Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ależ jestem zła..
Lusia przez dwa dni przebywała w klinice, a dopiero teraz JA zobaczyłam, że Lusia ma coś z uchem.. Lusia strasznie się drapie, potrząsa głową i ma tak lekko przechyloną głowę.. Zajrzałam jej do ucha, a tam krew..
Na pewno się zadrapała, ale co było przyczyną? Zadzwoniłam do kliniki, żeby ich opie...., a oni mi na to, że mogę ponownie przyjachać na wizytę, za którą muszę zapłacić!! To już szczyt.. Zaraz pojadę do innego weta..
No i druga sprawa, to Lusia cały czas dyszy.. CAły czas..

Posted

Może Lusia dyszy dlatego, że jest jej gorąco. Ona przez całe swoje życie była na zewnątrz i w mróz i w bardzo zimne , mokre dni. Poza tym ma grube futerko i w domu jest jej za ciepło dopóki się nie przyzwyczai.
Może też mieć coś z serduszkiem, no ale to jedynie można sprawdzić u weta. Przy okazji wizyty z uchem zapytaj o to dyszenie - biedna psinka, ciągle coś :shake:

Posted

xxx ma racje - Lusia dyszy bo jest zdenerwowana - to przeciez wielka zmiana...
Moja onka, która jest straszna histeryczka ma takie atkai dyszenia jak właczam odkurzacz...Dyszy jakby z pragnienia umierała...:oops:

Posted

Moja fretka bardzo się drapała po uszach jak miała świerzbowca, ale to pewnie by zauważył weterynarz.
A dyszenie może faktycznie z gorąca, nie jest przyzwyczajona.

Posted

I równiez uważam, że to szczyt kazać Ci ponownie płacić:mad:
Mieli czas na przebadanie małej.
A jeszcze do tego wiedzą przecież z pewnością jaka jest Jej historia,że Ją uratowałaś.

Ja jak wzięłam moją Pestkę ze schroniska to za pierwsza wizytę weterynarz nie wziął pieniędzy - powiedział, że Ona jest z domu dziecka i zbadał Ją gratis.
Niedawno moi znajomi wzięli sunię owczarka - 3 miesiączną, którą uratowałą Kiwi z pseudohodowli. Mała była trzymana w klatce na króliki i ma bardzo poranioną łapkę. Co 3 dni chdozi na zmianę opatrunku, ale narazie nic prawie nie płacą - pani weterynarz tak wzruszyła się Jej losem, że powiedziała, że będzie Oan zupełnie inaczej rozliczana.

Posted

a więc właśnie wróciłam!!! Przepraszam, ale będę przeklinać!:angryy::mad:
byłam u innego weterynarza, tu nie daleko swojego miejsca zamieszkania.. TAki zwyczajny mały gabinet.. Przyjęła mnie bardzo miła starsza pani, taki weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, ale gabinet mały, więc nie ma takiego prestiżu jak ta klinika, w której przebywała Lusia..
Okazało się biiii ze Lusia ma biiii zaawansowanego biiiii świerzbowca usznego!!!! A na brzusiu biiiii to wygląda jak biiiii nużeniec!!!!!!!!
Jestem tak zła, że po prostu brak mi słów!! W uszach biiiii ma aż nadżerki i poważny stan zapalny! Skóra w środku jest wręcz porozrywana!
Wiecie co, po prostu nie wiem, co napisać..:-(:shake:
W tej "klinice" nawet nie zajrzeli jej biiiiiiii do ucha..
Jutro tam jadę z Weroniką osobiście i zrobię im taką antyreklamę, że nigdy nie zapomną mojego nazwiska!!!!:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:
Lusia dostała antybiotyk. wyciągnięto z jej uszu mase wydzieliny.. Teraz Lusia czuje się troszkę lepiej, śpi.. JUż się tak nie drapie, jest spokojniejsza, ale leczenie potrwa jeszcze około tygodnia..
Aha, świerzb objął zarówno jedno jak i drugie ucho.. Pani doktor się dziwiła, ze Lusia w ogole jeszcze słyszy..

Posted

No nie...:mad::angryy:
Czyli jednak świerzb - tak właśnie mi się skojarzyło. Moja Fizia jak miała świerzb w uszach to drapała się jak szalona - dostawała wtedy takie kropelki do uszu, poprawa była w dość krótkim czasie wielka.
Świerzb jest zaraźliwy prawda? Musisz uważać na swoje zwierzaki. Nie wiem czy dobrze myślę, że chyba posłanka też trzeba dobrze wyprać.

Może dlatego była też taka niespokojna i dyszała...

Uważam, że powinni wam zwrócić przynajmniej częśc pieniędzy.

Nie dośc, że zestresowali małą tym pobytem w szpitalu, to jeszcze nie odkryli prostego do zauważenia schorzenia...

Posted

Była to największa i najbardziej znana klinika na MIeszka I. Prowadzi ją dr Wąsiatycz.
Dziewczyny, właśnie wyczytałam, ze świerzbowiec jest bardzo zakaźny..
Boje się o swoje zwierzaki i dziecko..

Posted

lovefigaro napisał(a):
Była to największa i najbardziej znana klinika na MIeszka I. Prowadzi ją dr Wąsiatycz.
Dziewczyny, właśnie wyczytałam, ze świerzbowiec jest bardzo zakaźny..
Boje się o swoje zwierzaki i dziecko..


A nie da się jakoś Lusi narazie odseparować - np. dać Jej posłanie do łazienki? no sama nie wiem...

Posted

Właśnie przeczytałam, że świerzbowiec uszny jest zarażliwy dla ludzi. Przenosi się przez bezpośredni kontakt

i jeszcze coś takiego
" dodatkowo mozna spryskac legowisko Allergoffem. To taki spray ktory niszczy swierzbowiec i pchly. Dostalam go na www.allergoff.pl"

Posted

Miałam bezdomną kicię ma tymczasie ze świerzbowcem 2 tygodnie, nie zaraziły sie moje dwa psy i kot, chociaz miały z nią bliski kontakt, ani ja, chociaż codziennie jej te uszka czyściłam. Pewnie,że trzeba zachowac środki ostrożności, ale bez paniki.

Posted

dogomanianki mialam 9 psow z grzybem,swiezbowcem ,i zadne z moich pieskow i kotkow sie nie zarazilo,natomiast nalezy przestrzegac higieny jak mycie rak i pranie (gotowanie rzeczy na ktorym lezy piesek .wazne jest systematycznie smarowanie pieska.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...