynajmniej odnośnie dużych psów, powinna być duża kara pieniężna za puszczanie ich luzem w miastach. Jakiś porządek pownien u nas też istnieć! I dodam, że duże luzem biegające psy zagrażają nie tylko tym mniejszym, ale przede wszystkm dzieciom, które biegają, hałasują i mogą stanowić dla takiego psa świetną zwierzynę łowną. Aha, jeszcze częste były pytania w stylu: "Ile pani za niego dała?" Teraz odpowiadam krótko: "A co to panią/pana obchodzi?" albo :"To moja sprawa". :wink: I jeszcze nagminne podchodzenie i głaskanie bez pytania mojego psa! I też ostro reaguję: Proszę nie głaskać! i robię taką minę, że ludzie już nie próbują. Mąż stwierdził, że za każde pogłaskanie możemy pobierać opłatę, np. 5 zł. :wink: Quote
Gosiek Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Mnie natomiast do szewskiej pasji doprowadzają właściciele dużych psów, które biegają samopas, bez kagańca czy smyczy. Fleur idzie grzecznie ze mną na smyczy, a takie psiska podbiegają puszczone luzem, a na moje uwagi, ich właściciele jeszcze bezczelnie odpowiadają! :-? Isabelle, mogłabym w 100% powielić Twoją wypowiedź - nieraz idąc z Axlem na spacer spotykam się właśnie z czymś identycznym. Duże psy biegają sobie bez smyczek i bez kagańcy - niektóre owszem są spokojnymi psami, podejdą, powachają i pójdą dalej ale nieraz po prostu mam niezłego stracha jak taki pies leci biegiem w moim kierunku - strasznie wkurzające :x Tym bardziej ze przecież nie ma możliwości by wyczuc zamiary takiego psa!! Quote
Berek Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Odnośnie ubranek – moje psy noszą je (z wyjątkiem najmłodszego) – ale TYLKO w naprawdę duże mrozy. I są to najprostsze polarki, mające za zadanie dokładnie to, do czego je pierwotnie stworzono – ocieplić. :) Przyznam że większość ubranek dostępnych na rynku wydaje mi się dość męcząca dla psa do noszenia, że tak powiem. :( BTW jako zwolennik yorków – psów, i to pracujących, a nie laleczek z rzadka postrzeganych jako pies, a już jako terier – chyba nigdy - J uważam że przemysł hmmmm... odzieżowo-sklepowy idzie w niekorzystną stronę – właśnie w stronę infantylizmu i „laleczkowatości”. :evil: Szczerze mówiąc uważam za przesadne przyoblekanie nieszczęsnych yorków w kombinezony kiedy temperatura nie spada poniżej tych pięciu, sześciu stopni poniżej zera. Trochę mam w tym alibi (proponuję posłuchanie choćby wypowiedzi dr Sumińskiej na ten temat) – można straszliwie wydelikacić organizm psa – po co...? Dołóżmy jeszcze mniejszą wrażliwość psiego organizmu na mróz, za to większą na upał (więc chyba zamiast polarków w zimie – chłodzące termoforki w lecie by się przydały, ha ha...) Niemniej rozumiem że czasem jest to tzw. siła wyższa. :) To znaczy - te ubrania. Z pozoru niewinne figielki typu kapelusiki, czapeczki itd. budzą we mnie uczucia zdecydowanie negatywne (chodzi mi o typ myślenia jaki zaczyna dominować w naszym odnoszeniu się do TERIERA jakiego mamy w domu). Pewnie zginę zaraz, bo tak szczerze o tym piszę – ale skoro każdy z nas wypowiada swoja opinię... No i jako słynny czołgacz yorkshireterrierów niespecjalnie umieram gdy gna do nas pitbull , one, czyli czołgane yorkshireteriery, zresztą też nie. :D W gruncie rzeczy mało mi się zdarzyło przypadków ataku na yorka – tzn. typowego ataku typu „usadzę cię, ty mały piesku!” – być może dlatego że malce, chowane w stadzie, znające inne psy i od bardzo młodego wieku zaznajamiane z obecnością na tym świecie dużych, dominujących Capo Di Tutti Cappi demonstrują oznaki podporządkowania w perfekcyjny sposób. Zdarzają się duże psy bardzo rozwydrzone albo uruchamiające popęd łowiecki na widok czegoś małego drepczącego tuż przy ziemi (chomik! kot! albo co....!!!! łapać, trzymać! itd) ale na takie specjalne okazji noszę łańcuch-rzutkę, na ogół potraktowany nim agresor znika z wyciem, a za nim jego właściciel. 8) Problem z naszymi psami polega na tym, że nawet niewinna zabawa z kimś kto jest np. molosem i wazy 40 kg może się skończyć ciężkim poturbowaniem... a co dopiero mówić o akcie agresji. Ale bardzo często spotykam rozsądne osoby które odwołują swoje psy „zostaw tego malutkiego, jesteś za duży” itp. Inna sprawa że nasze kochane yoreczki, w czapeczkach i płaszczykach czy bez nich, niestety często szalenie prowokują inne psy swoim zachowaniem, najczęściej na podbudowie lękowej. A zwłaszcza te prowadzone na smyczy; istnieje coś takiego jak „efekt uwięzi” i na przykładzie małych piesków najłatwiej go zaobserwować. Przy pewnej wprawie w szkoleniu i umiejętności obserwacji człowiek się na szczęście w końcu uczy, gdzie leży ta bezpieczna granica kontaktów pupilka z innymi psami. :D Quote
Berek Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 P.S. "Po co yorkom czapeczka, a po to samo po co dużym chustka na szyji" No więc - po co? :D Quote
Adiraja Posted December 12, 2004 Author Posted December 12, 2004 Berek , a moja strzyżona paróweczka? Nie ma jej co chronić i już przy zerowej temperaturze dygoce jak osika :-? Co do przemysłu odzieżowego :lol: - cieszy mnie duży wybór (o czym już wcześniej pisałam) nie tylko wzorów (od płaszczyka po kubraki) ale i kolorów (chociaż sama wybrałam czarny , bo zabrakło mi odwagi na coś rzucającego się w oczy :wink: ). Nie kupiłabym natomiast sylwestrowych sukieneczek , czy też innych okazyjnych garniturków - to nie dla mnie (ani tymbardziej dla mojego psa) :-? Ale jeśli komuś się podoba - jego prawo i mi nic do tego... Ludzie i bez ubranek zapominają o tym , że york to nie maskotka... :-? Co do kontaktów z dużymi psami... nie ograniczam , Vikta jest przyzwyczajona do zabaw i daje radę (krzywdy na pewno nie da sobie zrobić spryciula) , ale niestety zdarzyły się nam sytuacje , które zaskoczyły nas obie... najgroźniejsza była z młodym labkiem , który niespodziewanie wybiegł z krzaków i jednym susem do nas doskoczył - a właściwie naskoczył na grzbiet Vikuliny :( Nogi mi się ugięły i mimo szybkiej interwencji byłam pewna , że podnoszę połamanego psa :( A po chwili bałam się dodatkowo , że ja zostanę poturbowana , bo labek skakał na mnie jak szalony. Właścicielka "śnięta ryba" - stała i wołała psa , a ten miał ją w głębokim poważaniu. Dopiero jak do niej wrzasnęłam , to się obudziła i odciągnęła psa za obrożę... Psa nie winię - młody i skory do zabaw , ale Pani zabrakło wyobraźni... :-? Quote
grygy Posted December 12, 2004 Posted December 12, 2004 Boshe nienawidze takich osób, raz jak z tatą byliśmy w lesie to na naszego psa (był na smyczy, briard to był duzy) rzucił sie inny pies, moj tata nie mógł sobie poradzić i drze sie na tamtą babke, on stoi z koszyczkiem grzybów i sie jeszcze na nas drze, ze psa ona ma po to zeby ja bronił :o Mój tata ją od itiotki i kretynki wyzwał :lol: :lol: Ludzie sa rozkoszni :-? ALe cóz ja też raz miałem wpadke , bo obecnie mam tez duże psy i biegały sobie po lesie i nagle jeden zniknał, poleciałem go szukac i sie okazało ze stał koło takiego jednego Pana w lesie i mu zjadł bułkę :lol: :lol: myślałem ze się spale ze wstydu, no ale wacet był wyrozumiały, uznał ze i tak mu ta bułka nie smakowała :lol: :lol: Jak moje psy biegają w lesie to jak ktoś idzie to je wołam i na smycz zapinam,a le nienawidze takich osób jak widzi ze ide z psem to zamiast swoiego zawołąc to ona nic :o ja mojego trzymam bo co tu mówić czasami mu odbija i sie rzuca na inne psy, a tamten pobiega do mojego psa, ja już zielony , a tamata babka Ciepuś Ciapuś do nogi :evil: :evil: eeh Quote
Adiraja Posted December 12, 2004 Author Posted December 12, 2004 Hahahaha , Grygi - opowieść o bułce tak mnie rozśmieszyła , że nie mogę - zacieszam jak dziecko :mdrmed: :bigok: :mdrmed: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.