Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Natalia, masz rozsądne podejście do sprawy. Widać, że dobrze wiesz, o co chodzi.

Trzeba być niespełna rozumu, żeby chcieć oddać komuś psa agresywnego i to bynajmniej nie pudelka. Na rany boskie. Przerażasz mnie Przemek. Egzaltujesz się jak 12-letnia panienka, gadasz jak nakręcony o "dawaniu szansy" a to nie zmieni faktu, że pies jest agresywny, że nie był to pojedynczy indydent.

Współczuję kierowniczce schroniska w Tczewie. Rozumem jej strach o ewentualną burde, jaka co poniektórzy "miłosnicy" mogliby rozpętać. I o co? O decyzję, która jest JEDYNĄ SŁUSZNĄ.

Powtarzam, trzeba być niespełna rozumu, żeby agresywnego amstaffa o utrwalonych nawykach (7 lat to już nie przelewki) utrzymywac na siłę przy życiu, bo taki biedny. Detox nie jest człowiekiem. On tego nie przeżywa w sposób, w jaki to przedstawiacie (na zasadzie: "Boję sie zostać sam w boksie, to potrzymam tę miłą panią za rączkę, może zostanie"). Dla niego jedynym humanitarnym rozwiązaniem jest uśpienie.

Przeczytałam cały wątek. WIECIE ILE PSÓW NADAJĄCYCH SIĘ DO ADOPCJI MOŻNA ODRATOWAĆ, ODKARMIĆ ZA 600 ZŁ MIESIĘCZNIE, KTÓRE CHCECIE WYDAĆ NA UTRZYMANIE AGRESYWNEGO AMSTAFFA W PSIM HOTELU?!!!

I ostatnia sprawa. Załóżmy, że stanie się cud i ktoś weźmie Detoxa. Będzie miłośnikiem, będzie miał najlepsze chęci, a pies będzie atakował (bo nie czarujcie się - będzie. Nie powie sobie "Jaki on dobry, wziął mnie. Z wdzięczności będę dobrym pieskiem). Ten ktoś wyda kupę kasy na szkoleniowców, behawiorystów, a nie daj Boże i na leczenie własne (bo pies agresywny) i cudze (j.w.) oraz na ewentualne sprawy w sądzie (jak przeczytałam, pies na spacerach chętnie atakuje inne psy i nawet ludzi). Taki ktoś najpewniej się zrazi i nigdy więcej nie weźmie psa ( a jeśli już to na pewno nie amstaffa) ze schroniska. A mógłby przecież pomóc wielu.

To zycie człowieka jest bezcenne i należy je chronić. Życie psa cenę ma. Jest nią często życie innych psów i ludzi - jego ewentualnych ofiar. Niestety.

Kończąc - życzę Wam "miłośnikom za wszelką cenę" rozumu! ROZUMU!

  • Replies 185
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Miałam się nie odzywać ,
ale im dłużej to będzie trwało tym bardziej będzie bolało serce .....miejcie w pamięci Saurona ....poszedł do domu i o mało co nie było tragedii ......wiem nie jesteśmy panem Be ....ale temu psu dzieje się krzywda , on nie ma przed sobą życia .... tylko egzystencjęw schronisku , bo ja na 100% nie dałabym takiego psa do adopcji... pozwólcie psu odejść zanim stanie się tragedia , piszę to z ciężkim sercem ale jako posiadaczka ASTa z pełną odpowiedzialnością za własne słowa

Posted

Sorki Natalka, ale to wynikło dnia wcześniej :p Krzychu napisał czy jade, ja mu o której, a on 6:27 bo z kimśtam się miał spotkać więc tak czy siak nie wpadłoby mi do głowy by kogoś jeszcze o takiej masakrycznej porze z wyra zwlekać :eviltong: ale jak chcesz to ja się tam z chęcią wybiorę nie raz na kawkę z Asią, byle nie jechać samemu bo to noooooooda:diabloti:

A co do psa, to uwierz Przemku, że osoby tu się wypowiadające mają o wiele wiele większe pojęcie w temacie niż Ty. A w szczególności Krzychu mógłby świecić swoją blizną na łapie, czym to grozi trzymanie agresywnych psów. Koleś fartem nie ma tak gardła rozchłestanego jak ręke. Właśnie z powodu przetrzymywanego asta. Ja nie mam nic do astów, wszelkich bullów, ja lubie psy za to JAKIE są, a nie jakiej rasy. Ale sorry, ast to jak ktoś wspomniał, nie pudelek, kuku które narobi to nie plasterek i "głupi pies, trzeba go ustawić".

A tak poza tym. KAŻDY pies im dłużej jest w schronisku tym bardziej się "krzywi". Bullowatym wychodzi to jeszcze bardziej. Dlatego każdy dzień w schronisku dla tego psa to nie krok do przodu ... to kilka kroków w tył.

Posted

Hania:) napisał(a):
prześledźcie ten podany przez Alicję wątek od str 94. Ku przestrodze.


Historię Saurona ja i Fenris znamy doskonale, bo on z "naszego" schroniska, w końcu byliśmy z nim od początku do samego końca...
Ale Przemkowi te ostatnie strony polecam jako lekturę do poduszki.

Tego strachu i łez w oczach faceta, który musiał oddać Saurona mimo usilnych starań, mimo porad szkoleniowców, behawiorystów... gdyż pies kilka razy zaatakował jego i jego dziewczynę nigdy nie zapomne.
Co najgorsze, jak Hania wspomniała, oni już nigdy nie zdecydują się na psa ze schroniska, a napewno nie amstaffa.

Właśnie takim postępowaniem, czyli ratowaniem agresywnego asta, dawaniem go do adopcji, sami tworzymy wszechobecnie panującą opinię o tych psach jako o mordercach, skoro 7 letni amstaff rzuca się na ludzi, to co powinniśmy zrobić?
Dać go komuś bez pojęcia o rasie, czyli Przemkowi, by się dalej nim zajął a potem czekać na artykuł w prasie na pierwszej stronie, "agresywny amstaff ze schroniska zagryzł dziecko",
Czy ulżyć i psu i osbom z jego otoczenia i humanitarnie go uśpić?

No ludzie, trzeba wybierać mniejsze zło, nie można ratować psa kosztem ludzi, co wielokrotnie było juz mówione.

Posted

Natalio to było dla Przemka i innych broniących
....ja wiem że żal ......sama mam ASTa jak wiesz i walcze ze zwichrowaną opinią jaką mają te psy ale nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć :shake:

Posted

Tylko nie do wszystkich to jeszcze dociera.

Przemku bronisz Detoxa strasznie...
Wyciągnąłeś go kiedyś sam z boksu i schowałeś z powrotem, miałeś na spacerach...?
To, że pracownicy Ci go wyciągnęli, pies był spokojny nie świadczy o tym, że ten pies to oaza spokoju.
Jak się domyślasz w schronisku w Tczewie pracują ludzie z doświadczeniem, z odpowiednią więdzą, więc uwierz, wiedzą co mówią im wcale nie jest łatwo uśpić psa, ale korzystają z czegoś takiego jak "rozum", a nie tylko "wielkoduszne serce".

Posted

hmmm zdecydowałam sie na pomoc psu, w sposób jaki zadeklarowałam,
co drugi rottweiler wyjety ze schronu ma podobna opinie,
zdecydowałam sie zupełnie swiadomie na przyjecie agresywnego psa, bo z takimi pracuje.
Miesiąc temu uspiłam przepięknego rottka, był u mnie miesiąc, był zaledwie dwulatkiem ale do adopcji sie nie nadawał po zadnym pozorem, i co? dożywocie w kojcu? nie
najbardziej humanitarne rozwiazanie, eutanazja.
Znając tego asta z waszych, niejednokrotnie bardzo treściwych merytorycznie postów jestem absolutnie za jego uśpieniem.
Jednak nie odmówie pomocy Przemkowi ale jezeli pies bedzie zachowywał sie tak jak w schronisku zostanie u mnie uspiony bez zadnej dyskusji.

Posted

Mosii wiemy, ze zdeklarowałaś się w miarę możliwości pomóc temu psu...
Dlatego właśnie Asia trzyma go jeszcze w schronisku, mimo, że wszyscy się go tam boją.
I tak już od miesiąca, Przemek musi sie określić, bo schronisko w Tczewie "gra" fair, jeśli ktoś określa pomoc, to oni chętnie idą na współpracę, jednak wszystko ma swoje granice.

Posted

I co. Niech ktoś się psem zaopiekuje niech go i wyprowadza niech się nim zajmuje ... i co ? ile czasu ? a co potem? pies im dłużej jest w schronie tym jego psychika bardziej się wichruje. Dlatego to nie Tczew ma wonty, wręcz przeciwnie, Tczew czeka tylko na jakieś ruchy Przemka, Tczew chciałby z lekkim sercem oddać psa który stwarza problem bo uśpienie to mnie zawsze wyjście i dlatego nikt tam nie traktuje tego jak porannych bułek. Więc ok, Mosii, ile jesteś w stanie pomagać psu? ile go przetrzymasz? ile będziesz się narażać ? siebie i wszystkich wokół ? pytam o to o co Przemek myśli że nieważne. Bo w głowie mi dobro psa i ludzi wokół. Skoro pies sam sobie robi pod górkę, to ja przepraszam, ale jak ktoś go skrzywił ... to co my poczniemy?

Posted

Fenris - mosii napisała, że jesli uzna, ze pies nie nadaje się do adopcji to go uśpi, a to ile czasu bedzie u niej jesli okaze się, że jednak da się go "wyprostować" zalezec bedzie od kasy i od ewentualnych chętnych do adopcji...a tych niestety ostatnio brak - i to nie mówię tu o bullowatych, ale jest jakiś ogólny zastój:shake:

Posted

Zamykam wątek Detoxa. Przekażcie pani Asi, niech zrobi co uważa za słuszne. Ja się poddaję.
Tyle co się na słuchałem niepochlebnych słów o sobie na forum to przez całe swoje życie nie usłyszałem. Troszkę to smutne że na tak wspaniałym portalu gdzie pomaga się psom można odczuć tyle nienawiści. ale co ja się dziwię. Po ludziach można się wszystkiego spodziewać.
Nie robię z siebie bohatera, nigdy nim nie byłem i nigdy nie będę. Chodziło mi tylko aby dać Detoxowi szansę i innym pieskom agresywnych ras. Nie daje im się szansy tylko od razu usypia. Nie ma programów które by im pomagały. I nic sie nie robi aby powstały.
Ktoś wcześniej napisał o tragediach jakie powodują psy agresywne. Wiem zdażają sie co jakiś czas. I jest to smutne. Tylko że zwierzęta są o wiele częstszymi ofiarami ludzi. Zabijane, ranione, krzywdzone w wieloraki sposób. O tym zapominamy. O tym w telewizji się nie mówi. A jak mówi to bardzo rzadko. Bo to tylko zwierzęta.
muszę dodać jeszcze że nie powiedziałem na forum złego słowa o schronisku dla bezdomnych zwierząt w Tczewie. sam je odwiedzam i będę odwiedzać. mam też nadzieję że w końcu spotkam na żywo osoby które tak źle o mnie pisały na forum.
chcę też podziękować mossi i innym którzy mnie wspierali. mossi podaj mi na pw numer konta. wpłacę swoje 250 zł przeznaczone na Detoxa na Twoje pieski.

Posted

Przemek, ja Twojego posta odebrałam jak wypowiedź - zabieram zabawki i idę z tej piaskownicy bo nikt mnie nie lubi...
Jeżeli chcesz pomóc Detoxowi to to zrób.
Forum psie nie jest od tego, by kogoś głaskać po głowie lub walić go krzesłem. Służy wymianie informacji i pomocy. Ja nigdzie tu nie widzę obrażania Ciebie. Widzę natomiast kupę rad, z których warto wyciągnąć wnioski i działać albo w jedną albo drugą stronę.

Z początku wydałeś mi się sensowną osobą, która chce działać a nie tylko pisać. Ale ten post powalił mnie na kolana.

Posted

andzia dokładnie, jezeli pies okaze sie współpracujacy, bedziemy pracować do skutku, doczasu znalezienia domu.
ten kto jest tu dłuzej pamieta wątek doga argentynskiego Torresa(zwłaszcza doddy :D ) miał dokładnie taka samą opinie, wciągany do boksu na chwytaku,
od półtora roku jest w swoim domu.

jezeli kazdy miałby sie obrazac na słowa krytyki to to forum by w ogóle nie istniało.
Przemek działaj chłopie, działaj...

Posted

Im dłużej pies jest w schronisku tym maleją jego szanse, dlatego działać trzeba szybko i konkretnie, a nie zastanawiać się kto nas lubi czy nie lubi. To nie forum wzajemnej adoracji.
Więc konkrety - czy, kiedy i na ile Mosii jest w stanie wziąść psa, ile jest środków na jego utrzymanie, a ile będzie potrzebnych, kto zamierza prowadzić akcję z tym psem, bez jakichś fochów? Pies jest zaszczepiony i zaczipowany więc te koszta odpadają. Jego ogólny stan też jest si, nie ma chorób skórnych itd.
Konkrety, jeśli ktoś chce mu pomóc to konsekwentnie, bo w trakcie pracy z tym psem nie można sobie uznać że sie znudziło/niepodoba i ot olać sprawe, teraz wielkie róbta co chceta.

Posted

Przemku tu się nie ma o co obrażać, chodziło oto, żeby zastanowić się jakie to wszystko niesie ze sobą ryzyko.
Przyjrzeć się temu także od strony formalnej - finansowej, dot transportu, a nie tylko powierzchownie -"psa trzeba wyjąć, będzie co ma być."
Trzeba pomyśleć o odpowiedzialnośći jaką bierze się na siebie wyciągając takiego psa, o narażaniu na niebezpieczeństwo ludzi wokól...

Przemek mówi pass...
Agresywny pies zdominował już pracowników, teraz co?
Pozostaje nam czekać na prawdziwą tragedię?
I dopiero ona będzię dostatecznym powodem do eutanazji tego psa?

Posted

No właśnie. Krowa co dużo muczy, mało mleka daje ... niestety chyba możemy to tu zastosować. Mosii(nie do Ciebie to), Przemek, co działamy? Czy piesek w kimono?
Bo się odechciało, bo pan Przemek ledwie daje rady z ONkami w schronie, a co dopiero pies bardziej "problemowy". Ma problem by pieska na smycz zapiąć, a TU ZZA MONITORA się mu zachciało wielkich akcji i bohaterstwa. I widać, na ile się one zdały. Bo tu podsłuchał że pies jest nieadopcyjny, że chyba czeka go eut. i mu się czerwona lampka włączyła coby coś z tym zrobić. Niestety, poza tym nic mu się nie włączyło. Wybaczcie, że tak chamsko i ostro, ale nic więcej o tym kolesiu się powiedzieć nie da. Ja już się powstrzymywałem, ale to cośmy usłyszeli z Krzychem to my dzikie spazmy śmiechu, jak to on z tym i tym psem miał problem i wielkie "panie Tomku, czy mógłby mi pan go złapać?" no szok. Koleś małe piqsie wyprowadza, z większym nie daje rady by z furtki wyleźć jak toto mu się pcha, a co dopiero za Detoxa sie brać.
Wolontariusz nie jest od tego, by pracownicy za nim latali i mu pieski dawali. Bo to nie rehabilitacja dzieci chorych. To nie dogoterapia.
To wolontariat gdzie człek ma wiedzieć, na co się pisze i nie dość, że zrobić na dobre psom, to zrobić to, co nie zawsze pracownik może, bądź ma na to czas.
Moge i być sobie cham, ale sooorrry ten kolo to tylko dużo gada. A w schronie to wielkie halo że nikt nie ma czasu piesków mu na smyczce podać, bo on sam na box?

Posted

Jakie to wszystko trudne. Żal psa , żal ludzi, Nigdy nie chcialabym stawać przed taką decyzją jaką musiala podjąć p. Asia. Obecnie mam w domu 3 m.cznego amstafa , brutalnie pobitego przez poprzedniego własciciela. Piesek jest kochany ale zastanawiam się na co wyrośnie ? Już zdominowal moje psy w domu. Po co ludzie tworzyli tę rase i nie potrafią nad nią zapanować .

Posted

Nie ,to jest jednak amstaf. Dziewczyna od ktorej go wzielam twierdzi, że widziala jego rodzicow. To są asty. Wetka mowi, że to ast. Mnie to wcale nie przeszkadza. Ale jego charakterek już jest widoczny. Każdego psa bierze pod siebie. kładzie sie na niego i przyciska całym cialem. Łapie za szyje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...