Jump to content
Dogomania

Pies nie chce założyć kagańca


Ania_jon
 Share

Recommended Posts

Witam;

Mam problem z psem jak w temacie.

Ale celem wstępu. 

Przygarnęliśmy 4lat temu psa od człowieka który nie mógł się nim opiekować. Jak się później dowiedziałam to jakiś mieszaniec "ala" bernardyn/kaukaz - duży ~65kg. Z racji iż z psem mieliśmy do czynienia od młodości jakoś się przyzwyczaił do naszego domu. W zasadzie nie było z nim problemów - udało się go nawet nauczyć paru komend(siad/leżeć/zostań). Pies, żyje dobrze z kotami - nawet widziałam jak pozwalał im wybierać jedzenie z miski :). W większości biega luzem po podwórku - w kojcu spędza może 2% czasu. Jest wyprowadzany na spacery kilka razy w m-cu. Jedyną wadą(lub zaletą) jest jego ciętość na obcych - nie ma opcji by ktoś wszedł jeśli nie został odpowiednio wcześnie zamknięty do kojca - jeśli jest ktoś przy bramie nie da się dotknąć - gryzie wszystko dookoła(jeszcze mnie nie ugryzł - ale rozerwał mi kiedyś w takiej sytuacji sweter) - nie pomaga wabienie na kości, kiełbasę swojska czy ser(który zresztą normalnie uwielbia). Kiedyś przyjechali niezapowiedziani goście - musieli odjechać i schować się za domem sąsiadów - wtedy dał się zamknąć do kojca. Jak go wzięliśmy chcieliśmy go socjalizować - jednak robiliśmy to zawsze w kagańcu - niestety od początku bardzo agresywnie warczał na każdego podchodzącego nieznajomego i się rzucał - tak szczerze to po 2 latach przestaliśmy już próbować. 

Teraz do rzeczy - blisko rok temu na spacerze spotkaliśmy się z biegającym luzem wilczurem(właściciel spacerował w oddali). Doszło do sprzeczki między psami - zaczęły się rzucać na siebie warczeć itd. - ogólnie wyglądało to tragicznie, mój miał kaganiec(zakładany gdy idziemy dalej na spacer) tamten nie - skończyło się na lekkim zakrwawieniu na łapie a u mnie prawie zawałem :/.

Od tego momentu mój pies nie chce założyć kagańca. Nie było by w tym tragedii ale idzie szczepienie podczas którego pies zawsze mając ten kaganiec wariował - musiał trzymać go tata bo ja nie dała bym rady - a  i jemu to ciężko wychodziło...

Kupiłam już 3 kagańce, próbuje go smakołykami zachęcić do zbliżenia do kagańca ale nie daje rady(tak już ponad dwa m-ce).

zawsze jak się pojawia kaganiec pies traci apetyt na smakołyki i odchodzi w inną część ogrodu - dosłownie odwraca się spuszcza głowę i odchodzi.

Założyłam smycz jakbym chciała iść na spacer a potem chciałam założyć kaganiec to zaczął poważnie na mnie warczeć.

Nawet leżący sam kaganiec omija z daleka - zostawiłam w nim mięso - nie dotknął.

Istnieje jakiś inny sposób by go zaszczepić?

Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Harley napisał:

Zapłacić za wizytę domową, przycisnąć psa do bramy lub płotu i zaszczepić przez dziury/prześwity w płocie.

i do tego zrobić na pysku mu coś takiego, jeśli nie daje do siebie z kagańcem podejść:

WIAZ.png

bez tego obawiam się, że osoba przytrzymująca zostanie pogryziona.

Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, Harley napisał:

Zapłacić za wizytę domową, przycisnąć psa do bramy lub płotu i zaszczepić przez dziury/prześwity w płocie.

Do tej pory tak było tylko tata przyciskał go do ścian kojca - mimo tego mocno się rzucał.

 

8 godzin temu, Beatrx napisał:

i do tego zrobić na pysku mu coś takiego, jeśli nie daje do siebie z kagańcem podejść:

Jakoś nie widzę go posłusznie czekającego aż mu zawiążę to na pysku no ale trzeba będzie pewnie spróbować...

Jak to jest, że lisom można aplikować szczepionkę z samolotu a psu się nie da doustnie?

Link to comment
Share on other sites

to zakładanie to tak naprawdę chwila roboty, kładziesz na pysk, zwisa luźno, końce pod gardłem na krzyż i zawiązujesz. gorzej, jeśli nawet tego nikt z was nie jest w stanie zrobić. wiesz, prawda jest taka, ze jeśli nad psem nie pracujecie, nie jest posłuszny i nie da się z nim nic zrobić to musicie uciekać się do przemocy przy takich rzeczach. i oby nigdy na nic nie zachorował, bo nawet nie będziecie w stanie mu pomóc.

Link to comment
Share on other sites

Te malunki z kneblowaniem psa tasiemką to odmiana halti, czyli kantarka. Halti absolutnie nie zapobiegnie pogryzieniu otoczenia przez psa, bo kantarek nie do tego służy. To już lepiej zamiast krępowania psiego pyska tasiemką, owinąć psu pysk taśmą klejącą, tak jak to się robi krokodylom w przypadku potrzeby bliskiego kontaktu z nimi.

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Beatrx napisał:

to zakładanie to tak naprawdę chwila roboty, kładziesz na pysk, zwisa luźno, końce pod gardłem na krzyż i zawiązujesz. gorzej, jeśli nawet tego nikt z was nie jest w stanie zrobić. wiesz, prawda jest taka, ze jeśli nad psem nie pracujecie, nie jest posłuszny i nie da się z nim nic zrobić to musicie uciekać się do przemocy przy takich rzeczach. i oby nigdy na nic nie zachorował, bo nawet nie będziecie w stanie mu pomóc.

Pies w "zasadzie" jest posłuszny tylko przy obcych i ostatnio przy kagańcu ten tryb się mu wyłącza. Próbowałam go socjalizować - ale z braku jakichkolwiek rezultatów przestałam...

 

6 godzin temu, Ryss napisał:

owinąć psu pysk taśmą klejącą,

Już widzę jak mu później ją zdejmuję - z kłakami - gorzej jak się będzie rzucał i nie będziemy mogli taśmy rozciąć albo skaleczymy go.

 

6 godzin temu, wilczy zew napisał:

Nie dałabym psu jeść tylko to mięso w kagańcu. W końcu się przełamie i będzie jadł z kagańca. Żaden pies z własnej woli się nie zagłodzi.

Nie dostawał jedzenia przez ponad 24h - nie podszedł do kagańca. Dłużej nie mam serca tak robić i patrzeć na jego błagalny wzrok "dajcie coś jeść"

Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Ania_jon napisał:

Nie dostawał jedzenia przez ponad 24h - nie podszedł do kagańca. Dłużej nie mam serca tak robić i patrzeć na jego błagalny wzrok "dajcie coś jeść"

Doba bez jedzenia, to żadna krzywda dla psa. Moja suka potrafi i 3 dni sama się głodzić ;) Więc głowa do góry i nie rozczulaj się tak nad psem, bo on sam się nie zagłodzi ;)

Link to comment
Share on other sites

O 19.04.2016o19:38, Ania_jon napisał:

Pies w "zasadzie" jest posłuszny tylko przy obcych i ostatnio przy kagańcu ten tryb się mu wyłącza. Próbowałam go socjalizować - ale z braku jakichkolwiek rezultatów przestałam...

 

pies absolutnie nie jest posłuszny i to pokazują właśnie takie sytuacje. ja bym się ze wstydu spaliła, gdyby moi goście musieli od bramy odejść, bo ja nie jestem w stanie zabrać stamtąd psa. już nawet nie chodzi o odwołanie, ale o podejście i odprowadzenie za obrożę do kojca.

nie wiem, jak chciałaś go socjalizować? żeby wpuszczał obcych na podwórko? to nie jest potrzebne, grunt żebyście zawsze mieli bramę zamkniętą na klucz. ale opcja, ze nie da się psa spod tej bramy zabrać jest niedopuszczalna.

i jeśli pies błaga oczami o jedzenie to mu to jedzenie daj, tylko w kagańcu. nie chce? no to trudno, jego wybór. Ty mu jeść dawałaś.

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

O 22.04.2016o10:05, Beatrx napisał:

pies absolutnie nie jest posłuszny

Jeśli rozpatrywać sprawę 0-1 no to masz racje :/

Co do socjalizacji chciałam by dało się go pogłaskać na spacerze ale problem się pojawiał gdy ktoś obcy wyciągał do niego rękę. S próbuje go dłużej przetrzymać z tym jedzeniem...

Link to comment
Share on other sites

nie każdy pies lubi ludzki dotyk, nie każdy lubi być głaskany i nie widzę powodów, żeby psa do tego zmuszać. wystarczy, że po prostu będzie obojętnie przechodził obok przypadkowych przechodniów. masz psa jakiego masz i trudno od niego wymagać otwartości np. labradora;) pracuj nad tym, żebyś była w stanie podejść do niego jak szczeka przy bramie i odprowadzić za obrożę do kojca, nad ludźmi się nie skupiaj. no chyba, że mieszkasz w centrum miasta i chcąc nie chcąc wychodząc trafiasz na tłum ludzi.

tak, posłuszeństwo psa rozpatruję 0-1, bo co z tego, ze pies na podwórku stojąc przed właścicielem robi "siad", jak wystarczy małe rozproszenie za bramą i już "głuchnie"? co z tego, że pies chodzi przy nodze na komendę, jak tylko widząc innego psa od razu zaczyna ciągnąć i jest nie do opanowania? co z tego, ze pies umie pierdyliardy sztuczek, jak ucieka właścicielowi jak tylko zobaczy na horyzoncie innego psa/kota/wiewiórkę/cokolwiek? i obstawiam, że ten pies, który was zaatakował też "w zasadzie" był posłuszny. i widzisz jak to się skończyło.

Link to comment
Share on other sites

Całkowicie się zgadzam z Beatrx. Miałam psa,który nie pozwalał się głaskać nikomu poza mną i moją mamą. Mogłam go zabrać wszędzie i spokojnie się zachowywał. U weta nie było problemu podczas badania ale po badaniu nie mógł go pogłaskać ale nie "zaczepiany" nie warczał na niego.

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Beatrx napisał:

tak, posłuszeństwo psa rozpatruję 0-1, bo co z tego, ze pies na podwórku stojąc przed właścicielem robi "siad", jak wystarczy małe rozproszenie za bramą i już "głuchnie"? co z tego, że pies chodzi przy nodze na komendę, jak tylko widząc innego psa od razu zaczyna ciągnąć i jest nie do opanowania? co z tego, ze pies umie pierdyliardy sztuczek, jak ucieka właścicielowi jak tylko zobaczy na horyzoncie innego psa/kota/wiewiórkę/cokolwiek? i obstawiam, że ten pies, który was zaatakował też "w zasadzie" był posłuszny. i widzisz jak to się skończyło.

Psa nigdy nie uczyłam chodzić przy nodze ale nigdy też nie miałam problemu z opanowaniem go na spacerze. Fakt, zawsze chodzi na smyczy ale jedyne momenty gdy muszę pociągnąć za smycz to jak jakiś bażant nagle wyskoczy z zarośli i ten momentalnie za nim ruszy - w innych przypadkach w zupełności działa "do mnie". Ważę prawie 10kg mniej od niego - nie miał by przecież raczej problemów żeby mnie pociągnąć jakby chciał...

 

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...