majuska Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Florentynko, ja tak wtrące z innej beczki... nie masz może kogoś znajomego w Wadowicach lub okolicy?? Potrzeba sprawdzić domek dla Bezy , tej z mojego podpisu. :roll: Quote
Florentynka Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 majuska napisał(a):Florentynko, ja tak wtrące z innej beczki... nie masz może kogoś znajomego w Wadowicach lub okolicy?? Potrzeba sprawdzić domek dla Bezy , tej z mojego podpisu. :roll: niestety, nikogo nie znam...przykro mi. Łucja dziś uciekła znowu - znalazła się w środku wsi pod wyjątkowo obrzydliwym barem "GOL". A potem się "zrehabilitowała" - przyjechał nasz kolega - reszta psów go zna, ale Łucja nie, My byliśmy gdzieś w głębi ogrodu, psiska pognały pod bramę i te co znały kolegę, uznały,że można wpuścić a Łucja...Łucja go pogryzła!Dzielny, obronny stróżujący pies. Quote
Florentynka Posted July 1, 2009 Posted July 1, 2009 Popatrz Łucja, już nikt cię nie kocha...nie zaglądają do ciebie. Ale nie będziemy się tym martwić, prawda? W górę...kupry! Quote
Becia66 Posted July 2, 2009 Author Posted July 2, 2009 Florentynka napisał(a): Łucja dziś uciekła znowu - znalazła się w środku wsi pod wyjątkowo obrzydliwym barem "GOL". . Wkurzają mnie te jej ucieczki bo spokoju ducha zaznać nie mogę..... Za każdym razem wchodzę na ten wątek z nutą niepewności i ściśniętym z lekka gardłem czy ta mała małpa gdzieś po wsi lub okolicach sie nie pląta....:shake: Bar ,,GOL'' ? No cóż..... widocznie Łucja potrzebuje ,,mocniejszych wrażeń ''....:eviltong::evil_lol:. Niestety wiem że to wcale nie jest śmieszne.....:roll: Quote
Florentynka Posted July 2, 2009 Posted July 2, 2009 Te jej ucieczki tez mnie wkurzają, oczywiście, ale ostatnio (tfu tfu i odpukać w niemalowane drewno) zdarzają się sporadycznie. Wyprawa do baru miała miejsce pod naszą nieobecność i podejrzewam, że dlatego, że w czasie pościgu za kaczką została odkryta dziura w siatce za garażem - wcześniej nikt tam nie właził, Łucja tez nie, bo miejsce nieciekawe, a pozostałe dziury zostały uszczelnione. Przy nas nie uciekła już od dawna ( jak na jej możliwości). Poza tym wydaje mi się, że ona sama wraca ( o ile jej wcześniej nie znajdziemy). To pojętny , mądry pies, myślę że jesteśmy na dobrej drodze do całkowitej likwidacji problemu ucieczek. Quote
Florentynka Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 No więc Łucja ma cieczkę... Na razie Gjalpo się nią nie interesuje, ale obawiam się, że będę tu miała niezły cyrk...:crazyeye: Quote
koss Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 No nie wiem, raczej takie ucieczki są dozywotnie...to taka psia skaza..." Jasia wędrowniczka" a tu Łucji Wszedobylskiej ..mija póżną staroscią :diabloti: Quote
Florentynka Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 cóż - skończy się jej cieczka to idziemy się sterylizować. Może się po sterylce zrobi leniwa i ochota do uciekania jej przejdzie. Najlepsze jest to, że ona się strasznie cieszy jak ją znajdujemy i bardzo chętnie wraca do domu. Quote
Miśka84 Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 Małpa jedna:roll:;):diabloti: Wykończy was nerwowo:placz: Quote
Florentynka Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 oj, wykończy nas, wykończy... tak się złożyło, że dziś musieliśmy wstać o jakiejś nieludzkiej porze typu 6.00. W związku z czym Łucja w nocy miała sensacje żołądkowe. Między 1 a 3 budziła mnie w odstępach półgodzinnych, żądając wypuszczenia. Na zewnątrz rzucała się pożerać trawę, jak wygłodzona koza. Za ktorymś razem znikła mi z oczu i uslyszałam tylko chrzęst żwiru po którym się oddalała, wpadłam do domu po słynną czołówkę i buty, ale na szczęście nie musiałam ruszać w pogoń - Gjalpo się sprawdził jako pies pasterski i przygnał parówę do domu. Od 3 do 4.30 Łucja budziła Adama co pół godziny. O 4.30 Adam ogarnięty bezradnością obudził mnie, a ja wyrzuciłam Łucję z łóżka i z sypialni. Około 5 Łucja wróciła, skrobała w drzwi i poszczekiwała, żeby ją wpuścić. O 6.00 jakimś cudem nie udusiłam Łucji... Quote
Florentynka Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 a co mi tam, wkleję: http://www.dogomania.pl/forum/f99/lux-ubranka-dla-yorka-zestaw-do-sake-bizu-inne-cuda-na-tuptusia-bez-oka-141499/ Quote
majuska Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Dzięki Florentynko za dobre słowo... A tak wogóle to wykrakałyśmy króliczka i od soboty ( bez mojej wiedzy i zgody ) zamieszkał u nas czarny króliczek Zozol ( można obejrzeć na Leopoldowym wątku z mojego podpisu, nie śmiem zaśmiecać wątku Paróweczki ) Quote
Florentynka Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 odwiedziłam wątek Leopolda, Zozol piękny! Leopold też, dużo szczęścia życzę obu chłopakom. Wątek parówy ma to do siebie że goszczą tu różne zwierza, niektóre wcale nie moje też - Łucja nie ma nic przeciwko chyba, ma inne priorytety - kanapa, micha, dziura w płocie. Więc ja pozaśmiecam, bo znalazłam takie stare fotki moich zwierzaczków: królik to Lukrecja, a kot to moja cudna Amelia Przyjaźń międzygatunkowa jest możliwa! Quote
albiemu Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 słodziachne masz zwierzaki :) Fajnie, że znajdujesz na nie czas pomiędzy Lucia w klinie majtków Lucia w płocie Lucia za płotem Lucia na wolności Lucia kontra mieszadła miksera Lucia i niepotrzebne buty Lucia wbrew pustej misce Lucia i niewygodna kanapa Lucia - jak dzisiaj duszno Lucia - nie idź tak szybko Lućka! Do nogi! Lućka i Twoja petycja o spokój Lućka brak posłuszeństwa Lućka - zabiorę mu piłkę Lućka - zbędna skarpetka Lućka - na cholerę ten kwiatek tutaj Lućka - kiedy znajdziesz dla mnie czas?!?!?! Dobrze, że nie mam tendencji do przesady :D heheh Pozdrawiam naprawdę MOCNO! Quote
Florentynka Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Albiemu,to...no nie wiem... takie trochę dłuższe haiku - jest super! Łucji grozi eksmisja, niestety. Czasowa. Bo póki co Gjalpa nie rusza, ale Lucek, mimo że nieletni już się nią mocno interesuje. Jak się Gjalpo zacznie interesować to będzie absolutny koniec świata, bo nie ma takich drzwi i zasieków których nie pokona zdeterminowany mastif tybetański, a mój egzemplarz jest szczególnie zdeterminowany... No więc jestem zmuszona zamienić się psami z mamą na parę dni - ona dostanie Łucję, a ja Sonieczkę. Smutno mi będzie bez parówy, ale siła wyższa... Quote
albiemu Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Florentynka napisał(a): Smutno mi będzie bez parówy, ale siła wyższa... a co na to wszystko musztarda????? ;) Quote
Florentynka Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Musztarda będzie po obiedzie, oczywiście... (dobre imię dla psa, nawiasem mówiąc...albo kota..., tak , dla kota) P.S. Jeśli chodzi o znajdowanie czasu dla zwierząt - nie będę się upierać, że 3,5 psa + 2 dochodzące, 1,5 kota i królik na dokładkę są mniej absorbujące niż pojedynczy zwierz, ale z pewnością są absorbujące inaczej. One się w gruncie rzeczy głównie zajmują sobą wzajemnie, a ja tylko sprzątam... Quote
Becia66 Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 Uprzedż mamę tylko żeby dobrze Parówy pilnowała.....:roll:...tzn. mam na mysli ucieczki.......cieczki też.....:evil_lol: Quote
Florentynka Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 spokojnie, Beciu. Moja rodzina zna parówę jak zły szeląg :cool1:. Chociaż się zastanawiam...chyba jej szelki kupię, zanim ją odstawię. Trudniej z szelek wyleźć niż z obroży, a parówa robi się podejrzanie chętna do amorów...zadem zarzuca, ogon na bok nosi. A w domu atmosfera się zagęszcza - pracowałam sobie, Łucja leżała pod krzesłem, przylazł Gjalpo, obwąchał Łucję wnikliwie i wszechstronnie i...jak nie siknie znienacka na nogę od krzesła i wykładzinę! Więc biedna paróweczka pójdzie na wygnanie, nieodwołalnie. Im szybciej tym lepiej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.