Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 516
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jagoda* napisał(a):
Alfik docenia, że ma "swoich" ludzi, bo On już wie, co to schronisko, samotność.
Jest taki rozczulający swoją fizyczną kruchością, kiedy się przytula.


Doskonale to określiłaś. Tak - mam identyczne odczucia. On mnie rozczula. Jak się tak wtula ufnie. Jakby całym sobą mówił, zrobie wszystko byle zostać i nie wrócić do schronu. Będę cichy, grzeczny, będę "kradł" kązdy dotyk, ale tak dyskretnie, nie nachalnie.

Posted

Witam wszystkich. Dzisiaj u nas piekna wiosenna pogoda, mam nadzieje , ze u Was tez. Zycze milego dnia wszystkim i przesylam calusy dla Alfika, Rambo i labradora Tofika.

Posted

danka1234 napisał(a):
Fortuno,widze że juz podano Ci link do tych fotek i wklej tam tez swoja Lenke to sobie popatrzymy.
Isadoro czy to znaczy ze Alfi tez nie chce zastawać w domu.


Zostaje bez problemu w domu. Tylko pare chwil po moim wyjściu szczeka. I jak ktoś przechodzi po klatce, ale to szczeka tez jak ja jestem. Ćwiczymy ten temat :) Natomiast jak wracam to on wtula mi sie w nogi i wydaje z siebie takie pipipi. Takie to jest rozbrajające.

Posted

danka1234 napisał(a):
Fortuno,widze że juz podano Ci link do tych fotek i wklej tam tez swoja Lenke to sobie popatrzymy.
Isadoro czy to znaczy ze Alfi tez nie chce zastawać w domu.


Wkleje fotki na pewno, moze w weekend.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Zostaje bez problemu w domu. Tylko pare chwil po moim wyjściu szczeka. I jak ktoś przechodzi po klatce, ale to szczeka tez jak ja jestem. Ćwiczymy ten temat :) Natomiast jak wracam to on wtula mi sie w nogi i wydaje z siebie takie pipipi. Takie to jest rozbrajające.


Widze, ze Alfik trafi do nas calkowicie wycwiczony przez Isadorke. Po prostu bedziemy mieli psa ideala.;);)
Jak ja sie ciesze, ze niedlugo sie zobaczymy Alfiku, Rambo i Isadorko.:loveu::loveu:

Posted

danka1234 napisał(a):
Jaka szkoda że Tofik nie przeszedl takiej szkoły u Isadorki.


Danusiu jeszcze nie powiedziane, że mi sie uda i teraz :). Każdy psiak jest inny, a poza tym ja do Alfika mam szczególna słabość, ze zrozumiałych względów. I juz było że jak zrobił to swoje pipi to wymiękłam. A psiak błyskawicznie to zapamiętuje i korzysta potem żeby szantażować.

Posted

Cześć cioteczki,
Isadorko linka u Laluni potraktowałam jak zaproszenie - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu...
A że tu dyskusja na temat moich dwóch ulubionych ras się toczy, to nie byłabym sobą, gdybym się nie wtrąciła. ;) Zresztą tak miło -wspominkowo mi się zrobiło:
Przez jakiś czas mieliśmy w domu piorunującą mieszankę -rudą miniaturkę emerytkę i blond juniorkę. Zuzka (jamnisia) niemal nic nie widziała, do tego jeszcze od wypadku w dzieciństwie była głucha i od dłuższego czasu chorowała na cukrzycę (dwa razy dziennie robiliśmy jej zastrzyki). Praktycznie cały czas leżała sobie spokojnie na podusi. Tymczasem młodej wyraźnie nudziło się towarzystwo statecznej damy, więc cholera jedna, łapała za róg poduszki i dawaj jeździć po salonie. Nie muszę chyba pisać, że zabawa nie bardzo pasowała pasażerce tego "pojazdu", która w ramach zemsty atakowała w ciemno, próbując utrafić labiszcze, a że nie raz jej się udało, zabawa zyskała miano rosyjskiej ruletki.
Joko niewiele zostało z jamnika- może tylko to, że na powitanie nadstawia brzusio do całowania...

Posted

Isadora7 napisał(a):
Danusiu jeszcze nie powiedziane, że mi sie uda i teraz :). Każdy psiak jest inny, a poza tym ja do Alfika mam szczególna słabość, ze zrozumiałych względów. I juz było że jak zrobił to swoje pipi to wymiękłam. A psiak błyskawicznie to zapamiętuje i korzysta potem żeby szantażować.


Te pipi chyba rozbraja wszystkich. Nigdy nie zapomnę tych iskierek w oczach i tego dźwięku wydawanego na powitanie:loveu::loveu::loveu:

Posted

teapot napisał(a):
Cześć cioteczki,
Isadorko linka u Laluni potraktowałam jak zaproszenie - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu...
A że tu dyskusja na temat moich dwóch ulubionych ras się toczy, to nie byłabym sobą, gdybym się nie wtrąciła. ;) Zresztą tak miło -wspominkowo mi się zrobiło:
Przez jakiś czas mieliśmy w domu piorunującą mieszankę -rudą miniaturkę emerytkę i blond juniorkę. Zuzka (jamnisia) niemal nic nie widziała, do tego jeszcze od wypadku w dzieciństwie była głucha i od dłuższego czasu chorowała na cukrzycę (dwa razy dziennie robiliśmy jej zastrzyki). Praktycznie cały czas leżała sobie spokojnie na podusi. Tymczasem młodej wyraźnie nudziło się towarzystwo statecznej damy, więc cholera jedna, łapała za róg poduszki i dawaj jeździć po salonie. Nie muszę chyba pisać, że zabawa nie bardzo pasowała pasażerce tego "pojazdu", która w ramach zemsty atakowała w ciemno, próbując utrafić labiszcze, a że nie raz jej się udało, zabawa zyskała miano rosyjskiej ruletki.
Joko niewiele zostało z jamnika- może tylko to, że na powitanie nadstawia brzusio do całowania...


Bardzo dobrze że tak potraktowałaś linka :loveu:
Widok jeżdżącej poduszki z pasażerką - rewelacja - musiało to świetnie wyglądać

Ania_i_Kropka napisał(a):
Te pipi chyba rozbraja wszystkich. Nigdy nie zapomnę tych iskierek w oczach i tego dźwięku wydawanego na powitanie:loveu::loveu::loveu:


Jeszcze do pipi dochodzi takie bardzo delikatne i subtelne łapanie za nogawkę. No i oczywiście to spojrzenie

Posted

Isadora7 napisał(a):
Bardzo dobrze że tak potraktowałaś linka :loveu:
Widok jeżdżącej poduszki z pasażerką - rewelacja - musiało to świetnie wyglądać

Dziękuję bardzo :loveu:
Co do poduszkowca -fakt,wyglądało rewelacyjnie, zwłaszcza, że i napęd i pasażerka były przeurocze! Gorzej jak nastąpiło trafienie - Joko piszczała jakby ją kto zarzynał, po czym czekała 5 minut i znów przystępowała do dzieła! :evil_lol:

Isadora7 napisał(a):
Jeszcze do pipi dochodzi takie bardzo delikatne i subtelne łapanie za nogawkę. No i oczywiście to spojrzenie

A akcja koła w górę? Dla mnie to synonim jamniorostwa :loveu:

A propos, czy Wasze paróweczki aportują? Moja Zuzka mogła godzinami latać za piłką tenisową, do tego stopnia, że gdy była starsza i łapały ją skurcze, biegała na 3.
Za to Joko, z tego co czytałam zupełnie nie po labradorzemu, ma aport w serdecznym poważaniu. :placz:

Posted

teapot napisał(a):

A akcja koła w górę? Dla mnie to synonim jamniorostwa :loveu:

A propos, czy Wasze paróweczki aportują? Moja Zuzka mogła godzinami latać za piłką tenisową, do tego stopnia, że gdy była starsza i łapały ją skurcze, biegała na 3.
Za to Joko, z tego co czytałam zupełnie nie po labradorzemu, ma aport w serdecznym poważaniu. :placz:


O "kołach w góre" nie napisałam, ale to już taki standard że piszę wtedy gdy jest wyjątek i akcji nie ma. Mój nieżyjący Edunio miał też akcję "kołami do góry ze wspomaganiem" ale wobec tylko uwielbianych osób. Czyli pad i mały sik, żeby nie wiem jak wypróżniony był. Alfik jak podchodzę do niego to najpierw jest to spojrzenie które "wykańcza" w miarę jak ja swoją pozycję zbliżam do poziomu jamniczego następuję u niego zmiana pozycji ciałka. Jak na zwolnionym filmie kładzie się i powoli następuje przenicowane na plecki.

Aport i Rambo hmmm trudno to nazwać tak w pełnym słowa znaczeniu. Ale uwielbia zabawę z rzucaniem "czegoś" na odległość. Z tym że nie przynosi a trzyma w pyszczydle i w pewnej odległości zachęca mnie do ganiania za nim i zabrania. Oczywiście w celu ponownego rzucenia. Z tymczasami nie robię tego bo ich nie spuszczam ze smyczy. Nawet na boisku (ogrodzonym) na którym ćwiczymy z Rambikiem.

Posted

To mój Tofik tez aportuje ale tylko w jedną stronę,wszystko co mu się rzuci to łapie i zanosi do swojego legowiska,bo ono tylko do tego mu sluzy, można tam znależć wszystko co komus zgineło.

Posted

To my chyba jakąś jamniczką krzyżówkę mieliśmy. Bo zawsze wracała i piłkę wkładała w rękę, byle szybciej ponownie rzucić. Nic się wtedy nie liczyło -była tylko piłeczka...
Brakuje mi tego, choć pamiętam, że nieraz miałam tak serdecznie dosyć bycia miotaczem, że klęłam na czym świat stoi. Bo dla Zuzi 2 godziny dziennie i tak było mało...

Posted

[quote name='teapot']To my chyba jakąś jamniczką krzyżówkę mieliśmy. Bo zawsze wracała i piłkę wkładała w rękę, byle szybciej ponownie rzucić. Nic się wtedy nie liczyło -była tylko piłeczka...
Brakuje mi tego, choć pamiętam, że nieraz miałam tak serdecznie dosyć bycia miotaczem, że klęłam na czym świat stoi. Bo dla Zuzi 2 godziny dziennie i tak było mało...

Możesz być spokojna, to nie była krzyżówka dowodem na to:

dla Zuzi 2 godziny dziennie i tak było mało...

Mój Edunio tez aportował jednostronnie. Ale bywały dni gdy robił to jak przystało na 100% aport.

Posted

Z tym aportowanie w jedna strone to dosyc popularne u jamnikow. Moja Lena uwielbia wszelkiego rodzaju galezie , ktore przenosi w rozne miejsca, co przy duzym gabarycie takiej galezi wyglada komicznie. Potem je gryzie, szarpie itp. , piszczac przy tym przezabawnie. No i co juz pisalam Lena wspaniale wyje , oczywiscie razem ze mna. Mowie Wam nadajemy sie do programu "Najzabawniejsze zwierzeta swiata".
Pozdrawiam wszystkich i zycze milej soboty. :loveu::loveu::loveu:

A wiecie jaki pies jest wspanialy w aportowaniu, jack russel, tez malenstwo. Lena ma tutaj kolege tej rasy. Bawia sie swietnie.

Posted

A my witamy Was z zielonego, cieplutkiego ogrodka. Delektujemy sie spiewem ptakow i kwitnacymi drzewami. U nas juz jest bardzo zielono, mamu wiosne hurrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...