Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

agaga21 napisał(a):


zastanawiam się czego ona szukała na tej pierwszej :)
a druga jest urocza - Hercia w zabawie jest taka właśnie beztroska i uśmiechnięta :loveu:

Alicja napisał(a):


to bawcie się dobrze :loveu: nie mogę się doczekać fotek :multi:

Co do fotki - Hera owszem, biegnie do aportu ale potem z nim ucieka... w tym samym czasie TZ musi ściągać linkę, zeby ona nie uciekła i nie odłożyła aportu na ziemię, bo wtedy ćwiczenie nie ma sensu a Hera biegnie, biegnie i w pewnym momencie długość linki się kończy i wygląda to tak jak na zdjęciu ale pocieszam Was, że nie dzieje się tak za każdym razem ;)

Posted

Hej Cioteczki

Jutro mieliśmy iść na zdjęcie szwów i omówienie wyników ale coś mi wypadło i pomyślałam, że zadzwonię i dowiem się, że wszystko jest ładnie pięknie a szwy zdejmiemy sami... Niestety pięknie nie jest
Jeden guzek był nowotworowy... niby pani wet mnie pocieszała, że został wycięty cały z otoczką ale jakoś nie uspokoiło mnie to...
Tak jak radziła Gusia pójdziemy z wynikami na konsultację do dr-a Jagielskiego

smutno mi kurde :(

Posted

Rufusowa głowa do góry. Przytul ode mnie ta mala zolze.
Hercia juz tyle przeszła, ze mocno zaciskamy kciuki by wszystko było OK.
Daj znac po konsultacjach.

Posted

To Ci jeszcze na piśmie powtórzę - po pierwsze się nie martw.
Guz został wycięty w całości, z otoczką, był otorbiony czyli jest szansa duża, że komórko nowotworowe nie rozsiały się poza obręb guza.
Po drugie nowotwór nowotworowi nie równy. Dlatego polecam konsultację u Jagielskiego bo on będzie wiedział co to za rodzaj nowotworu - czy dający przerzuty czy nie, jeśli tak to na co, na co zwracać uwagę i takie tam.

Dobre wiadomości są takie, że guz został zauważony szybko, był mały i szybko został wycięty w całości.

Głowa do góry :buzi:

A ten Jagielski to bardziej po to żeby dmuchać na zimne niż z powodu paniki, że coś się dzieje

Bo nic się nie dzieje!!

Posted

kika22 napisał(a):
Rufusowa głowa do góry. Przytul ode mnie ta mala zolze.
Hercia juz tyle przeszła, ze mocno zaciskamy kciuki by wszystko było OK.
Daj znac po konsultacjach.


dziękuję Sylwuniu... wiem, że zamartwianie się jest bez sensu ale tak mnie to przybiło, że chwilowo nie mogę inaczej
Dam znać jeśli jutro się czegoś sensownego dowiem no a na konsultację do Jagielskiego trochę trzeba poczekać... muszę zadzwonić i się zapisać

Posted

gusia0106 napisał(a):
To Ci jeszcze na piśmie powtórzę - po pierwsze się nie martw.
Guz został wycięty w całości, z otoczką, był otorbiony czyli jest szansa duża, że komórko nowotworowe nie rozsiały się poza obręb guza.
Po drugie nowotwór nowotworowi nie równy. Dlatego polecam konsultację u Jagielskiego bo on będzie wiedział co to za rodzaj nowotworu - czy dający przerzuty czy nie, jeśli tak to na co, na co zwracać uwagę i takie tam.

Dobre wiadomości są takie, że guz został zauważony szybko, był mały i szybko został wycięty w całości.

Głowa do góry :buzi:

A ten Jagielski to bardziej po to żeby dmuchać na zimne niż z powodu paniki, że coś się dzieje

Bo nic się nie dzieje!!


dzięki Kochana, że dodatkowo na piśmie mnie uspokajasz :Rose:
Po Twoich przeżyciach z Variem na pewno masz większy dystans do takich maciupkich guzków a dla mnie to pierwszy raz i pewnie dlatego tak mnie przybiło... Podobnie się czułam zanim biopsja wykazała, że mój guzek, to tylko włókniak... chyba się starzeję ;)

Posted

rufusowa napisał(a):
smutno mi kurde :(
:calus::calus::calus:
Trzymaj się! I głowa do góry! Gusia słusznie prawi. Guz wycięty z naddatkiem, wcześnie zauważony - będzie dobrze! :)

Posted

rufusowa napisał(a):
smutno mi kurde :(


wiem ze takie wiadomości dobijają ... pamiętam jak dziś jak zadzwoniła do mnie kaśka i powiedziała że są wyniki że to chłoniak
miotało się we mnie w środku wszystko, co dalej, co robić ... nie mogłam spać w nocy
ale rano przyszło opamiętanie ze trzeba działać

tak więc wiem ze Ci ciężko ale bierz się w garść ... głowa w górę i myśl pozytywnie ... dla Herci
nie daj jej poznać że coś Cię martwi

tak jak już zostało tu napisane ... nowotwór nowotworowi nierówny
konsultacja u dr Jagielskiego wyjaśni Ci wszystko

nie martw się na zapas

trzymamy kciuki najmocniej jak potrafimy

Posted

dzięki Ciotki :)

już mi lepiej :)

dzisiaj odebrałam wyniki... wetka powiedziała, że nowotwór był złośliwy i zaczął naciekać na tą otoczkę, w której był umiejscowiony i że jej zdaniem na dzień dzisiejszy trzeba tylko czekać i obserwować czy nie pojawiają się następne guzki...

Na konsultację do Jagielskiego jestesmy umówieni na 30 czerwca

Posted

Fioneczko ona dopiero co miała badaną krew - przed zabiegiem był taki wymóg.
To badanie miało odzwierciedlać jej ogólny stan zdrowia, więc wyniki wezmę do dr-a Jagielskiego.

Podobno jeden wskaźnik związany z wątrobą był bardziej w przedziale charakterystycznym dla starszego psa ale w końcu ona jest po przejściach

Posted

ja wiem że przed operacją miała robione ... tylko wiem że jak jest ingerencja chirurgiczna a do tego jeszcze są zmiany nowotworowe usunięte to wyniki robi się b.często dla monitoringu organizmu ... jednak ja wetem nie jestem więc się nie wtrącam ;)
na podstawie choroby Fionusi ... krew badaliśmy praktycznie raz w miesiącu ... ale u nas tak było trzeba ze względu na przyjmowane leki


ukochaj ślicznotkę od nas

Posted

fioneczka napisał(a):
a ja proponuję photobucket
wrzucaj tam fotki, fajny programik

w zoo byliście z futrzakami czy bez ?


a jestem tam nawet zarejestrowana ale jakiś czas temu zaszła zmiana w wyglądzie i nie zakumałam o co chodzi :evil_lol:
ale chyba trzeba będzie się przeprosić z tym programem :)

do zoo z psami nie wolno a z Herą, to byłoby samobójstwo, bo ona chce gonić wszystko co małe i się porusza i nie jest psem...chociaż może powinna zobaczyć lwy..nabrałaby respektu do kotecków :p

Zapomniałam Wam powiedzieć, że bylismy z psami w odwiedzinach u Marcela :p
Marcel tak sie napuszył, że wyglądał na dwa razy większego :lol:
Na początku Hera chodziła w kagańcu ale okazało się to zbędne :) Bardziej Rufus był natarczywy i chciał kota karcić i pilnować...jak to Rufik...a Marcel na niego syczał i tak ostrzegawczo jęczał ;)
Hera natomiast elegancko udawała, że kotka nie widzi...tylko raz niechcący go przestraszyła, dostała ostrzeżenie - łapą bez pazurów po nosie i uciekła do nas :evil_lol: kto by pomyślał...pogromczyni kotów :evil_lol:

Posted

rufusowa napisał(a):
a jestem tam nawet zarejestrowana ale jakiś czas temu zaszła zmiana w wyglądzie i nie zakumałam o co chodzi :evil_lol:
ale chyba trzeba będzie się przeprosić z tym programem :)


hehe to tak jak ja ... ale dziecko mi pokazało co jest pięć ;)

rufusowa napisał(a):
do zoo z psami nie wolno a z Herą, to byłoby samobójstwo, bo ona chce gonić wszystko co małe i się porusza i nie jest psem


no własnie to w naszym kraju jest dziwne że z psami praktycznie nigdzie nie wolno ... w czachach np praktycznie do każdego zoo można z psiakiem iść

rufusowa napisał(a):
chociaż może powinna zobaczyć lwy..nabrałaby respektu do kotecków :p


hehe ... miałaby Hercia zonka ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...