Lu_Gosiak Posted January 15, 2009 Author Posted January 15, 2009 Oskarek z Uszatkiem wyglądają na tych zdjęciach jak starzy kupmle...wyobrażam sobie ich szaleństwa, cudownie by było jakby razem ktos chciał je wziąść, tymczasem jutro razem jadą na wycięcie jajek:evil_lol::evil_lol: Quote
irenaka Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 A ja proszę o zbudowanie dla mnie kojca lub szałasu w tym pięknym lasku. Marzy mi się odpoczynek w takich plenerach z dala od ludzi, tylko z psami:shake:. Quote
Lu_Gosiak Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 Irenko, mówisz i masz:evil_lol::evil_lol: zapraszam do mnie wkoło Lublińca same lasy, a chatke w lesie tez mamy, także ciężko Ci teraz będzie odmówic:evil_lol: Quote
Lu_Gosiak Posted January 16, 2009 Author Posted January 16, 2009 jak tam chłopaki czuja sie po zabiegu?? czekamy na wieści mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze.......... cudni sa:loveu::loveu: razem tworzą wspaniały duet... nie chce ktoś dwóch małych piesków??:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
irenaka Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Lu_Gosiak napisał(a):jak tam chłopaki czuja sie po zabiegu?? czekamy na wieści mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze.......... cudni sa:loveu::loveu: razem tworzą wspaniały duet... nie chce ktoś dwóch małych piesków??:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Zbiorowe kastrowanko? Nieładnie koleżanko, tak traktować facetów:evil_lol:. A za zaproszenie dziękuję, mam problem zawsze z moimi psami, więc pewnie nic z tego nie wyjdzie. Ale to moje marzenie: odwiedzić wszystkie psiaki które były pod moją opieką i pojechały do domków gdzieś w Polskę. Drugie : wyjechać i zaszyć się w miejscu, gdzie nie ma dogo. Ale jak znam życie, natychmiast miałabym jakąś znajdę i po urlopie. Quote
nescca Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 witajce ciotki......kastrowanko przebiegło pomyslnie. Jaka to radosc....w ciagu jednego dnia zalatwić dwóch facetow. Chłopcy zachowywali się wzorowo... z tym ,że jak ululałyśmy do snu /Oskara...to Usztek nieco sie rozsczekał. Powiedziałam mu ,że już niedługo przyjdzie jego kolej.... i zatkał dziób. W ogóle to zdjęcia mam przezabawne.... bo nie omieszkalam ich robić... w miedzy czasie. Uszatek uparł się że nie bedzie spał. Oparl się główiną o moje ....te...no .....piersi , zaparł się nogami i tak trwał. Podziwiałyśmy go baaardzo.W koncu sie poddal. W niedziele podesle zdjecia Gosi to je zamiesci ba nie wiem za bardzo jak...... a jutro o 5 rano jade do sosnowca ...wioze kota ktoremu dzis amputowalysmy ogon. A takw ogóle? może ktoś reflektuje na cudną kicię ktorą pan chcial uspic ,bo za drogie bylo jego leczenie po spotkaniu z psem? (amputacja ogonka i witaminki) Quote
irenaka Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Zawsze wiedziałam, że wśród ciotek które są na dogo i walczą z bezdomnością, są też takie którym kastrowanko przynosi radość:evil_lol:;) Ale, że ciotka Nescca do nich należy to się teraz dopiero dowiedziałam:evil_lol:. Czy ja mogę prosić o "zaśmiecenie" wątku i pokazanie tego kotka, który jak rozumiem szuka domu? Quote
mmlasowice Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 To była noc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Rottek na piętrze domu w pokoju z Robertem. Nela I Mika miały być grzeczne i towarzyszyć wybudzającym się chłopakom. Nie widziały ich 6 godzin - więc na ich widok zaczęły swoje radosne wariacje. Oddzieliłem je do kuchni. Drapały, piszczały,szczekały.... Oskarek spokojnie spał ............Uszatek męczył się bardzo............... błąkał się z przymrużonymi ślepkami wymiotując obficie co jakiś czas. Założyłam mu fartuszek pooperacyjny Neli , bo w kołnierzu nie utrzymałby równowagi/ jeszcze się zataczał/ Mąż mnie ochrzanił : "Jak on ma sikać?!" Zdjął mu go i wyniósł do ogrodu............sikał bardzo długo. Oskarek absolutnie nie - nie sikał, nie wymiotywał - chciał świętego spokoju i snu. Dyżur nocny był ciężki - co godzinę sprzątanie chlustających wymiocin Uszatka, dopajanie, odstawianie do sikania. Oskarek odlał pełną swoją zawartość dopiero o godz 8,00 rano.Nie wymiotywał. Każdy psiak inaczej ten zabieg przechodzi. Podobnie jest z suczkami.Tak jak u ludzi - każdy inny, każdy inaczej reaguje. W tej chwili są po pierwszym lekkim karmieniu, ćwiczą trafianie do celu w kołnierzach. Położę się na chwilkę - sama niedoleczona korzystam z okazji ,gdy sfora sie uspokoi. Matka musi wtedy spać - gdy niemowlęta śpią. FOTKI BĘDĄ... Quote
Lu_Gosiak Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 to chłopaki niezle dały popalic tej nocy - oby dzisiejsza byla już spokojna;);) dobrze ze wszystko gładko poszlo i mają juz to za sobą jak dostane fotki to wstawie /niekoniecznie wszystkie od nesci robione podczas zabiegu:diabloti:/ Quote
mmlasowice Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Gosiu - wysyłam Ci fotki mailem. Chłopaki nadal są zakręcone. Chodzenie w kołnierzach jest dla nich straszną męką.Najtrudniej im na podwórku. Dosłownie zgarniają tymi kołnierzami śnieg tak jak pługiem. Muszą łebki unosić wysoko do góry- bo przecież to są stworzenia krótkonogie. Dla nich takie kołnierze to koszmar. Quote
basia0607 Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 irenaka napisał(a):Zawsze wiedziałam, że wśród ciotek które są na dogo i walczą z bezdomnością, są też takie którym kastrowanko przynosi radość:evil_lol:;) Ale, że ciotka Nescca do nich należy to się teraz dopiero dowiedziałam:evil_lol:. Czy ja mogę prosić o "zaśmiecenie" wątku i pokazanie tego kotka, który jak rozumiem szuka domu? Iranko, a czy ty wiesz , że ja i nessca mamywspólne korzenie. ? Tylko, że ja na Mazurach a ona na Ślasku . Quote
mmlasowice Posted January 17, 2009 Posted January 17, 2009 Długie ta korzenie!!! Ciągną się przez całą Polskę! Niech się potkną o nie Ci ,którzy żle traktują zwierzęta! Quote
Lu_Gosiak Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 No to zaczynamy pokaz dwóch eunuchów :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Lu_Gosiak Posted January 17, 2009 Author Posted January 17, 2009 przy tym zdjęciu wymiękam, Oskarek trafił do psiego raju:loveu: Quote
nescca Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 moje cudaki. to naprawde fantastyczny duet. fajnie by bylo gdyby trafily razem.mialby ktos niezly ubaw w zyciu obserwujac ich wariacje. Irenko....kot jest w kocim azylu w sosnowcu, ale oczywiscie szuka domku. To slodka kicia. zdjecia podesle. Quote
irenaka Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 nescca napisał(a):moje cudaki. to naprawde fantastyczny duet. fajnie by bylo gdyby trafily razem.mialby ktos niezly ubaw w zyciu obserwujac ich wariacje. Irenko....kot jest w kocim azylu w sosnowcu, ale oczywiscie szuka domku. To slodka kicia. zdjecia podesle. Podeślij, ja już dzisiaj pytałam i może coś z tego będzie. To moja sąsiadka, miałabym kotka na oku póki się nie wyprowadzę. Quote
irenaka Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 mmlasowice napisał(a):Długie ta korzenie!!! Ciągną się przez całą Polskę! Niech się potkną o nie Ci ,którzy żle traktują zwierzęta! Masz rację! Mnie wystarczyła jedna rozmowa z Basią aby wiedzieć, że kobitka jest w stanie mury kruszyć jak trzeba w sprawie zwierzaków. To samo z Nesccą.:evil_lol: A zdjęcia piękne:loveu:. Quote
nescca Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 Irenko.... Baska i ja mamy tych samych rodzicow wiec nic dziwnego ze te same .... charakterki. Co do kota to zawiozlam go wczoraj do sosnowca.....cholera szkoda bo z sosnowca jechalam do krakowa.... gdyby znalazl sie dom dla tej cudnej kici byla bym b.szczesliwa. A co do tych szalonych psiakow to....naprawde psie cwaniaczki ,ktore widac juz na pierwszy rzut oka swietnie sie rozumieja i chyba bardzo sie lubia....wiec bylo by cudownie....gdyby mogly byc razem. Quote
irenaka Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 [quote name='nescca']Irenko.... Baska i ja mamy tych samych rodzicow wiec nic dziwnego ze te same .... charakterki. Co do kota to zawiozlam go wczoraj do sosnowca.....cholera szkoda bo z sosnowca jechalam do krakowa.... gdyby znalazl sie dom dla tej cudnej kici byla bym b.szczesliwa. A co do tych szalonych psiakow to....naprawde psie cwaniaczki ,ktore widac juz na pierwszy rzut oka swietnie sie rozumieja i chyba bardzo sie lubia....wiec bylo by cudownie....gdyby mogly byc razem. Wspólni rodzice? To dla mnie faktycznie zaskoczenie. Ale jak jeszcze raz będziesz jechać do Krakowa i nie wstąpisz do mnie, to chyba wiesz co Ci zrobię? Mój mail jak macie zdjęcie kotka: [email protected] Quote
mmlasowice Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Smutne wieści - Uszatkowi źle goją się rany. Całe podbrzusze "w ogniu". Wygląda jak uczulenie na nici chirurgiczne? środek dezynfekcyjny? Mogę zgadywać.....Wczoraj rana wyglądała jak po oparzeniu gorącą wodą. Zalecony "Rivanol" spływa po nie jak po szkle. Zakładam opatrunki z receptuowej maści Neomycynowej /w ilościach garściowych!/ Maść topi sie na ranie niczym masło na piecu. Ubieram go w fartuszek pooperacyjny Neli + kołnierz. Widać,że cierpi. Pcha mi sie na kolana. Dużo pije wody. Ma przyspieszony oddech. Podałam mu wczoraj antybiotyk w zastrzyku - przyjął go pokornie. Jutro skoczę z nim do weta. Oskarek ranę ma dobrą. Jedynie kołnierz mu przeszkadza. Przy zastrzyku musiał go stabilizować mąż z Tomkiem .Tak się wyrywał. Noce mam nadal nie przespane. Tak będzie - jak długo będą się goić rany Uszatka. P.S. Suczki wyręczaja samczyków w lizaniu ran. Chłopakom kołnierze przeszkadzają , więc one wchodzą pod nich - i robią TO za nich.Mam tylko jeden fartuszek i od Oskarka muszę je przepędzać. Quote
nescca Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Skontaktuj się ze mną bo nie mam Twoich namiarów. Kom 660737137 lub gg 5481579 Quote
nescca Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Więc tak.......Trzeba mu podać hydroxyzynę w tabletkach. 2 mg /1 kilogram ciała. O ile pamiętam Uszatek waży 8 kg..... Tabletki występują 10 i 15 mg. Czyli jak kupisz 10 mg to wyjdzie 1,5 tabletki 3x dziennie . To powinno mu pomóc tyle ,że musisz załatwić receptę ,bo niestety bez recepty nie dostaniesz tego leku. Sterydów nie podawaj raczej,bo mimo że świetnie zaleczają tego rodzaju świądy i zaczerwienienia to przy podawaniu ich słabo goją się rany. Trzymam kciuki..... i pozdrawiam. Ucałuj psy w nos :) Quote
nescca Posted January 20, 2009 Posted January 20, 2009 niepokoje sie o uszatka.Wykupilas hydroxyzynę/? Napisz coś proszę.....trzymam kciuki. Quote
mmlasowice Posted January 20, 2009 Posted January 20, 2009 Nie eksperymentowałam sama. Objawy wskazywały na konieczność działań weta. Konsultowałam wczoraj telefonicznie sytuację Uszatka. Z racji kolejnego wstrzyknięcia" Betamoxu" - wizyta miała sens dzisiaj. Otrzymał kolejną porcję zastrzyków, bo niestety szwy rozpuszczają się / jak na rozpuszczalne przystaje/ . Tylko, że założone zewnętrznie grożą rozejściem się szwów.Krwawienie ustało. Stosowana miejscowo "Neomycyna" nieco rozjaśniła sińce. Doustnie otrzymuje 3xdz1/3 "Pyralginy" /p/bólowo, p/gorączkowo, p/zapalnie/. W czwartek podaję kolejny "Betamox". W piątek wizyta u weta- kontrola stanu szwów. Dzięki Bogu z Oskarkiem wszystko w porządku. Nie mam nastroju. Od tygodnia moja mama lat 78 leczy zapalenie płuc w szpitalu. Z powodu niewydolności serca /1/2 tylko pracuje/ i innych .......sytuacja pogarsza się. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.