AgaG Posted July 4, 2008 Author Posted July 4, 2008 Patia, Kiwi, karusiap i wszyscy ktorzy zajmowali się Michasiem, gdy wyjechałam dzieki!!! Ola wspominała mi o tym domu, ale czy pewne? Quote
kiwi Posted July 5, 2008 Posted July 5, 2008 tak pewne :) jutro ma zadzwonic pani zeby sie umowic w 100% na godzine ale zawozimy go we wtorek :) pani sie juz nie moze doczekac :) Quote
kiwi Posted July 14, 2008 Posted July 14, 2008 Michaś juz tydzien temu pojechal do domu :) i co wazne mam na biezaco informacje o tym jak sie aklimatyzuje :) chyba nikogo nie zdziwi, ze podbija serca wsyztkich ładujac sie na kolana po 2 minutach :) troszke posikiwał, ale juz przestał. nie łobuzuje pod nieobecnosc swojej pani jedyne co to miewa ataki kichania i mały apetyt:) ale ogolnie bardzo pozytywnie, ani chwili nie miałam watpliwosci ze bedzie dobrze :) Quote
kiwi Posted August 4, 2008 Posted August 4, 2008 regularnie dostaje maile od Pani Miszy :) mówie wam jak miło sie czyta takie maile :) nawet kradzież ciastek ze stołu jest opisana z humorem i miłością :) Misza nie przynosi wstydu w tramwaju i samochodzie, ulubionym miejscem na rzyganko jest sofa, zwędzić ciastka ze stołu tez potrafi :) straszny z niego niejadek :) Mowie Wam :) nie mogł trafic lepiej!!!! strasznie sie ciesze :) Quote
AgaG Posted August 5, 2008 Author Posted August 5, 2008 Cudownie!! ależ się cieszę!!!:lol::lol::lol: Quote
kiwi Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Michaś został w sobotę w nocy zagryziony przez innego psa na spacerze :placz: wyć mi się chce, taki mały skrzacik :( pies był na smyczy, ale złapał michasia tak, że przegryzł nawet aortę :placz: Biedny Michaś, miał taki cudowny dom, taki że lepszego sobie ciężko wymarzyć :( Pani Olga to cudowna osoba, tak mi przykro, że właśnie cih spotkała taka tragedia :( Michasiu, biegaj maluszku po zielonych łakach... Tak przykro, tak bardzo bardzo przykro.... ['] Quote
AgaG Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 to,koszmar tyle przeżył złego, w koncu miał dom i teraz taki dramat.. Quote
Lionees Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Boszszee,udało mu się uniknąć zagryzienia w schronie,a tu taka śmierć...praktycznie na swoim podwórku.Jakie to wszystko do d...jest:placz: Psinko [*]:placz: Quote
kiwi Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 krew mnie zalewa jak o tym myślę :placz: krew mnie zalewa i złość bezgraniczna :placz: Dlaczego, dlaczego dlaczego. Dlaczego ludzie mając niebezpieczne psu nie zakładają im kagańców! dlaczego człowiek nie może zrobić nic, pomimo, że sam by nigdy do takiej sytuacji nie dopuścił! Dlaczego Michaś:( Gdybyście wiedzieli jakie pełne miłości i troski maile pisała Pani Olga :( Sikanie w domu- passa sikania trwa. Wczoraj po śniadaniu Michaś siurnął na okno, za co dostał wyraźną burę. Potem, kiedy mnie nie było, podobnie (może nie wytrzymał....). Mam nadzieję, że się to powoli wyreguluje; a system bur zadziała, bo wie, że nie wolno tak robić No i przykleja się ufnie każdego i wszystkim gościom ładuje się na kolana po 2 minutach. Ufność bezgraniczna;)) Łagodny jest jak baranek. Odbyliśmy wycieczkę samochodowo-pieszą do Lanckorony, znosił cierpliwie umizgi małego chłopca, który go myrdał po nosie i pod włos głaskał zapamiętale Aha..i wszystkie panny okoliczne go sobie ulubiły, zwłaszcza rasowe damy. Co poniektórzy właściciele na głos się nie mogli nadziwić, cóż one w nim widzą;) Ulubione miejsce do rzygania- sofa. Misio najadł się traw i rzyg rzyg. Do jedzenia pies się nie pali- wątróbek nie tknął, lepiej z mięskiem kurzym, ale marchewkę lepiej omijać szerokim łukiem. Generalnie wszystko zależy od widzi-mi-się- czasem je, a innym razem nie, choć przyłapałam go (w końcu...) na chrupaniu suchego (czyli ujdzie), nie mówiąc o tym, że jak wróciłam po coś zapomnianego do domu to zastałam psa na gorącym uczynku, zajadającego ze smakiem ciastka owsiane ze stołu (a nie wolno;) Dzięki temu wiadomo już, gdzie zniknęła paczka delicji i że smakołyki tego rodzaju należy chować głęboko, poza zasięg psiej łapy;) Misza się trochę wyhasał na wyprawie górskiej, więc legł zmęczony w kłębuszek się zwinąwszy..zadebiutował w pociągu. Dzielny był bardzo;) :placz: Quote
Jagienka Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Potworne! Kontakt psów, niepewność, moment, bezsilność i taki przeszywający ból... rany boskie... nie jestem sobie w stanie wyobrazić co się czuje w takiej chwili... Michasiu :placz: ['] Quote
epe Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Mojej sasiadki ON tak zrobił malutkiemu psu- wzięła i go uśpiła! Ale to trzeba być kretynem,żeby taki pies biegał luzem i bez kagańca! Kretynizm sąsiadki pozbawił pięknego,młodego ONka życia! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.