dorota w-l Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Dziad to pracownik schroniska . To z nim były prowadzone rozmowy w sprawie białej bulwinki i to on udzielał informacji na jej temat a nie wolontariuszka - teraz już wiem , że należy nie przejmować się jego gadaniem . Jeżeli dzisiaj baba psa nie weźmie to zabiera ją Paulina . Może poprosić o kontakt do babusa i z nią konkretnie rozmawiać ?:diabloti: Quote
Paulina87 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 Ja jestem wolontariuszką coprawda 3 lata, ale tylko taką dojezdną więc nie mam też jakiegoś większego wpływu na podejmowane decyzje. Quote
Vika_Bari Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 [quote name='dorota w-l']Dziad to pracownik schroniska . To z nim były prowadzone rozmowy w sprawie białej bulwinki i to on udzielał informacji na jej temat a nie wolontariuszka - teraz już wiem , że należy nie przejmować się jego gadaniem . Jeżeli dzisiaj baba psa nie weźmie to zabiera ją Paulina . Może poprosić o kontakt do babusa i z nią konkretnie rozmawiać ?:diabloti: Pogubiłam się. Do kogo Kiki jedzie na DT? W Szamotułach do końca tygodnia a potem w Warszawie niby ma być tydzień i co dalej?..... A jak nie znajdzie domu w tydzień to co? Sprawdzam i czytam próbując znaleźć dobre info ale nadal nic nie rozumiem i ja też dzwoniłam do pracownika. On twierdzi ze teraz pies jest na kwarantannie i że jest schowana w ciepłym szpitaliku i że po kwarantannie jest osoba z Ostrowa (ta pani o której mowa) która czeka na koniec kwarantanny aby ją zabrać ale pani miała się odezwać i potwierdzić adopcje i milczy ale mają jej telefon i nie mogą się dodzwonić. I Jak ta pani odmówi że możemy zabierać. Byłoby naprawdę fajnie jakby osoba wyciągająca Kiki ze schronu skontaktowała się na PV z tym DT do którego pojedzie już do znalezienia DS i wszystko ustalili a nam napisali tylko jak sprawa potoczyła się. Quote
Paulina87 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 DT u Doroty. Czyli wychodzi na to, że małej dzisiaj kończy się kwarantanna, skoro dzisiaj ma ją ta pani niby odebrać. Ale czas na odebranie ma do zamknięcia schroniska czyli do 19, chyba że wcześniej zapowie się telefonicznie. A tak pozostaje chyba tylko czekanie. Quote
enia Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 przepraszam, ale ja to jakoś czarno widzę. Paulina czy nie możesz porozmawiać z kierownikiem? mamy dla niej domy tymczasowe, stałe będa sprawdzone, suka bedzie wysterylizowana na 100%, bedzie leczona o ile jest potrzeba, bedzie umowa adopcyjna . Czyż nie tak powinno być? w sumie to Ty znalazłaś jej DT poprzez wątek więc powinnaś mieć jakieś prawo....... powiedz mu ,że rozesłałaś wici wśród znajomych i suka trafi w najlepsze ręce......i mogła już trafić przed tymi mrozami. Quote
dorota w-l Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Czekamy do 11.30 - chłop ma wiedzieć ostatecznie . Obawiam się , że powie , że baba sunie bierze a ona pozostanie w schronie następne tygodnie .:angryy::mad: Quote
Paulina87 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 Dorota czy jak będziesz dzwonić do schroniska i będziemy brać sunię to możesz spytać czy mogą mi ją podwieść pod dworzec? Bo ja będę o 14:44 w Ostrowie a do schroniska jest pewnie ponad 6 km. Które musiałabym przemierzyć autobusem a pozniej jeszcze na nogach. A tak jakby mi podwieźli ją pod dworzec to już o 17:39 byłabym z powrotem w Poznaniu. Quote
PapryczkaChili Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 straszne to czekanie, mam nadzieję tylko, że koniec końców podjęte decyzje będą najlepsze dla puchatki - co do domku dogomaniaków to się nei boję, ale to tak w razie, gdyby jej schron nie chciał oddać zasłaniając się rezerwacją... nie rozumiem, bo przeciez chyba zależy im na adpocjach zwierząt, a tu taka stagnacja... Quote
dorota w-l Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 dostanę ku...... teraz ok. 14 :angryy: Pies jest na kwarantannie - tam każdy gada coś innego . Teraz będę dzwonić o 14 i cały dzień w ucho . Dokładnie tak jak z bulwką :diabloti: . Teraz opowiadają o kwarantannie i właścicielu . Quote
PapryczkaChili Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 o rany... :angryy: a dlaczego ona jest na kwarantannie??? bo pisałyście wcześniej o tym, ale w sumie to nie wiem. dziwna sytuacja, na siłę to się z nimi chyba nic nie ugra... ale mamy czekać do 14 na co??? dalej na decyzję tej kobitki czy to poprostu ściema??? może ktoś tutaj na dogo ma jakąś życzliwą osobę w tym schronie, która mogłaby pomóc - tak tylko mówię, bo faktycznie sytuacja patowa, ale Wy się lepiej w tym wszystkim orientujecie Quote
Paulina87 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 Niestety ja ze schronem mam slaby kontakt z tego względu, że jestem tam rzadko bo ogolnie nie mieszkam w Ostrowie wiec i tak do schronu mam okolo 20 km a teraz jeszcze dodatkowo mieszkam w Poznaniu to w schronie jestem raz na miesiąc porobić zdjęcia, wyprowadzić psy na spacer i tyle. Częściej w schronie bywa Missy87 Quote
jolek68 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 To wszystko jest chore, żeby pomóc psiakowi trzeba pertraktować ze schroniskiem...:shake: Quote
PapryczkaChili Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 no naprawdę tak to wygląda, że trzeba pertraktować. rozmawiałam z Dorotką, że może by pisemnie się do nich odezwać, bo to ich za bardzo nie zdenerwuje, a przy tym co na piśmie to na piśmie... Quote
enia Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Papryczka napisał(a):no naprawdę tak to wygląda, że trzeba pertraktować. rozmawiałam z Dorotką, że może by pisemnie się do nich odezwać, bo to ich za bardzo nie zdenerwuje, a przy tym co na piśmie to na piśmie... To pachnie licytacją: kto da więcej ten suke dostanie? a jak dziewczyny bulwke białą wyciagneły? może one coś podpowiedzą...... Quote
jolek68 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 Drugą rzeczą jest to że coś długo u nich trwa kwarantanna... Coś mi tu brzydko ten schron pachnie. U nas w jednym schronie jak właściciel pojechał po swojego psa i udał że chce adoptować a nie odebrać to krzyknęli mu 600 zł.:shake: Quote
jolek68 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 czyli wtedy schronisko pomogło a teraz dziwnie blokuje wszystko, przecież ile psina może siedzieć w tym szpitaliku??? Quote
Paulina87 Posted January 5, 2009 Author Posted January 5, 2009 To było tak, że kierowniczka sama do mnie powiedziała jak byłam w schronie, że trzeba coś zrobić z bulwką, może wyjazd do niemiec bo ona zimą zginie w schronie. I wtedy zadzialaly dziewczyny od bulwek, powiedzialy ze nie ma zmiluj, ze przyjezdząją... na to w schronisku ze jesli ich na wstępie Pusia nie zje to mogą ją zabierać... U nas w schronie w ogole nie wołają kasy sa psa, jak ktoś ma gest to coś zostawi jak nie psa sie bierze za darmo nawet sterylizowanego. Quote
PapryczkaChili Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 coś musi być na rzeczy, bo w przeciwnym razie nie byłoby problemów z wydostaniem małej... a tak to dziwna pani, co chcę psiaka, ale nie ma z nią kontaktu, a później kwarantanna... szczerze mówiąc, ktoś napisał, że psiunia jest bardzo chuda, więc zupełnie nie rozumiem po co jeszcze dłużej to ciągnąć, ale jak widać z racjonalnym myśleniem nie ma to nic wspólnego... swoją drogą faktycznie dobrze byłoby porozmawiać z dziewczynami od bulwki, one już to przerabiały, mogłyby pomóc, może mają tam kogoś w środku w schronie, kto pomoże... zawsze lepiej znaleźć tam sojusznika, może już taki jest, niż z nimi walczyć, bo chyba w tym przypadku chodzi o to, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o $$$.... Czy więc ktoś zna dziewczyny od tej bulwki, mógłby się podpytać??? Quote
dorota w-l Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 [quote name='Papryczka']coś musi być na rzeczy, bo w przeciwnym razie nie byłoby problemów z wydostaniem małej... a tak to dziwna pani, co chcę psiaka, ale nie ma z nią kontaktu, a później kwarantanna... szczerze mówiąc, ktoś napisał, że psiunia jest bardzo chuda, więc zupełnie nie rozumiem po co jeszcze dłużej to ciągnąć, ale jak widać z racjonalnym myśleniem nie ma to nic wspólnego... swoją drogą faktycznie dobrze byłoby porozmawiać z dziewczynami od bulwki, one już to przerabiały, mogłyby pomóc, może mają tam kogoś w środku w schronie, kto pomoże... zawsze lepiej znaleźć tam sojusznika, może już taki jest, niż z nimi walczyć, bo chyba w tym przypadku chodzi o to, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o $$$.... Czy więc ktoś zna dziewczyny od tej bulwki, mógłby się podpytać??? Co do bulwki to może jak już nikt się nie interesował to kazali zabrać :angryy: Ja nie chcę gnoju bo z natury spokojna jestem ale teraz usłyszałam , że teraz jeszcze nie bo pani , która chciała grzywkę się nie odezwała i że jak będzie coś wiadomo to oni mi dadzą znać , ciekawe jak i kiedy . Ruszam inaczej bez forum - właśnie przypomniałam sobie o pewnej znajomości sprzed ćwierć wieku :diabloti::diabloti::diabloti: koleś dał mi ciekawe namiary .:cool3: Quote
jolek68 Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 dorota w-l w Tobie kochana jedyna nadzieja, nie znam nikogo kto by tu lepiej pomógł, a Natii nie może coś tu pomóc???? Quote
PapryczkaChili Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 to wspaniale!!! działaj działaj, bo jak widać mozna tak się bawić w kotka i myszę przez dłuuuugi czas, a oni widocznie mają jakiś swój interes w tym zwodzeniu. mozna było wierzyć w takie tłumaczenie jeszcze do wczoraj, ale dzisiaj to już jest kpina :angryy: trzymam mocno kciuki i daj znać :diabloti::razz: oby się udało, bo mała mogłaby już grzać swoją chudą doopkę w ciepłym domku, a nie tam siedzieć :angryy: Quote
enia Posted January 5, 2009 Posted January 5, 2009 wiecie co, mnie sie wydaje, że za duży rozgłos był z grzywką, może za dużo telefonów, a w schronie to chyba nie wiedzieli jakiej rasy jest ta suka? to już wiedzą. w tytule też jest grzywacz, wiec mogło sporo ludzi tam dzwonić...... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.