Kati Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 Raptus dziękuje wszystkim za życzenia. Ja nie potrafię się dzisiaj cieszyć. Wyniki badań krwi bardzo się pogorszyły. :( Jednak wstawię obiecane fotki: Powrót do przeszłości :P Taki był malutki: http://img434.imageshack.us/img434/420/raptus1jk.png 4-miesięczny Raptus Zmęczony, brudny, ale szczęśliwy taki był pracowity podczas lepienia bałwana http://img349.imageshack.us/img349/9048/zima999lc.png Raptus z siostrą Herą (w całym miocie były tylko 2 żółte psy) Quote
misiaczek Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Kati,Raptus jest naprawdę piękny i bardzo ci współczuję,że jest chory :-(. Czy mogłabyś w małym skrócie napisać co mu jest.Zaglądam do Was od niedawna i za bardzo sie nie orietuję.Czy to coś bardzo powaznego? Zdrówka życzymy z okazji urodzinek Quote
Alicja Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 RAPTUSKU .....ciotka Alicja zyczy Ci przede wszystkim DUŻO ZDRÓWKA :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
malawaszka Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Raptusku 100 LAT i pokonania tej paskudnej choroby!!!! Żebyś był silny i dzielny jak do tej pory :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Kati Posted June 1, 2006 Author Posted June 1, 2006 Dziękuję wam wszystkim za życzenia. Ja już nie wytrzynuję nerwowo :( Misiaczek, Raptus ma niewydolność nerek, jest coraz gorzej, nic nie pomaga. :( Quote
misiaczek Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 Oj...no to źle :shake:. Współczuję Wam bardzo i życzę aby zdrówko Raptuska sie poprawiło. Quote
Kati Posted June 1, 2006 Author Posted June 1, 2006 Dziękujemy za życzenia, na pewno się przydadza. Trzymajcie za nas kciuki - jutro jedziemy na kolejne badania. Quote
malawaszka Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 Będziem trzymać :kciuki: a Wy trzymajcie za Bolutka we wtorek bo będzie miał zabieg :shake: Quote
misiaczek Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 Oczywiście,że będziemy trzymać kciuki :kciuki: ,i za Raptuska i za Bolutka. Quote
Kati Posted June 2, 2006 Author Posted June 2, 2006 My już po badaniu, wyniki będą po 18, więc możecie jeszcze trzymać kciuki. My za Bolusia też trzymamy, bo do niego w końcu uśmiechneło się szczeście nie po to, żeby teraz chorować. Quote
Kati Posted June 2, 2006 Author Posted June 2, 2006 Dzięki za kciuki - i tak nic nie pomogło. Kreatynina - 6,0; mocznik ponad 200. :( W poniedziałek jeszcze raz spróbujemy z kroplówkami. :( Quote
Alicja Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 Kasiu .........nie trać nadzieji .Może by pomogły jakieś inne leki :shake:, kurcze sama nie wiem .....cholewcia nigdy człowiek nie wie kiedy coś się niedobrego przyplącze :-( Wymiziaj Raptuska :loveu: Quote
malawaszka Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 Kasia kurcze a jak się Raptusek czuje? widać po nim, że wyniki nie za dobre? cholera nerki mają to do siebie, że się nie regenerują :-( i tu możemy tylko trzymać kciuki, zeby jak najdłużej pozwoliły Raptuskowi cieszyć się siłą i energią i cieszyć nasze oczy jego widokiem :kciuki: Quote
Kati Posted June 3, 2006 Author Posted June 3, 2006 Dzięki za pocieszenie. Z Raptusem nie jest najgorzej, poza drobnymi rzeczami, którymi nie przejmowałabym się gdybym nie wiedziała, ze jest chory. W domu prawie cały czas śpi, ale na spacerach chętnie biega za piłką, normalnie węszy za psami, reaguje na komendy. Je prawie normalnie, o dziwnych porach, ale wczoraj zjadł 2 porcje. Zazwyczaj zjada conajmniej jedną. Dzisiaj znowu dostaje kroplówki, pod skórę, bo do żył nie da się już wbić wenflonu. Quote
malawaszka Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 biedaczysko taki pokłuty już :shake: ale podskórnie też się wchłonie jak trzeba Bardzo dobrze, że Raptusek ma apetyt i jest zywiołowy :multi: :multi: :multi: Quote
Kati Posted June 3, 2006 Author Posted June 3, 2006 Te kroplówki podskórne są dużo lepsze od dożylnych, bo dużo szybciej schodzą. Najgorsze jest wbicie igły, ale jakoś daliśmy rade. Raptus dosyć śmiesznie potem - wygląda taki spuchnięty. On tak bardzo się przy tym nie denerwuje, jak dawniej. Quote
Patka Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 kochany chłopak Lilith kazała go ucalowac :cool3: ja wierzę ze bedzie dobrze Lilith z takiego syfu wyciągneliśmy to i on wyjdzie z tego!!!! Quote
Alicja Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 Raptusku ...walcz , nie daj się temu paskudnemu choróbsku ;) Quote
Kati Posted June 4, 2006 Author Posted June 4, 2006 Dzisiaj Raprusowi bardzo chciało się brykać, wogóle po nim nie widać choroby. :) Oby tak było jak najdłuzej. :) Śniadanie zjadł bez zadnego namawiania. Jeszcze została nam jedna butelka kroplówki. Na razie nie mam żadnych fotek, musze coś pozmniejszać i wstawie. Quote
Patka Posted June 4, 2006 Posted June 4, 2006 hura jak sie bardzo cieszymy ze jest lepiej :multi: Quote
Kati Posted June 5, 2006 Author Posted June 5, 2006 Mnie też to bardzo cieszy, a nawet nieraz denerwuje, ponieważ Raptus wyweszył jakąś suke z cieczką i na spacerach strasznie szarpie i nie słucha. Najbardziej będę się cieszyć po kolejnym badaniu, jak poziom kreatyniny i mocznika spadną. Po kroplówkach podskórnych dużo więcej sika, niż po dożylnych. w nocy musiałam z nim wyjśc, a po południu zesikał sie w domu. Jaką miał przerażoną mine jak wróciłam do domu. Teraz wogole nie śpi tylko marudzi - chce jeść i wyjśc na spacer (tak na przemian, bo sam nie wie co lepsze). Zaraz jedziemy do weta po następne kroplówki, ale chyba dostanie je w lecznicy, bo nie chce żeby jeszcze w domu się denerwował, a i dla mnie wbijanie igły w skóre nie jest przyjemne. Nie wiem czy tak zawsze dzieje się przy kroplówkach, ale jak wbijam igłe w kark, to cały płyn spływa pod brode, na dół szyji i tam powstają wielkie "guzy". Jak wbije miedzy łopatki to spływa wzdłuż łap. Quote
Kati Posted June 5, 2006 Author Posted June 5, 2006 Własnie wróciliśmy od weta. Jednak kroplówki pod skórę nie mają większego sensu, bo tylko nawadniają Raptusa, a nie płuczą nerek. Kroplówki dożylne zwiększają ciśnienie krwi i przez to przez nerki przepływa więcej krwi. Więc Raptus ma kilka dni spokoju od kłucia. Za to robię mu okłady na żyły - z denaturatu. Chyba nie musze pisać, co Raptus wyprawia czując ten zapach. :lol: Ale trudno, jakoś na siłe go trzymam i robie okład. Może to coś da i w środę będziemy znowu prubowac założyć wenflon. Koło lecznicy spotkalismy śliczną, malutka pitke. Wprawdzie Raptus na początku nawet jej nie zauważył, dopiero jak ona podeszła, ale ucieszył się na jej widok. Potem mała dostała w zęby, bo Raptus musiał zaznaczyć pobliskie drzewo, a ona za blisko podeszła. Quote
malawaszka Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 a to rozbójnik!!! mam nadzieję, że żyły Raptuska dojdą do siebie szybko :shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.