Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ostatnio uciekał Gjalpo, więc jak psy poszły do ogrodu to jego szczególnie miałam na oku, a resztę jak widać mało szczególnie, bo Łucja znów spieprzyła.
Zamknęłam w domu resztę i oczywiście pobiegłam jej szukać. Znowu latałam po wsi jak idiotka, gwiżdżąc i wrzeszcząc. I jak zwykle w pewnym momencie zobaczyłam Łuckę, która pędzi w moją stronę radośnie kręcąc kuprem.
I jak zwykle - zapomniałam o składanych sobie obietnicach, że jak francę złapię to ją uduszę i nie będę się do niej odzywać przez tydzień. Paróweczka przybiegła, odbyło się czułe powitanie na środku ulicy...i wtedy okazało się, że Łucylla jest cała dokładnie nasączona czymś mokrym i cuchnącym. Smród piekielny i trudny do sklasyfikowania - jakby mocne perfumy o zapachu padliny z nutą piżma. Ona śmierdzi. Ja śmierdzę. Zastanawiam się, czy dojdę do domu, czy mam rzygać do najbliższego rowu. Parówa uchachana jak nie wiem co. Biegiem do domu. jak to zrobić, żeby inne psy się o nią nie powycierały, bo się przecież zaśmierdzą? Najpierw ją prać, czy siebie myć? Ja zaraz oszaleję, ale jak zacznę od siebie to ona mi obsmrodzi cały dom...Parówa pierwsza, w takim razie. Oczywiście wyczuła temat i za cholerę nie chciała wejść na górę - złapałam zanim zdążyła wskoczyć na kanapę ( błeee), na ręce ( błeee) biegiem na górę, potykając się na schodach o liczną psią asystę, do wanny. Prysznic - parówa mokra i dalej śmierdzi, odwracam się po szampon, parówa wyskakuje z wanny i zaczyna radosny mokry i śmierdzący slalom pomiędzy łapkami reszty stada, które oczywiście przyszło się pogapić. Podłoga zalana wodą ze smrodem, psy się kłębią, ja wykonuję pad ze ślizgiem i jakimś cudem łapię ociekającą, śmierdzącą i oślizłą parówę. Parówa do wanny, nad brzegiem wanny wianuszek łbów i łapek "och biedna Łucjo, jakże Ci współczujemy", wbijam się między psy, Łucka przydeptuje prysznic który sika mi w twarz, gubię szampon. Ślizgam się na zalanej centymetrową warstwą wody podłodze, na której za sprawą psich łap jest też coraz więcej błota, znajduję szampon, ktory Sonieczka właśnie usiluje wynieść z łazienki żeby go pożreć w samotności - wykonuję skok w jej stronę, robię prawie szpagat, bo podłoga mokra. Jakoś łapię pion, odwracam się i obrywam prosto w żoładek mokrą parówą, ktora właśnie wyskakuje z wanny. Łapię parówę, łapię równowagę, łapię oddech. Po chwili wyprana parówa tarza się po moim ręczniku ( nie miałam czasu szukac psiego). I wiecie co? Taka rozkoszna paróweczka pląsająca po ręczniku, otoczona ciasno przez resztę stada, ktora sprawdza, czy aby parówa cała i w porządku... no to jest widok, który mnie rozkleja totalnie. Sama słodycz.

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

AnnaB napisał(a):
Zaniemówiłam :crazyeye: U mnie też stworów niemało, ale czegoś takiego nigdy...

Jak to? Siedzą związane i zakneblowane te Twoje stwory? A może to cichutkie i niekłopotliwe patyczaki są? Czy to możliwe, że masz psy które są grzeczne?
Czemu do mnie trafiają same upiory???

Posted

O mój Boże aż poczułam ten smród.......chyba następny bazarek trzeba będzie zrobić tak pod kątem Florentynki, herbatka z melisy, antydepresanty, wiadereczko relanium....

Posted

majuska napisał(a):
O mój Boże aż poczułam ten smród.......chyba następny bazarek trzeba będzie zrobić tak pod kątem Florentynki, herbatka z melisy, antydepresanty, wiadereczko relanium....


maska p/gazowa i odświeżacz powietrza.....:evil_lol:

Posted

no tak....
a było tak spokojnie zanim pewne parówki nie zamieszkały
a tu coby troszkę udobruchać Florentynkę i żeby się na Łucję nie gniewała za długo...



ale wredna jestem...wiem.. takie chwyty..:cool3:
Florentynko , nie bij!

Posted

Ja się na nią nie umiem gniewać. Wiecie jakie ona robi miny. A zdjęcie mnie rozkleiło, oczywiście.
A, przy okazji - kojarzycie Pikusia - był na jakichś zdjęciach z moimi psami, to ten od sąsiadów co przychodzi w odwiedziny i Łucję namawia do ucieczek - otóż my na niego mowimy Pikuś, a dziś usłyszałam jak on ma naprawdę na imię i po prostu padłam - ten arcyszpetny pokurcz nazywa się Burbon!

Posted

Oj nie myślcie sobie , ża parówa tak przy siatce sterczała non stop, ich tam 5 było w boksie i stały wszystkie inne , a parówa doopsko w budzie trzymała a oczka filowały co się dzieje, dopiero jak się zawołało "Lucia chodź" to wyłaziła i mizianko odchodziło...:lol:

Posted

Ledwie skończyłam pisać poprzedniego posta, kiedy parówa, która się wierciła pod stołem, usiadła parówim zadem na takiej listwie elektrycznej, gdzie są powpinane wszystkie wtyczki od komputera. Dokładnie wcelowała w wyłącznik tym zadem i wyłączyła mi prąd!!!
Zaborcza paskuda, widocznie uznała, że po innych wątkach nie mam się co włóczyć i postanowiła mi to udaremnić :diabloti:

Posted

Florentynko chciałam cię zaprosić na wątek naszej ukochanej Buźki....:loveu::loveu:
Chodzisz po tych krakowskich psich knajpach to może nasze cudo zareklamujesz bo Buźka to cudo nad cudami i kochamy ją wszyscy bez wyjątku.... I do tego jest śliczna.....:loveu::loveu:

Posted

No ja przecież od początku mówiłam, że to Adam parówę wymyślił i wybrał sobie właśnie tą. I to jest jego parówa, ona go wielbi, a on o niej mówi, że jest idealna.
Ale my się z parówą tez kochamy bardzo, tylko nie ma kto tego sfotografować:-(

Posted

Wstaję rano, wypuszczam pieski na siusiu i wpadam na idiotyczny pomysł, że powieszę pranie. Zaczynam wieszać, słyszę podejrzany odgłos - podzwanianie łańcucha, które towarzyszy przeciskaniu się Burbona przez pręty bramy ( nie, Burbon nie wlecze za sobą łańcucha, łańcuch wisi na naszej bramie...czemu on tam właściwie wisi?) Mokre pranie ląduje na podłodze, a ja pędzę, ale jest już za późno - Łucja wyszła z Burbonem na przechadzkę. Z mokrym łbem i w rozsznurowanych butach wyruszam na poszukiwania. No, nie tak od razu - najpierw muszę zamknąć w domu wrzeszczące opętańczo Flo i Mati i Jego Wysokość, który właśnie ten moment wybiera na zabawę w berka. W końcu wypadam na ulicę i staję na rozstajach, zastanawiając się gdzie najpierw lecieć. A wokół ludzi tłum - odświętnych, zbrojnych w znicze, namaszczonych i poważnych i wszyscy idą na cmentarz, a ja z tym łbem mokrym, przydeptując sobie sznurówki gnam w przeciwną stronę, gwizdżąc i nawołując parówę.
Jakoś tak po trzecim okrążeniu wsi spotykam w okolicach placu zabaw Burbona - nie bacząc na obecność nieletnich prowadzonych przez księdza na cmentarz zwartą kolumną ryczę do niego "gdzie jest Łucja, sukinsynu?"
Burbon patrzy na mnie jak na szkodliwą kretynkę, ksiądz jak na istotę z piekła rodem, dzieci się cieszą. Gnam dalej - w stronę z której nadciągnął Burbon- i spotykam Łucję pod kościołem.
Na ulicy dalej się kłębi ksiądz z dziećmi i skąś się pojawiają dwie ciężarówki, które kurtuazyjnie usiłują się wzajemnie przepuścić w miejscu, gdzie i tak żadna się nie ma szans zmieścić. Więc biorę parówę na ręce i niosę i z każdym krokiem nie znoszę jej coraz bardziej.
W końcu dotaszczam ją do domu - parówa zasiada na kanapie z miną urażonej niewinności. Zamykam dom, Gjalpo zostaje w ogrodzie, Kubuś też, suki są wewnątrz. Sprawdzam co na dogo, próbuję zrobić allegro Fibi, co pięć minut biegam wyglądać przez okno, żeby sprawdzić czy Gjalpo nie pruje ogrodzenia. Matylda leży na kanapie za moimi plecami i nagle puszcza pawia na tą kanapę. Sprzątam pawia. Wyglądam przez okno - nie widzę Gjalpa - schodzę na dół, sprawdzić gdzie jest - otwieram drzwi - za drzwiami Kubuś, który wchodzi do domu i natychmiast wysikuje ogromną kałużę na środku podłogi. Za Kubusiem stoi Gjalpo, ale wejść do domu nie chce. Więc zamykam drzwi, ścieram kałużę, wyrzucam z łazienki Łucję, która skrada się do kociej kuwety po kupę, sprzątam kuwetę, Gjalpo namyślił się i wali pięścią w drzwi. Wpuszczam Gjalpa, który idzie na górę i puszcza pawia na kanapę. Sprzątam pawia, schodzę na dół, bo trzeba Mati zakropić oczka - Mati ucieka na kanapę, ale udaje nam się zapodać wszystkie kropelki, tylko że Mati puszcza pawia na kanapę. Sprzątam pawia, wypuszczam Gjalpa, który chce wyjść, Kubuś też wychodzi i Matylda też, ale zaraz wraca. Łucja pozostaje ostentacyjnie udomowiona na kanapie. Biorę się do roboty - ale z dolnych okien nie widać czy Gjalpo pruje siatkę, bo jakiś idiota zaprojektował słup przed oknem, więc teraz co pięć minut latam do drzwi, sprawdzić czy Gjalpo nie pruje siatki...Jak wyglądam przez drzwi to Matylda wychodzi, a Flo biegnie do bocznych drzwi, żeby ją tamtędy wypuścić, bo ona tak woli, więc ją wypuszczam, a potem wracam do frontowych, wpuścić Matyldę, która wchodzi tylko po to, żeby wyjść bocznymi drzwiami, a następnie wykonac w tył zwrot i razem z Flo pukać w szybę.
Powinnam się zająć obiadem (dobrze przynajmniej, ze mam resztki z wczoraj do odgrzania) - stawiam garnek na kuchence i orientuję się, że Kubuś się wyprawił na koniec ogrodu. Idę po Kubusia - Flo , Łucka i Mati biegną ze mną, wszystkie trzy drą mordę i szczypią mnie w łydki. Gjalpo też idzie, więc przynajmniej mam go na oku, ale za to gryzie mnie w tyłek i uważa, że to strasznie zabawne. Znajduję Kubusia na samym końcu ogrodu - usiłuję go skłonić, żeby poszedł za nami do domu, ale idzie kawałek a potem powoli po łuku znosi go znów przeciwnym kierunku. Biorę Kubusia na ręce i niosę, usiłujac uniknąć fizycznego kontaktu z resztą stada, która się ślicznie bawi na trawniku w psie gonitwy i turlanie i raz po raz próbuje mi podciąć nogi, a suki dodatkowo podbiegają, żeby mnie entuzjastycznie uszczypnąć.
Przynoszę Kubusia i stawiam na podłodze, pędzę do kuchni, ścieram zupę (która zdążyła wykipieć) z kuchenki i podłogi, słyszę głośne RYMS! i znajduję Kubusia, który najpierw się wysikał na podłogę, a potem w to upadł. Wycieram podłogę, wycieram Kubusia, lecę otworzyć drzwi, bo Gjalpo chce wyjść...
Czasem mam ich wszystkich dość!

Posted

.....opowiadanko jak znalazł na orzechowska stronkę, w celu zachęcenia do adopcji.....szczerze, to nie wiem czy bym podołała Florentynko, Ty jednak jesteś wielka:loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...