zuzlikowa Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 giselle4 napisał(a):Pieknie napisalas Marako uratowałas jego dałas nowe zycie i ..on teskni za Toba a dziewczyny za nim:-( JA MOGE POWIEDZIEC TYLKO LUDZKIE DZIEKUJE:loveu::evil_lol: ...czekam też na wiadomości. Quote
marako Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Ja też czekam. Ale wiem, że trzeba dać im trochę czasu na rozpakowanie kartonów po przeprowadzce. Mam nadzieje, że w weekendzie się odezwą. To już jutro tydzień, więc chyba coś będą mieli do opowiedzenia. Gdyby było jakoś źle, alarmowaliby, a tak, można mieć nadzieję, że idzie ku dobremu. Grace za to dziś z furią w oczach zatopiła zęby w karku ONki sąsiada, z którą od zawsze miały na pieńku. Nie wiem, kto zaczął (zwykle zaczynała ONka, bo Grace co najwyżej broni zabawek lub terenu, ale tym razem nie jestem pewna, mogło być inaczej), w każdym razie gdy Agnieszka (córka) dobiegła za róg, gdzie spięły się suczydła, zobaczyła już finał, tzn. jak moja olbrzymka trzyma zębami za kark tamtą. Młoda dała radę odciągnąć Grace, nie wiem jakim cudem, sąsiadka jednocześnie odwołała swoją, ale nie wiem, jaki jest efekt, bo wróciłam późno i nie widziałam się z sąsiadami. Głupio mi nawet im się pokazywać, choć córka twierdzi, że krwi nie widziała, tylko powyrywane kudły. Za to moja chodzi teraz jakaś dumna jak paw, a Tajga schodzi jej z drogi, co wcześniej się nie zdarzało. Tak, że mimo braku Marko, tj. ciszy w domu, nudy na spacerach, suki potrafią też zaskoczyć. Quote
malawaszka Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 masz rację - jakby było nie tak to by dawali znać a jak krwi nie było na suczym pysku to nie m się co martwić ;) Quote
weszka Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 Zaglądałam i wiedziałam że Marko pojechał ale przez te cyrki z dogo nie miałam okazji napisać. marako :calus: zrobiłaś ogrom pracy, dałaś Marko bagaż pozytwynych doświadczeń na nową drogę życia. Mam nadzieję że wkróce przeczytamy parę słów jak się miewa ten piękniś :) Quote
marako Posted August 8, 2009 Posted August 8, 2009 Wyczekałam 3 tygodnie (bez jednego dnia) i już nie mogłam dłużej. Wcześniej nie chciałam niepokoić - rozpakowywanie, ciąża, małe dzieci, pies, ale wczoraj rano wysłałam SMS-a z zapytaniem o Marko. Odpowiedź przyszła dopiero wieczorem, więc wiele myśli już mnie dopadło, niekoniecznie pozytywnych. Cytuję: "Przepraszamy za brak kontaktu, ale nowy dom, wciąż się odnajdujemy, pies pilnuje nas i terenu, sam w domu trochę broi. Jest bardzo mądrym chłopakiem, bardzo szybko się uczy. Wyślemy zdjęcia"... Tu się urywa, może dojdzie następny, bo czasem tak mam, że dochodzą po 2 dniach. Broi... mogłam się domyśleć, że ma ułatwione brojenie z racji nierozpakowanych dokładnie kartonów. Ja nauczyłam się usuwać WSZYSTKO z jego zasięgu, bo lubił sobie brać różne rzeczy do legowiska i czasem poniszczyć (głównie ciuchy i buty, i oczywiście żarełko). Dlatego w zasadzie przez ostatnie 2 miesiące nie broił. No i był już zadomowiony, a tam jednak czuje niepokój, czy zostanie na zawsze, bo doswiadczenie mówi, że ludzie oddają psy. Pilnuje terenu... szczekaczem był i tu - teraz dziewczyny raczej milczące są, tzn. szczekają na obcych ale o wiele krócej i dopiero, jak ktoś naprawdę się zbliży i jest w miarę nieznajomy. Ale ogólnie nie jest chyba źle, choć bardzo rzeczowy ten sms (od szwagierki, która 3 dni temu wzięła ze schroniska sunię są o wiele radośniejsze i pełne uczuć wiadomości, choć nie spodziewałam się tego po niej i przewidywałam trudności). (Po Kamusię, przekochaną sunię - też sznaucerowatą w pewnym stopniu- jechałyśmy aż do Gniezna, gdzie CornflakeGirl przywiozła nam ją z Olsztyna. Ja jestem "matką chrzestną" i uwielbiam małą). Jak bedą zdjęcia Marko, to oczywiście zamieszczę. Quote
malawaszka Posted August 8, 2009 Posted August 8, 2009 dobre wieści :loveu: nie każdy pisze pełne emocji wieści - ważne, że Marko jest kochany, piszą, że jest mądry więc jest dobrze :loveu::loveu::loveu: Quote
malawaszka Posted August 17, 2009 Posted August 17, 2009 http://www.dogomania.pl/forum/f28/niewidoma-sznaucerka-spaceruje-po-dachu-szuka-dt-pilnie-144356/#post12804660 Quote
giselle4 Posted August 24, 2009 Author Posted August 24, 2009 ...to mozemy byc spokojne szczescia Marko:p Quote
marako Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Tak do końca spokojna nie jestem, choć trafił na bardzo porządnych ludzi i może jakoś pomogą mu pozbierać się emocjonalnie i wytrzymają z nim. Zacytuję fragmenty maila sprzed tygodnia: "Marko w tym wszystkim naprawdę się stara - to bardzo bardzo inteligentny pies i chociaż zbroił parę rzeczy to łatwo przychodzi nam mu wybaczyć. Jest bardzo czujny i broni naszego domu zawzięcie - pokazuje jak bardzo jest dzielny.Na spacerach najbardziej lubi byc wolny i wtedy w trawach widać z daleka tylko jego ogon.Bardzo się pilnuje aby nas nie zgubić a czasem zdarza się mu zapomnieć ale jak szalony wraca do nogi lub biegnie w stronę domu bo drogę szybko opanował. Trochę mnie martwi to ,że panicznie nie lubi samochodów i rowerzystów i chociaż domyślam się ,że jest to sprawa lękowa z przeszłości to jednak jeśli chodzi o samochody to trochę niebezpieczna dla niego, a rowerzyści których jest mnóstwo w okolicy też mogą zrobć niezłą awanturę. Postanowiłam więc wybrać się do skoły pozytywnego szkolenia gdzie będzie miał swoją konsultację z psychologiem psów i na pewno coś zaradzimy na te lęki.Jutro tzn dziś jedziemy tam całą rodziną - ja na ostatnich nogach ale muszę sprawdzić co tam za metody mają. Marko przeżył u nas burzę i rzeczyście musiał się tulić i być głaskany przez całą noc.Na prawdę Marko to spryciarz uroczy choć trzeba być wobec niego zdecydowanym czasami bo wykorzystuje ten swój urok... Właśnie wrócił z nocnego spaceru, który uwielbia i wyczekuje codziennie na niego wpatrując się w męża ,przeciągając się, trącając nosem - czeka na sygnał w postaci zakładanej przez męza bluzy i wtedy ogon mu chodzi jak dziki. (...) Proszę się nie martwić - diabełek daje sobie radę." U nas, jak nie ma Marko zrobiło się jakoś nudno - tyle energii miał w sobie, że udzielał jej moim dziewczynom, a też i pobroił nieraz nieźle, jednocześnie będąc wielką "przylepą". Jak ludziska wytrzymali z nim pierwszy, najtrudniejszy miesiąc, kiedy tęsknił, bo znów musiał zaczynać od nowa, myslę, że już będzie tylko lepiej. Quote
malawaszka Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 pewnie, ze bedzie tylko lepiej :loveu: wieści są rewelacyjne!!!!! to, że ludzie chcą z nim pracowac, że idą do szkółki - dom marzenie dla każdego psa!!!!!! Quote
malawaszka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Jakieś wiesci od Marko może są? ciekawa jestem jak sobie chłopak radzi Quote
marako Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Wieści nie ma (i trochę się boję pisać i pytać, na zasadzie niewywoływania wilka z lasu). U mnie niedługo zacznie się młyn, Grace już w czwartym tygodniu ciąży, ja zawalona pracą, syn bezrobotny, więc zapaść na parę miesięcy, a czemuś od czasu do czasu mam przeczucia, że Marko mógłby do mnie wrócić, co aktualnie nie byłoby możliwe nawet w krytycznej sytuacji. To, że oni sami nie piszą jakoś nastraja mnie pesymistycznie - myślę, że ja w tej sytuacji gdybym miała fajne wieści - z radością czasem dawałabym znaki, a przy kłopotach raczej bym milczała. Ale może nie mam racji. Quote
malawaszka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Ludzie nie mysla nawet o tych, którzy oddali danemu psu kawałek swojego zycia - nawet im przez myśl nie przemknie, że się możemy martwić - niestety tak jest... a znam lęk przed pytaniem co u psiaka, którego własciciele sie nie odzywają sami z siebie - zawsze mam przed telefonem palpitacje serca czego się dowiem :oops: Quote
marako Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 malawaszka napisał(a): zawsze mam przed telefonem palpitacje serca czego się dowiem :oops: No, myslałam, że to ze mnie taka histeryczka jest, ze boję się telefonować. Ale zaraz wyślę maila, zawsze to mniej stresujące, choć to takie działanie zastępcze, bardziej tchórzliwe. Quote
malawaszka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 e tam tchórzliwe, ja w większości też najpierw maila wysyłam, dzwonię jak nie odpisują, albo jak wiem, że nie jest mail uzywany za często jak tam Grace się czuje? kiedy rozwiązanie? coś już wiadomo ile maluchów? Quote
marako Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 W poniedziałek idziemy na USG. Nie mogę już się doczekać wyniku. Grace odmawia jedzenia przez cały dzień, je tylko wieczorem i to niewiele, co trochę nas martwi. Ale czytałam o mdłościach w 3-4 tygodniu, więc może jest OK. Krycia były dokładnie w święta, więz rozwiązanie ok. 25 lutego chyba. Może i dobrze, że mój syn stracił pracę (tzn. zwolnił się sam, głupek), bo zaopiekuje się małymi. Najgorsze, że GRace nie jest już taka młoda, a my mieszkamy na zapadłej wsi i nie wiem jak zapewnić bezpieczeństwo porodu - przecież wet nie będzie z nami mieszkał przez 2 dni. A w razie komplikacji ma 1h dojazdu nawet, jak wystartuje jak błyskawica zaraz po wezwaniu. A ten mój cykor raczej nie chciałby rodzić w obcym miejscu. Quote
malawaszka Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 oj tu nie mam zupełnie doświadczenia więc nic nie poradzę - jakiegoś weta koniecznie miej umówionego chociaż żebyś mogła zadzwonić o kazdej porze dnia i nocy :oops: może Cię poinstruuje, czasem trzeba podać oxytocynę zdaje się - nie wiem musiałabyś pogadać z doświadczonymi hodowcami bo ja to od kastracji jestem :evil_lol: bardzo mocno zaciskam :kciuki: żeby wszystko było dobrze i maluchu zdrowe!!!! Quote
marako Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 Pod telefonem będzie. A może i tak w ogóle jak się zacznie coś ruszać niech będzie od początku do końca i to w pełnym rynsztunku, z narzędziami (cesarka?) itp. Będę się umawiać na każdą wersję. A do Marko napisałam dziś maila. No, jak nie odpiszą do weekendu, to zadzwonię. Quote
zuzlikowa Posted January 21, 2010 Posted January 21, 2010 malawaszka napisał(a):to czekamy na dobre wieści od Marko ...czekamy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.