kakadu Posted February 9, 2009 Posted February 9, 2009 wlasnie dostalam smsa od znajomego, ze wlasciwie to bardziej by im pasowal ten weekend; czyli opcja udania sie bezposrednio do nich; czyli jeszcze ja, albo ktos inny od havany musi tam dojechac z nimi; ale havana mowila mi wczoraj, ze kogos moze bedzie miala, kto (co wazne) bedzie mogl fachowo okreslic stosunek psow do siebie;bo ja sie nie podejmuje za bardzo - to duza odpowiedzialnosc dla mnie przy minimalnej znajomosci tematu (tylko lektury i obserwacja zachowan moich psow) Quote
kakadu Posted February 10, 2009 Posted February 10, 2009 no i co tam slychac? bo ja sobie jeszcze pomyslalam, ze to zrzeczenie mozna dac koledze albo jakos przeslac mailem, a on podpisze i ja to odbiore jak bede w wawie (a bede w poniedzialek, jade z moim psem na konsultacje do dra janickiego - trzymajcie kciuki, zeby sie zgodzil na operacje drugiej nogi...) moge tez wtedy odebrac te umowe adopcyjna, wrzuce w koperte i wysle do havany; moze tak byc? tylko co z weekendem, czy mozna obu stronom zaufac, ze dobrze odczytaja zachowanie psow? czy raczej powinien ktos byc od havany? Quote
kakadu Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 havana co tam slychac bo nie moge sie do ciebie dodzwonic, a tu juz dzis piatek... dodzwonilam sie do znajomego - mowi, ze nikt sie z nim jeszcze nie kontaktowal, a trzeba umowic spotkanie; czy ten sosnowiec to nie odpadl czasem...?:roll: Quote
kakadu Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 dzwonila havana - nie ma dostepu do dogo, cos sie chrzani i u mnie - wszystko trwa wieki; zle wiesci - sosnowiec nagle przestal byc w kontakcie, ani sam nie dzwoni, ani nie odbiera telefonow :cool1: havanowe doswiadczenie podpowiada jej same zle rzeczy; ja tez nie jestem optymistka w takich okolicznosciach przyrody... moze sie jeszcze odezwa? no bo co tak przycichli niby? tacy byli zainteresowani, a tu nagle takie desinterresment? wierzyc sie nie chce...:shake: Quote
kakadu Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 sosnowiec sie kontaktowal ze znajomym - przelozyli wizyte na nastepny weekend bo strasznie zapadalo drogi i sa praktycznie nieprzejzdne; poza tym podroz trwalaby wieki cale, a tak to smigna szybko za tydzien; ale sa zainteresowani; havana - dzieki za smsa, tz zapomnial mi powiedziec, ze dzwonilas, bo jemu sie resetuje pamiec co 10 minut :cool3:, a mnie nie bylo 20...; w kazdym razie prosil, zeby cie przeprosic, co niniejszym czynie publicznie ;) nie wiem kiedy wyslalas swojego smsa, bo moze dwie godziny szedl, a umnie zasieg tylko bywa i dostalam pozno, ale tak bylam ucieszona trescia, ze odpisalam i potem sie zastanowilam, ze juz prawie polnoc :oops: wybacz jesli obudzilam... Quote
havana Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 pozdrawiam TZta :) nic sie nie stalo dobrze, ze sie wyjasnilo :) Quote
kaja555 Posted February 17, 2009 Author Posted February 17, 2009 to dalej trzymam kciuki za Boruca do kolejnego weekendu, jakby się rozmyslili, to trzeba będzie pożadne allegro zrobić, bo on na razie to na minimlanej ilości ogłoszeń jest na razie czekamy na koniec opadów sniegu Quote
kaja555 Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 havana napisał(a):nie no, mysle, ze sie nie rozmysla :):thumbs::thumbs::thumbs: Quote
havana Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 choc pogoda to im raczej nie sprzyja :roll: Quote
kakadu Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 no to wyglada na to, ze wszystko dobrze sie skonczylo :multi: zona znajomego napisala do mnie: Pani Marto, Boruc już pojechał :( z Sambo doskonale się dogadali, jakby się od zawsze znali :) tak jakby i jednemu i drugiemu psu do szczęścia był potrzebny ten drugi. zabawom w śniegu nie było końca. cudownie było na nich patrzeć. tak jakoś lżej na sercu, że będzie dobrze :) dziękuję bardzo za pomoc. proszę wszelkie informacje o pieskach do wzięcia przesyłać, napewno pomogę rozesłać wici, a być może któryś trafi do nas :) pozdrawiamy, Edyta Quote
masienka Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 [quote name='kakadu'] a być może któryś trafi do nas :) :flaming::wallbash::grab: tytulem komentarza... szczescia Borucku :p Quote
kaja555 Posted February 23, 2009 Author Posted February 23, 2009 no to teraz Boruc będzie mógł się wybiegać i wyszaleć :loveu: Quote
kaja555 Posted February 23, 2009 Author Posted February 23, 2009 jaki szczęśliwy jeden i drugi :loveu: Quote
kakadu Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 masienka napisał(a)::flaming::wallbash::grab: tytulem komentarza... szczescia Borucku :p masienko, z calym szcunkiem, ale wieszasz sie zbyt pochopnie ;) oni przyznali, ze boruc ich przerosl; byl zbyt duzy, zbyt zywiolowy, nie dawali sobie z nim rady i poszukali pomocy; znalezli najlepsza jaka mogli - wasza; z bledow jaki popelnili wyciagneli wnioski; chca miec psa i wiedza juz jakiego; na pewno znajda tu u nas na dogo psa mniejszego, spokojnego, ktory bedzie szukal domu; na pewno nie warto marnowa ich potencjalnego domu bo to sa ludzie dobrzy, tylko biorac swojego pierwszego psa popelnili mase bledow i nie przemysleli tematu; mimo to nie skrzywdzili go przeciez, zadbali za naszym posrednictwem o dobry dom dla niego; zapewne teraz za nim bardzo tesknia, ale oddali go dla jego dobra; zbyt pozno, ale jednak krytycznie ocenili swoje mozliwosci; jestem przekonana, ze beda dobrym domem dla spokojnego, sredniej wielkosci pieska, ktory akurat bedzie w wielkiej potrzebie; wtedy ucieszymy sie, ze chca mu dac dom; ja bym ich nie skreslala; kazdy moze palnac glupote, ale nie kazdy potrafi sie do tego przyznac; boruc byl synem wiejskiego psa i malamutki; i tak mial szczescie, ze trafil do nich, a nie na lancuch; teraz jest w domu chyba idealnym, wszyscy sa szczesliwi, a wiec to nie byla smutna historia; Quote
masienka Posted February 23, 2009 Posted February 23, 2009 To, ze poszukali psiakowi nowego domu sie chwali... w koncu nie wyrzucili z samochodu ani nie przywiazali w lesie wiec pewnie maja dobre serce :cool1: I tylko tyle... Ale nie przekonuje mnie to wcale zeby takim ludziom powierzyc innego zwierzaka. Usprawiedliwionym powodem oddania zwierzecia moglaby byc np. ciezka choroba uniemozliwiajaca opieke nad psem lub agresja ukierunkowana na czlowieka. W bardzo ekstremalnych przypadkach moge usprawiedliwic ciezka sytuacje finansowa, ktora nie pozwala np. na leczenie zwierzaka a to, ze pies wyrosl zbyt duzy i jest za bardzo zywiolowy?? Najlatwiej oddac... Kto zagwarantuje, ze pies mniejszy i spokojniejszy tez nie zacznie kiedys sprawiac problemow? Osika sofe, bedzie szczekal w nocy, wyl pod nieobecnosc wlascicieli albo w zabawie zbyt mocno scisnie zabkami dziecieca raczke... i co? ...trzeba bedzie przeciez oddac :cool1: na kopy znam takich, ktorzy deklaruja wielka milosc do zwierzat, a ktorych zwierzeta laduja w schroniskach lub ewentualnie zmieniaja domy po 5 razy w ciagu zycia bo caly czas trafiaja na takich milosnikow... Mimo, ze nie robia krzywdy bezposrednio, szczepia, karmia i miziaja to moim zdaniem tacy ludzie nie zasluguja na zwierze... Amen Quote
masienka Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 morda kochana :loveu: ale futrzysko to ma chlopak chyba po mamie :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.