kamixx Posted October 20, 2009 Author Posted October 20, 2009 no i sprawa się pogmatwała z tym ugryzieniem wklejam z innego wątku bo już mi się nie chce pisać: "pozwole sobie napisać o moim problemie jestem zrozpaczona. Mam psa ze schroniska jest to mieszaniec w typie jamnika szorstkowłosego, nie potrafimy określić ile ma lat wet powiedział, że coś w granicach 7-10 lat. Bardzo się do nas przywiązał, niestety nie toleruje naszych gości i ludzi przechodzących blisko niego na spacerze (nie wszystkich nie wiem od czego to zależy) rzuca się i gryzie w nogę. Mieliśmy ostatnio bardzo nie miłą sytuację moja mama go trzymała na smyczy, informowałam ją o tym, że trzeba go pilnować, aby nikogo nie uszczypnął, ale ona się zapomniała i pies ugryzł przechodzącą kobietę w nogę. Oczywiście afera z jej strony, poszła do lekarza, kazała nam psa oddać na obserwacje do weta, mimo, że miał aktualne badania i szczepienia, dostała 110 zł celem rekompensaty mimo, że pies nie uszkodził odzieży. Ja dużo nerwów zjadłam, bo uwielbiam tego psa, a jestem w 7 m-c ciąży i nerwy nie są mi wskazane. Na dodatek teście, którzy nie lubią zwierząt również nam aferę zrobili, że powinniśmy uśpić tego psa, co zupełnie mnie dobiło, powiedziałam sobie, że prędzej odejdę od męża niż dam mu zrobić krzywdę. Pierwszym krokiem który zrobiliśmy to wykastrowaliśmy psa, ale chyba za wiele to nie pomogło, bo dalej warczy na przechodzących za oknem ludzi i dostaje szału jak ktoś dzwoni do drzwi, od wykastrowania minął tydzień. Baba ma przyjśc 19.10. po to zaświadczenie boję się , że znowu będzie chciała jakies pieniądze :-(. Szukam pocieszenia wśród Was, bo chyba jako jedyni mnie zrozumiecie." CD. " nie mam nic potwierdzonego, nietety, że wzięła ode mnie te pieniądze napisałam takie pisemko jakby ugoda i jak przyjdzie tego 19.10 to chcem aby je podpisała. Kobieta była u lekarza, ale jej lekarz powiedział, że mam dostarczyć to zaświadczenie od weta, że pies zdrowy i nie ma wścieklizny. Z wetem mam już załatwione przyjeżdża do nas co te pare wymaganych dni i wystawi zaświadczenie wogóle to bardzo dobrze zna naszego psa bo czesto chodzimy na różne porady. Mieszkam w bardzo małej mieścince i tu chyba ludzie nie bardzo się orientują co powinno być wymagane, baba powiedziała, że chce tylko to zaświadczenie jeszcze i nie bedzie mnie denerwowac bo widzi, że jestem w ciąży, a lekarz powiedział jej, że o tym czy będzie zawiadamiać jakieś organy decyduje tylko poszkodowana. Więc nie wiem czy mam ich sprostowac i powiedziec o tym sanepidzie czy lepiej siedzieć cicho. " cd: "nie długo trzeba było czekać przyszedł dziś pijany syn pani ugryzionej przez mojego psa, i że mamie się rana nie goi i on chce to poplubownie załatwić i chce 200 zł a jak nie to idzie na policje. Zadzwoniłam po teścia przyjechał i faceta postraszył, że na policje to my możemy zadzwonić że nachodzi mnie pijany, a rozmawiac to możemy tylko z poszkodowaną. Facet poszedł, ale boję się normalnie w domu siedzieć co on wykombinuje, co jak rzeczywiście rana się nie goi :-( Okazało się, że jesteśmy ubezpieczeni tzn. dom jest ubezpieczony, a w opcjach dodatkowych mąż rok temu zaznaczył ugryzienie przez psa, jak to powinno się teraz załatwić?" cd: "sprawa się pogmatwała, kobieta jak pisałam dostała ode mnie 110 zł mam poświadczenie tego faktu przez nią na piśmie, dostała też polisę ubezpieczeniową, aby mogła dochodzić od firmy odszkodowania. Nie przestali nas nachodzic najpierw pijany syn (żadał kolejnych 200 zł), rzucał się wręcz do mojego teścia, że go uderzy, wczoraj teściową gonili na mieście i znowu z pretensjami, że baba ma iść do szpitala. Z tego co zaobserwowaliśmy to ona ma jakąś egzeme, czy łuszczycę, bo jest cała nawet na rękach pobandażowana. Przypominam, że mój pies ją uszczypnął, nawet spodnie, ani rajstopy pod spodniami nie zostały uszkodzone. Dostali polisę jednak chyba nic z nią nie robią, bo teściowej powiedzieli, że oni nie będa się gdzieś po PZU włuczyć. Poważnie zastanawiam się nad oddaniem sprawy do sądu za nachodzenie i próby wyłudzenia pieniędzy. Jeszcze tylko chcę iść do lekarza do którego ona podobno chodzi i okazać mu zaświadczenie o stanie zdrowia mojego psa. Dzisiaj mam je otrzymać. Co myślicie czy powinnam iść do tego sądu?" Quote
kamixx Posted April 12, 2010 Author Posted April 12, 2010 z przykrością zawiadamiam że nasz ukochany Fred odszedł od nas na zawsze w piątek wieczorem (09.04.2010 r.) sekcja wykazała nowotwór serca, a ścislej naczyniomięsak prawej komory serca, guzy były też na śledzionie i miał powiększoną wątrobę. Strasznie cierpie... Fred od 2 tygodni kaszlał, dostawał od weta antybiotyki, bo myśleliśmy, że jest podziębiony, poza tym czuł się dobrze nie miał gorączki, jadł, biegał, przełom nastąpił w czwartek pod wieczór nagle przestał się cieszyć, zaczął sikać pod siebie, w piątek pojechaliśmy do weta dostał kilka zastrzyków, ale za trzy godz. już nie żył. Najdziwniejsze jest to, że osłuchowo wet nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w sercu biło normalnie. Cierpiał bardzo przed śmiercią :( wspomóżcie mnie dobrym słowem, pocieszcie, bo serce mi pęknie Quote
Weronia Posted April 12, 2010 Posted April 12, 2010 :( [*] kamixx, trzymaj się... Dzięki Tobie miał dom, czuł się kochany i odszedł wśród bliskich. Quote
Lucyna Posted April 12, 2010 Posted April 12, 2010 Biedny Fredzik, nadal szczęśliwy, trzymaj się kochana ... dzięki Tobie był szczęśliwy tutaj ... :p Quote
Panca Posted April 19, 2010 Posted April 19, 2010 jestem z Toba...straszne jest stracic psa..wiem , rozumiem , przezylam to i nie ma slow pocieszenia na taka tragedie...pamietaj ze zrobilas wszystko co moglas dla niego, dalas mu dom, milosc, odszedl kochany a nie bezimienny w schroniskowym boksie :-* Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.