Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Widziałam dzisiaj na żywo magnes z psychodelicznym Paco u Romki, szkoda, że nie chciał się oderwać od lodówki, bo wzięłabym sobie... :-)
Ciary mam od tych opisów za każdym razem, to jest lepsze niż [I]Marley i ja[/I]

Posted

[quote name='Florentynka']Trza było brać z lodówką!
Będzie druga edycja pewnie, jak tylko złapię chwilę czasu. [I]Marleya[/I].. nie czytawszy, trzeba będzie nadrobić.[/QUOTE]

Florentynka, moja rodzina zbiera te obciazniki do koperta na magnesy ;)
Z szesc już mam. Podesłać? :)

Posted

Ja czytawszy i oglądawszy, polecam to drugie, na czytanie chyba trochę szkoda czasu, generalnie w 3/4 to opowieść o nieznośności psiego bytu w połączeniu z egzystencją ludzką w jednej czaso-przestrzeni. Trzeba toto mocno kochać, żeby toto znieść.

Na II edycję czekam! [SIZE=1]I mam nadzieję, że tym razem będzie mię stać na zakupy.
[/SIZE]

Posted

Andzike: możesz kiedyś przy okazji. Wszyscy to teraz zbierają i mnie uszczęśliwiają, dodając zlecenia oczywiście na magnesiki z tym czy tamtym.

Ja różne rzeczy czytam tak jak się żuje gumę, czytuję nałogowo instrukcje obsługi, składy na opakowaniach produktów spożywczych ( to celowo, w poszukiwaniu żelatyny wieprzowej, która jest perfidnie dodawana do prawie wszystkiego). Metki, napisy na guzikach i wszelkie słowo drukowane. Jak oglądam to też czytam, bo preferuję wersje z napisami. Pewnie przeczytam wobec tego jednak.

Posted

Czyżby wiosna?
W każdym razie poważny zwiastun wiosny - odmarzła nam dolna brama!!! Wobec czego można się było udać na spacer skrótem, nie ciągnąc całego tałatajstwa na smyczach przez wieś. Zaryzykowaliśmy spacer luzem, dla wszystkich, oprócz biednego tybetaniszcza, ale ono samo sobie winne że na sznurku chodzi, bo jak puścić to zaraz do Tybetu gna.
Paróweczki wałeczki kochane bardzo dzielnie zasuwały na swoich szczątkowych łapeczkach. Znalazły jakieś okropne świństwo w krzakach, ale ponieważ nie mogły ustalić kto je znalazł pierwszy i ma do niego większe prawo to w końcu dały się odwołać i porzuciły świństwo. Tylko łypały, czy ta druga nie zawraca, żeby jednak nieuczciwie objąć je w posiadanie. Przez resztę spaceru bardzo się czujnie wzajemnie pilnowały i były idealnie grzeczne.

Posted

szczątkowe łapeczki :evil_lol: są najpiękniejsze na świecie. I takie rozczulające.
Myślałam że Gjalpo najbardziej trzyma się domu, a tu widzisz, sznurka na drania potrzeba.

Posted

A tam, trzyma się...To bardzo niezależna cholera jest, boję się go puścić luzem blisko domu, bo jeszcze uzna, że skoro sam trafi z powrotem to nie musi iść z nami. One tak mają. Nie żeby chciał uciec, ale tak troszkę połazić samopas. Mam z tym zresztą problem, bo żeby polatał swobodnie musimy go wywozić do lasu. A i tam zdarzają się ludzie, którzy nie wiedzieć czemu na jego widok zaczynają się zachowywać idiotycznie - wrzeszczą i machają łapami.

Wczoraj za to spotkał mnie ze strony Gjalpa bardzo specyficzny objaw zaufania. Otóż zostałam zaproszona do zabawy mięsem. Cała sytuacja wyglądała tak, że Gjalpo wyniósł sobie indyczą szyję do ogrodu, z zamiarem zakopania. To jest cały rytuał, bardzo skomplikowany. Najpierw wybieranie miejsca, poprzedzone starannym namysłem i przymiarkami. Potem kopanie dołu - i co chwilę sprawdzanie, czy suki nie podglądają. Musimy je odciągać od okien, bo jak zobaczy którąś w oknie, to musi zmienić kryjówkę, więc cała jazda zaczyna się od początku. Jak już dól jest, to się tam wsadza zdobycz, zakopuje i przy pomocy nosa wyrównuje ziemię. Potem jeszcze dół zostaje udeptany i zamaskowany (sic!) przez narzucenie gałęzi, trawy czy co tam jest pod ręką. No i jak już wszystko było gotowe, to Adam poszedł ściągać Gjalpona do domu, co mu się nie udało, za to wyciekł mu Kangur do ogrodu. Kangura odwołałam i poszłam po Gjalpa osobiście. NO ale skrytka już była spalona, więc szyja została wykopana. Na mój widok Gjalpo zaczął podrzucać to indycze szyjsko, oblepione centymetrową warstwa błota i żwirem, a przy tym wykonywał pady i podskoki. Chodziło o to, że mam go gonić i mu zabierać to mięso, rzucać, znowu gonić, przeciągać z nim tą szyję, rzucać, gonić...Dość to była obrzydliwa zabawa, ale świadomość że zostałam obdarzona tak ogromnym zaufaniem pomogła mi pokonać obrzydzenie.

Posted

To ja mam takie pytanie. Nigdy nie dawałam moim suckom szyi ani z indyka, ani z kury bo wydawało mi się że te drobne kosteczki mogą stanąć im w gardle, a poza tym są niestrawne i im zaszkodzą. Czekam na opinię bo niby czemu miałabym pozbawiać je takiego przysmaku skoro florentynkowe jedzą.

Posted

Zdjęć niestety nikt nam nie robił...a szkoda.

Beciu - opinie na ten temat są podzielone, ale generalnie przeważa taka, że pies może jeść wszystkie kości, również te drobiowe - byle SUROWE. Ugotowane czy pieczone kości - zwłaszcza drobiowe, mają tendencę do łupania się na drzazgi.
Moje psiska przestawiłam jakiś czas temu na dietę złożoną z kości, surowego mięsa, warzyw i nabiału i u mnie się to bardzo sprawdza. Chrupią, szarpią, gryzą i sa zadowolone! Dla mnie jest to bardziej naturalny sposób żywienia psa - w końcu to nie kura, żeby te kulki dziobać. Taka parówa na przykład dostaje jakiś kawał z drobiu i jest suuuper - z kośćmi sobie radzą bez problemu i mają dużo przyjemności z jedzenia.

Posted

[quote name='Florentynka']Nienawidzę psów. Parówy właśnie ukradły z pracowni słoik z zaprawą i zeżarły zawartość...[/QUOTE]

ty się tam martwisz jakąś zaprawą, a ja o parówy się martwię...:cool3:

Posted

[quote name='Becia66']ty się tam martwisz jakąś zaprawą, a ja o parówy się martwię...:cool3:[/QUOTE]
Parówom nic nie będzie, to wszystko substancje naturalne i nie toksyczne - klej skórny i kreda. Otruć się nie otrują. Najwyżej sraczki dostaną. Zresztą ja też się martwię o parówy, a nie o zaprawę. Wściekła na nie jestem, bo naprawdę trzeba mieć non stop oczy dookoła głowy a i tak człowiek nie upilnuje i nie wymyśli co te cholery wykombinują.

Posted

[quote name='majuska']Sądząc po tym co wyrabia się w tej pracowni, śmiem wątpić czy aby na pewno w tym słoju jest po prostu jakaś zaprawa:evil_lol:[/QUOTE]

No i wychodzi na to, że majuska miała rację...

Posted

Eee, moja droga, po prostu ten klej to taka jakby żelatyna z króliczka - mniam mniam.
Widzę przed sobą tylko jedną drogę - powyrywać im te szczątkowe łapki z tych bynajmniej nie szczątkowych dupsk. Wtedy one będą wolniej działać a ja zdążę zareagować.

Posted

[quote name='Florentynka']Eee, moja droga, po prostu ten klej to taka jakby żelatyna z króliczka - mniam mniam.
Widzę przed sobą tylko jedną drogę - powyrywać im te szczątkowe łapki z tych bynajmniej nie szczątkowych dupsk. Wtedy one będą wolniej działać a ja zdążę zareagować.[/QUOTE]

Tak jest! Przerób je na delfiny lub foki :-D

Posted

[quote name='mamanabank']Tak jest! Przerób je na delfiny lub foki :-D[/QUOTE]

:roflt::roflt::roflt:
ale szydera z parów :evil_lol::evil_lol:
....a może na gąsienice je przerobić:eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...