szajbus Posted April 12, 2008 Author Posted April 12, 2008 No Szajbuska płakała i płacze dzisiaj, bo ma na łbie kolejna onkowatą sunie w potrzebie i ma związane ręce, a sunia chyba była ekspolatowana do możliwości w celach rozrodczych, a jak się zrobiła niepotrzebna to sie ja wywaliło na ulice. Nie chce sie wyrażać, ale co sadzę o takich ludziach to sie domyslcie. Quote
Aska7 Posted April 13, 2008 Posted April 13, 2008 Neris napisał(a):A dowodów nie ma... fotograficznych dowodów :cool3: Będą jutro :) Aniu, a co to za ON-ka ? Quote
szajbus Posted April 13, 2008 Author Posted April 13, 2008 ONka? Zauważyłam ją na naszym rynku jak robiłam z mężem zakupy. Poszłam do jednego kiosku spożywczego, kupiłam puszki i ją nakarmiłam. Wtedy przyjrzałam jej sie dokładnie. Duża, z wyciągniętymi i pousychanymi cycami. Wygląda tak, jakby rodziła co rok. Kiedy zjadała jedną puszkę , dałam jej drugą, cierpliwie czekała , mogłam jej paluchem zamieszać w żarciu. Zero agresji, lgnie do ludzi. Usiadła, zadowolona, popatrzyła na nas i zrobiła kilka kroków. Wtedy zauważyłam, że jakoś dziwnie stawia jedna tylna łapinę. MOze to złudzenie? Wieczorem znów ja nakarmiłam. Była miedzy budkami. Na moje cmokanie przybiegła. Wtedy wydawało mi sie, że jednak chodzi normalnie. Następnego dnia jej nie widziałam, zostawiłam jedzenie tam gdzie poprzednio. Wczoraj o 22:30 gdy wracaliśmy z moimi suniami z wieczornego spaceru patrze i oczom nie wierzę. Onka stała przed naszą kamienicą i na nasz widok machała ogonkiem. Moje suki wpadły w szał. Musieliśmy je wziąć na ręce i wnieść do domu. Onka weszła do klatki z nami. Małe zrobiły jazgot nie z tej ziemi. Zostawiłam je z mężem w przedpokoju, pobiegłam do lodówki , zabrałam jedzenie i poszłam ją nakarmić. Zjadła z wielkim apatytem i chciała wejść do mnie do mieszkania. Moje wampirzyce rzucały się z jazgotem na drzwi. Musiałam ją zostawić na klatce, spała na mojej wycieraczce, rano sie wyniosła. Od rana jej dziś szukałam. Na spacery z naszymi sukami chodzimy z puszkami. Dzis wzięłam ze sobą aparat fotograficzny. Nie znalazłam jej. Może jak wyjdziemy o 19 to będzie. Wydaje mi sie, ze ja ktos podrzucił. Kiedy idzie wolno widać, ze ma problemy z lewym biodrem. Jak biegnie jest ok. Podejrzewam, ze to podrzutek. Moze jak rodziła i zarabiała na siebie była ok, a teraz ja wywalono jak bezużyteczny przedmiot. Moje miasto ma podpisana umowę z Siemińską. Nie moge jednak jej zgłosić do przytuliska. Najpierw muszę do UG, a gmina jak znajdzie kasę to zadzwoni do przytuliska i da zezwolenie na odłowienie. Jak nie znajdzie kasy to........ Dzwonie do każdej znajomej mi osoby, ale wszyscy zapsieni i nie dziwię się. Podrzutków u nas dostatek i jak się wcześniej zapsiło domy to nie mam jej teraz gdzie ulokować. Jestem z kropce, łeb mi pęka i kombinuje. Ona lgnie do ludzi, patrzy tymi ślepkami i czytasz w nich "zabierz mnie ze sobą" serce mi chyba pęknie na kawałeczki. Jeszcze jutro zadzwonię w dwa miejsca, ale nie robie sobie żadnych nadziei. byłby cud jakby udało mi sie coś dla niej znaleźć. Quote
ewatonieja Posted April 14, 2008 Posted April 14, 2008 na pierwszych zdjęciach Szarlotta wygląda jak szczeniak :)) oczy radosne jęzor wywalony :multi: cudo :loveu: szajbus dokarmia i leczy 4 przybłędy co tu robić? pop ierwsze to chyba fotki szajbusie! a potem watek Quote
Neris Posted April 14, 2008 Posted April 14, 2008 Ale super zdjęcia, Szarlotka jak dzieciak uchachana... Szajbus, robisz wątek ONce? Quote
joanka Posted April 14, 2008 Posted April 14, 2008 Nie do uwierzenia, że Szarlotka to pies "po przejściach'. Przecież ona sie smieje całą sobą!! :loveu::loveu::loveu: Oby inne psy miały tyle szczęścia.. Quote
Aska7 Posted April 14, 2008 Posted April 14, 2008 joanka napisał(a):Nie do uwierzenia, że Szarlotka to pies "po przejściach'. Właściwie to już wyrok zapadł. Całe szczęście, że Szajbuska ryczała jak lew ;) Quote
joanka Posted April 14, 2008 Posted April 14, 2008 Jak pięknie by było gdyby znalazło sie więcej tak skutecznie "ryczących"... Quote
szajbus Posted April 14, 2008 Author Posted April 14, 2008 Ale ona ciudna!!!!!!!!!!!!! Słoneczko kochane, jakie szczęśliwe. Szajbuska to by se mogła płakac , ryczec i drzeć włosy z głowy i nic by to nie dało gdyby nie propozycja Doroty a potem Asi . Co do onki to szajbuska dostaje szajby, bo onka mi zniknęła. Nie ma jej od wczoraj rana. Albo znalazła sobie inne lokum, albo ktoś sie nią zaopiekował. Rozpuściłam już wieści, może ją ktoś namierzy. Na spacery z moimi małpiszonami chodzimy z aparatem fotograficznym, zabieramy puszki i nie ma jej! Wykładam żarcie na rynku i jest zjedzone, ale niewykluczone, że inne psy się częstują. Jest nadzieja, ze jak zgłodnieje to przyjdzie do mnie pod klatkę. Jak nas raz znalazła , to powinna trafić ponownie. Jest suką, więc Cygan, Łatek i Gulczas powinny ja wpuścić na swój teren, a z suką tym małym wypierdkiem powinna sobie poradzić, bo jak ona widzi dużego psa to czuje respekt. Quote
szajbus Posted April 14, 2008 Author Posted April 14, 2008 Tosia jak mogę założyć psu watek, którego aktualnie nie ma ? Nie wiem co się z nią dzieje. Nie widzę jej (pomimo szukania) od wczorajszego ranka. Tosieńko kochana, pomożesz mi ustalić czy jednak jej nikt nie zgłosił i nie została umieszczona u Siemińskich? PROSZĘ Quote
Aska7 Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Wczoraj Szarlotka dobrała się do rany. Wygląda to brzydko i sączy się krew z ropą :shake:. Dzisiaj jedziemy do doktora Quote
szajbus Posted April 16, 2008 Author Posted April 16, 2008 Szarlotka, ty pierunie przestaniesz????????? Co ci do łba strzeliło damulko? Nie masz się czym interesować tylko ranami? Powąchaj sobie trawkę!!!!!! Mam nadzieję, ze nie rozpaprała sobie tego strasznie groźnie. Pisz jak to teraz wygląda. Quote
Aska7 Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 To nie jej wina, liże, bo sączy się jej osocze, które zebrało się w tzw. "kieszonce" nad raną i którymś miejscem musi wyciekać - najlepiej przez ranę. Szansa, że przestanie i w ranie nie zrobi się przetoka jest pół na pół. Ponieważ wyciek jest dosyć duży, więc najprawdopodobniej samo nie przejdzie i trzeba będzie oczyścić to operacyjnie. No wlasnie. Nie chcemy trzeciej narkozy, wiec oczyszczanie i nastepna operacje robimy jednoczesnie i to nie 12 maja, a 28 lub 29 kwietnia. Quote
szajbus Posted April 16, 2008 Author Posted April 16, 2008 Biedna Szarlotka. Cały czas sie o nia martwię raze z Tobą. Onkę dzis wdziałam , załozyłam jej watek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9956264#post9956264 Quote
Odi Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Skoro już tu przyczłapałam :razz:, kolejny raz zresztą, to nieśmiało zapytam: może byłoby korzystnie założyć Szarlotce kołnierz? Wiem, że niewygodnie, ale trochę się przemęczy, a przynajmniej nie będzie rozgryzać rany ... Kajtek po operacji przepukliny pępkowej chodził prawie dwa tygodnie w kołnierzu. Na początku było mu ciężko, zwłaszcza nocą ułożyć się do snu - wiem, bo z nim spałam przez pierwsze noce, ale później się przyzwyczaił i kołnierz nie stanowił już dla niego problemu. Quote
GeBa Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Aska genialne do gojenia wszelkich ran jest Balsam Szostakowskeigo sprawdzany na ludziach i na psach i w kazdym wypadku bylo tylko lepiej. Z tego co wiem do zdobycia tylko poprzez EBAY (no chyba ze ktos przez naszych wschodnich sasiadow jedzie i tam kupi)dawniej mozna bylo u nas w aptekach kupic ale cos sie tam nie dogadali i lek wycofano. Bardzo dobre sa preparaty homeopatyczne. W krakowie jest apteka z takimi lekami prowadzi tez internetowa sprzedaz http://www.studencka.krakow.pl/leki-homeopatyczne.php my z duzym powodzniem stosowalismy preparat RV 27 Calendula extern Ale jak miala bym cos polecac to jednak wybrala bym Szostakowskiego. Quote
szajbus Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 Balsam Szostakowskiego faktycznie kiedyś kupowano w aptekach. Sama go stosowałam za zaleceniem lekarza. Quote
Odi Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Dziewczyny, wydaje mi się, że balsam jest wyśmienity na rany powierzchowne - przyspiesza ziarninowanie. Szarlotta ma głęboką pooperacyjną ranę i być może powinna nawet w pierwszych kilku dobach mieć założony sączek. Rana musi się oczyszczać od środka na zewnątrz, a z kolei balsam - jak sądzę, powodowałby szybkie gojenie się szwów pooperacyjnych, zaś wewnątrz zbierające się osocze nie miałoby ujścia. Za wcześnie zasklepiona od zewnątrz tego rodzaju rana jest narażona na atak beztlenowców, co daje ropień z następstwem posocznicy w skrajnym przypadku. Mam nadzieję, iż Szarlotta dostaje antybiotyk w zastrzykach. Zastanawiałam się nad fartuszkiem pooperacyjnym, ale doszłam do wniosku, że po pierwsze i tak miałaby dostęp do pachwiny, a po drugie byłaby utrudniona wentylacja rany:shake: Quote
Aska7 Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Może za wcześnie spanikowałam, ale wczoraj to osocze lało się ciurkiem, dlatego pognałam do doktora. Dzisiaj spokój, rana ciut wilgotna, ale poza tym wszystko ok. Może w tej "kieszonce" uzbierało sie trochę osocza i po pęknięciu rany wszystko sie wylało. Szarlotka uśmiechnięta, choć chodzi z trudem. Wygląda jakby więcej kłopotu sprawiała jej niezoperowana noga. Quote
szajbus Posted April 17, 2008 Author Posted April 17, 2008 Czemu mnie to nie dziwi? Ja tez należę do tych co panikują z byle powodu i wśród wetów uchodzę właśnie za panikarę. Na pewno ja boli ta niezoperowana nózia. Tym bardziej, ze pogoda zmienia sie jak w kalejdoskopie. Możemy sobie tylko wyobrazić jak cierpiała przed operacją. Miała szczęście , ze trafiła w swoim życiu na dobrych ludzi. Quote
ewatonieja Posted April 19, 2008 Posted April 19, 2008 Szarlottko jeszcze tylko raz ostatni raz zrobia kuku i bedzie ok :oops: Quote
szajbus Posted April 19, 2008 Author Posted April 19, 2008 NO, ale to kuku, znów będzie bolało i mnie sie chce płakać! Zeby można było robić bezbolesne operacje byłoby fajnie! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.