Jump to content
Dogomania

Lancelot - rasa Hokkaido


takatuka
 Share

Recommended Posts

  • Replies 243
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Właśnie przeczytałam cała historię Lancelota od strony nr 1 do obecnej .

Ewaka chylę przed Tobą czoło i bardzo się cieszę że swoim doświadczeniem , pracą i uporem z psiego potworka zrobiliście najukochańsze psisko pod słońcem.Cieszę się , że pies trafił tam gdzie powinien! Pozdrawiam sredecznie Ciebie i Lancelota!

Link to comment
Share on other sites

Aha, zapomniałam napisac, że Lanci odzyskuje naprawdę piekne futerko. Z resztą za dwa tygodnie będę już miała na wsi cyfrówkę, to wam na bieżąco podeślę, jak tam nasz dyrektorek wygląda ;-)

Matagi, Izis, Agappe, dwa dni temu obmacujać ząbki Lancelocikowi zawuażyłam, że ma też uszczerbioną dwójeczkę na górze, po tej stronie co ta rozcięta warga (pewnie od tej samej samej akcji). Chyba uszkodzenie mechaniczne zęba na wystawie nie bedzie miało zbyt wielkiego znaczenia, skoro sam zgryz bedzie ok? Wargę może do wiosny zszyjemy, bo jednak ten wiszący kawałeczek mu przeszkadza w jedzeniu. Także tego nie będzie raczej widać, bo nasze weterynarki szyją przepięknie ;-)

papatki

Link to comment
Share on other sites

uszkodzenia mechaniczne nie pszeszkadzają w wystawianiu psiaka, sędzia ewentyualnie może zapytac się co się stało itp, ale nie może to wpłynąć na ocenę skoro zgryz jest prawidłowy. Po za tym większosć sędziów to tylko zerknie w te zęby i nic nie zauważy.

Link to comment
Share on other sites

Serce rośnie jak sie czyta takie posty. Bardzo się cieszę, że Lanci znalazl w końcu swoje miejsce na ziemi. Właśnie niedawno wyprawiłam do nowych domków moje maluszki i teraz po tym wszystkim doszłam do wniosku, że muszę szybko znaleźć jakiś domek z duuużym ogrodem bo co będzie jak któreś z moich maluszków znajdzie się kiedyś w takiej sytuacji. Mam jednak nadzieję, że się to nie stanie nigdy... ale sami wiecie co mówią o nadziei.

Link to comment
Share on other sites

A zębem sie nie przejmuj. Jeśli jest chociaz pieniek świadczacy o tym, że ząb tam był nie mają prawa się czepiać. Jednak gdybyś z jakichś względów musiała zab ten mu usunąć zażądaj zaświadczenia od weta, który go usuwał i pokazuj to zaświadczenie zaraz po wejściu na ring a nie dopiero jak sędzia zauważyłby brak. I powinno być ok.

Jeśli chodzi o to rozwolnienie to dawałabym mu marchewke zwykłą gotowaną albo tarta albo granulat marchwi (olewo) do każdego jedzenia. Idealnie działa na układ trawienny i poprawia pigment co mu się przyda, bo z racji koloru białego ma pigmentu raczej mało a to zawsze ochrona przed wszelkiego rodzaju alergiami. POZDRAWIAM.

Link to comment
Share on other sites

Pozdrawiam Cię Ewaka! Poznałyśmy się przelotnie u wspólnego weta...

Ja byłam z małym yorkiem. Z ciekawościa ale i ze smutkiem przeczytałam koleje losów Lanelota... zyczę Ci powodzenia i bedę czekała na zdjecia. Pies mimo ze chudy a raczej drobny, wyraznie wygladał na zadowolonego i spokojnego.

Powodzenia!

Link to comment
Share on other sites

Kurcze, znowu nie przychodzą mi powiadomienia... :evil:

dzieki wam wszytskim za słowa otuchy i wsparcie. Jest potrzebne, bo przeciez nigdy nie wiadomo, co temu wariatowi do głowy strzeli. Na razie wciaż potwierdzam, ŻEBY TYLKO NIE ZAPESZYĆ, że jest cudownie. Naprawdę nie tego się spodziewałam. Bo byłam przygotowane na najgorsze. Jutro będę sie widzieć z Iwoną, bo chcę, żeby go obejrzała wzdłuż i wszerz.

Aha, Matagi masz w dziób! :lol: Pierwsze co to pytałam, czy te japonskie skubańce to lażą po siatkach i kopią dołki pod ogrodzeniem, tak jak haszczaki :D Miałaś rację, tak jak haszczaki to one nie łazą, ani nie kopią. ONE ROBIĄ TO ZNACZNIE SZYBCIEJ I Z WIĘKSZĄ DETERMINACJĄ :evilbat: Kojec jest ciągle wzmacniany, bo Lanc udoskonala go po swojemu. Ja go chyba normalnie będę zostawiać, "pod troskliwą opieką" haszczaków 8)

A tak przy okazji, to dzisiaj Tajga spuściła mu lekki łomocik "w przelocie" hehe... nic się nie stało, ale niech młody wie, że kobiety w tym domu tez mają coś do powiedzenia. ;-)

Pozdrawiam Cię Ewaka! Poznałyśmy się przelotnie u wspólnego weta...

Ja byłam z małym yorkiem. Z ciekawościa ale i ze smutkiem przeczytałam koleje losów Lanelota... zyczę Ci powodzenia i bedę czekała na zdjecia. Pies mimo ze chudy a raczej drobny, wyraznie wygladał na zadowolonego i spokojnego.

Powodzenia!

Dzięki! (a teraz trochę prywaty - JAK TAM ZDROWIE YORKA???)

Link to comment
Share on other sites

:angel: :angel: :angel:

Ewaka nawet nie wiesz jaka jestem happy :D

Już niemogę się doczekać kiedy zobaczę Lancelota :P

Może czka Was jakaś wcześniejsza wyprawa w Trójmiasto niż styczeń :roll:

Co do wspaniałych możliwości hokkaido w uwalnianiu się z kojca to opowiadałam Ci o siostrze Lanciego. Mieszka ona ze swoją starszą koleżanką hasiorką i do ucieczek czy przeskoków przez płotki pierwsza chętna to siostrzyczka a nie (tak jak wszyscy myśleli) hasiorka :wink:

Pozdrawiam i proszę ucałować, wyściskać i wyczochrać ode mnie Lanciego :angel:

P.S.

Będziecie może w Poznaniu na wystawie, prawdopodobnie ja tam będe 8)

Link to comment
Share on other sites

Dziękuje baaardzo dobrze...

Trzymam za Was mocno kciuki!

Napisz co powiedziała Iwona o Lancelocie.

A ja myślałam Nnika, że ty byłaś z mopsem...

W każdym razie Iwona obejrzała Lancika (mam nadzieję, że była szczera :) ) i powiedziała, że jest niezły ;-). Oczywiście chudy jak szczapka, (tatuś wygląda teraz jak pit bull ;-) ) ale ma ładne kątowanie, i super futerko. Stojące, puchate, fajne. Dobry ogonek, żywe oczka, dobre uszka. Z pyszczka rodzinka jest do siebie bardzo podobna, ale tatko ma nieco bardziej szersza klinowatą głowę. Ucieszyła się, że te łapki, które za zdjęciu ze schroniska wyglądają fatalnie, w rzeczywistości, nie jest z nimi tak najgorzej. Jak mały dostanie klaty, to powinno wyglądac jeszcze lepiej. Z charakteru ponoc jest podobny do mamuśki, bo ona też tak gada, i gada i gada jak Lancek. I w ogóle był bardzo grzeczny i spokojny. Jeno sobie ząbków nie dał obejrzeć przy Iwonie, ale przy obcych to on jeszcze nie zawsze jest taki wataszka.

Iwona dała mu pół roku na odzyskanie formy. Więc myślę, że pierwszy raz wystawimy go w Łodzi, na świezym powietrzu, bo w hali np. w Katowicach, to by szału dostał z tyloma innymi psami.

Iwona załatwi też wszystko w ZK, związanego z papierkami, i obiecała, że pomoże w znalezieniu mu kiedyś partnerki. Zobaczymy ;-) Zmartwiła mnie tylko, bo zamarzyła mi się pręgowana Hokkaido, ale ponoć nie ma takich. A we wzorcu jak byk stoi, że są... Ponoć w Austrii były niedawno dwa importy z Japonii...

Link to comment
Share on other sites

Kurcze, znowu nie przychodzą mi powiadomienia... :evil:

dzieki wam wszytskim za słowa otuchy i wsparcie. Jest potrzebne, bo przeciez nigdy nie wiadomo, co temu wariatowi do głowy strzeli. Na razie wciaż potwierdzam, ŻEBY TYLKO NIE ZAPESZYĆ, że jest cudownie. Naprawdę nie tego się spodziewałam. Bo byłam przygotowane na najgorsze. Jutro będę sie widzieć z Iwoną, bo chcę, żeby go obejrzała wzdłuż i wszerz.

Aha, Matagi masz w dziób! :lol: Pierwsze co to pytałam, czy te japonskie skubańce to lażą po siatkach i kopią dołki pod ogrodzeniem, tak jak haszczaki :D Miałaś rację, tak jak haszczaki to one nie łazą, ani nie kopią. ONE ROBIĄ TO ZNACZNIE SZYBCIEJ I Z WIĘKSZĄ DETERMINACJĄ :evilbat: Kojec jest ciągle wzmacniany, bo Lanc udoskonala go po swojemu. Ja go chyba normalnie będę zostawiać, "pod troskliwą opieką" haszczaków 8)

A tak przy okazji, to dzisiaj Tajga spuściła mu lekki łomocik "w przelocie" hehe... nic się nie stało, ale niech młody wie, że kobiety w tym domu tez mają coś do powiedzenia. ;-)

Pozdrawiam Cię Ewaka! Poznałyśmy się przelotnie u wspólnego weta...

Ja byłam z małym yorkiem. Z ciekawościa ale i ze smutkiem przeczytałam koleje losów Lanelota... zyczę Ci powodzenia i bedę czekała na zdjecia. Pies mimo ze chudy a raczej drobny, wyraznie wygladał na zadowolonego i spokojnego.

Powodzenia!

Dzięki! (a teraz trochę prywaty - JAK TAM ZDROWIE YORKA???)

EWAKA!!!! :P Nie chcę w dziób :wink: :lol: Moje makity nie łażą po siatkach ani nie ryją,naprawdę!!!!Widocznie trafił ci się wyjątkowo inteligentny egzemplarz japoński :wink: Skoro on swój kojec cały czas modernizuje,widocznie coś mu tam nie pasuje :wink: Jak on taki mądry,to może Ty daj mu kartkę i ołówek,niech on narysuje jaki kojec mu "leży" :wink: A przy okazji jak będzie miał już te akcesoria piśmiennicze ,to może zamiast rozrabiać spisze koleje swego młodego,ale burzliwego życia? :wink: :wink: :wink:

A tak poważnie,to jego głową tak bardzo bym sie teraz nie przejmowała.Wydaje mi się ,że hokkaido tak jak i akita ,dojrzewa i rozrasta się do lat trzech.U akit klatka i głowa "pojawiają sie "w wieku ok.2,5 roku.A w ogóle w Japonii klasa otwarta dla akit to wiek 40 miesięcy,niegłupio wydumali.

Pozdrówka dla Ciebie i kudłaczy :P :P :P

Link to comment
Share on other sites

Iwona załatwi też wszystko w ZK, związanego z papierkami, i obiecała, że pomoże w znalezieniu mu kiedyś partnerki. Zobaczymy ;-) Zmartwiła mnie tylko, bo zamarzyła mi się pręgowana Hokkaido, ale ponoć nie ma takich. A we wzorcu jak byk stoi, że są... Ponoć w Austrii były niedawno dwa importy z Japonii...

Ja myślę, że nie powinnaś się martwić. Skoro są i takie masz marzenia to trzeba je realizować. Masz przecież dużo czasu. Tylko po kolei rodowód, wystawy, uprawnienia... a w miedzyczasie poszukiwania pregowanych ;-)

Nie wiem jak u hokkaido, ale u akit najladniejsze szczeniaki pregowanych wychodza przy krzyzowaniu z bialym albo bardzo jasnorudym ;-)

Głowa do gory i nie martw sie na zapas :-)

Link to comment
Share on other sites

Izis, ja na razie nie wiem, czy on się w ogóle w zyciu da wystawic, lub komus ząbki pokazać. Tzn. ząbki to on obcym pokazuje bardzo ładnie, ale chyba z takuiej prezentacji żaden sędzia się nie ucieszy ;-) Ale niech i tak potrafi, bo jak nas jaki wkurzy, to wtedy na niego japońca wsciekłego naślę. ;-) Poza tym zanim brykacz cokolwiek zdobędzie, to miną lata ;-). Ja po prostu zaczęłam rozglądać, bo primo - tych psów jest rzeczywiście bardzo mała, a sekundo - rasa sama w sobie jest bardzo niewyrównana, stąd nawet te co znalazlam, wg. mnie pozostawiają wiele do życzenia (połowa wyglada jak 3/4 wolnobiegajacych burków u mnie na wsi ;-), a poza tym taki import może potrwać kilka lat zanim się znajdzie, wyczeka, to czego sie szuka. Stąd już teraz moje zainteresowania, broń boże nie myślę, jeszcze teraz o szczeniakach! Z resztą jakbym chciała, to bym sobie sprawiła swoje, ;-) a ja generalnie mam wszystkie sunie wysterylizowane. Mam bzika na punkcie husky trafiających w niepowołane ręce, więc pewnie z manią prześladowałabym ich właścicieli. ;-)

Z sunia hokkaido to kwestia myslę dwóch-trzech lat, jak w ogóle się uda. Poza tym raźniej bedzie Lancowi zapewne z nią niż ze stadem hasiorów. Małe suki go olewają z góry i na dół, i jest taki trochę psychicznie samopas... A z tymi pregowanymi, to takie moje marzenia. Akity tez mi się podobaja najbardziej, te pręgowane... Te w Austrii też pręgowane nie są... Więc może rzeczywiście nie ma? musze zajrzeć do orygniału wzorca, bo może tlumaczenie jest jakieś kulawe...

papaty

(był w końcu lekki łomot od Morfeusza, jego skołotane nerwy nie wytrzymaly w końcu ekspansywności japońskiego krzykarza na jego spokojnym kojco-wybiegu) ;-) Ale tylko takie poczochranie pod kontrolą, dla spokoju ducha i reszty śpiacego stada ;-)

Link to comment
Share on other sites

A z tymi pregowanymi, to takie moje marzenia. Akity tez mi się podobaja najbardziej, te pręgowane... Te w Austrii też pręgowane nie są... Więc może rzeczywiście nie ma? musze zajrzeć do orygniału wzorca, bo może tlumaczenie jest jakieś kulawe...

Proszę bardzo oto część oficjalnego wzorca FCI dotyczące koloru hokkaido:

"FARBE : Sesam (rot-falbfarbene Haare mit schwarzen Spitzen), gestromt, rot, schwarz, schwarzloh, weiss."

Jakby ktos nie znal niemieckiego to gestromt znaczy własnie pręgowany. :-)

"COLOUR : Sesame (red fawn hairs with black tips), brindle, red, black, black and tan, white."

A to angielska wersja tegoż - brindle znaczy oczywiście pręgowany.

A więc są i życzę udanych poszukiwań :-)

Link to comment
Share on other sites

Ciągle czekam na cyfrę, powinna lada dzień przyjechać...

Z nowości - to Lancelot był w poniedziałek na pierwszym w swoim życiu treningu ;-)

Pojechał z Dominikiem i znajomym z obcami hasiorkami do lasu na rowerze. Grzał jak głupi, i nawet przestał psy zaczepiać po drodze. Oczywiście na razie jego znajomośc komend i w ogóle techniki biegania jest żadna ;-), ale widac, że chłopak ma zacięcie i chyba to polubi. Wie, co ma robić, i nie obcyngala się przy rowerze, tylkozasuwa regularnie przodem ;-) Może będa z niego ludzie, i jakos zejdzie z rezonu ten jego temperamencik ;-) Po treningu było cudownie - mielismy go z głowy przez cały dzień i noc. Siedział cichutko jak mysz pod miotłą, żadnych tam herezji, pisków, nagabywań i wściekłości. ;-) Jakbym w ogóle żadnego psa, nie tylko hokkaido, nie miała ;-)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...