Ola164 Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 i czeka.. :( naprawdę nikt jej nie chce? Quote
luka1 Posted September 10, 2009 Author Posted September 10, 2009 nie chcę zapeszać ale było zapytanie i Mone Quote
luka1 Posted October 22, 2009 Author Posted October 22, 2009 Mona ma jeden z najniższych numerów w schronisku (93)- może ktoś ją pokochac? Quote
luka1 Posted October 30, 2009 Author Posted October 30, 2009 Już nawet dogomania zwatpiła w zmianę losu Mony. A dziś stał się cud. Kilka dni temu rozmawiałam z panią, która rozmyślała nad zabraniem Mony ze schroniska. Dziś stał się cud - MONA POJECHAŁA DO DOMU :multi::multi::multi::multi::multi: Nie obyło sie bez atrakcji, ale dzieki ludziom ze schroniska - udało się. Dziękuje - pracownikom schroniska Dziękuję Pani za dobre serce - powinno byc teraz tylko lepiej Quote
malibo57 Posted October 31, 2009 Posted October 31, 2009 No, mam Was! Wreszcie:) Bardzo się cieszę, że Mona już poza schroniskiem. Daleko pojechała? Mam nadzieję, że będą jakieś wieści.:multi: Quote
Ewasupermama Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Do wszystkich, którym drogi był los Mony: Mona trafiła do mnie:) Bardzo się cieszę, że jest. A zaczęło się od: Gazety Wyborczej i ogłoszenia, które mnie po prostu ujęło: ...czy ma szansę na dom?" Po prostu wiedziałam, że muszą ją mieć. Po jakiś 10 dniach zadzwoniłam do Pani z Fundacji. Bardzo jestem wdzięczna za wyczerpujące informacje o suni, jej zdrowiu, kondycji. I nadszedł piątek 30 października (chciałam żeby to było w piątek, aby miała czas w weekend na asymilację) pojechałam z moją trójką dzieci do schroniska. Niestety drogi były wciągłej przebudowie i jechałam z Wawy aż 3 godziny. Zrobiło się ciemno i nie mogłam znaleźć właściwej drogi. Myślałam, że mi się nue uda. Ale Pani z Fundacji (jak Pani na imię?) znów mnie poratowała. Cierpliwie tłumaczyła jak i gdzie mam jechać oraz poprosiła pracownika schroniska (Pana Michała??), aby dla mnie otworzył drzwi! Jestem do dziś pod wielkim wrażeniem, ponieważ piątek wieczór to czas dla rodziny, a nie dla obcej babki, która trochę pogubiła drogę. Ostatecznie Mona została nam przedstawiona i .... dopełniłam wszelkich formalności. Dzieci zachwycone i ja też. Mona jazdę do nowego domu zniosła super (nie ma choroby lokomocyjnej!). Przez weekend poznawała nas, naszego psa, kota i nasz dom i ogródek, my ją. W sobotę wieczorem machała już swoim kikutkiem!! Jest słodka, lubi się łasić, a gdy wychodzę do pracy to wyje, a Gasper z nią. Mam nadzieję, że nauczy się, że ja zawsze wracam. Początkowo robiła siku w domu, ale szybko zaczęła nam pokazywać, że chce wyjść do z .ogrodu, potem drapie łapą w drzwi, aby ją wpuścić powrotem. W niedzielę poszliśmy do lasu (mieszkamy na obrzeżach Wawy). Miałam obawy co do jej tuszy i kondycji. Ale nie wyobrażacie sobie nawet jaka ona była szczęśliwa, brykała jak owieczka na łące. Spacer zamiast krótkiego, był długi. Jako duża rodzina, każdy ma obowiązki wobec zwierząt i tak każdy z naszej 4 (Córeczka jest za mała jeszcze) ma cztery razy w tygodniu spacer z psami (mimo ogródka wychodzą trzy razy dziennie na spacEr), a w weekend wspólny spacer do lasu. Nie będę ukrywać, że dzięki psom integrujemy się wzajemnie i mamy ruch. Teraz też leży przy moich nogach. Dziękuję jeszcze raz Pani z Fundacji za wszelką pomoc oraz Panu ze schroniska, który tak uprzejmie mnie przyjął w piątek wieczorem. Może to zabrzmi banalnie, ale jestem szczęśłiwa, że Mona dzięki Wam trafiła do mnie i mojej rodziny, oraz kiedy patrzę na jej pyszczek ,który obserwuje każdy mój ruch kiedy krzątam się po domu. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie Ewa Quote
luka1 Posted November 5, 2009 Author Posted November 5, 2009 [FONT=Verdana]No i się rozkleiłam. Strasznie dziękuję, ale to strasznie, że zabrałaś Mone.Ta psina śniła mi się po nocach ze swoją spuszczoną głowa i smutkiem w oczach. Nikt nie wierzył, że ją ktoś pokocha. Nawet na wątku pojawiało się niewiele osób. Mona czekała. Gdy się podchodziło do jej boksu, czasem nawet wybiegała do krat, ale zaraz wracała ze spuszczoną głową do budy. Tak jakby nie wierzyła, że ktoś ją zabierze. A to przecież śliczny psiak i ma cudowną duszę. Aż tu nagle telefon… Szczerze? Nie wierzyłam, że ją weżmiecie.[/FONT] [FONT=Verdana]Dziękuję, po stokroć dziękuję, kochajcie ją Ewuniu, a ona odda wam całą swa psią duszę.[/FONT] [FONT=Verdana]Dziękuję Pani Zycie i Panu Rafałowi, że nie zawiedli i pomogli i rodzinie i psinie. [/FONT] Quote
malibo57 Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 A ta pani, co się rozkleiła i pomagała przy adopcji Mony, to nasza kochana Jagódka, i już! Quote
Ewasupermama Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Mona ma się dobrze. W niedzielę poszliśmy do lasu. Pierwszy raz mocno ciągnęła i zaryzykowaliiśmy spuszczenie jej ze smyczy. Boże! jaka ona była szczęśliwa. Brykała, wąchała i nie oddalała Quote
Ewasupermama Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Mona ma się dobrze. W niedzielę poszliśmy do lasu. Pierwszy raz mocno ciągnęła i zaryzykowaliiśmy spuszczenie jej ze smyczy. Boże! jaka ona była szczęśliwa. Brykała, wąchała i nie oddalała się od nas za daleko. Nie reaguje jeszcze na imię, więc dużo do niej mówimy. Uwielbia też, jak są otwarte drzwi na ogródek i może sobie wchodzić i wychodzić kiedy chce... Ale to się z wiadomych względów niedługo skończy. Faworyzuje mnie na razie - nadal wyje jak idę do pracy (dobrze, że to nie blok:loveu:). Wszystkie moje dzieci ją kochają, a mąż nawet jak dzieli smaczne kąski to Monie dał najwięcej, mówiąc, że przecież jest u nas najkrócej. Pozdrawiam E. Quote
luka1 Posted November 9, 2009 Author Posted November 9, 2009 Ewuniu usciskaj Monę. A może jakieś fotki do kroniki? Czy tusza nie przeszkadza jej w bieganiu? Kiedy ja ostatnio widziałam była raczej okrąglutka Quote
Ewasupermama Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Muszę Was prosić o poinstruowanie mnie jak się zamieszcza zdjęcia, mamy już kilka fotek Mony u nas i chętnie je Wam pokażę. Quote
Ewasupermama Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Jakoś sobie poradziłam. Dla zdeterminowanych nie ma granic.:multi: Quote
Ewasupermama Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 :lol: Sprawiedliwa porcja pieszczot :lol: Quote
Ewasupermama Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Każde z nich ma posłanie w pokojach dzieci, ale koc w dużym pokoju jest obowiązkowy. Muszą obserwować co się dzieje na bierząco. Mona przoduje. Każdy mój ruch jest ściśle kontrolowany. :lol: Wyje nadal, ale się uspokaja:lol:. Quote
Ewasupermama Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Mona jest super psem. Spokojna, wyważona, ale jak się cieszy to całą sobą. Nie można jej nie lubić. Polubiła ją cała nasza rodzina. Quote
luka1 Posted November 18, 2009 Author Posted November 18, 2009 ja też chętnie popatrzę na szczęście Mony. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.