Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 190
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

salibinka napisał(a):
Kasiu, wiem, od razu pomyślałam o Wincencie, ale ta pani chce koniecznie sunię.

Aniu podaj namiary na pw ,jak nie bedzie chciala wincenta to zaproponujemy mix jamniczke Felicje ,ktora w schronisku jest juz ponad rok.

Tekluniu ,zyj dlugo i szczęsliwie,
Aniu jeszcze raz dziekuje za Teklunie ,jadąc do Ciebie wiedzilam ze bedzie to jalepszy tymczas jaki moze wymazyc sobie teklunia i inne zwierzatka ,bylam zupelnie o nia spokojna :multi::multi:

Posted

Dostałam dzisiaj maila od pani Joasi - Teklusia dostała nowe imię - Tosia:roll:, jest jeszcze troszkę niespokojna, wygląda nas, ale adaptuje się ładnie. Pani Joasia bała się, żeby Tekla nie skakała z łóżka (nie minęło wiele czasu od operacji), więc czasowo rozłożyła jej posłanko przy łóżku. Tekla jednak postanowiła sama zdecydować co i jak;) - pół nocy przespała w łóżku z panią a pół na podusi Cziki - pekinki:roll:.
Na jutro lub pojutrze mam obiecane fotki i już się nie mogę doczekać.

Posted

salibinka napisał(a):
No tak, Camaro, ale takie zmyślne jamniczki to musiałyby być, co kic, kic po drabince i już na górze:evil_lol:



będą chciały mieć dom, to i kicać po drabince się nauczą :p

  • 1 month later...
Posted

Na razie nasza zmyślna jamnisia odłożyła nauki kicania po drabince na potem i zajęła się ustawianiem stada:lol:. Obecnie rządzi:-o bez pardonu zajmując miejsce szefowej pekinki Cziki. Biorąc pod uwagę, że w skład jej świty wchodzi również ONka, nie pozostaje nic innego jak z uszanowaniem pochylić czoła przed małą dyktatorką ;). Asia się cieszy, bo to dla Niej znak, że sunia czuje się w pełni zadomowiona.
Tekla Tosia śpi wiernie ze swoją panią, przed snem dostaje napadów opiekuńczej lizawki - co wystaje - wylizane i nie ma zmiłuj :evil_lol:.
Ma ogromną wolę życia i... tycia, trzeba więc uważać, bo ze względu na serduszko i królewski wizerunek ;) grubaskiem zostać nie może.
Zdarza jej się podobno do tej pory walnąć koopsko na środku pokoju zaraz po spacerze:-o:evil_lol:, ale (zdaniem Asi) niechże ma ten "przywilej" z racji przeszłych cierpień i obecnego jej ukochania ;).

Posted

chyba przeceniacie troszke moje umiejętności literackie :oops::oops: naskrobałam krótki tekst, bardzo proszę o ewentualne korekty (nie wiedziałam też, jak długie to ma być)

oto on:

Jamnisia Tekla trafiła do krakowskiego schroniska w sierpniu 2008 roku. Dziewięciolatka, z bagażem chorób, porzucona przez ludzi w momencie, w którym najbardziej ich potrzebowała.
Jej chore serduszko zostało w ten sposób dodatkowo nadwyrężone tym potwornym stresem, jaki przeżywa każdy zwierzak, który zamienia swój własny dom na azyl. Nie była to niestety jej jedyna dolegliwość, okazało się że ma także liczne guzy na listwie mlecznej, które należało usunąć, a jak wiadomo - schronisko to nie jest najlepsze miejsce do przeprowadzania takich zabiegów, ani też do rekonwalescencji. Tekli pozostało czekanie na lepszy los. Czekanie w nadziei, że pomoc nadejdzie zanim dosięgną ją zęby współtowarzyszy niedoli.
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia wieśc o potrzebującej jamnisi pojawiła się na forum dogomanii. Wtedy wszystko potoczyło się błyskawicznie, Teklunia trafiła do wspaniałego domu tymczasowego i to jeszcze tego samego dnia.
Jej tymczasowa pani zadbała o nią tak dobrze, jak nawet w najśmiejszych snach sobie nie życzyliśmy. Tekla była bardzo spragniona czułości, miała problemy z czystością w domu a pazurki prawie przekraczały swoja długością wielkość jej łapek.
W niedługim czasie nasza mała bohaterka przeszła serię zabiegów ratujących jej zdrowie i życie, począwszy od leczenia oczu i uszu a na operacji guzów skończywszy. Wszyscy wstrzymywali oddech, kiedy RTG wykazało zaciemnienia świadczące o przerzutach do płuc. To głównie determinacja Ani, która tak cudownie opiekowała sie Teklą, zadecydowała o tym, że powtórzone tuż po nowym roku badanie (już w innej lecznicy) wykazało, że to nie są przerzuty!!
Operacja jamnisi, która nasąpiła wkrótce potem, ujawniła szereg dolegliwości, z którymi malutka dzielnie walczyła przez cały ten czas. Mnóstwo cyst na jajnikach, dwie listwy z guzami, przepuklina pachwinowa, a do tego bardzo zniszczone zęby, które zostały usunięte prawie kompletnie. Rekonwalescencja nie była łatwa, bo Teklunia nie bardzo chciała jeść. Wszyscy pękali z dumy, kiedy walczyła i zdrowiała w niesamowitym tempie.
To nieprawdopodobne, ale w nieco ponad miesiąc po przeprowadzce do DT była już w drodze do nowego domu, w okolice Rzeszowa. Zamieszkała ze wspaniałą, nową panią i małym stadkiem innych piesków i kotów. Nie tak dawno - zimne boksy schroniskowe, a teraz - ciepłe łóżeczko i bezpieczna przystań na jesień życia.
Tekla otrzymała też nowe imię, teraz jest już Tosią. Szybko się zadomowiła i nawet próbuje przewodzić w stadzie, a swoją panią kocha bezgranicznie, oczywiście z wzajemnością.
Tak naprawdę to tylko Ania wie, jak ciężka była walka Tekli o zdrowie i jak wielki jest ogrom tego cudu, który jej się przydarzył. Nadal trzymamy kciuki za Teklę-Tosię, żeby żyła jak najdłużej i w jak największym szczęściu.



Gdyby były potrzebne zdjęcia, to wynotowałam co następuje:
Teklusia w DT: post 36 strona 4
Teklusia po operacji: post 91 strona 10
Teklusia w nowym domu: posty 155 i 156 strona 16


może takie być?:oops:

Posted

deer, jeśli mogłabyś, dodaj proszę serdeczne podziękowania dla p. prezes krakowskiego TOZu za wsparcie finansowe, bez którego byłoby bardzo trudno oraz ogromne podziękowania dla Beatki (Foksi i Dżekuś) i Kasi założycielki wątku :)

Posted

salibinka napisał(a):
deer, jeśli mogłabyś, dodaj proszę serdeczne podziękowania dla p. prezes krakowskiego TOZu za wsparcie finansowe, bez którego byłoby bardzo trudno oraz ogromne podziękowania dla Beatki (Foksi i Dżekuś) i Kasi założycielki wątku :)

Jasne! juz dodaje!

  • 4 weeks later...
Posted

Asia pisze do mnie często i chętnie, a jej maile zawsze sprawiają mi radość:loveu:
Mam nadzieję, że się nie obrazi:oops:, jak zacytuję Wam krótki fragment jednego z nich:
Nareszcie zrobiło się ciepło z czego Tosia jest bardzo
zadowolona,bardzo lubi wygrzewać się na słoneczku-najchętniej ucina
sobie drzemkę.Niestety jest bardzo obrażona gdy biorę ją na smycz,ale
czasem dla jej bezpieczeństwa to jest konieczne,ponieważ na spacerku nic
nie słyszy i nie jest to "jamnicza głuchota",bo na gesty reaguje ale
trudno wymagać od psa aby na spacerze po polach gdzie pełno ciekawych
zapachów skupiał się na właścicielu.Gdy zapinam smycz patrzy na mnie z
żalem,ale tryska radością przy odpinaniu i zaraz urządza szalone gonitwy
wokół mnie jak kilkumiesięczny szczeniak.Najlepszy numer wykręciła w
niedzielę.Miałam gości,więc był mały poczęstunek na ławie,gdy
odprowadzałam gości do wyjścia psy zostały same po moim
powrocie(ok.5min)zastałam szokujący widok!Tosia na ławie pustoszy talerz
po wędlinie,a Skuter i Czika stoją pod ławą i czekają aż spadnie jakiś
kęsek!Po takiej porcji wędlin bałam się o jej zdrowie w nocy ciągle
nasłuchiwałam jej oddechu czy jest miarowy ale na szczęście skończyło
się na olbrzymim strachu z mojej strony...Smieję się że przez jej
"numery" całkiem osiwieję!Ach!A z jaką pasją goni po podwórku sąsiedzkie
koty,tylko skąd ona wie że ten kot nie należy do jej stada?Może
zapach?Bo węch ma bardzo dobry!


:lol::lol::lol:

Posted

[quote name='salibinka']Asia pisze do mnie często i chętnie, a jej maile zawsze sprawiają mi radość:loveu:
Mam nadzieję, że się nie obrazi:oops:, jak zacytuję Wam krótki fragment jednego z nich:
Nareszcie zrobiło się ciepło z czego Tosia jest bardzo
zadowolona,bardzo lubi wygrzewać się na słoneczku-najchętniej ucina
sobie drzemkę.Niestety jest bardzo obrażona gdy biorę ją na smycz,ale
czasem dla jej bezpieczeństwa to jest konieczne,ponieważ na spacerku nic
nie słyszy i nie jest to "jamnicza głuchota",bo na gesty reaguje ale
trudno wymagać od psa aby na spacerze po polach gdzie pełno ciekawych
zapachów skupiał się na właścicielu.Gdy zapinam smycz patrzy na mnie z
żalem,ale tryska radością przy odpinaniu i zaraz urządza szalone gonitwy
wokół mnie jak kilkumiesięczny szczeniak.Najlepszy numer wykręciła w
niedzielę.Miałam gości,więc był mały poczęstunek na ławie,gdy
odprowadzałam gości do wyjścia psy zostały same po moim
powrocie(ok.5min)zastałam szokujący widok!Tosia na ławie pustoszy talerz
po wędlinie,a Skuter i Czika stoją pod ławą i czekają aż spadnie jakiś
kęsek!Po takiej porcji wędlin bałam się o jej zdrowie w nocy ciągle
nasłuchiwałam jej oddechu czy jest miarowy ale na szczęście skończyło
się na olbrzymim strachu z mojej strony...Smieję się że przez jej
"numery" całkiem osiwieję!Ach!A z jaką pasją goni po podwórku sąsiedzkie
koty,tylko skąd ona wie że ten kot nie należy do jej stada?Może
zapach?Bo węch ma bardzo dobry!


:lol::lol::lol:


Och jak miło się czyta takie wiadomości.

Posted

Bardzo miło;).
Tosia - Tekla od kilku dni matkuje maleńkiej owieczce, która straciła matkę i którą uratowała Asia i wzięła do domu. Ale instynkt macierzyński ma podobno nasza jamnisia średnio rozwinięty - odtrąbia wylizywanko z koleżanką Cziką i uważa, że ok;). Najbardziej opiekuńczy jest ponoć Skuterek:crazyeye:;).

  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...